Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 042


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. jata_70

    jata_70

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      440


  4. mysiauek

    mysiauek

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      6 099


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.08.2016 w Odpowiedzi

  1. Mając trochę więcej czasu gdy forum nie działało jak należy, kupiłem rower i ruszyłem w Beskidy poszukiwać tras na tury zimą. Objechałem Szczyrk, rejon Pilska a dziś zapuściłem się w dziewicze tereny Beskidu Żywieckiego.Pamiętając o świetnych warunkach śnieżnych w środku maja jakieś 30 lat temu, kiedy na szlaku zaskoczyła nas śnieżyca z zaspami na 1,5m ruszyłem na Rycerzową dokładnie sprawdzając mapę warstwic, którędy podejść zimą i zjechać bez zakładania fok. Trasa Soblówka kościół - Przełęcz Kotarz - Rycerzowa - Przysłop - Soblówka bedzie zimą idealna na tury. Wychodzę z założenia, że jeśli latem nie zsiądę z roweru podczas zjazdu, to zimą zjazd na moich niezastąpionych Black`eyach dostarczy mi niesamowitych wrażeń. Podobnie zresztą na trasie Hala Miziowa - Hala Rysianki. Tam jednak foki parę razy trzeba będzie założyć.Hey.
    2 punkty
  2. Kolejna wyprawa,którą planowałem w zeszłym roku,ale nie doszła do skutku. Powodem był przede wszystkim brak czasu. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Może nawet dobrze,że dopiero teraz ją zrealizowałem,bo zakupiłem do tego odpowiedni sprzęt. Przy okazji zaliczyłem pierwszą w tym sezonie ponad 200 kilometrową trasę. Ponieważ to daleko,trzeba było wyjechać z domu odpowiednio wcześniej. Pobudka 4.00,szybkie śniadanko i jak tylko zaczęło wschodzić słoneczko,w drogę! Początek trasy taki sam jak do Krakowa - w stronę rz. Soły,a następnie na Oświęcim. Dopiero po dotarciu w przygnębiającą okolicę Obozu Zagłady spojrzenie na GPS i odpowiednie obranie trasy,mniej więcej na Chrzanów. Mniej więcej,bo ja zawsze jadę z dala o wzmożonego ruchu samochodów. Po dotarciu nad Wisłę,przejeżdżam przez most i kieruję się na wały. Tutaj miłe zaskoczenie: piękny,nowy asfalt! To pewnie w ramach budowy Rowerowej Trasy Wiślanej. Ciekawe jak daleko obecnie się to ciągnie? Ja przejechałem tylko ok 10 km,po czym skręciłem w kierunku miejscowości Żarki. Gdyby tak wzdłuż każdej rzeki w PL zrobić taką trasę, byłyby spore możliwości zwiedzania naszego pięknego kraju. Cóż,pomarzyć można... Z żalem pożegnałem ową trasę i ruszyłem jakąś wąską, asfaltową dróżką w dalszą podróż. Piękne, cicha tereny, praktycznie bez zabudowań. Ten fragment mojej wyprawy,po za samą Pustynią, podobał mi się najbardziej. Można spotkać urocze stawy, albo sporą ilość Bocianów. W końcu dotarłem do Chrzanowa,gdzie przejechałem po A4 i tu zacząłem mieć problemy ze znalezieniem właściwej trasy. Niby miał być skręt w prawo,ale nic takiego nie było. Podobnie dalej - niby powinna być jakaś boczna droga,ale okazał się być teren ogrodzony, chyba przyzakładowy. Udałem się więc główną drogą,żeby już nie błądzić. Ale i to nie do końca tak... Znowu zaufałem GPS i pojechałem jakąś dziwną drogą,która najpierw straciła asfalt,a później doprowadziła mnie do jakiejś kopalni piasku. Nawet Fat Bike tego nie przejedzie... Skręciłem więc w jakąś boczną dróżkę i znalazłem szlak rowerowy. Sprawdziłem dokąd prowadzi