-
Liczba zawartości
3 473 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
46
Zawartość dodana przez Bończa
-
Alpejczycy rywalizowali o punkty PE pod dachem
Bończa odpowiedział Homar → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Karasińska dzisiaj w hali była 13. Danielka - 25, Kluś - 31 - nie za dobrze. Tutaj wyniki: http://www.fis-ski.com/uk/604/610.html?sector=AL&raceid=57732 -
No to Jaworzyna potwierdza miano (moim zdaniem) najlepszego ośrodka w Polsce.
-
Dzięki berry, bo już myślałem, że tylko ja tak myślę - ufff! Robalek - to dobry pomysł, Jacek musi pokukać, jak to uczynić.
-
Alpejczycy rywalizowali o punkty PE pod dachem
Bończa odpowiedział Homar → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Przy obecnym trendzie pogodowym, niedługo w halach będziemy się umawiać, aby trochę "polatać" No to liczę na relacje z Kaprun..., ale z jazdy na nartach. -
Jest założony w dziale "Chcę Wam o tym...." zbiorczy wątek "Witamy na forum". I tam każdy nowy, który ma ochotę się przedstawić zakłada SWÓJ temat, który jest podpisany jego nazwą użytkownika. Mamy tutaj już kilku nowych: dziewulski, jaca, ocykrz, Fazol. Ta forma jest przejrzysta i nie robi bałaganu.
-
Uspokój się bugajson, bo i moja cierpliwość się kończy. Jacek założył wątek zbiorczy dla Nowych i tam "robią co chcą". Twój wątek nijak się ma do potrzeb.
-
Vitaj! dziewulski, rysiozklanu - widzę, że lubisz nasz rodzimy showbusiness;)
-
Alpejczycy rywalizowali o punkty PE pod dachem
Bończa odpowiedział Homar → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Tak, teraz cała seria slalomów pod dachem - jutro dziewczyny w Les Thermes, 6.11 zawody w Landgraaf, a później 7.11 w Neuss - wszystkie w halach. -
Tak, to właśnie tam, a w zasadzie powyżej tras biegowych. W Bachledovej też coś robią, ale wjazd tam był utrudniony.
-
FIS nie chce dziennikarzy z Polski!
Bończa odpowiedział JC → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Właśnie - wiadomość szokująca - co można zrobić? Może skontaktować się z którymś z delegatów technicznych FIS (Polaków) i poprosić o interwencje poprzez osobiste kontakty? Chociaż nie wiem, czy w tej mafii prośba Polaka coś zmieni. -
Prezes Ryanair zapowiada bankructwo powietrznych przewoźników Kontrowersyjny prezes irlandzkich tanich linii lotniczych Ryanair uważa,że do końca roku zbankrutuje pięciu lub sześciu powietrznych przewoźników - podała brytyjska stacja telewizyjna ITV. Zdaniem Michaela O’Leary, wiosną na europejskim niebie zostaną tylko najsilniejsi - British Airways, Lufthansa, Air France oraz jego Ryanair, a innym liniom zabraknie rezerw finansowych, żeby przetrwać zimę w warunkach globalnego kryzysu gospodarczego. Michael O’Leary uznał, że dla jego linii recesja jest korzystna, gdyż - jak powiedział - "oczyści rynek z kulejących przewoźników", a wtedy będzie można kupić tanio samoloty. W opinii analityków, Ryanair nie będzie przejmował bankrutujących linii, tylko ich pasażerów. Prezes Ryanair zaprezentował także wyniki jego firmy za drugi kwartał. W porównaniu do zeszłego roku dochody spadły prawie o połowę, ale mimo to linia zarobiła na czysto niemal 215 milionów euro. Michael O’Leary planuje uruchomić tanie połączenia transatlantyckie, na których ceny biletów będą się zaczynały od 15 euro. źródło PR
-
Byłem dzisiaj w Zdiarze - zniknęła duża połać lasu, na prawo od obecnie istniejących wyciągów. Myślę, że w przyszłym sezonie powstanie tam dość długa trasa - także u stóp Hawrania będzie można nieźle pośmigać.
-
Ja dzisiaj czytałem, że w Levi jest bardzo zimno i są idealne warunki, aby sztucznym śniegiem przygotować trasę, szczególnie, że nie spodziewają się opadów.
-
Vitka! Narodziła nam się nowa świecka tradycja - Prezentacja i przywitanie "nowych". Tak trzymać. Pozdro.
-
Vitka! Speedway latem, narty zimą - lubisz to co ja. Pozdro!
-
Norwegian sprzedaje bilety na styczeń z Warszawy do Salzburga za 199 zł.
-
Witaj! Czytaj i pisz. Pozdrawiam.
