Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.06.2018 w Odpowiedzi
-
2 punkty
-
Moim nr 1 są rachunki za gaz... Jednak wolę jak jest ciepło, ale bez przesady...2 punkty
-
Poza tym...w swojej okolicy mam bardzo ciekawą rzecz... pozwolę sobie przekopiować swój opis posta na fb: - To może ja o śluzie. Największa śluza w Polsce powstała na kanale Łączańskim w 1957. - Pani Jadwigo przecież to chodzi o konsystencje -A ja nie wiem, Drewno, żelbet.Co ja jestem Wikipedia?!!" Pani Jadwiga, a właściwie to zdanie z rewelacyjnego skeczu "Nauki przedmałżeńskie" w wykonaniu Kabaretu Skeczów Męczących, zainspirowało. 25 czerwca, kajak znów ruszył w około 37 km wycieczkę, tym razem z Krakowa do Borku Szlacheckiego, w celu zobaczenia "wątpliwego", "mało ładnego", zapomnianego oraz omijanego zabytku hydrotechniki - śluzy "Borek Szlachecki" w Polsce o największym przewyższeniu - 12,0 m. Choć kajakarstwo na Wiśle w Krakowie jest umiarkowanie popularne, to dzisiaj większość ludzi skoncentrowała się w Tyńcu - gdzie można było zobaczyć ceremonię ponownego otwarcia połączenia promowego Tyniec - Piekary. Dalej jest już pusto...W internetowych poradnikach kajakarzy, raczej więcej można znaleźć informacji jak ją ominąć piechotą tą i inne śluzy (przenoska). Tymczasem... Po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym, Pan śluzowy otwiera wrota, jest godzina 14:20. Wpływamy do komory, wnętrze robi wrażenie. W śluzie znajduje się komora główna, i komora pomocnicza, do której to najpierw wlewa się woda, a następnie przelewa się do komory głównej. Pozwala to bardziej równomiernie, i spokojniej napełnić tak olbrzymią śluzę. No to jedziemy do góry... Dalej zdjęć nie da się robić, kajak jest mały, i przez około 10 minut w najbardziej newralgicznym momencie rzuca nami jak na środku morza przy wzburzonych falach. Dwa razy jestem solidnie zalany uderzeniem kilku większych fal i piany. Po 25 minutach zabawy jesteśmy na górze. Jeszcze tylko uiszczenie opłaty i można płynąć dalej.1 punkt
-
- W zimie też pływa? Słyszałem że most mają budować...Mieli już w zeszłym roku - Tak, przecież tam mieszkają ludzie, są trzy małe osiedla. Most...w październiku mają zbudować.... - odpowiada przewoźnik. Jak wyglądała Polska, zanim tysiące mostów połączyło wsie i miasta? Przewóz. To słowo kiedyś w języku polskim tyczyło się głównie, tylko przeprawy promowej przez rzekę. Często była to zwykła, mniejsza lub większa łódka, przywiązana do liny kursująca z jednej strony na drugą. Dzisiaj śledząc mapy, często w okolicach rzek można odnaleźć wsie, przysiółki lub osiedla noszące nazwę „Przewóz”. Tylko takie nazwy przypominają o niegdysiejszej randze tych miejsc, chociaż przewozy promowe w tych miejscach często już od wielu lat nie funkcjonują. Łącko. Miejscowość wywołuje skojarzenie ze śliwowicą. Wydaje mi się że jest tam ostatnia tego typu funkcjonująca przeprawa promowa przez rzekę w Polsce - która w swoim dzisiejszym wyglądzie wręcz idealnie wpisuje się w kategorię staropolskiego słowa "przewóz". Co w tym szczególnego? Prom jest tylko dla pieszych, działa od wielu lat, jest dotowany przez gminę, oraz nie jest atrakcją turystyczną - obsługuje kilka Łąckich przysiółków po drugiej stronie Dunajca. W przeciwieństwie do drugiego takiego "promu" na Dunajcu w Szczawnicy, który pływa tylko w lipcu i w sierpniu aby przedostać się do Parku Narodowego i służy tylko turystom, Łącki prom jest dla mieszkańców. Przewoźnik w ciszy odpłynął na drugi brzeg. Czy to miejsce zniknie za niedługo? „Nadobna dziewczyna przez las wędrowała, W kalinowym lesie nockę nocowała, Raniusieńko wstała, do przewozu biegła, Radaby ona się przez przerwę przewiezła. Przewieźże mnie przewieź, przewoźniczku młody, Ja tobie zapłacę z drugiej strony wody. Przewiózł ci ją, przewiózł do lądu przykrego., Zapłać mi dziewczyno od przewozu mego. Ja ci nieszczęśliwa, nie mam czem zapłacić. Teraz mi przypadnie swój wianeczek stracić. Wianeczka se nie trać, od przewozu nie płać, Gdzieś się obiecała, tam cię Boze prowadź.„ tekst ludowej piosenki "Pieśń o dziewczynie i przewoźniku" pochodzi z historialomzy.pl1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Na jesieni... - nie wiem, nigdy Biebrzy jesienią nie widziałem. W Goniądzu spędziłem chyba dwa Sylwestry - bardzo śnieżne. A na przełomie wiosny i lata wygląda tak: gdzieś w górnym biegu takie fajne biwakowisko w namiotach z drewna spałem pierwszy raz w rezerwacie ciężko wyjść z kajaka bo teren oznakowany przez gospodarzy to Twoje ulubione miejsce a tak się kończy. Kajak jeszcze na Biebrzy a widok na Narew. Pozdrowienia serdeczne1 punkt







