Narty - skionline.pl
Jump to content

Wujot

Members
  • Content Count

    1,496
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    66

Everything posted by Wujot

  1. Gdzie ten kamieniołom? Pozdro Wiesiek
  2. Na stromych trawersach obniża się stopnień na pierwszy. Zresztą inaczej się nie powinno chodzić (więcej mniej stromych zakosów). Co do konstrukcji to dałoby się zrobić blaszkę bardzo blisko krawędzi ale wtedy trzeba byłoby mieć typoszereg co 2 mm (do szerokości). Może to jest droga na przyszłość... Mam jakieś niejasne przekonanie, że coś podobnego już widziałem w jakiś starych, wojskowych nartach (mówię to o pomyśle na stałe harszle) Pozdro Wiesiek
  3. Jest uregulowana - z tego co pamiętam 200 m2/narciarz na niebieskich, 300 - czerwonych i 400 czarnych. Tak jest w Polsce ale podejrzewam, że na Słowacji jest identycznie (bo to wzory z Alp). Druga sprawą jest to, że gestor tego ośrodka oprócz znaku może wprowadzić siatkę w poprzek stoku zmuszająca do zwolnienia. To bardzo częste rozwiązanie w Alpach. pozdro Wiesiek
  4. Te dodatkowe "funkcje" to duża zaleta. Tak się zastanawiam jednak nad tym zastępowaniem klasycznych harszli. Mam trochę wątpliwości. Podkreślają podejście w linii spadku stoku a przecież częściej podchodzi się trawersując (i moim zdaniem często nie da się tego uniknąć, choćby z powodu przebiegu szlaków). Wtedy trzymałby tylko jeden bolec a i tego nie byłbym pewien, dalej na twardym stoku podkładka z gwoździami odsuwa fokę w miejscu gdzie najbardziej ona trzyma. Trochę ostrożnie pochodzę do tych recenzji - nie bardzo wiem dlaczego klasyczne harszle miałyby gorzej trzymać w linii spadku. Choć może liczy się suma powierzchni oporu, wtedy kolce dają może troszkę więcej. W tych kolcach też trzeba podnosić wyżej całą nartę... Ciekawe co z zakładaniem w grubych rękawicach, choć zakładanie jest fajne. A i nie sposób nie zauważyć, że można tych gwoździ dać więcej (założyć po dwa paski). Co do zasady to wolę podchodzić dłużej po bardziej płaskiej linii jak stromo w górę. Ale mimo wszystko chętnie bym wypróbował ten wynalazek na stromym bo a nuż jednak dobrze działa. Co do oszczędności na wadze to raczej nie ma, ale na miejscu i poręczności jest duży zysk. No i niezawodność na duży plus. Są też bardziej zaawansowane modele z ukośnymi blaszkami i, uwaga, plastikowe. Cena jest bardzo przyzwoita (jak na nowość i ceny harszli). Razem - to może mieć naprawdę sens. Kamil wypróbuj (do splita ideolo), pożycz kolegom to będziemy wiedzieć czy też kupić! Pozdro Wiesiek
  5. Znalazłem coś takiego (ze stałą foką) https://gearinstitute.com/mtn-approach-system/ W
  6. W Ischgl widziałem snowboardzistę podchodzącego na krótkiej, chyba składanej "narcie". Wziąłem w cudzysłów bo to była chyba jakaś samoróbka, nie pomalowana i w kolorze aluminium i prosta (nietaliowana). Wiązanie to był drut z przodu jak w Big footach. W takim sprzęcie foki mogą być naklejone na stałe. Może to być sensowniejsze od splita. A lepsze w podchodzeniu od rakiet. Pozdro Wiesiek
  7. Mariusz nie bardzo wyobrażam sobie wydłużenia aż o tyle. U mnie prawa stopa jest dłuższa o 0,5 cm. Przy odbarczaniu wydłużyliśmy ten but o 3 mm i Arnold nie był skłonny specjalnie walczyć dalej. Jest ciut na styk ale tak zostało. Pamiętaj, że trzeba przecież zachować geometrię pinów. W bucie sportowym taki zabieg to jest prosty bo można frezować skorupę. Ale w skiturowych, szczególnie tych oszczędnych wagowo "mięsa" jest bardzo mało... Ale jaki jest rekord też bym chciał się dowiedzieć! Pozdro Wiesiek
  8. Wujot

