Jak czytam o tych wyczynach naszych rodaków to zastanawiam się czy:
-nie zmienić obywatelstwa
-nie zarzucić nartowania, [ot tak że by przez czysty przypadek nie popaść w towarzystwo miłośników biesiadowania korytarzowego i obojętne czy to korytarz domowy czy autobusowy międzyfotelowy:(]
-alkoholizowanie się jest lepsze od nartowania.
Gdyby przyjąć nowomowę w stylu jurorów Mam Talenta,Tańca z Gwizdami to powiem tak:
Livigno............ jestem na nie!!!
;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
Małą namiastkę takich zachowań miałem teraz będąc w Bukowinie Tatrzańskiej.
Postanowiłem zaliczyć termy i będąc tam skorzystałem z dobrodziejstwa wypoczynku w saunie.
A raczej chciałem skorzystać.
Owszem z sauny skorzystałem ale z wypoczynku już nie.
Otóż czterech mieszkańców Górnego Śląska znalazło się w saunie jakby przenieśli się prosto z zakupów w LIVIGNO.
Największym ich zmartwieniem było ,że nie mają ze sobą nic do picia a nie mówili oni o wodzie źródlanej.
Zaglądali od sauny do sauny i głośno złorzecząc wyklinali najpaskudniejsze przekleństwa typu - cytuję: "q.wa żadnych dup nie ma same chopy"
Bywałem w saunach przeróżnych , wszędzie cisza pełna relaksacja.
Tu zastałem bydło i zniszczenie jakie niesie za sobą alkoholizowanie się aż do upodlenia.
I żeby nie było abstynentem nie jestem !!!
I nawet lubię .
Ale nie lubię jak z powodu alkoholu jest robione bydło.I tenże wypity alkohol ma być usprawiedliwieniem dla ludzi zachowujących się w tak kompromitujących ich i nie tylko ich sposób.