i ruszyłem nim do główniejszej drogi. Nieco pobłądziłem w lasach i mi się odechciało. Do celu nie było już daleko,więc lepiej trzymać się normalnych dróg. Po drodze coś dla wielbicieli nieco innych widoków... No i w końcu dotarłem. Spodziewałem się jakiegoś konkretnego prowadzenia,tj. znaków,a tu nic! Dopiero kiedy dotarłem na drogę dojazdową,wreszcie wiem,że to właściwy kierunek. Jeszcze na nią nie wjechałem,a już czuć mocny skwar! W końcu to pustynia. Na wszelki wypadek trzeba było się odpowiednio przygotować,bo na pustyni kiepsko z wodą i można ruszać. Pustynia będzie w cz.2 :proud:
    1 punkt
  3. Bardzo chętnie numer telefonu sie nie zmienił
    1 punkt
  4. Gotowy ruszam przez las,bo tak prowadzi trasa i nawet na początku piasku nie widzę... Ten pojawia się nieco później. Jest go ca raz więcej,aż w końcu wpadam na otwartą przestrzeń. Tak,tu zaczyna się pustynia. Czas sprawdzić co potrafią szerokie opony! Na początek kieruję się mniej więcej na sam środek,żeby poczuć klimat prawdziwej pustyni. Żar leje się z nieba i daje się mocno odczuć, ale na szczęście sporo pomaga dość silny wiatr, który nie jest krępowany przez las czy inne obiekty. Ale i tak co najmniej 30 st. w cieniu daje się odczuć. Jazda też nie należy do łatwych - szerokie opony dają radę,ale w bardziej grząskim terenie trzeba zredukować bieg i włożyć sporo siły. Zabawa przyjemna,ale mam też świadomość,że trochę siły trzeba zachować na drogę powrotną. Na środku pustyni jest taki taras widokowy - tak bym rzekł - na którym jest krótki opis samej pustyni,o wydmach itp. Zastanawiałem się gdzie dalej uderzyć. Wypatrzyłem w oddali jakieś zabudowania,więc tam się skierowałem. Wydawały się być niedaleko,ale to chyba Fatamorgana... Widać upał dawał się powoli we znaki. Na szczęście na pustyni można trafić na Oazę i schronić się choć w cieniu. Niestety,jaka pustynia, taka Oaza... Po blisko godzinnej jeździe,zacząłem opadać z sił. Upał zaczynał mnie wykańczać,a picie się kończyło. Nie było wyjścia i trzeba było uciekać. Resztkami sił i w dość dramatycznym stylu odnalazłem drogę do lasu i wodopoju. Ale ciężko było... Najważniejsze,że nie trafiłem na węże, skorpiony czy ruchome piaski. Na szczęście cały i zdrowy opuściłem to miejsce. A jak ono w praktyce wygląda? Oto zdjęcie z tarasu widokowego - to ta łatka... :tongue: Dość mocno zmęczony po szaleństwach w piachu,ruszyłem w drogę powrotną. Dokładnie tą samą trasą,którą tu przyjechałem. Po drodze postraszyły mnie jeszcze chmury burzowe,ale na szczęście udało mi się przed nimi uciec. Miałem przy tym sporo szczęścia,bo później się tam mocno rozpadało. Deszcz na pustyni? Takie rzeczy tylko w Polsce... :wink: Po drodze jeszcze taki widok: Ten dom stoi po niewłaściwej stronie wałów,nad samą Wisłą! Jak on przetrwał rok 1997 i 2010,kiedy woda przelewała się przez wały? Co ciekawsze, tam nadal mieszkają ludzie! No i to by było na tyle. Była niezapomniana przygoda. Sił starczyło na powrót i łącznie tego dnia przejechałem nieco ponad 200 km. Tłuścioch wyciska z człowieka więcej kalorii niż normalny rower,ale dałem rady. Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  5. to będzie porządny grill:laughing: :eek: to chyba Kania bo Duda miał swego czasu kłopoty, poza tym ma niedaleko a może ktoś inny
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...