Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 318


  3. marek_kapica

    marek_kapica

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      450


  4. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      4 984


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.05.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzień 4 - wejście na Finsteraarhorn - 4274 m n.p.m. Niby to nie było najważniejsze ale jednak bardzo chciałem zameldować się tam na górze. To jednak ładnie brzmi - najwyższy szczyt Alp Berneńskich. A poza tym to jest bardzo ładna górka. Dzień (a właściwie noc) znów zaczął się nieprzyzwoicie wcześnie. W zasadzie wszyscy ze schroniska wybywają o tej samej porze. Ponieważ jest stromo i twardo to zapowiada się dzień pod znakiem harszli (czyli raków do nart). Dobrze to widać na poniższym zdjęciu. Pniemy się spokojnie, słońce także wędruje w górę. Dochodzimy do żebra co go oglądaliście w poprzednim odcinku. Okazuje się z tej strony dość stromym pagórkiem pokrytym drobnym piargiem skalnym. Narty lądują na garbie. Na grzbiecie widzimy nasz minimalny cel (czyli przełęcz Hugisattel). Po przejściu żebra mam małą przygodę - potrącam kijek a ten leci parę metrów w dól lądując na skalistej wysepce. Pikanterii dodaje fakt, że poniżej (czego nie ma na focie) jest wielka pionowa szczelina. Ekipa wygodnie się rozsiadła, udziela rad i patrzy - wpadnę? nie wpadnę? No po prawdzie to nie jest uczciwe postawienie sprawy, bo nawet asekurację mi zaproponowali. Bez przesady, złażę i odzyskuję co moje - nie będzie mi tu szczelina pluła w twarz! Dalej jest strome i twarde pole, trzeba mocno uważać bo łatwo można wylądować w dziurze. Są też potężne lawiniska Wreszcie przełęcz - wyglądamy z respektem na drugą stronę. Od dobrych paru chwil zmienia się pogoda, wiatr gna obłoki, momentami mamy regularną mgłę. Na szczyt idziemy w czteroosobowym składzie (jeden z kolegów nie odczuwa potrzeby). Początek jest całkiem sympatyczny. Z czasem jest dalej sympatycznie, tylko stromieje i w dodatku trzeba dymać grzebieniem. A co gorsza czasem złazić. jeszcze widok na wschód. Na górze jesteśmy z ostatnią widocznością Parę fot I pora wracać Na przełęczy jesteśmy znów w komplecie. Jestem szczęśliwy, że odzyskałem swoje narty, jednak jeżdżenie po górach jest znacznie ciekawsze od łażenia! Na zakończenie wizualizacja i mapa. Ślad narciarski to ten krótszy. Przewyższenie (nabite tymi podchodzeniami i schodzeniami) dobiło prawie do 1500 m. Odległość to tylko 8,7 km. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  2. Trasą z małego to będzie prawdziwe lotnisko, są na drzewach oznaczenia. Ciekawe czemu zbiornik prawie pusty.
    1 punkt
  3. Finsteraarhornhutte Ciekawi byliśmy czy drugie schronisko będzie równie dobre jak pierwsze. Czekało nas drobne "rozczarowanie" bo w zasadzie pod każdym względem okazało się lepsze od poprzedniego. Czasem symbolicznie a czasem znacząco. Największym plusem (dla mnie) okazały się sale. Zamiast długiej pryczy osobne koja, usytuowane równolegle do korytarza, do tego przepierzenia między poszczególnymi łóżkami a w nich boxy na rzeczy. Razem cztery półeczki na człowieka! Po prostu rozpusta. Dolne spania są na wysokości podłogi a górne 140-150 cm. Wygodnie się wchodziło i schodziło i było powietrze nad głową. Jeszcze po własnym wieszaku na rzeczy (plus haki przed sypialnią na plecaki). Drugą przewagą okazały się jeszcze lepsze obiady. Ekipa zgodnie ogłosiła tu zwycięstwo nowego miejsca. W śniadaniach był remis - czyli dalej beznadzieja. Ale marsztee (herbata na drogę) też na tutejszy plus. Troszkę lepiej było też w kwestiach sanitarnych - woda też ciurkała i nie trzeba było trzymać cały czas sprężyny. Czwarty plus to lokalizacja. Jakkolwiek Konkordia była mega położona i widoki były powalające to tutaj (dla mnie) było jeszcze lepiej. Powyżej lampimy się na nasz opisany już zjazd z Wyssnolen (najniższy z grupy). Z prawej był oszałamiający widok na zamkniętą ścianami Grunhorna kotlinkę Ale chyba największym plusem nowego lokum było to, że nie trzeba było dymać po absurdalnych schodach. Człowiek jak człowiek zjeżdżał (ewentualnie podchodził), zrzucał narty i wystarczyło pokonać jeden schodowy bieg. Czyli jak widać szło ku lepszemu. Z taką nadzieją (czy słuszną?) mieliśmy