Narty - skionline.pl
Jump to content

Wujot

Members
  • Content Count

    1,642
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    75

Everything posted by Wujot

  1. Przyuważyłem kiedyś bardzo fajną przystań dla wodniaków nad Bobrem w Janiszowie, oczywiście Bukówka też byłaby super. Co do tego objazdu czeskiej części Gór Stołowych to jest tam totalnie pusto i bardzo dobre asfalty, niewielki ruch jest w okolicach przejścia granicznego (obu) no i oczywiście sam Adrsbach to mega atrakcja i ludzi full. Ale na drodze na południe już spokój. Widoki są trochę gorsze niżby się oczekiwało ale biedy nie ma. Broumov to perełka. Kudowa też warta zobaczenia... jeśli ktoś lubi oglądać innych ludzi! W okolicach granicy z Kudową Czesi mają kupę nowych dróg rowerowych. W
  2. LUBAWKA 1. Jeśli byś był w Lubawce to zdecydowanie warto podzielić kierunki i wybrać się też mocniej na południowy wschód. Mam na myśli okolice Krzeszowa z licznymi atrakcjami geologicznymi i jednak robiącym olbrzymie wrażenie opactwem w Krzeszowie (co zaplanowałeś) a dalej przejechać w Góry Stołowe (przez Mieroszów) i zaliczyć Adrsbach (i może Broumov). Jest tam wyznaczona pętla wokół tych gór (po stronie czeskiej - nr 4020, po polskiej niebieska. Po stronie czeskiej droga jest idealna. Być może część polską trzeba by skrócić np drogą stu zakrętów (dość ruchliwa, czego nie cierpię, ale bardzo efektowna) wtedy zaliczysz też Szczeliniec i Radkowskie Skały. 2. Rewelacyjne są Góry Krucze (tuż przy Lubawce) chyba w 100 % na drogach szutrowych (poza endurowymi zjazdami i drogą po granicy). Wrzucę później parę fot. Ale to zupełnie inne klimaty... 3. Drugą pętlę znam głównie tylko po stronie polskiej. Musisz mieć świadomość, że asfalt na przełęcz Karkonoską jest mocno zniszczony a podjazd srogi. Po stronie czeskiej asfalt idealny. Być może należałoby odwrócić kierunek jazdy. Ściągnę sobie gpx i wrzucę później na monitor w pracy (tam mam dużo lepsze warunki do pracy) ale nie wiem czy dam radę to zrobić dzisiaj (a jak nie to dopiero w przyszłym tygodniu). Część polska tej pętli jest bardzo dobra. SZKLARSKA Najogólniej to masz tutaj sporo ruchliwych dróg, które ja alergicznie omijam, trudno mi się o tym więc wypowiadać, szczególnie, że czeską stronę znam słabo. Jak wybierzesz miejsce startu to spróbuję się przyjrzeć temu dokładniej. Ja bym wybrał dość kameralną Lubawkę. Pozdro Wiesiek
  3. Trochę jest za stromo i zbyt pokręcone aby wjechać... W
  4. Najtrudniejsza znakowana pętla mtb na Dolnym Śląsku (?) Najdłuższa i, chyba, najciekawsza pętla w systemie Strefa MTB Sudety. Poprowadzona w Górach Suchych i Sowich (a nawet kawałek w Wałbrzyskich). Wiele fragmentów jest topowych i to takich, że natychmiast by się je powtórzyło. Przy wytyczaniu przyjęto chyba kilka założeń: - jak najmniej asfaltów - jak najwięcej wąskich, dosłownie jednokierunkowych, ścieżynek - podjazdy i zjazdy są solą mtb - omijamy osady ludzi i uczęszczane szlaki Na pewno, ze względu na długość i trudność, nie polecam jej początkującym. To tak ze trzy niezłe trasy w jednym. W dodatku trzeba być czujnym bo są fragmenty mocno nieoczywiste nawigacyjnie. A na błędy i powtórki raczej nie ma czasu. Nawet brakuje go aby zaliczyć tych parę pięknych atrakcji po