Narty - skionline.pl
Jump to content

Wujot

Members
  • Content Count

    1,316
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    56

Wujot last won the day on May 21

Wujot had the most liked content!

Community Reputation

2,668 Excellent

1 Follower

About Wujot

  • Rank
    Średnio zaawansowany
  • Birthday 02/05/1963

Personal Information

  • Imię
    Wiesiek
  • Miejscowość
    Wrocław

Ski equipment

  • Narty marka
    K2 Wayback 96, Hagan Trail 72 mm
  • Buty marka
    Dynafit Beast Carbon, Dynafit TLT 5, Factor Black Diamond,

Skills

  • Styl jazdy
    jazda terenowa
  • Poziom umiejętności
    8
  • Dni na nartach
    0

Recent Profile Visitors

7,477 profile views
  1. To mi się szczególnie spodobało. A Hochkar przyjdzie kiedyś sprawdzić. To ośrodek legenda. Pozdro Wiesiek
  2. Jakoś nie trafiłem na ten wątek. Chyba już koniec sezonu 18/19. Choć jeszcze się troszkę waham nad Monte Rosą. Pora na sentymentalne wspominki... 1. Freeride/freetour - 22 dni w ON Na karnecie była pobliska Austria ale z absolutnym priorytetem freetour. Udało się zaliczyć m.in. Dachstein ze zjazdem do Obertraun, przy okazji były wielkie obszary Krippenstein - w którym od razu się zakochałem. Odkryciem sezonu był Planeralm z kilkunastoma oficjalnymi trasami free (a ośrodek z trzema wyciągami) i też fantastyczny potencjał skiturowy. W ciągu paru dni zaliczyłem tam kilka pobliskich szczytów. Dokończyłem inwentaryzacji Lungo i, szkoda gadać, Speiereck wymiata bo zjazdy po 1200 m vertical w skomplikowanym terenie, które można zrobić tak 8x dziennie to jest czad. W Lungo byłem w tym roku pewnie z 6 dni. Warto. Wreszcie odwiedziłem też Weissee Gletscherwelt. Tu kultowa miejscówka freeturowców bo w promieniu 2-3 godzinnych dojść jest przynajmniej parę fantastycznych szczytów do jazdy. Jeden z nich (Granatspitze) udało mi się zrobić. O tych i innych wyjazdach z nastawieniem na freeride i freetour napisałem dokładniej https://www.skionlin...-gdzie-to-jest/ Poza Austrią był nowo zbudowany system Andermatt - Sedrun w Szwajcarii. Najeździłem się tam w puchu po pachy w opcjach przytrasowych. Odkrycie freeridowe, które najbardziej mnie zaskoczyło było w... Arenie. W ośrodku top-topów, w którym jeżdżą stada ludzi, trzy dni po opadzie kreśliliśmy linie w nieprzejeżdżonym puchu! Verticalu było 800 - 900 m (dwa różne warianty) a teren przepiękny i bardzo urozmaicony. Nieprawdopodobne. Liznąłem też potencjał Horn w Kitz i tam dopiero są opcje. 2. Skitury trawers Czarnohory (5 dni). Wyobraźcie sobie takie Karkonosze bez ani jednego człowieka! zapamiętajcie - jest jeszcze tylko parę lat na zaliczenie! To miejsce już się profesjonalizuje - właśnie budują schroniska bliżej gór, jest też piękny camping. Myśmy byli w formule częściowo biwakowej - namioty w środku Karpackiego PN (!). Blisko i ciągle tanio. A góry fantastyczne. Napisałem o tym https://www.skionlin...zarnohora-2019/. 3. Skialp (5 dni) - gdzieś o to ocierały się Tatry Wysokie na Słowacji. Najbardziej w kość dał mi zjazd z Wysokiej (2520) pierwsze moje rzetelne S4, Kończysta i Salatyn (to Tatry Zachodnie) to kolejne dwa piękne punkty. https://www.skionline.pl/forum/topic/20681-skiturowa-4dniówka/?do=findComment&comment=300792 4. Skitury stacjonarnie (6 dni) i 6 fantastycznych tematów w masywie Ortlera. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć w niesamowity potencjał tego miejsca https://www.skionline.pl/forum/topic/25872-zbrodnia-i-rozpusta-w-cesare-branca/ 5. Skitury okazjonalne na Dolnym Śląsku (chyba 7 dni). Pierwszy mój zimowy nocleg w płachcie biwakowej, i drugi - niesamowity dzień gdy zaliczyliśmy wszystkie gorące linie w Karkonoszach, był też Śnieżnik z puchem po pachy... 