Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. BuenosAires

    BuenosAires

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      388


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 906


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.05.2013 w Odpowiedzi

  1. Johny szkoda, że się nie spotkaliśmy. Dla mnie to było tak: Po 6.00 wyjście z autobusu. Szok estetyczny (jak zawsze na dworcu) i czekanie na małego busa w góry. Czyli miejsce, gdzie góral współczesny nie spieprzył co mu góral historyczny pozostawił. Około 8.00 śniadanie w Yerba barze. Niezły omlet z dżemem. Czekanie na komunikat pogodowy. Po informacji o warunkach zakup biletu w jedna stronę i wyjazd do góry. Na górze kawa, pisanie na kolanie i czekanie. Około 10.00 już wiem, że szansa na uruchomienie wyciągów jest niewielka. Właściwie żadna. Ale testujemy siłę słowa nadzieja Zostawiam jeden z plecaków w pizzerii i jazda ..... przez Goryczkowa na dół. BO ......postanowiłem wjechać jeszcze raz na górę. Przerwa przy szałasie na Goryczkowej, jak co roku bigos i wygrzewanie ławki. Dalej zjazd nartostradą, a właściwie tym co z niej zostało. Na dole szok :eek: tłum ludzi, stanie w kolejce na około 4 godziny. Co robić, plecak mam na górze? Szybka decyzja, wolne wykonanie. Wchodzę na górę. Po raz pierwszy od 31 lat podchodzę na sam szczyt w ..... butach narciarskich z plecakiem ( na szczęście narciarskim) z przymocowanymi nartami do niego. Hardkor 4:15 i jestem na górze, cały czas wzdłuż nartostrady. Ostatni odcinek w kotle już na dobicie. Pod wiatr, wbrew rozsądkowi i ciągle w miejscu. Ostre podejście do wyciągu na Goryczkowej myślę, że nigdy się nie skończy. Około 17.00 jestem na górze, krótka drzemka w pizzerii na ławce podczas sprzątania. Czekam, aż wszyscy zjadą, aby być ostatnim. Czyli to co lubię najbardziej. Podobno mężczyznę poznaje się po tym jak kończy :laughing:, a nie zaczyna. Po 18.00 już pusto, zjeżdżam ostatni. Po mnie tylko 2 Goprowców. Przerwa na ławce przy szałasie na Goryczkowej (znowu). Małe "dżamkaret" z faja zbożową na ławce i po godzinie zjazd do Kuźnic. W Kuźnicach na dobicie podejmuję decyzję o kontynuowaniu podróży z buta. Plecak z gratami na plecy, torba z butami na ramię, pokrowiec na narty na drugie ramię i ... per pedes. Za plecami mam cały dzień, przed sobą długie godziny czekania na odjazd autobusu. Po 2 godzinach jestem na dworcu, piwo, kurczak. Nie pamiętam, czy na pewno w tej kolejności :laughing: Znowu kładę się na ławce na zew. .... bo przecież poczekalnia jest zamknięta. O 23.30 podjeżdża autobus i zasypiam. Po 6.00 następnego dnia pobudka już w domu. Podsumowanie: bilety autobusowe 105,- + wjazd na górę (raz) 40,- + spożycie wg. uznania (moje na poziomie 120,-) Reszta bezcenna :laughing: Dla mnie to był prawdziwy wyjazd NIE na koniec sezony, ALE już po sezonie :laughing: Pozdrawiam młodszego kolegę :laughing:
    13 punktów
  2. krótki cytat z przytoczonego artykułu : "...Niezbędne będzie wyprofilowanie stoku w środkowej fazie, gdzie aktualnie znajduje się zbyt duże nachylenie. Z tego powodu występuje problem z odpowiednim naśnieżeniem tego fragmentu trasy. Nawet najlepszej klasy ratrak nie daje rady - mówi przedstawiciel operatora ośrodka..." hmm , ja myślałem , że ten stok to taka rekreacja , a tu się okazuje ,że tam jest konkretna ściana:eek: , gdzie nawet najlepsze ratraki no i chyba ich kierowcy też ,normalnie nie dają rady:rolleyes:: . Pewnie też muszą dokupić armatek , bo te kilkanaście , które obsługuje ten "ogromny" stok chyba nie wystarcza ,żeby zrobić odpowiednią warstwę śniegu:stupid:
    2 punkty
