Wczoraj wieczorkiem odwiozłem autko do mechanika i pożyczyłem od "potencjalnych teściów" i starą Skodę Felicia, około 8-10letnią, wypucowaną, pierwszy i jedyny właściciel, garażowana, 80tys km na liczniku - perełka.
Na prostej drodze walneła we mnie babka ...
Z naprzeciwka...
Oczywiście pijana, chociaż policjant przepraszając za wyrażenie stwierdził, że nie pijana a "najebana" - 0,92mg/l ...
Muszę się wyżalićpo prostu.
Ponad 50ty km w przeciągu 1,5roku, 11 lat bez wypadku, z jednym mandatem ... i oczywiście typowy polski wypadek: prosta droga, wieczor, mżawka i czołówka.
Plus: teść być może kupi sobie porządne auto
Pozdrawiam!