6. Cat-skiing W bonusie były dwa dni w Dragobracie w tym jeden z cat-skiing. Pierwszy raz w życiu pojeździłem ratrakiem. Dzień obejmował kilkanaście zjazdów. Odczucia ambiwalentne bo smród i hałas ale z drugiej strony co pojeździliśmy to nasze. Może kiedyś powtórzę. drugi dzień ośrodkowe, maleńkie freeride 7. Superata - to 6 dni w ON gdy nie dało się jeździć obok. Spędziłem je towarzysko tak, że nie były całkiem stracone Razem 53. Dość mało ale to dlatego, że nastawiłem się na jakość a nie ilość. I nie wiem czy to nie był najfajniejszy mój sezon, gdzie każdy aspekt doskonale wyszedł. Pozdro Wiesiek
  3. Jazda przez seraki naprawdę robi wrażenie. Ale ponieważ od początku mi się nie zgadzało to postanowiłem sprawdzić co zostało nakłamane. Zjazd z Aiquille du Midi na północ (w stronę Chamonix) raczej nie jest możliwy - widziałem tam narciarzy ale z paralotniami. Z kolei drugi łatwo rozpoznawany punkt to stacja kolejki Montenvers. Zaznaczyłem obydwa A ponieważ z drugiej strony, od południa nie da się dojechać do stacji to już widać, że jest nakłamane. Szczególnie, że od północy( gdzie teoretycznie może dałoby się zjechać) tej strony nie ma lodowca. Dość łatwo udało mi się ustalić punkt startu. Dojście na filmie wizualizacja i kierunek zjazdu tu jeszcze fota z filmu (kierunek wschód, południowy wschód) w kierunku zjazdu Tor jazdy No i teraz leśna sekwencja filmu. Sytuacja ogólna na dole widać linię kolejki Scena z kolejką można nawet rozpoznać, które okiennice były zamknięte jak satelita robił fotę. Jeszcze wiadukt Wynika mi z tego, że sceny leśne były kręcone gdzieś zasadniczo na obszarze nad wiaduktem a i też niżej. Prawdopodobnie można kolejką wjechać do końca i jest dalej wygodne dojście na grzbiet z być może pięknymi leśnymi odcinkami. Choć z drugiej strony jak już Mariusz pojedziesz do Chamonix to jednak Valle Blanche bardziej kusi. Pamiętam, że widziałem tam ślady miedzy serakami. Wtedy wydawało mi się to abstrakcją ale teraz można byłoby spróbować. Właśnie ten fragment filmu mnie powalił. Pozdro Wiesiek
  4. Te argumenty są podnoszone - ale pytanie na ile to realne zagrożenie? Czyli czy ktokolwiek w lawinie stracił czekan? O zerwanych plecakach (a nawet rozebranych ludziach) słyszałem a o czekanie nie. Teoretycznie wydaje się takie zdarzenie możliwe. Ale czy na tyle częste aby podnosić to jako argument? Podpytam R.R. o to. Akurat w moim plecaku pętla na czekan wygląda bardzo solidnie. Ale noszenie go w środku plecaka to nie jest wielki problem i można to rozważyć. Oczywiście poza sytuacją na Conana. Pozdro Wiesiek
  5. Razem (jakiś czekan i łopatka) wychodziłoby poniżej 600 g. Nie wiem jak Twoje BCA ale moje K2 na wspólnym trzonku to prawie 800 g. Ale jednak długość całkowita 69 cm i solidna szufla z aluminium. no i mniejsza objętość. To mi się wydaje lepsza droga. może w oparciu o stylisko węglowe.
  6. Akurat ten też był z Gośką ale teraz wykorzystałem go jako skrót bo czasu brakowało. Objechałem go już sam dokładnie wcześniej - bo jest mocno skomplikowany. W zasadzie to wszystko co fajniejsze w promieniu 100 km od Wro mam dogłębnie spenetrowane - dosłownie każdą większą ścieżkę... Ale jak zawsze jakaś przygoda musiała być bo droga w polu się skończyła i musieliśmy przechodzić przez jakąś nową budowę. A tam wykopali kawał rowu odwadniającego. Musiałem więc przenosić rowery i zbudować mostek dla żonki (która zaproponowała aby to objechać). Ale objazd to byłoby przyznanie się do błędu Nawiasem mówiąc to te Lasy Grędzińskie warte są zobaczenia. Szczególnie jak jest sucho (jak teraz) bo czasem to tam naprawdę trudno jechać.
