Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.07.2020 w Komentarze w blogu

  1. Oj Krywań dla Was również kapryśny - z daleka kusi widokiem, a z bliska chowa się w chmurach i mgłach. Taki już nieprzewidywalny urok wysokich gór. Świetna wycieczka, choć z mokrym finałem . Aklimatyzacja górska zaliczona 👍 Pozdrawiam serdecznie naszym kadrem, życząc Wam jutro równie udanego (rowerowo?) dnia:
    4 punkty
  2. O ile w sobotę horror mieszał się nam z sielanką, o tyle niedzielny etap spływu był czystą przyjemnością. Startujemy z biwaku Bogdanka, z wideł rzek - gdzie Drawa łączy się z Korytnicą. Od tego miejsca Drawa niesie zdecydowanie więcej wody, ale wciąż ma urozmaicony charakter i choć jest sporo przeszkód, to płynięcie nie wymaga aż takiej "gimnastyki" jak powyżej. W niedzielę spływa też zdecydowanie mniej osób - wreszcie można rozkoszować się ciszą, pluskiem wody, śpiewem ptaków i w spokoju kontemplować krajobrazy. Znów na wodzie: Po wodzie biegają nartniki, dookoła fruwają ważki - najpiękniejsze są te intensywnie niebieskie. Próbuję jakąś złapać w kadr wśród pola "strzałek" wodnych Tymczasem niebo chmurzy się i zanim dopłyniemy na pierwszy postój, przechodzi nad nami krótki deszcz, a w oddali dudnią grzmoty. Zostajemy dłuższą chwilę na biwaku Sitnica, czekając na rozwój sytuacji. Burza jednak przechodzi bokiem, więc płyniemy dalej. Moja towarzyszka kajakowa: Mijamy most drogowy w Moczelach: Jeszcze chwila postoju na pustawym biwaku Pstrąg - jest tu nawet krzyż i ołtarz polowy, przypominający że jesteśmy na szlaku kajakowym im. Jana Pawła II: Kończymy w Głusku, przy moście niskowodnym, przez który jeszcze wiosną przeprawialiśmy się rowerami. Patrząc tym razem od dołu, w jakim stanie jest konstrukcja, chyba nie będziemy ryzykować. Znów zbierają się gęste chmury, znów w oddali słychać grzmoty. Gdy wracamy autami, dopada nas ulewa. Ale mieliśmy farta z pogodą!
    2 punkty
  3. Cześć Nie no weź... dowoził?? Rzeczy zawsze ze sobą - najlepsze miejsca biwakowe są bez dojazdu z lądu. Zresztą na kajakach potrzebna ilość rzeczy jest minimalna. Namiot (1 mały worek), karimat + śpiwór + rzeczy osobiste, ciuchy itd. (2 worek), rzeczy podręczne i techniczne przydatne w trakcie danie spływu (3 worek, nieduży), jedzenie + kuchnia (4 worek, albo 2 małe) i koniec. Za siedzenie w każdym kajaku wchodzi około 15 browarów + jakiś cymesik. Pozdrowienia
    1 punkt
  4. @Mitek - start w niedzielę to dobry pomysł, powinno być luźniej i spokojniej na biwakach. Piławę płynęłam chyba dwa razy - z czego raz na trzy raty, bo za każdym razem było załamanie pogody. Z tym, że my startowaliśmy z Liszkowa i dopływaliśmy do Zabrodzia. Chyba - bo już mi się trochę te nieco dalsze rzeki mieszają. Szczególnie Piława z Dobrzycą i Rurzycą. Jeziorami też niespecjalnie lubię spływać, ale czasem trzeba. Namioty i cały szpej zabieracie na kajaki, czy ktoś Wam będzie dowoził na biwaki? Udanego spływu i mam nadzieję, że napiszesz relację? Zawsze fajnie zobaczyć znajome miejsca w cudzym obiektywie i poczytać o wrażeniach. Pozdrawiam.
    1 punkt
  5. Dziękuję @tanova... pierwszy rower zaliczony...o tym niebawem w wątku rowerowym. Niestety dzisiaj również burza nas dopadła...ale byliśmy sprytniejsi
    1 punkt
  6. Cześć Tak oczywiście masz rację: Wydrzy Głaz. Nie wiem skąd mi się przyplątał Diabelski Kamień. A może też tam gdzieś był. No niestety pewnych uwarunkowań czasowych nie przeskoczymy a dobre, sprawdzone towarzystwo, również dla mnie, jest podstawą jakichś działań. Co do Piławy to rzeczywiście startujemy w niedzielę rano z Sikor i kończymy w Krępsku na Gwdzie w sobotę. Mam nadzieję, ze ominiemy w ten sposób weekendowy tłok bo to tez popularna rzeka. W trakcie planujemy zwiedzić boczne jeziora przez Jeziorem Pile i dwudniowy biwak, gdzieś na Zalewach Nadarzyckich. Z tym może być pewien problem bo grupa też niemała - 14 osób - i może być kłopot z miejscem bo niektórzy biorą namioty jak domy. W tym roku mamy jeszcze męski spływ z Miłomłyna do Nowego Miasta Lubawskiego, który już mnie przeraża bo trzeba pokonać praktycznie cały Jeziorak a kajak i jezioro (jeszcze takie duże/długie) zupełnie mi nie gra w duszy. No ale mój przyjaciel wymyślił taką trasę i nie mogę go zawieść. W tym roku udało nam wreszcie namówić dziewczyny do płynięcia jedynkami - postawiliśmy je przed faktem dokonanym, więc pływanie będzie szybkie, pakowanie sprawniejsze a przenoszenie momentalne. Pozdrowienia
    1 punkt
  7. Cześć Ja Ci mogę tylko napisać, że na twoich zdjęciach Drawa nic nie straciła ze swojego uroku!! Co do reszty to... myślę, że wiesz tak samo jak ja, że dzikość i naturalność tego szlaku została zniszczona już bardzo dawno. Już w latach 90 część kłód była sztucznie spiętrzona i pospinana klamrami i linami a część przycięta. Rozumiem, że hołdowaliście tradycji ale niestety pewne tradycje naturalnie muszą odejść do lamusa wraz z upowszechnieniem i katastrofalnym spodkiem poziomu. Polecam spływy wiosenne - wyższa woda, zero ludzi, naturalna rzeka, mało śmieci, tanio i łatwo do zorganizowania bo firmy obsługujące spływy nie mają roboty z weekendami. W sezonie musisz iść pod prąd masy i nic nie poradzisz - wstać i wypłynąć 6.00 albo najlepiej dzień wcześniej na wieczór, biwakować tak aby wstrzelić się między grupy na popularnych odcinkach itd. Z Drawą trochę kłopot bo park ale też dałoby radę. Mostka w Moczelach w ogóle nie pamiętam, za to był tam gdzieś Diabelski Kamień na którym trzeba było usiąść czy coś takiego. Uświadomiłaś mi, że trzeba na Drawę znowu jechać! Pozdrowienia
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...