Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.02.2021 w Wpisy na blogu

  1. Podobno każdego roku powinno się spróbować dwóch nowych rzeczy – wygląda na to, że w tym roku jedną z nich będzie dla mnie narciarstwo biegowe. A gdzie zaczynać, jak nie w Szklarskiej Porębie, w Jakuszycach - stolicy polskich biegówek ? Myśl, żeby kiedyś popróbować takich innych nart, nachodziła mnie od czasu do czasu, ale jednak mijał rok za rokiem, zima za zimą, a ja jeździłam tylko na zjazdówkach. Aż przyszła covidowa zima 2020/2021 i trzy kolejne plany wyjazdu w Alpy rozwiały się jak pył gwiezdny i sen złoty. Pomyślałam, że to jest właśnie ten moment, żeby się przekonać, czy nadaję się na biegaczką narciarską? Znalazłam pięciodniowy kurs z zakwaterowaniem i instruktorem w Szklarskiej Porębie no i jestem, razem z Darkiem. Jutro zaczynamy. Zabraliśmy jednak też zjazdówki z nadzieją, że uda się coś pośmigać w Karkonoszach w następny weekend. Był też pomysł, żeby dzisiaj po drodze zajechać do Karpacza, do Białego Jaru. Ale drogę od Zielonej Góry mieliśmy w śnieżnej zadymce i ślizgawicy, więc zamiast cztery i pół jechaliśmy sześć godzin . W międzyczasie popatrywałam na kamerki w Karpaczu – ludziów jak mrówków. Eee niee, może wyskoczymy lepiej w tygodniu, gdy nie będzie sypać, na nocną jazdę? No to na koniec wpisu kilka impresji przednarciarskich z mroźnego (-10 stopni) popołudnia w zasypanej śniegiem Szklarskiej.
    3 punkty
  2. Powrót. Mieliśmy tysiąc kilometrów z Szirazu do Teheranu. Autobus za dwa dolary, od osoby, pokonał tę odległość jednym skokiem. W Teheranie mieliśmy do załatwienia delikatną rzecz – miejsca w pociągu do Moskwy. Pociągu, który jeździł raz na tydzień. Za resztki zielonych pozwoliliśmy sobie na narodowe danie irańskie Czelou-Kebab. W skromnej restauracji z kelnerem. Kopiasty talerz szarego, rozsypującego się ryżu. Nie to co nasza biała, posklejana papka z baru mlecznego. W ryżu tkwiły kawałki mięsa i jarzyny. Był wyborny. Smakował nadzwyczajnie. Temu nie można się dziwić, po miesiącu żywienia się makaronem i konserwami. Przed nami było pociągami do Krakowa sześć tysięcy kilometrów . Jazda trwała taką samą liczbę dni, jak przyjazd do Iranu. Bez sensacji i bez specjalnego zainteresowania. Nie było wagonu z łazienkami w przedziale. Nie było Miszki i jego „stakanów” z herbatą. Te przedziały i te łazienki, to był jakiś wybryk losu. Takie luksusy, ten nasz wagon miał tylko w połowie. Druga połowę zajmowały przedzialy ze czterema, zwykłymi łóżeczkami. Co prawda z klimatyzacją. Dla kogo były te luksusy z łazienkami? Może dla ambasadora z rodziną, który bał się lecieć samolotem. Skończyła się bajka z tysiąc i jednej nocy! Wróciliśmy do naszego codziennego życia. Rysia do szkoły. Do swoich głuchych z całej Polski. Ja do projektowania rozbudowy huty w Nowej Hucie. Kupiłem książkę Kazimierza Sidora „Bogowie, Magowie i Nafta”. Kilkuletniego ambasadora Polski w Iranie. Podał w ciekawy sposób historię tych ziem. Kolebki naszej cywilizacji. Od Babilonu i Elamu. I pisma klinowego i Nabuchodonozora. O tym opowiada Biblia. Potem na te tereny przybyli Ariowie. Ze stepów Wschodniej