Bo większość jeżdżących w Alpy korzysta z systemów rezerwacji przez net - bierzesz co jest wolne. Nie ma sensu czegokolwiek polecać bo szansa powtórnego tam trafienia jest minimalna. Tym bardziej, że ceny są niesamowicie "elastyczne" i raz kwatera jest Ok a drugi raz 200%.
@AntyLato
Trudno się odnieść do tej Twojej listy bo należałoby być przynajmniej w większości z tych miejsc aby się wypowiadać, ja z niej znam około połowy i reszty w zasadzie nie zamierzam odwiedzać- np Andora dla mnie jest bezsensowna bo w tej cenie i znacznie bliżej są świetne ośrodki szwajcarskie o których "zapomniałeś". W dodatku to nie jest tak, że dany ośrodek warto bezwzględnie polecić zawsze - np Gurgle-Soelden są genialne powiedzmy 24.11 ale 01.12 wolę Ischgl a w mroźne, słoneczne dni po opadzie może SFL (nawiasem mówiąc fantastyczny ośrodek choć zdecydowanie wymagający - też nie ma go na liście). Z ośrodkami zillertalowskimi jest tak, że styczeń i druga połowa marca - genialnie ale w środku sezonu - omijaj szerokim łukiem.
Ale odnosząc się konstruktywnie do tego co zestawiłeś i to co znam to:
1. Espace Killy (absolutny best końca sezonu)
2. Paradiski
3. Zillertal (rezerwowy lodowiec na karnecie)
4.St Anton
5. Soelden-Gurgle (absolutny best początku sezonu)
6. Val Gardena (ale plus przyległości - chyba nie zamierzasz tam jeździć parę dni i chyba tylko początek stycznia później tłumy)
Z innych spraw polecam Ci przestudiowanie wątku
bo są tam sprawy chyba istotniejsze dla udanego wyjazdu jak decyzja typu Espace Killy czy może Zillertal szczególnie, że wybór powinien choćby uwzględniać czas dojazdu. Jeśli rodzinny charakter wyjazdu jest tak ważny to się zastanów czy nie powinieneś bliskim zaoszczędzić podróży bo może im wystarczy choćby wspomniane Nassfeld albo Dachstein West (obu nie ma na Twoich listach). I Twoi bliscy nawet nie zauważą, że nie są w jakimś kolejnym topowym ośrodku. Zysk z tych megaośrodków jest wtedy gdy potrafisz wykorzystać ich unikatowe walory (np dostępność różnych kierunków, warunków śniegowych a szczególnie możliwości off piste) i lubisz już wielokilometrowe płynne urozmaicone zjazdy.
Padło tu w wątku trochę rad, które możesz potraktować jako czepialstwo czy złośliwości ale... jest tam dużo racji. W dodatku w czasie dupówy (co nie jest znów takie rzadkie) Espace Killy nie różni się od, powiedzmy Szczyrku, a w tym konkretnym przypadku w Szczyrku będzie nawet łatwiej przetrwać. Czyli jest bardzo dużo zmiennych i mam wrażenie, że nie zauważasz tych istotniejszych.
Pozdro
Wiesiek