O 15:00 rozpocząłem kolejną kolejową podróż na narty. Tym razem przez Berlin do Bazylei. Na narty dotrę pewnie w środę, ale jest to okazja na kolejne podziwianie państw zza okna pociągu. I jednocześnie na przygody, których brakować nie będzie. Początkowo miała wystarczyć tylko jedna przesiadka w Berlinie, ostatecznie będą aż 3, bo Niemcy nie potrafią w kolej 😉