  7. W ramach mojego szwędactwa objechałem mniej znane kawałki Widawy, Oleśnicy, Żabnika, Leniwki. To jest Natura 2000 - Lasy Grędzińskie. Przed Wieściszowem - na mapie OSM jest zaznaczone przejście przez rzekę Widawa. Jeśli algorytm forum nie wycina Exifów to dokładna pozycja jest w danych o zdjęciu. Pozdro Wiesiek
  8. Te węglowe dziaby Twojego kolegi mieliśmy nawet w ręku (bo kumpela używa). Piękny jest ten prosty czekan - chciałoby się go mieć ze względu na elegancję. Choć to pewnie 10x ponad moje umiejętności i potrzeby. Ale przedmiot jak dzieło sztuki... Pozdro Wiesiek
  9. Pięknie powiedziane, u mnie jest podobnie i wyjazdy często mają elementy niespodzianek.Tutaj akurat sympatyczny jazzik (z wczoraj).
  10. A z którego - może jakiś cytat?
  11. Uspokój się chłopie, już wszyscy tu doszli do tego, ze rower nas łączy a nie dzieli.
  12. Opowiem Wam historyjkę z przedwczoraj. Razem z moją lepszą połową wybraliśmy się nad Stawy Milickie (o tej porze roku wprost bajkowe - zresztą zaraz dodam parę fot). Startowaliśmy w Żmigrodzie i początek trasy był nowo oddaną asfaltową rowerostradą Północnego Centrum Rowerowego. Było pusto, na łące dostrzegliśmy stado saren, one nas zresztą też i postanowiły uciec do lasu od którego oddzielała je nasza ścieżka. Zwierzęta po drodze musiały pokonać podłużny dość głęboki zbiornik wodny. To było bardzo widowiskowe jak płynęły. Na koniec w pełnym pędzie wyskoczyły na zbocze i przez ścieżkę. I na tym mokrym asfalcie pierwsze zwierzę się wywróciło - dosłownie je zrolowało, zrobiło fikołka. Widać, że je trochę otumaniło - jakoś się zebrało, wstało i uciekło. To nie był jedyny przypadek taki jaki widziałem. Innym razem też na mokrym asfalcie widziałem wywalające się muflony. Wracając do sytuacji: - ale się bidula wywaliła (to żonka) po czym zebrałem zasłużoną zjebkę od niej (że się nie zatrzymałem wcześniej i nie dałem im spokojnie się oddalić). To pokazuje jakie ciśnienie wywieramy na środowisko, raz swoją obecnością, ale też takimi durnymi asfaltami. Oczywiście rozumiem, że ludzie muszą żyć, jeździć itd ale powstaje pytanie czy za wszelką cenę nie powinniśmy dbać o to już tak mocno zawłaszczone środowisko. To jest ta ścieżka Tutaj opisywana sytuacja Na szczęście po paru kilometrach patologia się skończyła (tzn zjechaliśmy) i takie klimaty później był rezerwat Olszyny Niezgódzkiej Dalej Ruda Sułowska (i smażony karp) i dalej w stronę Milicza groblami. Stawy miały dość niskie stany i wyglądały jak trawniki zalane wodą. Kolory naprawdę takie jak na fotach. Coś dla Mitka - choć panie na profesjonalistki nie wygladały Teraz dowód, że jestem kompromisowy bo zamiast 10 km piasków leśnych pojechaliśmy (postulat żonki) czymś takim (kolejny fragment Północnego CR) W Miliczu było uzupełnienie elektrolitów i taka fotka A po drodze na dworzec znalazłem kawałek górek z naturalnymi singlami gdzie miałem fantastyczny fun. Pozdro Wiesiek
  13. A toc przykład walnąłeś - to nie karawana tylko karawan! Masakra, parę lasek... dynamitu by tu załatwiło tę patologię.
  14. Bardzo proste - jesteś wyjątkiem. Wystarczy, że wskażę wszystkie wyjątki i zostanie reszta potwierdzająca "moją" regułę. Oczywiście elegancko by było aby podzbiór freeridero-mtb był tym dominującym ilosciowo. A to bez dwóch zdań, szajba narciarsko-rowerowa lub rowerowo- narciarska to coś co nas łączy. Niezależnie od przekomarzanek co jest prawdziwym narciarstwem ( oczywiście skitur) i prawdziwym rowerem (oczywiście mtb)
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...