już niedługo wykonać przerzut do Holandiahutte. Ekipa - dzieci Roberta Naszym guru był Rober jeden z pierwszych (a może i pierwszy) skiturowców w Polsce. Myślę, że mogę zrobić mu tutaj reklamę - zajrzyjcie na stronkę i przeczytajcie króciutki życiorys. Jest się od kogo uczyć! Wszyscy byliśmy "wychowankami" Roberta - ja chyba najstarszym - zaczynaliśmy razem prawie 10 lat temu. Adam (też z Wro) oraz Ania (Kraków) trochę młodszymi. Zupełnym świeżaczkiem był Wojtek z Tczewa, który zaliczał dopiero drugi alpejski wyjazd. Na szczęście formuła wyjazdu była "przyjacielska" i wspólnie podejmowaliśmy decyzje. Zasadnicze emocje minęły (bo Finsteraarhorn zaliczony) ale ostrzyliśmy sobie jeszcze kły na ostatni (zjazdowy) dzień. Czyli będzie jeszcze całkiem fajny ciąg dalszy Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  4. @rung Bardzo ładnie dobrałeś foty - gratulacje! Ja już dawno doszedłem, że ze znajomymi to człowiek ani nie pojeździ a jeszcze w ostatniej chwili się wycofają. Teraz jeżdżę z maniakami i tam nikt się nie wycofuje. Szukaj ekip w psychiatrykach! Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  5. Witam po przerwie. Właśnie wróciłem ze spontanicznego zakończenia sezonu 2017/2018. Wypad zorganizowany był przez naszego kolegę Gajowy01 vel Krzychu Wyjazd w piątek w nocy. Sobota na śniegu - padło Stubai. Ośrodek bardzo fajny, niestety o tej porze roku już nie dostępny w całości. Ze względu na weekend ludzi dość dużo, nie mniej na trasach tłoku nie było. Pogoda - bajka. Warunki całkiem dobre jak na maj, choć śnieg bardzo miękki. Dzień 2, 3 i 4 - Hintertux Drugiego dnia znów lampa . Rano nawet góra nie zmrożona. Nie mniej kompletny brak ludzi (po mimo niedzieli) spowodował, że trasy trzymały się dobrze. Dzień trzeci lekkie pogorszenie pogody - trochę mniej słońca. Rano jednak góra zmrożona - więc lepsze warunki do jazdy. No i znów kompletny brak ludzi. Czasami miałem wrażenie, że jeździmy tylko ekipą gajowego01. Dzień czwarty powrót zimy. Na górze -6 i temperatura spadała. Sypnęło śniegiem równo do połowy pomiędzy stacjami pośrednimi gletscherbusa. Warunki śniegowe bardzo dobre niestety widoczność słaba. Nie przeszkodziło nam to jednak pośmigać do 13. Zdjęć nie robiłem ze względu na widoczność a w zasadzie jej brak . Na zakończenie napiszę, że Tux jak zwykle nie zawiódł. Zjazd do stacji na 2100m jeszcze jest, ale to już ostatnie podrygi. Na lodowcu ruch jak w Rzymie. Obsługa rozkłada maty na lodowcu. Widać, że już szykują się do lata. Zamknięto już to krzesło 3 osobowe. Jazda była przednia. Stubai mnie nie urzekł choć narzekać nie można bo wyjeździłem się diabelnie. Po prostu jest inny od Tux-a. Dzięki Krzychu - gajowy01 za doskonałą organizację i zaproszenie. Tyle w skrócie. Pozdrawiam.
    1 punkt
  6. Ja też mam taką nadzieję. Pozdrawiam i zdrówka życzę.
    1 punkt
  7. Zanim machnę relację (postaram się jakoś sensownie streszczać bo wrażeń wiadro) to dwie małe fotki. Dotąd (czyli prawie 4100 m npm doszliśmy (i zjechaliśmy) na nartach. Dalej była wspinaczka granią z prawej. Było nawet zdecydowanie bardziej lufiasto jak na focie. Po niecałych kolejnych dwóch godzinach. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  8. Finsteraarhorn od strony Lodowca Fiescher ciekawy projekt, będę Wam kibicował Finsteraarhorn atakowałem latem 2005 roku, niestety załamanie pogody uniemożliwiło wejście na szczyt. Auto zostawiliśmy na Przełęczy Grimselpass 2165m i podchodzili Lodowcem Oberaargletscher na Oberaarjoh 3223m i dalej Lodowcem Studergletscher przez przełęcz Gemslicke 3335m i Lodowiec Fieschergletscher do schroniska Finsteraarhornhutte 3048m. Następnego dnia doszliśmy lodowcem na Hugisattel ok 4000m. i zabrakło jedynie 250m skalnej grani. Oberaargletscher i przełęcz Oberaarjoch Oberaarjoch Finsteraarhorn widziany z Lodowca Studergletscher trawersowanie Lodowca Studergletscher, z tyłu Oberaarhorn widok z przełęczy Gemslicke na Lodowiec Fiescher - w środku Grünhornlicke (przejście na Konkordiaplatz) z prawej Gross Grünhorn, z lewej Gross Wannenhorn zejście z przełęczy Gemslicke Gemslücke widziana z Lodowca Fiescher Finsteraarhorn widziany z Lodowca Fiescher czyste i wygodne schronisko Finsteraarhornhütte POWODZENIA
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...