Gerlitzen – część 2
Jesteśmy na dole. I jesteśmy tuż, po "skosztowaniu" naszej trasy powrotnej. Jak się później okaże, to tutaj spędzimy większość czasu na koniec tego narciarskiego dnia.
Gust:
Rozkoszujemy się resztą opcji zjazdów po Gerlitzen, które oceniamy i porównujemy do Kronplatzu. Tak... tylko tutaj sporo mniejsza skala, ale również inaczej. Bardziej kameralnie i swojsko.
Nawet, te kilka orczyków nie jest nam straszna
Jeździmy od kopuły szczytowej, w każdym kierunku.
Mijają godziny, a dla nas jakby czas się zatrzymał...
I góra, i dół, i góra, i dół...
Krótka czarna trasa - bardzo nam się podoba!
A widoki z niej?
Proszę...
Przerwa na kawę, na lunch?
Jeszcze nie teraz...
Hotel w sercu Gerlitzen? @JC wiem, że niedługo w nim będziesz kontemplował miejsce. Kręcił Vologa
Można się zachwycić i zakochać w tym miejscu!
Gdzieś w oddali szukamy kolejnego naszego celu...
Znajdujemy!
Kolejne zjazdy!!!
Odpoczynek?
Nie!
Krótka przerwa na kawę
Kawę i lunch
20 minut! Krócej... w pierwszy dzień głód narciarstwa jest mocniejszy niż ten przyziemny związany z jedzeniem
Pusto 😮
Jeździmy dalej.
Wszystkie kolorowe linie są nasze!
Wszystkie wspaniałe widoki są nasze!
Górna stacja gondoli na poniższym zdjęciu.
Pełni siły i wigoru!
Energia skrętów i prędkości.
To nic, że są już odsypy i lód gdzieniegdzie! Poruszamy się jak ryby w wodzie i nie straszne są nam zmieniające się warunki!
Chłoniemy narciarstwo i naszą pasję pełnią serc i dusz
Kaczuszki się do nas nawet uśmiechają 😮
Zaczęliśmy pierwsi, ostatni kończymy.
Tuż przed ostatnim zjazdem:
Jeszcze tylko tankowanie w cieniu zamku...
...i docieramy do hotelu, by razem, we dwoje jeszcze raz wrócić, na świeżo do tego, co dzisiaj przeżyliśmy!
Kończymy pierwszy dzień SkiSafari po Karyntii.
Gerlitzen jest dla nas, bombową, jednodniową stacją narciarską.
Pozdrawiamy serdecznie
marboru i Paula