Lokalizacja chaty jest przednia.
Gospodarz mógł być zdegustowany,bo jak nalewka się skończyła to myśmy nie przejawiali żadnej dalszej aktywności.
A jemu , zdaje się włączyło ssanie. :eek:
Ale do rzeczy;
Dwa razy we Włoszech byłem przez biuro.
Jakichś ekstremalnie zły atrakcji nie zaznałem,wszystko było na tyle na ile zapłaciłem.
Nie,mniej od kilku lat organizuję sobie wyjazdy na własną rękę.
I jak na razie nic przykrego mnie nie spotkało.