Ciekawe zdarzenie mięliśmy z nartami Darkalewandowskiego, ale od początku...
Jeszcze przed wyjazdem Darek wysłał mi narty Salomony dosłownie kilka dni jeżdżone "do roboty", czyli do ostrzenia i smarowania, darek wspominał że to super narta, jednak po ostatnim oddaniu ich do serwisu gdzieś w Warszawie nie dało się na nich jeździć.
Już jak je dostałem kurierem to z kartonu wypadła śruba odpowiedzialna za napięcie sprężyny przedniego bezpiecznika. Po oglądem te narty i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to.... no masakra, zadzwoniłem do Darka i mówię że ja się nie podejmuję serwisu tych nart, bo to się nadaje tylko na pełny serwis maszynowy. Ślizgi były nierówne, w jednym miejscu gładkie, a w innym porowate jak papier ścierny, krawędzie na oko były nie równe.
Narty oddałem do serwisu Marcina Szafrańskiego i tam je zrobiono perfekt. Dzień przed wyjazdem przypomniałem sobie o śrubie i że trzeba Darkowi wyregulować te wiązania, no i się okazało że śruby bezpiecznika się nie da wkręcić, a poza tym wiązanie wygląda na uszkodzone - noski co trzymają przód buta są luźne, tak nie powinno być.
Po szczegółowych oględzinach nart stwierdziłem że wiązania się niewspółmiernie zużyte w porównaniu z nartami, moja diagnoza... po prostu ktoś podmienił w serwisie w Warszawie Darkowi wiązania, a przy okazji spieprzył ślizgi i krawędzie - masakra!!!
Jednak wzięliśmy te nart na wyjazd z myślą że oddamy je tu do serwisu, no i tak zrobiliśmy....
Jak serwis w Solden podszedł do zagadnienia...
Napisali od Salomona, a Salomon kazał zaproponować klientowi wymianę wiązania na komplet nowych wiązań w cenie 50 e, wraz z wymianą oczywiście.
Ciekawe jak u nas by to zostało załatwione?