    Luźny but

    Miałem podobny problem choć wystąpił gdzieś po trzech latach użytkowania. Zrobiłem wtedy indywidualne wkładki Sidas. Bardzo to pomogło (może nie 100% ale tak 80%). Pozdro Wiesiek
  9. Lodowiec Dachstein sam w sobie to nic specjalnego ale zjazd do Krippenstein (do zrobienia na zwykłych nartach i po ratrakowanej trasie) dla wielu będzie niezwykłą przygodą. Dla odmiany zjazd do Ramsau to już pierwsza klasa off piste. Pozdro Wiesiek
  10. Raczej nie. Najprościej to czystą parafinę albo smarem uniwersalnym do nart. W trakcie tury (wielodniowej) na zimno. Są też pasty (np Pomoca) tylko pieruńsko to drogie. Pozdro Wiesiek
  11. Witaj w Klubie! 1. Jeśli chodzi o mały kąt pochylenia butów to też mi w TLT7 przeszkadza. 2. Może zapomniałeś posmarować tych fok? 3. Wystarczy kupić solidniejsze buty (do narty) i będzie OK 4. Wystarczy kupić lekkie narty i wiązania do butów i będzie OK Pozdro Wiesiek
  12. I jeszcze wrócę do St Jakob. Postanowiłem przyjrzeć się tym zjazdom co Wam wspominałem, że można by je zrobić i wygląda to czadowo. Na początku tytułem lokalizacji górna i dolna stacja kanapy przy której jeździliśmy off (Mateusz x2 i Vilk) Teraz oddalmy się i popatrzmy na od drogi do której chcielibyśmy dotrzeć. Wyrysowałem cztery możliwe dobrze rokujące warianty. Na prawo mamy zjazd do Kalkstein. Rzut oka na profil. i trochę mało spadu i długi dojazd. Czyli nie koniecznie. Ale pozostała trójeczka wygląda czadowo. Zmieniam trochę punkt obserwacji. Za Miss uznaję środkową kandydatkę. Trzeba by było tylko trochę bliżej jechać grani. Widok na dwie strome doliny może być epicki. Co tam może - na bank jest! Zobaczcie, że Google Earth są do takiego planowania genialne, można wyłapać polany czy przecinki leśne. Oczywiście nie ma gwarancji, że nie znajdą się tam jakieś progi lub inne niespodzianki (zbyt mała dokładność) ale to i tak jest bardzo dużo, tak zapoznać się z terenem. Choć ten często weryfikuje nawet najlepsze wydawałoby się pomysły. Nie rozkminiłem tylko czy ścieżkę z Earth da się jakoś wyeksportować do gpx. Ale znając tak dobrze planowany przebieg zrobienie tego jeszcze raz w Locusie czy czymś innym na podkładzie OSM jest łatwe i wystarczająco dokładne. W statystykach te trzy zjazdy to po około 1200 m vertical i 5 km całkowitej długości. maksymalne nachylenia do 50% (w rzeczywistości lokalnie zawsze jest więcej jak podaje program), średnio 25%. Do tego piękna konfiguracja terenu wprost zachęcająca do tworzenia własnych wariantów. Pozdro Wiesiek
  13. Czwarty dzień był w St Jakob in D. Idealnie wygładzone trasy, zero ale totalnie zero ludzi. Lampa. Słowem raj. Tylko dlaczego mi się nie chce jeździć - zaliczyłem dwa kursy i spać mi się zachciało. Jadę więc na orczyk na górze i wyjeżdżam obok. No nie ma lekko, zastrugi jak byki, jakieś szrenie ale kawałek dalej jakby równiej. No trudno trzeba zacząć jeździć. Teren znam dobrze. Na początku jest to szereg stromych jarów gdzie trzeba ocenić zagrożenie lawinowe. A dalej spokojna jazda wzdłuż potoku. Jakieś domki z letnim schronem a jeszcze kawałek dalej restauracja blisko trasy na dół. Wpierw wizualizacja terenu z Google earth Można to jeździć z orczyka trawersując górę. I zaliczając najbardziej strome linie. Zaznaczyłem to na czerwono. Tym razem z tego rezygnuję (czas ale przede wszystkim nie podoba mi się zdegradowany stok). No i jestem sam więc lokalizator ewentualnie skróci poszukiwania moich zwłok. Po górnym płaskim odcinku gdzie wiatr zrobił masakrę jest całkiem przyjemny kawałek gdzie śniegi są dalej trudne ale nawet jest równo. Liczę, że niżej będzie lepiej. Ale nic z tego tam zastrugi