drodze... Kierunek jazdy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wszystkie zdjęcia są ustawione po kolei zgodnie z opisem, Andrzejówka - Grzmiąca (15 km) Jazdę zaczniemy w Andrzejówce, zgodnie z kierunkiem ruchu zegara. Na początku trzeba się trochę wspiąć po dość wygodnych leśnych drogach. Pięknie zaczyna się robić w okolicach Skalnej Bramy z efektownym trawersem stromego zbocza. W pobliżu jest Rogowiec (szczyt z ruinami zamku), który warto, jak jest czas, odwiedzić. Dalej czeka nas zjazd (głównie) do dna dolny (gdzie przecinamy drogę). Podjazd na początku jest nam potrzebny aby dostać się na wąską, "rowerową" ścieżkę biegnącą po stromych zboczach Jałowca i Jedlińca. Ten odcinek ma ok 3 km, to clou mtb! Kończy się stromą, zrytą drogą zrywkową a dalej krótki dojazd asfaltem do przejazdu pod linią kolejową Grzmiąca - Walim (17 km) Długi odcinek w którym warto odnotować skomplikowany nawigacyjnie fragment wąskimi ścieżkami nad Głuszycą, wyżej przejazd teraz odsłoniętymi (czyli widokowymi) partiami Jedlińskiej Kopy i Włodarza. Dalej nieprzyjemny zjazd po wyłożonej kamieniami drodze do kompleksu Włodarz (Rise), który jest wielką atrakcją turystyczną. Końcówka asfaltowa Walim - Wielka Sowa - przełęcz Sokola (16 km) Bardzo, ale to bardzo, udany wjazd na Wielką Sowę. Poprowadzony szerokimi łukami, w zdecydowanej większości omija popularne trakty, na tym chętnie odwiedzanym szczycie. Dopiero od Rozdroża Między Sowami jesteśmy na uczęszczanej Cesarskiej Drodze. Zupełnie analogicznie wygląda zjazd gdzie pieszych spotkamy, na krótko, za Schroniskiem Sowa. Przełęcz Sokola - Kolce (14 km) Odpoczynkowy, prawie w całości asfaltowy kawałek. Wart zauważenia jest przejazd przez lasek, przed Kolcami, wyznaczony jak w rajdach terenowych, "na szagę". Kolce - Andrzejówka (12 km) Mniej więcej ćwiartka odcinka biegnie po urokliwej, wąskiej, ale męczącej ścieżce, dokładnie po granicy z Czechami. Mamy tam przekładaniec góra-dół Sekcja zakończona szybkim zjazdem do Radosnej. Reszta trasy bez zaskoczeń, typowa jazda górskimi drogami. Pozdr Wiesiek
  5. 1. W nocy nie potrzebujesz energii. 2. To dobrze pracuje przy stałej dostawie prądu (elektrownie węglowe, atomowe). Projektujesz system na średnie zużycie energii. W nocy pompujesz do górnego zbiornika w rannym szczycie odbierasz energię, podobnie z drugim szczytem. Elektrownie szczytowo-pompowe nie przechowają Ci większej ilości energii (np z tygodnia upałów) a tym bardziej z lata na zimę. Popatrz na Porąbkę Żar czy Żarnowiec i pomnóż je razy 100 i odpowiesz sobie dlaczego to nie wypali. W
  6. Bubel albo i nie. Myślę, że ten mechanizm "zabezpiecza" przed zbyt wysoką mocą zainstalowaną w panele. To bardzo nieprzyjemne źródło bo nierytmiczne, sezonowe i nie ma jak magazynować tego prądu. Dopóki z ogniw fotowoltaicznych nie zacznie się produkować wodoru to wcale nie jest takie pożądane źródło energii. Napisałem, że w zasadzie skorelowane jest tylko z pracą klimatyzatorów. Pozdro Wiesiek
  7. Trzeba przyznać, że ten antyekologiczny mechanizm, który opisałeś, choć na pierwszy rzut oka zaskakujący, widać gołym okiem - działa! Gdyby prosument dostawał kasę (nawet w stosunku 0,5) to byłby zainteresowany oszczędnościami a w barterze jest odwrotnie. Pewnie nie z przypadku zapisano ten mechanizm... Czytałem, za zasadniczo fotowoltaika miała być skorelowana z letnimi szczytami energetycznymi (prąd dla klimatyzacji) - stąd było te 500 MW. Pozdro Wiesiek
