Racja,
Ja kilka dni temu przejechałem przez leżącą ok 5 km ode mnie Bestwinkę, że jest ot region stawowy to nie razi tak w oczy, ale jak zwolniłem i przyjrzałem się to nauczyłem się odróżniać staw od terenu dotkniętego powodzią, a mianowicie w stawie raczej nie stoją odmy zatopione do wysokości 1 kondygnacji:eek:.
Jak widziałem domki typu mojego zalane to dreszcze na plecach, przecież z izolacji poddasza, które jest wypełnione wełną mineralną to nie ma nic, tynki gipsowe to ani zbijać nie trzeba będzie - spadną same, a jak pod wylewki tam gdzie izolacja styropianowa jest dostanie się woda(a dostanie się) to nie ma takiej opcji żeby wyparowała:eek:....
Sam mam od 3 tygodni zalane pół zakładu, nie generuje mi to żadnych kosztów, po prostu jest tylko syf, zakładamy gumowce i pracujemy, a patrząc na rozmiar katastrofy uważam że nie mam prawa nawet narzekać!