Europy. Część z nich dotarła, aż do Indii. Mówi się przecież o językach indo-europejskich. Święta księga Ariów „Awesta” wspomina, że góry wyrastały jak grzyby. Lawa tryskała z wulkanów, formujących Elburs. Jedno z plemion Ariów, z którego rekrutowali się kapłani nazywano się Medami. Persowie byli pobratymcami Medów. Władcą Persów był Achemenida. Założyciel dynastii. O Achemenidach pisałem w poście o Persepolis. Śledziłem sytuację w Iranie. Króciutko trwała dynastia Pahlavidów. Zapoczątkowana zamachem stanu przez pułkownika Kozaków. Tatusia Szacha. Jako ostatnia opuściła go dziesięciotysięczna gwardia Pretorianów. Nie spowodował tego sam Chomeini. Przyczyny jego upadku tkwiły głębiej. Ta nadmierna ilość jego portretów wiszących wszędzie, nie świadczyła o miłości do władcy. Tylko o strachu. Potem ta tragiczna wojna z Irakiem. Rozpoczęta przez Husseina. Zginęły na niej miliony, lub zostały kalekami, takich chłopaków, jakich spotkaliśmy pod Alam Kuh, czy Demawendem. Szach się błąkał z rodziną po świecie. Nikt nie chciał go przyjąć. A w Iranie jedna dyktatura została zastąpiona drugą. W pamięci został jednak kraj życzliwych ludzi. Iran, kraj o obszarze pięć razy większym od Polski. Nikt nas nie zaczepiał. Nikt nam nie zrobił żadnej krzywdy. Ludzi, którzy często starali się nam pomóc. Został kraj gorący i suchy. Jedynym wyjątkiem był biblijny raj -Eden. Na wąskim pasku nad Morzem Kaspijskim.
    1 punkt
  3. W ostatnim czasie były, na blogu, trekkingi w górach świętokrzyskich, przyszła pora na nartowanie. Celem stała się kameralna, mała, stacja narciarska w Tumlinie. Jedna, dosyć stroma trasa, jeden wyciąg talerzykowy i dookoła trochę klimatu gór. Ośrodek jest czynny w tym sezonie od godziny 10:00 do 22:00. Ceny karnetów 2 godzinnych - 60 PLN, cena karnetu 3 godzinnego 70 PLN. Dzisiaj pogoda była bajkowa! Piękne słońce, trochę chmurek do klimatycznych zdjęć, temperatura -4 i świetnie przygotowany stok. A po drodze? Jeżdżąc regularnie do tego miejsca, w każdym roku, zatrzymuję się na chwilę przy wiekowym drzewie, medialnym drzewie - Dębie Bartku Jadę dalej... na trochę dłużej planuję zatrzymać się na powrocie. W ośrodku jestem ok 9:30. Mimo, że oficjalne otwarcie jest o 10siątej, to po wypełnieniu deklaracji uczestnictwa w szkoleniu, po zakupie karnetu na 3 godziny, zaczynam jazdę 20 minut przed czasem. Dzisiaj narty krótkie. Razem ze mną jest jeszcze kilka osób. Przez cały mój pobyt długich kolejek do wyciągu nie było. Maksymalnie stało się ok 3 do 5 minut, ale tylko wówczas gdy trafiło się akurat na zator (dzisiaj ćwiczyło naukę na nartach dwie szkółki dziecięce). Chwila na orczyku i jestem na górze Jest pięknie! Jak widać, po ostatnich deszczach niewiele śniegu pozostało w okolicy... Wg prognoz, to niebawem się zmieni Ważne, że na górce są świetne warunki! Równo, twardo, szybko - tak jak lubię! Przy stoku drugie charakterystyczne drzewo, dąb narciarz Po 20 dniach jazdy "błękitne strzały" pora oddać do serwisu. Czuję, że krawędzie nie trzymają już tak jak trzeba. Oj jutro chyba zmienię kolor i długość desek Na szczycie znajduje się olbrzymi dźwig. Ze szczytu żurawia w porze