robią się absurdalne a do tego pokrywa jest strasznie słaba. Kijek z 10 cm talerzykiem wpada głęboko bez oporu. Gdy na ostatnim zjeździe mówię sobie, że pojadę to dynamicznie i zdecydowanie, po dwudziestu metrów łapię jakąś zastrugę i kończy się to koziołkowaniem po stoku. Na szczęście śnieg jest tak słaby, że nawet się zbytnio nie potłukłem. Na dole przy potoku jest już absolutnie twardo i byłoby to OK ale tam też są nawiania i zastrugi. A ponieważ to jest w cieniu to trochę słabo to widać i telepie okrutnie. Ale o ile aspekt narciarski jest... interesujący (inaczej) to pięknościowo jest rewelacyjnie. Kontempluje sobie widoki, rozkoszuje się samotnym byciem. Tutaj ten przyjemniejszy kawałek na górze Pozdro Wiesiek
  14. O ile początek sezonu w listopadzie (Soelden i Gurgle) był rewelacyjny pod względem ilości śniegu, grudzień w Ischgl już wymagał pewnej determinacji (zamieściłem foty ślizgów) ale dał mimo wszystko radę, to styczeń to już ostra podłamka. Lampa, brak opadów od miesiąca i bardzo silne wiatry spowodowały, że jazda obok wymaga już ostrej determinacji. Gdyby chociaż było cieplej, tymczasem słońce tylko trochę podtapia śnieg co nie ułatwia jazdy a za to owocuje szrenią jak tylko słońce obniża pozycję. Nie mniej ponieważ po maksimum dwóch zjazdach sztruksowymi traktami chce mi się spać to stoczyłem bój z tym warunem. Parę fotek z drugiego, trzeciego i czwartego dnia. Pierwszy to był w Hochstein i tam udzielałem się towarzysko na co by nie powiedzieć genialnej (jednej z najlepszych jakie znam) tras obok orczyka na górze. Zrobiłem tam jeszcze mały spacer do schroniska. Drugi dzień to było Sillian. Od lat marzy mi się tam zjazd z Thurnlaten do Innervillgraten (powrót około 7 km - skibusem). Ponieważ jednak na dole było słabe wyśnieżenie to przestraszyłem się, że będzie zbyt dużo z buta. Później trochę żałowałem tej decyzji. Został więc obszar przy 5a. Jest tego więcej niż się wydaje bo są tam urokliwe wąwozy, zamknięte kociołki i nieźle eksponowana grań z której aż wprost "ściąga" w stromą dolinę zrobioną przez wodę. Trzeci dzień był w Kals-Matrei To zdecydowanie większy ośrodek Ost Tirolu z nie najgorszym potencjałem off piste. Interesowało mnie szczególnie nowa kanapa. A tak dokładnie jak zmieniło ona układ sił na off piste. O dziwo koszmarny wiatr, który wiał dzień wcześniej nie zwalcował całkiem śniegu. Zacząłem w Kals na Blauspitze wychodząc z założenia (słusznego), że tam się najprędzej skiepści i trzeba to wykorzystać póki się da. Poza tym to bardzo mały spłachetek do jazdy. Na szczęście konkurencji było mało i ograniczała się do jednorazowych obecności. Jeździ się tam na lewo (orograficznie) wzdłuż górnej kanapy. Teren jest bardzo ciekawy bo jest tam bardzo strome zbocze. Można to wykorzystać łącząc trawersy z zjazdami w linii stoku. Śnieg był spoko bo równy. Gips, nawiania, beton i trochę miękkiego. Czyli ciekawie. Teraz była pora odwiedzić drugi punkt - czyli nową kanapę w Kals. Oczywiście już wcześniej się jej przyjrzałem i miałem pomysła. z daleka górka wygląda obiecująco. Ale, przy bliższym poznaniu zyskuje! Jest zdecydowanie bardziej stromo jak to wygląda na zdjęciach. Pieńki powodują, że nie będzie się nudziło. I na dłuższą chwilę tu zostaję. O dziwo jest całkiem miękko. Niestety zjazd jest dość krótki (bo dolnej części nie ma szans zrobić) i trzeba kawał dojechać do stacji wyciągu więc tej jazdy nie ma tyle ile bym chciał. Na końcu trochę obniża się temperatura i ścina grę i jest przekładaniec szreń - mieciutkie depozyty. Co powoduje, że nawet spocić się można (z wrażenia). Ale dzień na + CDN Pozdro Wiesiek