  8. Nowa płotowa rzeczywistość... To często nawet bardzo malowniczo wygląda... W zeszłym roku skala zjawiska nie była jeszcze taka wielka ale teraz całe połacie lasów, a czasem łąk, są ogrodzone. Tak walczymy z ASF (choroba dzików). Dla rowerzystów ma to całkiem poważne konsekwencje. O ile trasy znakowane (czyli te na www.rowerem.info) przeważnie są przejezdne (choć znam jedną sytuację, że taki szlak został przecięty) to z "własnymi projektami" już różowo może nie być. Nawigacja na OSM-ie (na której wszystko się opiera) nie wie, które drogi są już nieprzejezdne a leśnicy drabin do przejścia skąpią. Nie zawsze będzie możliwość objazdu przeszkody albo powrotu. Na przykład ze względu na czas czy awaryjny wycof z powodu choćby burzy. Pokonanie takiej przeszkody tak aby nie "wejść w szkodę" łatwe nie jest. Szczególnie w pojedynkę. Warto ten czynnik mieć "z tyłu głowy" i założyć dostateczną rezerwę czasu na niespodzianki. Szczególnie w przypadku bardziej głębokich penetracji terenu. pozdro Wiesiek
  9. @Witek Z Twojego rozumowania wynika, że w ogóle nie warto mieć nadwyżki (bo jak rozumiem koszty są dość liniowe). Pozdro Wiesiek
  10. Myślę, że w całej tej sprawie, braci narciarskiej, umyka, że sam wjazd dla wielu ludzi jest atrakcją "samą w sobie". Na Śnieżkę zresztą muszą jednak trochę podejść. Czyli te parę godzin to jest czas oczekiwania na "atrakcję" (do tego Śnieżka i zejście przez Strzechę i Samotnię). Podobnie jak w Energylandi gdzie czasem na główny rollercoaster czeka się 3 godziny. Ja wiem, że jak ktoś jeździł wagonikami ze szklaną podłogą (i 300 m luftu) albo zaliczył krzesełko przez grań w Espace Killy to wjazd na Kopę raczej go nie powali. Ale z drugiej strony to całkiem przyjemne jest - taka podniebna podróż w ciepły dzień. A zjazd w dół Kotliny Jeleniogórskiej jeszcze fajniejszy. Pozdro Wiesiek
  11. Przeczytałeś tekst??? Bo mnie wygląda to na Twoje konfabulacje, które wysnułeś na podstawie zdjęcia. Przeczytaj może artykuł (raczej notkę) i zacytuj w którym miejscu jest jakakolwiek interpretacja. Bo ja poza obiektywnym i bardzo wyważonym przedstawieniem tematu nie znalazłem tam nic więcej. Pozdro Wiesiek
  12. Letnia przepustowość jest prawie dwa razy mniejsza od zimowej. O tym, że w słoneczne dni w kolejce czeka się nawet parę godzin wiadomo od momentu uruchomienia wyciągu. Zanim skomentujesz coś o "żałosnej narracji" sprawdź informację. pozdro Wiesiek
  13. ...będą musieli odstać te 6 godzin W
  14. Jak już będziecie mieli dość sudeckich klimatów rowerowych to napiszcie bo... ja tak długo mogę!!! Średniaczek z Głuszycy zamieszczam ku pognębieniu @cyniczny Krótka charakterystyka Efektowna pętla mtb, średniej trudności, poprowadzona głównie po różnych w charakterze drogach leśnych. Nie grożą nam nadmiernie strome podjazdy i zjazdy (prawie wszystko w granicach 10%). Są dłuższe, piękne, fragmenty prowadzące ostro wciętymi dolinami potoków. Trasa z interesującymi atrakcjami, w górnej partii całkiem widokowa. Na pewno warto. Zalecana jazda - przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Głuszyca - Andrzejówka - Sokołowsko Czyli strona północna. Dyskretny wyjazd z miasta wzdłuż Złotej Wody. Będziemy poruszać się doliną tego "solidnego" potoku aż do momentu gdy stanie się małym strumieniem. Spad na tym odcinku przeważnie nie przekracza 10%. Później powoli wspinamy się i wreszcie na zboczach Waligóry, przed Andrzejówką, otwierają się piękne widoki na Góry Wałbrzyskie. Tam osiągamy najwyższy punkt pętli. W tym znanym (i uznanym) schronisku warto zaplanować przerwę przed zjazdem do Sokołowska. Sokołowsko - Głuszyca Zaczynamy naprawdę ostro wciętą, bardzo widokową, doliną potoku Sokołowiec Mały. Mijamy po drodze rozgałęzienie doliny i na koniec lądujemy wreszcie wyżej. Teraz czeka nas dłuższa, przyjemna "huśtawka" wysokościowa wzdłuż granicy z Czechami. Na końcu jest zjazd do Głuszycy Górnej i... wspaniały kamieniołom melafirowy "Kamyki". Gdzie można (i trzeba) oddać się metafizycznym rozważaniom, bo miejsce wprost nastraja do tego. Reszta zjazdu to formalność. Kamieniołom melafiru "Kamyki" Myślę, że zdjęcia powiedzą tu więcej jak słowa zachwytu. Od 50 lat przyroda wzięła, jak widać nad wyraz skutecznie, kopalniane wyrobisko w swoje ręce. Mnie osobiście bardzo przypomina to naturalne górskie jezioro polodowcowe. Możemy nawet wyróżnić dwie części, oddzielone wyrazistą skalną bramą. Istnieją plany aby przekształcić to miejsce w "atrakcję" turystyczną Pozdro W
  15. Też bym uznał, że jak cel sam w sobie niekoniecznie jest wart dojazdu. Choć z całym kontekstem historycznym to kto wie. Ale Sokołowsko to świetny punkt wypadowy do jazdy mtb. Z samego miasta odchodzą cztery znakomite trasy ale potencjał jest o wiele większy. Pozdro Wiesiek
  16. Sanatorium dr Brehmera - stan sprzed miesiąca. I parę zdjęć z miasteczka i parku Jest szansa, że za paręnaście lat będzie naprawdę dobrze... Pozdro Wiesiek
  17. Na razie to jest stopniowa, wieloletnia praca Fundacji , która przynosi już widoczne skutki (wrzucę później parę zdjęć). W zeszłym roku był tam niezwykły festiwal dźwięku (na który niestety nie dotarłem). Wrzucę taki cytat: "Obecnie głównym celem a także projektem Fundacji jest odbudowa dawnego spalonego Sanatorium dr Brehmera w Sokołowsku oraz stworzenie w nim Międzynarodowego Laboratorium Kultury. Nazwa fundacji In Situ oznacza „w miejscu” (łac.) i jest równocześnie filozofią działania fundacji." Na razie zbliża się to do zamknięcia stanu surowego i pełnego zabezpieczenia budowli. Jest szansa, że jeśli to się uda to może skatalizować to dalszy rozwój (a właściwie stopniowy powrót do świetności) Sokołowska. W
  18. Sokołowsko jest chyba najbardziej niedocenionym uzdrowiskiem DŚ. I chodzi nie tylko o architekturę i fantastyczne założenia parkowe. Przede wszystkim genialna jest spacerowa (i rowerowa) okolica. Strome, ostro wcięte doliny górskie, niezwykłe pozostałości geologiczne, widokowe wyższe partie. "Trochę" kasy i mogłaby to być perła pierwszej klasy. W
  19. Jak byś przypadkiem wracał na Dolny Śląsk to mogę posłużyć Ci jako konsultant i ewentualnie zaproponować jakieś niewielkie ulepszenie zaplanowanej drogi. Albo pomysły typu - tu wsiąść w pociąg i wrócić. Właśnie jest uruchamiana (co jeszcze parę miesięcy potrwa) linia do Jedliny (Wrocław - Sobótka - Zagórze Śl - Jugowice - Jedlina Zdrój). To a'propos tego jak wspomniałeś o tej linii z Kłodzka do Nowej Rudy. Ta jest równie, a może bardziej spektakularna. Pamiętam ją jak młodzieńcem byłem... Pozdro Wiesiek
