Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.10.2017 w Odpowiedzi
-
Z góry dokładnie widać jak będziemy podjeżdżać pod bramki. Z Golgoty nad tunelem i w lewo do bramek z powrotem, a z Suchego przez budowany mostek i na wprost na kanapę. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
Dzisiaj wiedziałem, że pokręcę ale nie wiedziałem, że od samego rana. Obudził mnie telefon od kumpla - "wstawaj jedziemy pojeździć na rowerach..." Mnie tam długo do tego typu aktywności namawiać nie trzeba. Szybkie, samotne śniadanie - Paula w pracy, więc co miałbym innego robić, siedzieć sam w domu? W sumie to miałem wybór, bo mogłem zostać w ten zimny poranek w domu i poczytać książkę o gościu co się wybrał na rowerze na Syberię, nad Bajkał. Zdecydowanie wolałem zamiast czytać jak inni kręcą, samemu pokręcić. Start przed 9tą - miejsce spotkania już za miastem. Chłód (+8), silny wiatr i brak Słońca Komfort termiczny w jesiennych spodniach rowerowych, termoaktywnym T-shircie, bluzie, z czapeczką kolarską z nausznikami, w kasku oraz rękawiczkami, był ok - po chwili rozgrzewki, rozgrzana krew zaczęła sprawniej poruszać całym ciałem Po spotkaniu z Andrzejem ustalamy, że jedziemy gdzieś przed siebie, mniej więcej na trasę ok 60 kilometrów. Ponieważ ja jadę rowerem fitnessowym, a On crossowym dostosowuję tempo do jego jazdy. A jedzie się fajnie, bo w początkowym fragmencie trasy z wiatrem z boku, albo zgodnie z kierunkiem jego poruszania się. Po 40 kilometrach robimy sobie kilkuminutowy postój. Na moście jemy ekologicznego batona i robimy kilka zdjęć. Mazowieckie klimaty: Dwuosobowa ekipa wraz ze sprzętem: Chwilę pogadaliśmy i by bardzo się nie wychłodzić ruszyliśmy dalej. Typowa mazowiecka droga asfaltowa gdzieś pośród wiosek: Podróżuję się nam bardzo przyjemnie, dużo gadamy i jedziemy bardzo umiarkowanym tempem. Postanawiamy wydłużyć wcześniej określoną co do długości trasę. Skręcamy powoli w stronę domu i niestety zaczyna się jazda pod silny wiatr. Jazda moją szosówką jest zdecydowanie łatwiejsza w takich okolicznościach. Andrzej na swoim ciężkim Roamie niestety dostaje mocno w kość A ponieważ w tym sezonie mało jeździł, to po przejechaniu ok 15 kilometrów bardzo mocno słabnie. Dopada go kryzys... i to całkiem spory. Robimy jedną przerwę pod sklepem, coś jemy, coś pijemy, ruszamy - robimy drugą przerwę... a kumpel mi się zaczyna prawie słaniać na nogach. Zaczynam się mocno martwić Jedziemy bardzo wolno, byle dojechać do miasta. Patrzę na mięśnie na nogach kumpla - wyraźnie drżą Gadamy - zaczyna skarżyć się na mrowienie w rękach... Poważnie zaniepokojeni jadąc wolno docieramy do miasta. Widząc co się dzieje z Andrzejem wydaje mi się, że to wszystko przez brak magnezu, żelaza, potasu - kumpel mocno pracując w ostatnim czasie wypłukał z siebie wszystko to, co przy wzmożonym wysiłku fizycznym potrzebne do produkcji mocy. Podjeżdżamy do Pauli do Apteki, a ta aplikuje mu dawkę uderzeniową minerałów, kumpel dostaje trochę jedzenia wysokokalorycznego - odpoczywamy kilkanaście minut i wyraźnie Andrzej nam odżywa ufff Mimo wszystko postanawiam towarzyszyć kumplowi do domu. A Andrzej obiecuje porobić wszystkie badania a później je skonsultować z lekarzem. Żona jest w domu, więc ja spokojnie się żegnam i wyruszam w dalszą drogę. Paula jeszcze jakiś czas pracuję, to ja cisnę jeszcze ok 20 kilometrów sam. Udaje się pokręcić ponad 82 kilometry w sumie: Ot taka przygoda niezbyt przyjemna nam się przytrafiła dzisiaj. Całe szczęście, że z dobrym finałem. Pozdrawiam serdecznie marboru PS. Dzięki Chłopaki za porady w sprawie oświetlenia4 punkty
-
16 letni syn do mnie, tata spadaj gdzieś bo Karmen przyjdzie. Chatę więc opuszczam młodym, kierunek Golgota. Tym bardziej, że nowy sprzęt do wypróbowania. A tu 16,30 i praca wre: Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Byłem na urlopie w pięknym miejscu i powoli wracam do rzeczywistości... Na szczęście pogoda to nieco złagodziła, choć Zwardoń przywitał mnie temperaturą -1 st... A żonka w nowych barwach - ja będę musiał mocno popracować, żeby też mieć... (patrz uważnie na zdjęcie nr 2) Troche klimatów znad Adriatyku - wyspa Korcula. Droga się skończyła..... Czasem odkrywa się takie miejsca... Mój Króliczek... i takie widoki - Korcula Stare Miasto Na koniec nasze "Surykatki"... No i tyle...1 punkt







