Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.05.2013 w Odpowiedzi
-
Majówka na Kasprowym (cz.3) To może teraz o warunkach,a te były całkiem znośne.Oczywiście trasa ratraka nie widziała,ale może i dobrze.Gdzie stromo tam muldy,na wypłaszczeniach dość równo.Rano wydawało się,że ten śnieg jest nawet trochę zmrożony.Łapania nart nie odczułem,może trochę po południu.Za to śniegu na tyle,że w większości jazda bez strachu o sprzęt.Tylko na owych dwóch zwężkach trochę mało.Nieco denerwował początek trasy,od krzesełka do pierwszej ściany,bo wąsko,a do tego sporo ludzi się tu zebrało.Trawers niemal całkiem wytopiony: Ok. południa coraz bardziej straszyły chmury,ale mgły nie odnotowałem: Niemal wszyscy narciarze brali karnet 4-godzinny i może nawet tak byłoby lepiej.Ale ja nie czuję się nasycony,robię jedynie przerwę na obiad.Menu nie jest tu zbyt bogate,ale jest fajna pozycja,o której kiedyś pisałem: "kotlet kasprowy". Mi bardzo smakuję,a do tego po raz pierwszy jem go w takich okolicznościach: Przerażają tylko ceny - za zestaw kotlet,frytki,sałatka i napój bogów 46zł!!! :eek: Chyba lekka przesada! Pojadłem,czas ruszać do dalszej walki!Na trasie już pustki,choć ciągle parę osób śmiga.Niektórym jednak trasa nie wystarcza i szukają innych białych wysepek: Dostrzegam z krzesełka też jakiś ruch,to Świstak grzeje się na skałkach: Narobiłem zdjęć,może jeszcze później coś wrzucę. Po godzinie 14 po raz pierwszy Kasprowy się rozpłakał.Nic dziwnego,nieuchronnie zbliża się koniec sezonu narciarskiego.Donośnie przypomina mi o tym świergot ptaków oraz soczysta zieleń dookoła.Kasprowy płacze raz mocniej,raz mniej.Przez chwilę łzy mu zamarzają i pojawia się mały grad,a ja skulony na krzesełku... Tuż przed 15 stwierdzam,że czas na odwrót.Pogoda może się już tylko bardziej zepsuć,a nogi zaczynają protestować.Do tego dochodzi świadomość powrotu Zakopianką... Pakowanko,do gondolki - teraz nawet pojawiła się mgła - i jazda na dół.Miałem jeszcze obawę,czy nie będzie problemu oddać skipass z powodu kolejek,ale tych już nie było.Dowiedziałem się od jednego pana,że wczoraj ludzie stali nawet 5 godzin,niektórzy bezskutecznie,żeby wyjechać na górę,wszystko po to,żeby zobaczyć... mgłę!Widoczność na 5 metrów!Jakiś góral z bryczki skarżył się,że jakaś rodzinka wydała 3 stówy na kolejkę,żeby nic nie zobaczyć,a jemu 30zł pożałowali... :tongue: Zastanawiam się tylko co miało być tymi niespodziankami przygotowanymi dla narciarzy przez PKL?Że gdzieniegdzie wystawał śnieg?A może to,że trasa zachowała ciągłość?Zgaduję dalej - ceny w knajpce? :stupid: Póki co natura bardziej się postarała i poraz pierwszy w życiu zobaczyłem świstaki.To była chyba jedyna prawdziwa niespodzianka! Udane zakończenie sezonu!Wyjeździłem się,choć niektórzy pewnie teraz pukają się w czoło... Chyba wszyscy obecni tam narciarze byli zadowoleni! No i to już ostatnia moja relacja.Pozdrawiam!3 punkty
-
1 punkt
-
Co Ty Johnny, jak to ostatnia relacja? Kończysz sezon jako ostatni, widziałeś świstaka, masz aparat i pasujesz? Co, zabiroł sie bedzies?:smile:A kto będzie na forum pisał? Bierz się do roboty, nie marudż!1 punkt
-
Majówka na Kasprowym (cz.2) Wcześnie rano mamy piękną pogodę,słońce grzeje niesamowicie.Mam wrażenie,że mi się twarz pali!Więc póki aura dopisuję,trzeba to uwiecznić: Dziś jazda powyżej chmur,choć na zdjęciach niezbyt to wyszło: Jednak ok 11 od strony Goryczkowej "ciśnie się" spory obłok: Zanim jednak zepsuję pogodę,jeszcze parę fotek: Jeszcze trochę z trasy:1 punkt
-
