Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Mati1981

    Mati1981

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      354


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 563


  4. lski@interia.pl

    [email protected]

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      3 290


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.06.2014 w Odpowiedzi

  1. Rowerem po Zawoi Cześć. Miesiąc temu, w ostatni weekend maja gościłem w Zawoi, gdzie kilkanaście razy już byłem ale zazwyczaj w okresie zimowym. Tym razem zamiast nart miałem ze sobą rower :happy: W pierwszy dzień wybrałem się z kolegą zwiedzić pasmo Policy, a dokładnie zaczynając od wodospadu na Mosornym Potoku. Miejsce warte zobaczenia. Dosyć ostry podjazd zaczynamy najpierw drogą asfaltową, potem kawałek niebieskim szlakiem. Końcówkę trzeba pokonać pieszo z powodu ostrego zejścia do wodospadu. Następnie wróciliśmy z powrotem, do głównej drogi i skierowaliśmy się w górę Zawoi. Za tartakiem skręcając w lewo wjechaliśmy na "drogę stokową" i zaraz znów w lewo na żółty szlak na Mosorny Groń. Trasa wymagająca, ostro pnie się w górę a ja miałem kryzys od samego początku...ale w końcu dla takich widoków było warto! Wydawało się, że najgorsze za nami więc ruszyliśmy dalej żółtym na Halę Śmietanową. Początkowo nawet spoko. Ale jak wjechaliśmy w gęsty las, trasa zaczęła piąć się niestety mocno w górę a klimaty były prawie jak z Twin Peaks... W końcu daliśmy sobie spokój bo targać rower pod pachą nie ma sensu i odbiliśmy trawersem w prawo po czym dojechaliśmy do czerwonego szlaku, który zaprowadził nas na Przełęcz Krowiarki. Tu już jazda była o niebo lepsza. Chwila odpoczynku i ruszamy w dół w kierunku Zawoi, początkowo asfaltem a następnie skręciliśmy na wspomnianą już wcześniej "drogę stokową". Świetna, utwardzona trasa, szeroka z naprawdę fajnymi widokami na pasmo Babiej Góry. Trasa co ciekawe prowadzi specjalnym tunelem pod trasą narciarską z Mosornego! Od tego momentu czeka nas piękny zjazd aż do tartaku. A drugi dzień był również bardzo wymagający, przejechaliśmy Zawoję Wełczę i na Przełęcz Klekociny, a następnie na Halę Kamińskiego i zjazd do Zawoi Czatoża. Dwa dni trzeba powiedzieć trudnej jazdy, ponad 50 km w górskim terenie. Ale warto!!! Serdecznie pozdrawiam, Maciek.
    4 punkty
  2. Pilsko, Korbielów - informacje Jestem aktualnie pod Pilskiem. Krzesło stoi i nikt nie ma zamiaru go rozbierać. Lina została już założona.
    2 punkty
  3. No Kasia jak ktoś ma czas to pewnie, że to najlepsza opcja. Ale jako ojciec bliźniaków to z tym czasem rożnie bywa. : dlatego ludkowie zamiast szukać sami czasem zdają się na opinie starych wyjadaczy (Wróżka??) :biggrin:
    1 punkt
  4. Pany, doktoryzujecie się z uśmiercania gó..a ;-) Osobiście mam indyferentny stosunek do jazdy na światłach przy dobrej widoczności (czyt. w ciągu dnia). Moja Mama również jeździła na światłach zanim powstał taki obowiązek. Wielu z Was także. Czy to coś oznacza ? Czy to był wynik własnych przemyśleń czy naśladownictwa bo ktoś gdzieś również tak jeździ. Nie wiem. Wiem jednak, że podobnie jak wszystko tak i obowiązek jazdy na światłach ma swoje plusy i minusy. Waga jednych i drugich jest trudna do jednoznacznej oceny o ile w ogóle możliwa. Jak można manipulować statystykami postaram się Wam pokazać. Wzrosła liczna wypadków z udziałem pieszych i motocyklistów po wprowadzeniu obowiązku poruszania się z włączonymi światłami również w ciągu dnia. Powód jest bardzo prosty. Motocykliści i piesi bardzo szybko przyzwyczaili się, że samochód z włączonymi światłami to samochód jadący niestety