letniej wykonywane są skoki na "gumowej linie" oraz zjazdy na tyrolce. Chyba bym się nie odważył 😮 Z daleka, ta konstrukcja wygląda tak: Jazda jest świetna!!! Ok 40 minut szusuje się praktycznie na bieżąco w doskonałych warunkach, po sztruksie. Przyjeżdża @mifilim, który nie rzuca słów na wiatr, na forum (pisał wczoraj, że przyjedzie i przyjechał!). Witamy się i jeździmy każdy w swoim tempie ok 2 godzin. Ponieważ Michał, z synem mieli wykupione 2 godziny jazdy, to w chwili gdy im się kończy czas, spotykamy się na górze i chwilę rozmawiamy. Dawno razem nie jeździliśmy na deskach. @mifilim fajna Twoja jazda, i duże postępy techniczne. Brawo! Próbujemy wymienić się nartami przed ostatnim zjazdem (moje SL na GS Mastery) - niestety wiązania różnią się ustawieniami i to się nie udaje Umawiamy się na jutro rano na wspólną jazdę... @Bumer wpadniesz? Rozstajemy się. W pozostałym mi czasie zjeżdżam jeszcze 5 razy, pakuję auto i wracam do domu. Zatrzymuję się w Samsonowie. Kolejne kultowe miejsce, które kojarzy mi się z jazdą na nartach w Tumlinie! Pięknie! Kilka kilometrów i ponownie jestem przy Dębie Bartku. Tutaj trochę zmian - powstała ścieżka edukacyjna i miejsce odpoczynku. Jego wielkość świadczy o tym, że pewnie sporo tu wycieczek szkolnych. Ostatnie spojrzenie na prastarego kolosa i wracam do domu. Świetny dzień na nartach! 24 w sezonie 2020/21. Jutro powtórka z rozrywki. @Mitek a Ty kiedy zawitasz w to miejsce? Chyba jeszcze nie byłeś? Serdecznie pozdrawiam marboru
    1 punkt
  4. W ciągu następnych dni po dziewiątym sierpnia. Persepolis Pojechaliśmy do Persepolis. Po to głównie przyjechaliśmy do Szirazu. To tylko kilkadziesiąt kilometrów od tego miasta. Persepolis – miasto Persów, jak nazwali je Grecy. Uważane za jeden z cudów świata. W Iranie, jego miejscowa nazwa brzmi - Tacht-e-Jamshid. Chodziliśmy w Teheranie po takiej ulicy. Pierwsze, co się rzuca w oczy w pobliżu, jak się podejdzie, to długa platforma, zbudowana z ogromnych ściśle dopasowanych skalnych bloków. Wyrównywała ona teren do budowy. I zapewne dodatkowo broniła pałace. Jej wymiary wynoszą około czterysta na dwieście osiemdziesiąt metrów. Moje inżynierskie oko oceniło ją na ponad dziesięć metrów nad gruntem, w pobliżu wejścia. Nie pomyliłem się dużo, ponieważ największa jej wysokość sięga nieco ponad dwanaście metrów. Wysokość jej stopniowo malała, ponieważ teren się podnosił, w stronę pobliskiej góry. Wchodziliśmy na nią schodami, ozdobionymi płaskorzeźbami, w pobliżu jej lewego rogu. Wejście na platformę tworzy „Gate of All Nations”(Brama Wszystkich Narodów). Strzegą jej dwa skrzydlate byki z ludzką głową. Persja była wtedy mocarstwem. Jej posiadłości rozciągały się od Bałkanów po dolinę Indusu. Posiadała także kawałek Egiptu i Północnej Afryki. Królowie Perscy wyznawali Zoroastrianizm. Religia ta została założona około sześć set lat przed Chrystusem przez Zoroastra. Jedynym Bogiem był Ahura-Mazda. Wyznawcy tej religi umieszczali swoich zmarłych na wysokich wieżach. Zwanych „Tower of Silence”(wieża spokoju). Na cztery dni i noce. Sępy pozostawiały z nich tylko kości. Najazd Arabów w roku osiemsetnym spowodował