Wiesz co, ja też o tym myślałem. Tyczki! Tego muszę spróbować. Myślałem o październiku, ale raczej nie pod koniec bo ludu dużo na lodowcach. Możesz mi polecić jakiegoś organizatora co robi takie wypady, tylko takiego co weźmie żółtodzioba tyczkowego ze sobą i nauczy mnie śmigać miedzy patykami oraz zawiezie i przywiezie na miejsce najlepiej z Warszungi lub innego miasta.