kierowcy nie zdążyli wyrobić sobie nawyku automatycznego włączania świateł w ciągu dnia (nowe przepisy weszły przecież nie dalej niż rok temu). Co doprowadziło do sytuacji w której piesi/motocykliści nie rejestrowali samochodu jadącego bez świateł jako pojazdu w ruchu co w konsekwencji doprowadzało do wypadków. Możliwy scenariusz ? Wydaje mi się, że jak najbardziej tak. Czy prawdziwy ? Nie wiem bo wymyśliłem go na poczekaniu. Ot swobodna interpretacja danych statystycznych. Nie przerzucajcie się statystykami bo możliwości ich interpretacji jest co najmniej tyle ile użytkowników tego forum. Czy argument o zauważaniu/nie zauważaniu samochodu z włączonymi światłami/bez włączonych świateł może być usprawiedliwieniem dla kierowców samochodów odpowiedzcie sobie sami. Weźcie tylko pod uwagę, że samochód to poważna zabawka, która może zrobić duża krzywdę. Zatem czy można pozostawić chociaż odrobinę miejsca na rutynę i wiarę, że jeżeli nie widzę świateł to nic nie jedzie ? Bez względu na to jakie są przepisy. To nasza świadomość chroni nas przed nami samymi i innymi a nie przepis o obowiązkowym używaniu świateł w ciągu dnia, linia ciągła czy przejście dla pieszych i tak długo jak sobie tego nie uświadomimy na drogach będzie ginąć tysiące osób.
    1 punkt
  5. Skołowany zmiennymi doniesieniami o warunkach narciarskich w Kirgizji,postanowiłem sprawdzić je osobiście.Okazja się nadarzyła,bo zaprzyjaźniony pisarz jechał na pogranicze Afganistanu i Tadżykistanu po wenę i ucieczkę przed tłumem fanek.Dopiero w Biszkeku dolatywała jego żona,więc zaproponował mi funkcję co-drivera i mechanika,co z radością przyjąłem.Jego Vitara dostała nowe,profesjonalne podwyższone zawieszenie i baaardzo wielkie koła,które okazały się źródłem kłopotów,bo na wielkich dołach dobijając do rantu błotnika,cięły oponę.Przerobiłem w warunkach polowych zawieszenie,wspominając z nostalgią cięższe akcje z dawnych czasów na parkingach niemieckich autostrad i dalsza podróż po wyśmienitych drogach Ukrainy,Rosji,Kazachstanu i Kirgistanu przebiegła już bez problemów technicznych.Niestety nie udało nam się spotkać separatystów na wschodniej Ukrainie.Zamiast nich mieliśmy serię spotkań z oficjelami mijanych krajów-rosyjskim celnikiem,kirgiskim pogranicznikiem i dwoma patrolami kazachskiej drogówki.Wszyscy byli tak gościnni,że kosztowało nas to mnóstwo czasu a wypadku tych ostatnich także pieniędzy.Przyjąłem wersję,że to cena sławy mojego kolegi...Dlatego 5500 km w jedną stronę jechaliśmy aż 8 dni...Po dotarciu na miejsce okazało się,że śnieg jest tylko wysoko a heliskiing działa tylko zimą.Wyciągi,są na zdjęciach,takie sobie...
    1 punkt
  6. Ustroń Poniwiec - Mała CzantoriaDzisiaj wybraliśmy się na małą wycieczkę do odnowionego ośrodka Poniwiec w Ustroniu na zboczach Małej Czantorii.Ostatniej zimy niestety nie udało się pojeździcic tam na nartach, ponieważ nadeszła gwałtowna odwilż i nie zdążyli otworzyć zmodernizowanej trasy mimo naśnieżania. Po prostu zabrakło kilku mroźnych dni.Nowa kanapa prezentuje się dobrze. Dolna i górna stacja są skromne i minimalistyczne. Taśma rozbiegowa jest dla piechurów oczywiscie nieczynna i obsługa mocno zwalnia wyciag aby wygodnie usiąść i zejść z kanapy. Ruch turystyczny dzisiaj po południu bardzo mały, mimo to kanapa wolno, ale chodziła cały czas.Nie znałem starej trasy (ponoć był spory trawers), ale widać, że dużo wysiłku włożono w wyrównanie terenu i uzyskano jednorodnie nachylony stok prawie bez trawersu, może z minimalnym na dole, ale to nie powinno przeszkadzać w jeździe. Widać po śladach, że stok jest ubijany maszynowo, są tylko drobne