Zimowe wyjścia w góry właśnie z powodu krótkiego dnia trzeba dość dobrze planować i dobrze jest znać swoje możliwości, ponadto dochodzi czynnik pogodowy np: głęboki śnieg, wiatr czy mróz skutecznie spowalniają wędrówkę, ciężar plecaków też jest nieporównywalnie inny niż wyjścia letnie.
Sam zmierzyłem się z tymi problemami przy pierwszym podejściu zimowym na Rysy myślałem że skoro jestem dość aktywny sportowo to dam sobie rady z marszu jakże się myliłem.
Niestety jazda na nartach i sporadyczna na rowerze nie zapewnia dość dobrego przygotowania fizycznego co było następstwem mojej porażki z 300 metrów od szczytu wyzionąłem ducha, skurcze ud, czas czyli szybko zbliżający się zmrok wszytko to złożyło się na decyzje o odwrocie, oczywiście mógłbym zwalić na kolegów z ekipy że za szybko szli :biggrin:
Ale to wydarzenie dało mi do myślenia i zacząłem więcej aktywnie spędzać czas wolny, bieganie, siłownia, bieżnia, ćwiczenia wytrzymałościowe, teraz rower ale tylko górki bo po płaskim to taka jałowa jazda, to wszytko po 4mc dało mi siły na kolejną próbę, zaskoczeniem było gdy okazało się że z parkingu w 5h dotarłem na szczyt z postojem w schronisku MO bez było by 4,5h dodatkowo Rysy Niżnie jeszcze zrobiliśmy i wszytko wyszło 11h 3000 przewyższenia.
Piszę to żeby każdy kto chce się spróbować w zimie w wspinaniu zadbał trochę bardziej o swoją kondycję i nie miał niepotrzebnych niespodzianek na szlaku, wiem że są osoby, które powiedzą w lecie tam byłem i dałem rady bez problemów, też tak myślałem dopóki nie spróbowałem zimą całkiem inna bajka w wspinaczce.
Pozdrawiam RG.