Majówka na Kasprowym (cz.1) Ostatni wypad niezbyt się udał,wiec na "odwet" wybrałem 5 maja - oficjalnie ostatni dzień sezonu narciarskiego,nie tylko na Kasprowym,ale i w całej Polsce.Oficjalny rzecz jasna!Ponownie pilnie śledziłem komunikaty nie tylko pogodowe,ale też co się dzieję na kultowej górze.Przeczytałem m.in. w sobotę,że ludzie stoją w kolejce ponad 4 godziny,żeby wyjechać na górę!Delikatnie sugerowano,żeby sobie odpuścić.Podobno też było wyjątkowo dużo "staczy kolejkowych",co dodatkowo wydłużało czas oczekiwania.Do tego wpychanie się do kolejki itp.Nie ma wyjścia,trzeba się zmobilizować,żeby wyprzedzić tłuszczę.Pobudka równo o 3.00,sprzęt spakowany już dzień wcześniej,szybkie śniadanko i w drogę!Jak fajnie się jedzie o takiej porze!Zero samochodów,drogi totalnie puste,można jechać jak komu wygodnie,no i czas dojazdu całkiem rozsądny. Zakopane osiągam dużo przed szóstą i jak zwykle na początek kieruję się na stację benzynową,gdzie robię,hmm...,full serwis i wcinam jakiegoś paputka.Jeszcze drobne zakupy i dalej na znany parking.Tym razem lepiej się przygotowałem i zabrałem sensowny plecak oraz parę przydatnych drobiazgów.Montuję narty do plecaka i ruszam z buta pod kolejkę.Podobno pierwszy busik jedzie dopiero o 7 rano,więc to jedyny tani sposób aby się tam dostać.Po drodze odkrywam fajne zakątki Zakopanego,jak choćby ten: Mam spory zapas czasowy,więc się nie spieszę.Na miejsce docieram ok 6.20.Trochę za wcześniej,ale lepiej tak niż odwrotnie.Co ciekawe,nie jestem pierwszy!Są już pierwsi narciarze: Zastanawiam się tylko czy pierwsza gondola ruszy o 7.30 czy może wcześniej.Na stronce internetowej PKL możemy przeczytać,że przy dobrej pogodzie kolejka rusza już o 7.00.Zbiera się więcej osób,przede wszystkim narciarzy.Spotykam nawet te same osoby co w poniedziałek,więc graba!Przy okazji usłyszałem co nieco o wcześniejszych dniach i o wypadku na Świnicy... Jest piękna pogoda i lekki wiaterek.Żebym mógł się w pełni uśmiechnąć,oczekuję komunikatu pogodowego,a zwłaszcza o sile wiatru.Wreszcie jest!Dziś 3 m/s , jest dobrze!Kasy otwarli tuż po 7.Przed zakupem pani jeszcze informuję,że warunki trudne,na komunikacie podają "płaty śniegu"... Mówię pani,że skoro gdzieniegdzie wystaje śnieg,to biorę cały dzień.Na pewno będzie fajnie... Zapomniałem jeszcze spytać o niespodzianki,które PKL miał przygotować na ostatni dzień.Karnet w rękaw i do góry: Jak widać śniegu na zboczach niewiele.Goryczkowa już niemal całkiem zielona i jeden pan mówił,że nie ma sensu nawet próbować zjazdu,bo więcej się nachodzi niż na jeździ.Na szczęście w cenie skipassu jest wliczony zjazd na dół.Pierwszy widok z góry: Przebieram buty,wrzucam plecak do przechowalni i czas na jazdę.No faktycznie,coś śniegu jeszcze jest: Im niżej,tym śniegu mniej i coraz węziej: Ale nie ma przerw w pokrywie śnieżnej,są tylko dwa takie miejsca z wąską,usypaną przez obsługę,przecinką.Jedno gdzieś 2/3 trasy: Drugie przy dojeździe do krzesełka:1 punkt
-
Wnioski:Chciałem sprawdzić czy jeśli miał bym taką halę w zasięgu ręki, czyli w Bielsku, to od mojego miejsca zamieszkania 15 km, czy był bym tam bywalcem. Nie mówię że nie, ale na pewno nie był bym częstym gościem, to dokładnie tak jak sobie to wyobrażałem, czyli że to nawet nie jest namiastka prawdziwego narciarstwa:rolleyes::.Natomiast jeśli taka hala powstała by w Muszynie, bo są takie plany, czyli ok 200 km. od mojego miejsca zamieszkania, to wiem na pewno że specjalnie nie jechał bym tam sobie pojeździć, moim zdaniem nie warto taki kawał jechać dla czegoś takiego.1 punkt
-