kamienie więc z pokryciem terenu śniegiem nie powinno byc problemu. Stok powoli od góry zarasta trawą co powinno zabezpieczyć go przed erozją przez spływającą wodę. Poniżej kas, schodząc po schodach są darmowe, nowe, czyste toalety. Widać, że teren wokół ośrodka jest uporządkowany, ale jeszcze trochę szlifu by się przydało.Piętą ahillesową ośrodka chyba będzie dojazd w sezonie zimowym. Stroma wąska dróżka asfaltowa z nieliczymi mijankami to prawdopdobnie będzie wąskie gardło. Ale może sie mylę i jeszcze nad tym tematem będą wspólnie z miastem Ustroń pracować.Ośrodek ma tą zaletę, że jest pierwszym ze wszystkich jadąc od Skoczowa. Jakby jeszcze tak udało się go jakąś leśną trasą z Czantorią połaczyć to byłoby fajnie, ale nie wiem czy ukształtowanie terenu na to pozwala. Z uwagi na dość późna porę nie dotarliśmy pieszo na Czantorię. Zatrzymaliśmy się w połowie drogi w czeskim "schronisku", po to aby spożyć złocisty napój. Można płacić złotówkami. Kaucja za szklankę made in Poland "Krosno" wynosi 3 PLN. Napój 0,5 l - 6,5 PLN lub 5,5 PLN.Polski konik zjadający czeską trawę. Widoki po drodze i zejście rycerskim szlakiem do dolnej stacji kolejki.
    1 punkt
  7. Rowerem po jurajskich trasachTo i ja się pochwalę małą wyprawą.Dzień przed przed Bożym Ciałem, po robocie wyjechaliśmy z Bielska w kierunku Jury Krakowsko-Częstochowskiej, scislej bardziej Częstochowskiej do Mirowa.Zamek w Mirowie Po wieczornym ognisku i nocy w "agroturystyce" wybraliśmy się w 6 osób na piękną wycieczkę rowerową po nowiutkich ścieżkach asfaltowych oraz leśno-polnych duktach. 17 latek od razu odłączył się od nas bo z wapniakami jeździł nie będzie i na swoim ekstremalnym góralu pognał w strone Janowa i Złotego Potoku. My w stronę Żarek. W Żarkach widzieliśmy zespół starych stodół z kamienia (foto brak) oraz zaliczyliśmy kawę i lody. Z Żarek udaliśmy się w stronę pustelni w Czatachowej. Następnie w stronę Niegowej i Bobolic Odrestaurowany zamek w Bobolicach i pstrąg na talerzu Z Bobolic wrócilismy do pobliskiego Mirowa, gdzie zapakowaliśmy nasz sprzęt i do domu.W sumie przejechaliśmy w bardzo rekreacyjnym tempie ponad 25 km w pagórkowatym przepięknym rejonie Polski.17 latek przejechał 56 km w nieco tylko dłuższym czasie.Polecam wszystkim te okolice. Są wspaniałe krajobrazy, ciekawe budowle, mili ludzie. Wszędzie jest bardzo czysto.Widzieliśmy tylko skrawek tego co można zobaczyć, dlatego jeszcze tu wrócimy.
    1 punkt
  8. Rowerem przez Magurkę i Przegibek z BB Wczoraj pisałem o "szerokiej autostradzie" rozpoczynając wjazd na Błatnią, natomiast podobną drogę odkryłem dwa tygodnie temu jadąc na Magurkę. Wiedziałem o niej już wcześniej, ale dopiero teraz mogłem nią przejechać. Droga rozpoczyna się na Łysej Górze, tuż powyżej posiadłości z wysokim ogrodzeniem chyba pana Karwali i wije się przechodząc trochę poniżej Magurki aż do Przegibka i dalej w kierunku Międzybrodzia. Ja dojechałem tylko do Przegibka a z tego co wiem droga kończy się na razie w lesie...a pewnie docelowo w okolice jeziora będzie można zjechać. Kilka zdjęć jak to wygląda: Tak się zastanawiam, czy te drogi nie przeszkadzają "ekologom"....ale chyba nie! Tak więc trasę można zrobić sobie w obie strony, albo wjechać na Przegibek, albo tak jak ja wybrałem przez Małą Straconkę podjechać początkowo drogą asfaltową, która pnie się konkretnie ale za to nabieramy szybko wysokości:happy: Po drodze na Magurkę mamy takie oto widoki! Ogólnie na rower i krótki wypad polecam. Z centrum BB około 30 km czyli około dwóch godzinek i jesteśmy z powrotem. Pozdrawiam Maciek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...