  3. Majówka na Kasprowym (cz.3) To może teraz o warunkach,a te były całkiem znośne.Oczywiście trasa ratraka nie widziała,ale może i dobrze.Gdzie stromo tam muldy,na wypłaszczeniach dość równo.Rano wydawało się,że ten śnieg jest nawet trochę zmrożony.Łapania nart nie odczułem,może trochę po południu.Za to śniegu na tyle,że w większości jazda bez strachu o sprzęt.Tylko na owych dwóch zwężkach trochę mało.Nieco denerwował początek trasy,od krzesełka do pierwszej ściany,bo wąsko,a do tego sporo ludzi się tu zebrało.Trawers niemal całkiem wytopiony: Ok. południa coraz bardziej straszyły chmury,ale mgły nie odnotowałem: Niemal wszyscy narciarze brali karnet 4-godzinny i może nawet tak byłoby lepiej.Ale ja nie czuję się nasycony,robię jedynie przerwę na obiad.Menu nie jest tu zbyt bogate,ale jest fajna pozycja,o której kiedyś pisałem: "kotlet kasprowy". Mi bardzo smakuję,a do tego po raz pierwszy jem go w takich okolicznościach: Przerażają tylko ceny - za zestaw kotlet,frytki,sałatka i napój bogów 46zł!!! :eek: Chyba lekka przesada! Pojadłem,czas ruszać do dalszej walki!Na trasie już pustki,choć ciągle parę osób śmiga.Niektórym jednak trasa nie wystarcza i szukają innych białych wysepek: Dostrzegam z krzesełka też jakiś ruch,to Świstak grzeje się na skałkach: Narobiłem zdjęć,może jeszcze później coś wrzucę. Po godzinie 14 po raz pierwszy Kasprowy się rozpłakał.Nic dziwnego,nieuchronnie zbliża się koniec sezonu narciarskiego.Donośnie przypomina mi o tym świergot ptaków oraz soczysta zieleń dookoła.Kasprowy płacze raz mocniej,raz mniej.Przez chwilę łzy mu zamarzają i pojawia się mały grad,a ja skulony na krzesełku... Tuż przed 15 stwierdzam,że czas na odwrót.Pogoda może się już tylko bardziej zepsuć,a nogi zaczynają protestować.Do tego dochodzi świadomość powrotu Zakopianką... Pakowanko,do gondolki - teraz nawet pojawiła się mgła - i jazda na dół.Miałem jeszcze obawę,czy nie będzie problemu oddać skipass z powodu kolejek,ale tych już nie było.Dowiedziałem się od jednego pana,że wczoraj ludzie stali nawet 5 godzin,niektórzy bezskutecznie,żeby wyjechać na górę,wszystko po to,żeby zobaczyć... mgłę!Widoczność na 5 metrów!Jakiś góral z bryczki skarżył się,że jakaś rodzinka wydała 3 stówy na kolejkę,żeby nic nie zobaczyć,a jemu 30zł pożałowali... :tongue: Zastanawiam się tylko co miało być tymi niespodziankami przygotowanymi dla narciarzy przez PKL?Że gdzieniegdzie wystawał śnieg?A może to,że trasa zachowała ciągłość?Zgaduję dalej - ceny w knajpce? :stupid: Póki co natura bardziej się postarała i poraz pierwszy w życiu zobaczyłem świstaki.To była chyba jedyna prawdziwa niespodzianka! Udane zakończenie sezonu!Wyjeździłem się,choć niektórzy pewnie teraz pukają się w czoło... Chyba wszyscy obecni tam narciarze byli zadowoleni! No i to już ostatnia moja relacja.Pozdrawiam!
    2 punkty
  4. Po co komu śnieg? Spokojnie można dawać na nartach po górach, skałach - bez śniegu :eek: Ktoś się odważy? [video=youtube;02tR8ornxwM]
    1 punkt
  5. Buenos wieeelki szacun!!! :applause: Autobusem z Warszawy,wspinaczka na Goryczkowej w kopnym śniegu i przeciwnym wietrze i znów długi powrót... :eek: CHYLĘ CZOŁA!!!!!!!! :applause: Swoją drogą,jesteś niezłym hardkorem skoro odważyłeś się zostawić plecak na górze wierząc,że uda Ci się wyjechać tam po raz drug... :eek: Też mi takie myśli krążyły,ale spodziewałem się już dłuuugiej kolejki. A tu jeszcze coś z 5 maja: :smile:
    1 punkt
  6. nowości na sezon 13/14: http://www.jasna.sk/hory-a-dovolenka/novinky/novinky-zimnej-sezony-20132014/
    1 punkt