ich wyparcie. W Persji rozpoczęła się era islamu. Resztki Zoroastrian jeszcze żyją w Indiach. Budowę Persepolis rozpoczął Dariusz Wielki(Dariusz I)z dynastii Achemenidów pięćset lat przed nową erą. Trwała sto pięćdziesiąt lat. Pałace były budowane z ciemnoszarego marmuru. Persepolis nie było stolicą Persji, w dosłownym słowa znaczeniu. Stolicami były Suza, Babilon. Był to zespół pałaców przeznaczony dla majestatycznych ceremonii. Świadczących o potędze władcy. Aleksander Wielki po pokonaniu Persów(Dariusza III) spalił je w roku 330 przed nową erą. Okoliczności tego aktu są dosyć tajemnicze. Mówiono, że to był rewanż, za wcześniejsze zniszczenie Aten przez Persów. Niektórzy starożytni historycy(min. Plutrach) pisali, że ucztujący w Persepolis pijani Grecy, po zwycięstwie nad Persami, zostali podpuszczeni przez kurtyzanę Atais. Szybko zebrano dużo pochodni i przy wtórze muzyki, za przykładem króla, zaczęto je wrzucać w materiały ozdabiające pałace. Grecy nienawidzili Persów za zniszczenie swoich świątyń. Za „Bramą Wszystkich Narodów” jest Pałac Apadana. Sala w swojej środkowej, podniesionej części była kwadratem o boku ponad sześćdziesiąt metrów. Była to wielka sala audiencyjna. Parę kolumn z tej sali jeszcze stało. Na kapitelach tych kolumn umieszczone były mityczne kreatury(griffiny), jak na zdjęciu nr 5. A na nich opierał się dach z cedrów libańskich. Obitych złotymi blachami. To może była bujda. Wymagałoby to ogromnych ilości złota? Może to była miedź, którą już parę tysięcy lat wcześniej znali Egipcjanie. A może miedź była pokryta cieniutkim złotem. W każdym razie, taki wielki i wysoki dach robił ogromne wrażenie na przybyszach. Gościach króla królów – jak tytułował się szach Persji. Za Apadaną była Sala Tronowa zwaną także Pałacem Stu Kolumn, z których zostały tylko „pieńki”. Jej wymiary wynosiły około osiemdziesiąt na osiemdziesiąt metrów. Prowadziło do niej osiem bram. Bardzo zdobionych płaskorzeźbami. Po dwie na każdy bok. Z boku tej sali, od strony góry, były pomieszczenia przeznaczone dla wojska i stajnie dla koni. Za Apadaną był osobisty pałac szacha Dariusza -Tachara. Jeszcze dalej, w prawo(w lewo na moim zdjęciu), pałac Xerxesa - Hadish. W środku platformy pałac - Hall of Tripylon. W rogu platformy po lewej stronie Sali Tronowej(na moim zdjęciu) były trzy duże sale, przeznaczone na skarbiec królewski. Obok nich podłużny budynek haremu. Aleksander Wielki podobno zdobył w Persepolis 3500 ton szlachetnych metali. Srebra i złota. Które kolejni władcy, z dynastii Achemenidów, gromadzili w tym miejscu. Inne źródła podają, że musiał na wywiezienie skarbu przeznaczyć trzy tysiące wielbłądów. Wielbłąd raczej nie poniesie jednej tony. Czas spowodował, że ruiny Persepolis były w dużym stopniu zasypane. Odkopywanie ich zaczęło się przed drugą wojną światową. Przy okazji wiele z wykopalisk znalazło się w muzeach w Stanach Zjednoczonych i Europie. Zdjęcia: 1. Wejście na poziom platformy. “Brama Wszystkich Narodów”- to jest narodów pod panowaniem dynastii Achemenidów. Z każdej jej strony skrzydlaty byk z ludzką głową. Jego wielkość można ocenić, porównując je do naszych postaci. Mierzyłem -175 cm. Przyglądając się bliżej nogom bydlęcia zauważyłem wyryte, czymś ostrym, daty -18…ileś tam lat. Może były też wcześniejsze lata? Zaznaczanie przez „wycieczkę” - tu byłem – jest, zdaje się, stare jak świat. 