Przy okazji "służbowego" wyjazdu do Kowna postanowiłem sprawdzić czy jazda na nartach w hali jest fajna, tym bardziej że moje odczucia na ten temat były zawsze sceptyczne, a żeby móc się wypowiadać na jakiś temat to należy wpierw go zgłębić od strony praktycznej. A zdarzyło się choćby w przypadku wyjazdu na narty samolotem że moje odczucia były w tej kwestii diametralnie różne od tych praktycznych, ale w przypadku jazdy na nartach w hali tak się nie zdarzyło....Więc tak, wyjazd wpierw do Kowna, droga z BB to ponad 700 km jazdy w moim przypadku dość czasochłonna z racji pojazdu jakim się przemieszczam. Droga przez PL mija choć w deszczu dość spokojnie, jakaś tam jedna fotka przed Augustowem, na Litwę wjeżdżamy i tam nas witają panowie z służby celnej zainteresowani co to auto tak "siedzi", po krótkiej aczkolwiek cechującej się wzajemnym zrozumieniem rozmowie pan celnik sugeruje żebym coś pokombinował tak żeby on zapomniał o tym co widzi:tongue:, mam dar przekonywania, udaje się, i jedziemy dalej....W Kownie schodzi nam jednak dłużej niż planowaliśmy, więc do Druskiennik docieramy dopiero po południu. Po drodze takie klimaty, Litwo ojczyzno moja... Na parkingu samochodów parę jest, ale nasz ma największy boks:tongue: Zbieramy graty i biegniemy do wejścia, szybki zakup karnetów, euro nie przyjmują, ale kartą można zapłacić. Ruszamy w stronę bramek, no i tu pojawiają się pierwsze i nie ostatnie problemy natury technicznej, a mianowicie karnet działa tylko na golasa, czyli nie może być w kieszeni np. Więc trzeba odłożyć narty/kijki/torbę, żeby zwolnić ręce wydłubać z kieszeni karnet przyłożyć go, po to żeby się dowiedzieć że to nie te bramki:mad::. Poinstruowani ruszamy w kierunku tych właściwych, przedostajemy się do strefy szatni, tam przebieranie i znowu walka z szafkami które nie chcą się parzyć z kartami, a czas leci....No ale w końcu udaje się zatrzasnąć szafki, więc możemy iść na narty, tylko gdzie to iść:, zero oznaczeń, a intuicja nic nie podpowiada, odnajdujemy wejście i tu ponownie trzeba zwolnić ręce celem wyjęcia karnetu. Nareszcie wchodzimy do hali z stokiem i śniegiem, czuć mróz. Wejście na stok jest w połowie, tak więc zapina się narty i zjazd pod krzesło. I tu się nie zgodzę z kolegą z pierwszego postu w temacie że krzesło jest szybkie, nie nie jest szybkie, to zwykłe 4 os. krzesło nie wyprzęgane które potrzebuje do pokonania 450 m ok. 4,5 min. zjazd trasą trwa ok 40 sekund, więc relacja zjazd/wyjazd mówiąc delikatnie dupy nie urywa.Jeśli chodzi o stok to połowa stoku jest zazgracona przez złom dla parapetów, dla "normalnych" narciarzy pozostaje 2 połowa, ale środek jest oblodzony, tak więc fajna jazda jest tylko pasem pod ścianą o szerokości 12-15 m. Konfiguracja stoku jest moim zdaniem zła, zaczyna się płasko, czyli żeby się rozpędzić trzeba skorzystać z innych czynników niż te naturalne grawitacyjne, to nie jest problem, ale wolał bym te grawitacyjne, więc jak się rozpędzi to do połowy choć wąskim torem jazda jest fajna, w połowie jest lekkie przepłaczenie i tu zaczyna brakować powera to jazdy ciętym skrętem, a zanim się rozpędzi to stok się kończy:stupid:.Kolejny mankament to oświetlenie, a raczej jego brak, mnie akurat problem nie dotknął, bo mam gogle z szybą bezbarwną, ale osoby z szybami barwionymi narzekały że nie widzą.1 punkt
-
Witam ja sobie taki rotor wykonałem z kółka do mebli samo obrotowego prosta konstrukcja z aluminiową rurką 140 cm koszt części 30 zł i z 1h kombinowania. Rotor jest zaczepiany standardowym klipsem do mocowań Gopro [video=youtube_share;Wy8K_aw2kpc] obraz z pozycji kamery na sucho [video=youtube_share;klMQ5IuVKuA] i moja pierwsza jazda z tym gadżetem [video=youtube_share;CEB5qlhRLYE]1 punkt