  7. Mariusz, cała nasza Polska jest piękna. Wszędzie znajdziesz ciekawe miejsca, piękne widoki, przyrodę. W okolicach Kielc jeżdziłem kiedyś na rowerze w Oblęgorku i okolicy. Wiedział "Piasek" ( Andrzej Piaseczny) gdzie sobie dom pobudować, no a Sienkiewiczowi to akurat tam dom dali. Polecam. Nie powinieneś się obrazić jak Ci powiem, że Radom wydawał mi się zupełnie nieciekawy. Kiedyś słuchałem w radio relacji o Argentynie. Na pytanie o Buenos Aires opowiadacz stwierdził, "- takie nijakie, brzydkie, jak Radom, tylko że kilkakrotnie większe". Twoje relacje jednak pokazują że i w tym "małym Buenos Aires" są ładne miejsca, ciekawe historycznie. Wystarczy tylko chcieć zobaczyć. Moje miasto i okolica też niedobrze się kojarzy. Ale poszperaj w necie o muzeum techniki (Wielki Piec), o Starachowickiej Kolei Wąskotorowej, o uskoku tektonicznym i odkrytych skałkach w mieście i okolicy. Doceniłem urok swojego miasta gdy przyszło mi pracować z warszawiakiem i krakowianinem. Obaj byli zachwyceni walorami turystyczno-przyrodniczymi i cenowo-małomiasteczkowymi ( np. naprawa auta, roweru, fryzjer, krawiec itp.) Starachowic. Obaj zapaleni narciarze i rowerzyści. Jeden dodatkowo żeglarz i wędkarz. A więc w lato było żeglowanie na zalewie w Brodach, wędkowanie na Kamiennej i 3 zbiornikach wodnych zlokalizowanych w mieście ( no i okolicznych, w Mostkach, Suchedniowie, Rejowie,Wąchocku i Wiórach). W zimie wyjazdy na narty. Do Bodzentyna jest 20 km, Krajna 29km, Bałtowa 42 km, Niestachowa 50 km, Tumlina 50km i Kielc ok 50 km. A dookoła miasta przepiękny las!!!
    1 punkt
  8. Majówka na Kasprowym (cz.2) Wcześnie rano mamy piękną pogodę,słońce grzeje niesamowicie.Mam wrażenie,że mi się twarz pali!Więc póki aura dopisuję,trzeba to uwiecznić: Dziś jazda powyżej chmur,choć na zdjęciach niezbyt to wyszło: Jednak ok 11 od strony Goryczkowej "ciśnie się" spory obłok: Zanim jednak zepsuję pogodę,jeszcze parę fotek: Jeszcze trochę z trasy:
    1 punkt
  9. Na poligon Wehrmachtu cz. 1 Nareszcie przyszło Słonko i piękna pogoda. W sam raz na wyprawę rowerową. Nieśpiesznie po śniadanku, o godzinie 10:30 początek wyprawy. Cel: Poligon Wehrmachtu w Lasach Woli Goryńskiej + inne atrakcje. Trasa: Radom – Jastrzębia – Bartodzieje – Wierzchowiny – Wola Goryńska – Goryń – Mąkosy Stare – Jastrzębia – Kozłów – Radom. Na 10 kilometrze, za miastem pierwszy postój i kilka fotek nad rzeką Pacynką. Ta mała urokliwa rzeczka wygląda przepięknie. Meandruje wśród lasów i jest bardzo czyściutka. Podobno żyją w niej pstrągi. 12 kilometr i jesteśmy w… Pięknie: Tutaj w okolicach miejscowości Kozłów jak wyczytałem na necie znajdują się pierwsze dwa bunkry – schrony dawnego poligonu niemieckiego. Olbrzymiego poligonu, który obejmował kilka wysiedlonych z ludności miejscowej wiosek: Wierzchowin, Woli Goryńskiej, Gorynia, Jastrzębi. Informacji w necie na temat tego co tu się działo nie ma zbyt wiele. Ponieważ kiedyś dawno temu będąc na grzybach natrafiłem na jeden z obiektów – jedziemy na czuja i…i jest! Znaleziony pierwszy obiekt: Wnętrze jest nieco oświetlone, ponieważ część budowli jest rozsadzona i do środka wpada nieco światła słonecznego: Kluczymy po lesie szukając kolejnego obiektu i niestety – bez powodzenia. Docieramy do asfaltu i jedziemy dalej w klimacie mazowieckiej wsi: Dojeżdżamy do doliny rzeki Radomki…a tutaj sielski klimat. Krówka mazowiecka może nie jest równie piękna jak ta alpejska milka – ale jak dla mnie cud miód malina zwierzak! No i Kotek jakiś taki swój… On również wykorzystuje piękną pogodę. Na polowanie. Trasa jest piękna. Zero ruchu, łąki, lasy – super! Docieramy nad piękne starorzecze Radomki i tu krótka przerwa.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...