Mieli wszystkie zgody.
Z kolegą różnimy się tym, że kolega boleje nad losem przechodzącego rysia, ale ludziom radzi porzucenie własnej miejscowości na rzecz tzw. wielkiego miasta i przebranżowienie. Los ludzi kolegi nie obchodzi, a przeprowadzka o 300 km wydaje się mu łatwa. Sam się przenieś - tyle powiem i nic więcej.