2. Te same skrzydlate byki z profilu. Dalej widoczna wysokość platformy. 3. Kolumny sali audiencyjnej - Apadany. Gładka kolumna miała swoje zwieńczenie wysokim kapitelem. Do którego był umocowany griffin - na przykład taki, jak na zdjęciu dalej. Wyszła ze mnie inżynierska dusza. Jak wysoko był dach Apadany? Zakładając, że jej belki, były układane na płaskiej części griffina? Mierząc na ekranie wysokości tych elementów i porównując z moim wzrostem oszacowałem, że dach z belek był układany na poziomie około dwudziestu kilku metrów nad platformą. Apadana w swojej środkowej, podniesionej, reprezentacyjnej części była kwadratem o boku około 65 metrów. Posiadając wewnątrz 36 filarów. 4. Kapitel kolumny 5. Griffin. Dwie głowy końskie. Można porównać jego wymiary z moją żoną(wzrost -160 cm). Oraz oszacować wagę. Były także głowy ptaków drapieżnych, w takim samym układzie. 6. Sala Tronowa. Zdjęcie przez jej bramę wejściową. Podstawy kamienne drewnianych kolumn. W głębi widać niską górę oraz wykute w niej miejsce na grób Atarxerxesa III. 7. Płyta na wejściem do grobu Atarxerxesa III. 8. Płaskorzeźba na bramie wejściowej do Sali Tronowej. Król siedzący na tronie. 9. Wyszedłem wyżej, w stronę grobu Atarxerxesa. I sfotografowałem widok platformy. Na pierwszym planie Sala Tronowa. Widać stojące jeszcze bramy. Po dwie na każdy bok. Z lewej strony tej sali zaznaczono mury i miejsca kolumn sal skarbca królewskiego. Wysokie kolumny z prawej to Apadana. U ich dołu, niskie schody, do wejścia małą platformę sali audiencyjnej. Bardziej w prawo, za kadrem, było wejście na platformę, na dziedziniec przed Apadaną. Kończąc opis zdjęcia: W środku, na platformie, na tle namiotów Szacha Pahlaviego, pałac Dariusza - Tachara. Z lewej strony kadru - pałac Xerxesa. A tuż za Salą Tronową - Tripylon. 10. Widok od strony skarbca. W środku Tripylon. Przeznaczenie jego nie bardzo było znane. Przypuszcza się, że był to pałac, gdzie król się spotykał prywatnie z notablami. 11. Król siedzący na tronie przyjmuje hołd swoich poddanych. 12. Żołnierze perscy przed swoim dowódcą. Zbrojni we włócznie i łuki 13. Król walczący z bykiem. 14. Lew walczący z bykiem. Pozwólmy teraz działać wyobraźni. Jest rok, powiedzmy - 350 przed Chrystusem. Do Persopolis zbliża się wędrowca, poddany króla. Przyjeżdża oddać mu hołd. Widzi ogromną, wysoką, kamienną platformę. Na niej szereg pałaców. Z dominującą Apadaną. Budynek mający sto metrów długości i wysoki na ponad dwadzieścia. Jego złoty dach błyszczy w silnym słońcu południa. Co za potężny władca to zbudował i ma tu swoją siedzibę? Namioty, w głębi, postawił Reza Pahlavi. Dla zaproszonych gości, możnych tego świata. Z okazji 2500 –lecia swojego imperium. Bilet na platformę kosztował pół dolara od łebka. Natomiast pięć razy więcej za zwiedzanie namiotów . Nie skorzystaliśmy. Snobizm kosztuje!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...