A widzisz Mitku, a ja miałem i przejechałem nią prawie 100 000 km, czyli nie okazjonalnie tylko dość sporo. I jakoś cudownym sposobem nikt nigdzie z niczego mnie nie musiał wyciągać, jak woźnica jest pierdoła to poradzi nawet sobie z utopieniem czołgu w bagnie.
A że miałem Ravkę to pozwolę sobie stanąć w jej obronie, choć pozbycie jej wynikało z mojego niezadowolenie z tegoż pojazdu:
Więc jeśli chodzi o właściwości jezdne to uważam że w trudnych sytuacjach(terenie) radzi sobie bardzo dobrze, bez problemu rusza na stromych zaśnieżonych podjazdach, ładnie porusza się w kopnym śniegu, bez problemu pokonuje przeszkody. Nie widzę żadnego sensu posiadania łańcuchów do tego typu samochodu.
Paradoksalnie nie sprawdza się na drogach, jedzie się tym źle, zawieszenie jest twarde, mało komfortowe, jak koło wpadnie w dziurę w samochodzie jest huk:eek:, przy dużych prędkościach na autostradach wpada w wzdłużne turbulencje.
W związku z tym że np. w takiej drodze na narty 99.9% podróży odbywa się po drogach a nie trudnym terenie(przynajmniej mojej) i tym co napisałem powyżej nie widzę sensu z powodu tej 0,1% katować się przez pozostałą część podróży SUVem, albo nie daj borze jakimś rolniczym Pikapem:eek:
Wracając do tematu idealnego pojazdu na narty uważam że optymalnym rozwiązaniem są pojazdy typu kombi z napędem na 4 koła i zwiększonym prześwitem podwozia np: Subaru Outback czy Audi A6 allroad quattro.
Dla porównania takie Subaru Outback ma o 2 cm większy prześwit od Rav4.
Jeszcze chyba nikt nie wspomniał o bez kluczykowym zapalaniu, to rozwiązane powinno być wręcz obowiązkowe. ile razy było tak że wsadamy po nartach chcemy zapalać samochód i okazuje się że kurtka z kluczykami jest w bagażniku:mad:.