Źródło Sanu część 3
Dwieście metrów dalej „Źródło rzeki San” i cel naszej podróży.
Maluteńki ciek a potem taka spora rzeka…
Poniżej fotka z okolic grobu hrabiny.
Jeszcze kilkaset metrów i kilka dołączających cieków wodnych i San wygląda tak:
Przepłynąć kajakiem z całą pewnością by się nie dało, ale szerokość i prędkość płynącej wody jest spora.
Kolejne przeszkody dla rowerów i kolejny dopływ.
[/url
W okolice Bukowca docieramy inną drogą, drogą omijającą Beniową.
Dzień powoli się kończy a my mamy jeszcze kilka kilometrów do przejechania.
Na początku znowu szutrem…
…a potem w stronę Tarnawy Wyżnej asfaltem.
Zachód Słońca w Biesach:
Mijamy stadninę koni i ścieżki dla jeżdżących konno.
Na jeszcze zielonych łąkach piękne zwierzę:
Kolory od błękitów, przez brązy, pomarańcze, do zieleni – cudowne barwy, widoki, miejsce!
Mijamy składającą się z kilku zabudowań i kościoła Tarnawę.
Robimy krótką przerwę przy barze i dostajemy ostrzeżenie by wracając uważać na grasującego w okolicy misia.
Miś niestety, a może stety – nam się nie pokazał.
Dzień kończymy super obiadem i piwkiem regionalnym w bardzo fajnej karczmie w Mucznem.
Bieszczadzka przygoda dobiegła końca.
55 kilometrów rowerowego, górskiego szlaku zaliczone.
pozdrawiam
marboru