Po pierwsze, to musimy coś ustalić. Jest jedna, niepodważalna prawda dotycząca skarpet narciarskich, mianowicie:
"SKARPETKI NARCIARSKIE ZACHOWUJĄ ŚWIEŻOŚĆ PRZEZ CAŁY OKRES WAŻNOŚCI SKIPASSU"
Ja miałem poważny problem ze skarpetami. Jeździłem w skarpetkach narciarskich z lidla i było spoko, do czasu, aż przerzuciłem się na buty z grupy race. Fakt, faktem, że mam dość szeroką stopę, bo 105mm, a z reguły buty mają koło 97mm - 100mm. Zawsze po kilku zjazdach zaczynały mnie boleć stopy. Testowałem różne skarpetki i było tak samo. Raz, przez przypadek wpadły mi w ręce jakieś skarpety salomona z napisem "race" - kupiłem je za śmieszne pieniądze (chyba jakoś 50zł) - bo w sklepie była tylko jedna, jedyna para i nikt nie chciał kupować, bo "jakieś takie bez wzmocnień...". Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Uwielbiam te skarpetki! Nie wiem czy mają jakieś tam włókna, czy nie. Czy faktycznie są "rejsowe" czy jest to po prostu ściema. Nie mam pojęcia i mało mnie to obchodzi. Ważne jest to, że są cieniutkie, więc problem z bolącymi stopami został zaleczony (nadal występuje, ale obowiązkową przerwę na wyjęcie nóg mogę zrobić dwa razy później). Co jest równie istotne, nie jest mi w nich absolutnie zimno! Mogę je prać codziennie i wysychają w mgnieniu oka. Mają fajną szatę graficzną z dużym napisem salomon race, więc zakładając je czuję się dowartościowany :D W zeszłym roku udało mi się dokupić kolejną parę, także jestem skarpetkowo zaspokojonym narciarzem