  20. Ja tam pod Orła wpycham rower (powiedzmy od połowy) bo jest to mniej męczące, takich podjazdów w ciągu dnia jest więcej (technicznie nawet sporo trudniejszych) i po prostu oszczędzam siły. Gdybyś znał teren to wiedziałbyś, że można dość wygodnie objechać (szczególnie na zjeździe) te płyty. Nie mniej od Orła w górę zaczyna się naprawdę ciekawa jazda. Myślę, że za 3 miesiące wrzucę dokładny opis tych terenów i będzie tam charakterystyka zasadniczo wszystkich występujących odcinków. Może to Cię skusi aby wybrać się wyżej. Pewnie nie zrobisz 100 km tylko 50 (to i tak niezły wynik). Ale radocha będzie >> 2x Tak w ogóle to całkiem zgrabnie zestawiłeś te swoje pętle, ciekaw jestem czy to wyszło Ci to naturalnie z terenu, czy posiłkowałeś się recenzjami? Ale trochę serce boli, że będąc w pobliżu nie zajrzałeś na takie Kamyki albo Czartowskie Skały Albo nad Rybnicą Leśną takie łąki Moją intencją nie jest Cię pognębić tylko zachęcić do dokładniejszych (bardziej terenowych) eksploracji. Ale mam kolegów, którzy układają się w tych swoich kierownicach i hajda - kilometry się liczą więc wiem, że i takie modele są. I z trudem ale to rozumiem. Ale jak wiedziesz sobie na górę takiego kamieniołomu i jesteś tam sam, wiatr owiewa Ci spocone czoło, to poziom endorfin pięknościowych jest naprawdę wysoki (szczególnie, że czeka jeszcze zjazd). Pozdro Wiesiek
  21. @cyniczny Popatrzyłem na Twoje tracki - w zasadzie wszystkie kawałki kiedyś tam zahaczyłem, traktując jako dojazdówki. I to są rzeczywiście bardzo przyjemne odcinki ale... mam nadzieję, że kiedyś skusisz się aby skręcić z nich w górę bo tam jest jakby jeszcze fajniej! A jak podjechałeś pod Orła to wszędzie dasz radę! Pozdro Wiesiek
  22. Kolejna propagacja Dolnego Śląska - dzisiaj coś bardzo ładnego i już wymagającego Strefa MTB Sudety - Głuszyca czarna suma przewyższeń: 630 m spady średnie: 6,3% spady maksymalne: 29% kamienie, korzenie: tak walory widokowe: znakomite walory przyrodnicze: tak rower: mtb oznakowanie: dobre Długość trasy: 21.43km Krótka charakterystyka Klasyczna, solidna pętla mtb ze wszystkim podstawowymi elementami. Są trudne podjazdy, strome, z luźnym piargiem oraz po kamienistej drodze, ostre zjazdy, efektowne trawersy po stromym zboczu. Wymagająca ale z licznymi atrakcjami, a do tego widokowa. Bardzo polecam. Jest trudniejsza niżby to wyglądało z metryczki. Opis ,i zalecana jazda, zgodnie z ruchem wskazówek zegara Głuszyca - Skalne Bramy (strona pd) Bardzo kameralny wyjazd z miasta wzdłuż Złotej Wody, dalej trochę asfaltu i stroma, wykańczająca wspinaczka kamienną drogą w lesie. Później odcinek płaski i zjazd nad Grzmiącą. Teraz trudny, leśny fragment (stroma, zerodowana ścieżka: luźno i możliwa woda). Wyżej mamy łąki i piękne widoki. Bardzo efektowny dojazd do Skalnych Bram. Warto zatrzymać się tutaj na dłużej, odwiedzając punkt widokowy (krzyż na północ od Bram) oraz podejść na Rogowiec (ruiny starego zamku i znakomite pejzaże). Skalne Bramy Przejazd między dwoma efektownymi iglicami. Powstały