Johny Ty nigdy w Alpy nie pojedziesz jak będziesz "ropierdzielał eurosy" na Słowacji.
Ale skoro chcesz mam tam fajną metę.
Od razu się usprawiedliwię;
usilnie namówiono mnie do wyjazdu na Słowację (3 dni) w lecie
pojechaliśmy w ciemno
wiedziałem,że jeszcze jeden kumpel kręci się po tychże rejonach i po konsultacji telefonicznej to On znalazł tę skąd inną bardzo,bardzo fajną metę.
Niestety ówczesna czerwcowa pogoda bliższa pogodzie z przełomu marca i kwietnia.
Szybko więc uciekliśmy stamtąd do "mojego ukochanego" Budapestu
Zaliczyliśmy tylko jaskinie,bez "wdrapywania" się (kolejką oczywiście) na Chopok.
Z głodu myślałem ,że zdechniemy ,bo ichniejsze specyjały mnie do gustu nie przypadają
Nie to co magyarska strawa.
Oto meta pod Chopokiem http://www.pradka.szm.com/