  15. Widzę, że magistrant jest tu obecny. wkleję (z lekką korektą) więc to co napisałem na SF tak aby uwagi trafiły do zainteresowanego "Wszystkie agencje badawcze korzystają już z różnych metod pozwalających uzyskać szybciej i taniej wyniki. Nie ma sensu łazić z kartką papieru. Ale... Ale do ciężkiej ch...y konstruując narzędzie badawcze warto jest przez chwilę pomyśleć! A tutaj przyszły magister nie zauważył, że oprócz urazów kończyn, głowy i kręgosłupa można mieć na przykład uraz klatki piersiowej albo brzucha. I nie do obrony jest cel tego przeoczenia. Urazu barku i obojczyka przy kończynie górnej też nie zaznaczysz - takie egzotyczne to przypadki. Ale w nodze biodro już można zaznaczyć. O co tu chodzi? Poza tym takie niechlujstwo (duże i małe litery), źle użyta liczba mnoga (czy znacie kogoś kto przed każdym zjazdem robi rozgrzewkę???). Jak się to widzi to... sami sobie dopiszcie. Ale ktoś to konsultuje - pewnie Pan dr albo prof. " Pozdro Wiesiek
  16. Żadne gogle Ci tu nie pomogą. Spadek kontrastu w cieniach jest oczywisty do tego musi dojść akomodacja (i oko będzie tu szybsze od fotochromów). Z tym zjawiskiem radzę sobie poprzez zmrużenie powiek i przeniesienie wzroku na ciemniejszy motyw. Oczywiście przed wjazdem w strefę cienia. Jak do tego dołożysz przyjrzenie się trajektorii przed wjazdem w cień to przeważnie redukcja prędkości nie jest potrzebna. Co do gogli to kupuję te budżetowe przede wszystkim dlatego, że to rzecz podlegająca dość szybkiemu zużyciu. Lepsze nowe z Lidla jak porysowane "topowe". Ten sam poliwęglan. Podstawowe są białe lub różowe (na stokach północnych i w gorszą pogodę) i drugie zwykłe pomarańczowe. pozdro Wiesiek
  17. Zarówno na Złotówce jak i na trasie z Kopy jest bardzo mało niezwiązanego śniegu. Na tej pierwszej nie ma w ogóle szans na zjazd, nawet podejście jest wątpliwe (pola jagodzin). Z Kopy nieliczni maniacy zjeżdżają ale to jest walka z pustkami co się otwierają pod nartami i kamieniami na dole. Musiałoby spaść jeszcze co najmniej 2x tego co jest aby było jako tako. Na Złotówce jeszcze więcej. Patrząc na tzw "normalnego" narciarza to na razie możliwości jazdy nie widzę, Natomiast pod mniej wymagających być może po opadach sob/niedz (co mają) może być już całkiem, całkiem. Widać, że w naszym towarzystwie robisz zdumiewające postępy. Poza tym od zawsze mówiłem, że na zdjęciu najważniejsi są modele!!! Wielkie dzięki za foty i przepraszam, że nie podałem autora zdjęć. Pozdro Wiesiek
  18. Powiem szczerze, naprawdę starałem się przeskakiwać czy omijać kamole. Bardzo się starałem! Ale 50-70 cm opadu na skalisty Ischgl to jest malutko. Najlepiej było mimo wszystko pod E4 (zjazdy z Palinkopf). Tam średnio łapałem jeden na nartę na zjazd. Biorąc pod uwagę, że to było 900 m vertical to prawie nic... Z Greitspize (na północ) to już było pokonywanie kolejnych skalnych progów... Jak po 8 dniach jazdy wszedłem do serwisu i powiedziałem: - nauczylibyście się robić narty aby chociaż dwa wyjazdy wytrzymały, to zamiast samokrytyki usłyszałem - ty trolu! Jak tu żyć? pozdro Wiesiek
  19. Przede wszystkim to nie ma skiturjan! Juras - co to za wpychanie się do nie swoich tematów!!! Zachowaliśmy właściwy dystans. Do siego! Pozdro Wiesiek
  20. Dość późno w tym roku/sezonie zaczęliśmy sezon skiturowy w Karkonoszach. Pogoda była fantastyczna, warun tak naprawdę duuużo gorszy niż wygląda to na fotach. Wybraliśmy Karpacz (bo zjazd na dole trasą narciarską). A na tym zdjęciu widać jaką popularnością cieszy się Śnieżka bo doliczyłem się około... 300 osób. Na szczęście narty pozwalają unikać tłumów! Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...