one z przełamania się pierwotnej twardej wylewnej formacji przebijającej bardziej miękkie skały. Już w XIX wieku był to popularny cel turystyczny. Rogowiec Od Skalnej Bramy mamy na szczyt z 300 m podejścia (można zrobić pętelkę). Jest to świetny punkt widokowy na Góry Kamienne, Wałbrzyskie i Sowie. Na szczycie mamy ruiny najwyżej położonego zamku w Polsce. Warto doczytać pasjonującą historię tego sporego (kiedyś) obiektu. Skalna Brama - Głuszyca (strona pn) To jest to co tygryski uwielbiają. Zaczyna się efektowną wąską półką w stromym zboczu. Dalej dominują szalone zjazdy w lesie (tu czujnie z nawigacją!) i wyjazd na łąki nad Grzmiącą (piękne widoki). Domykamy pętlę kontynuując zjazd polami do Łomnicy. Powrót do Głuszycy tą samą gruntową drogą co na początku. Pozdro Wiesiek
  23. No wiesz, za kogo mnie uważasz... Nie jestem jakimś sadystą. Pozdro Wiesiek
  24. To ja wrzucę kamyczek do ogródka, jedna z piękniejszych znanych mi tras mtb. Bielawa czarna ze Strefy MTB Sudety Krótka charakterystyka Szlak kompletny i doskonały. Jest jazda u podnóża gór, wjazd w górską dolinę i znakomity kawałek przez bród, wąwozem leśnym nad potokiem, w lesie bagiennym. Do tego już klasyczne odcinki po różnej maści drogach górskich oraz ścieżkach pieszych. Kamieni, korzeni a także szczątków roślinnych (najgorsze) do oporu. Miejscami naprawdę stromo. Zaczyna się przy Jeziorze Bielawskim. Przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Bielawa - rozdroże pod Wielką Sową. Wpierw poruszamy się na granicy lasu z widokiem na Bielawę i Pieszyce. Za Kamionną wjeżdżamy w dolinę a później w las wspomnianym interesującym wąwozem. Później jest zdecydowanie normalniej. Jeszcze Polana Potoczkowa. Tam zaczyna się pierwsza niewielka strefa kamieni. Rozdroże - Wielka Sowa - Mała Sowa -Schronisko Sowa Najkrócej, walka na kamieniach. Posiadacze szerokich opon na niskim ciśnieniu będą usatysfakcjonowani. Schronisko Sowa - Kozie Siodło - Przełęcz Jugowska Na początku spokojna droga, dalej od Sowy trochę kamieniście, od Koziego Siodła zjazd po wymagającej ścieżce z licznymi kamieniami i korzeniami. Po drodze na Niedźwiedziej Skale tablica upamiętniająca Hermanna Henkela z takim wierszem jego autorstwa: W górach jestem znowu prawdziwym człowiekiem; tam stajemy się braćmi i wszystko co brzydkie i błahe opuszcza nas Mini pętla do Zygmuntówki Bardzo stromo dla upartych albo... bardzo głodnych. Przełęcz Jugowska - Polana Bielawska. Długa, gładka, szeroka, szutrowa droga wcięta w zbocza gór. Ładne widoki, umiarkowane nachylenie. Szczególnie efektowny jest przejazd przez stok narciarski nad Zygmuntówką. Polana Bielawska - Słoneczna. Rewelacyjny, trudny odcinek po ścieżce dla pieszych, liczne kamienie i korzenie. Po drodze wieża widokowa na Kalenicy. Słoneczna - Bielawa. Na początku bardzo stroma, wcięta w teren droga, póżniej zdegradowany asfalt do miasta. I jeszcze trochę statystyk suma przewyższeń: 1600 m spady średnie: 7% spady maksymalne: 22% kamienie, korzenie: tak walory widokowe: duże walory przyrodnicze: tak rower: mtb oznakowanie: dość dobre Długość trasy: 46.08km Jak ktoś chce gpx to może pobrać ze strony www.rowerem.info lub z apki Dolny Śląsk rowerem pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...