-
Olimpiada Vancouver 2010
Bończa odpowiedział Bończa → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Kanadyjczycy ogłosili skład kadr na sezon 08/09 i w perspektywie na Olimpiadę. Najliczniejszy w ich historii. Jest tam 46 !!! osób - mieszanka młodości z doświadczeniem, jak mówi ich trener. Pozazdrościć takiej ekipy - jest z kogo wybierać. CANADIAN ALPINE SKI TEAM SENIOR MEN – HOMETOWN (SKI CLUB) Scott Barrett - Toronto, ON (Osler Bluff Ski Club) Patrick Biggs - Orleans, ON (Ottawa Ski Club) François Bourque - New Richmond, QC (Pin Rouge) Julien Cousineau - Lachute, QC (Mont-Tremblant) Robbie Dixon - Whistler, BC (Whistler Mountain Ski Club) Jeffrey Frisch - Mont-Tremblant, QC (Mont Tremblant) Thomas Grandi – Canmore, AB (Banff Alpine Racers) Erik Guay - Mont-Tremblant, QC (Mont-Tremblant) Stefan Guay - Mont-Tremblant, QC (Mont-Tremblant) Louis-Pierre Hélie – Berthierville, QC (Mont-Ste-Anne) Jan Hudec - Calgary, AB (Banff Alpine Racers) Michael Janyk - Whistler, BC (Whistler Mountain Ski Club) John Kucera - Calgary, AB (Calgary Alpine Racing Club) Manuel Osborne-Paradis - Vancouver, BC (Whistler Mountain Ski Club) Jean-Philippe Roy - Ste-Flavie, QC / Gatineau, QC (Mont-Comi) Gareth Sine - Calgary, AB (NATC - Kananaskis Alpine Ski Club) Brad Spence - Calgary, AB (NATC - Team Panorama) Paul Stutz - Banff, AB (Banff Alpine Racers) Trevor White - Calgary, AB (NATC – Fortress Alpine Ski Team) MEN’S DEVELOPMENT TEAM – HOMETOWN (SKI CLUB) Cameron Brewington – Calgary, AB (Calgary Alpine Racing Club) Dustin Cook – Lac Sainte Marie, QC (Mont Ste-Marie) Travis Dawson – Calgary, AB (NATC – Fernie) Michael Mackie – Canmore, AB (Banff Alpine Racers) Tyler Nella – Toronto, ON (Georgian Peaks) Mathieu Routhier – Sherbrooke, QC (Mont Orford Ski Club) SENIOR WOMEN - HOMETOWN (SKI CLUB) Brigitte Acton - Mont-Tremblant, QC (Mont-Tremblant) Emily Brydon - Fernie, BC (Fernie Snow Valley Racers) Emilie Desforges - Montréal, QC (Mont-Tremblant) Marie-Michèle Gagnon - Lac-Etchemin, QC (Mont Orignal) Anna Goodman - Pointe Claire, QC (Mont-Tremblant) Britt Janyk - Whistler, BC (Whistler Mountain Ski Club) Sherry Lawrence - Calgary, AB (NATC – Kananaskis Alpine Ski Club) Shona Rubens - Canmore, AB (Lake Louise / Sunshine Ski Club) Megan Ryley - Toronto, ON (Craigleith Ski Club) Geneviève Simard - Val-Morin, QC (Montcalm (Val-St-Côme) Kelly VanderBeek - Kitchener, ON (Chicopee Ski Club) Larisa Yurkiw - Owen Sound, ON (Georgian Peaks Ski Club) WOMEN’S DEVELOPMENT TEAM - HOMETOWN (SKI CLUB) Stephanie Irwin – Calgary, AB (Banff Alpine Racers) Kelly McBroom – Canmore, AB (Banff Alpine Racers) Erin Mielzynski – Guelph, ON (Georgian Peaks Ski Club) Brittany Phelan – Mont Tremblant, QC (Mont-Tremblant Ski Club) Marie-Pier Préfontaine - St-Sauveur, QC (Club Chantecler) Eve Routhier – Sherbrooke, QC (Mont Orford) Kate Ryley – Toronto, ON (Craigleith Ski Club) Georgia Simmerling – West Vancouver, BC (Grouse Tyee Ski Club) Elli Terwiel – Heffley Creek, BC (Sun Peaks Alpine Club) -
Na miejscu Twojego kolegi zareagowałbym w końcu ostro.
-
No to jak lato 2008, to Lato. Mamy odnowiciela polskiej piłki. Co Wy na to?
-
Dzisiaj w Zakopanem naprawdę było ciężko z halnym, momentami wiało bardzo mocno. Ta informacja ze Słowacji jest przerażająca - znowu podobny kataklizm, jak w 2004 roku.
-
Katarzyna Karasińska wywiad
Bończa odpowiedział Bończa → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Katarzyna mówi: "narciarstwa nie można uprawiać na pół gwizdka, trzeba wszystko postawić na jedną kartę, co drogo kosztuje, dosłownie i w przenośni" Ja się zgadzam z tą opinią - nie da się w dzisiejszym zawodowym sporcie rzetelnie traktować nauki, chcąc osiągnąć wyniki. -
Jeżdżę na takich samych nartach, jak Ty i moje odczucia są podobne. Koniecznie napisz kiedyś o Powerswitch, a może przetestujesz Mutix? Cena Volkl to jednak ok. 4000 zł.
-
Ciekawy wywiad o nadziejach na nadchodzący sezon, o zmianie sposobu treningu, o strukturze szkolenia w Polsce: "Z jakimi nadziejami rozpoczyna Pani nowy sezon? - Powiem może o konkretnych celach: chcę się skoncentrować na Pucharze Świata, odrobić zaległości po poprzednim, niezbyt udanym sezonie i przede wszystkim wywalczyć nominację olimpijską. Nie będzie to łatwe, zdobędzie ją trzydzieści najlepszych zawodniczek, ale wierzę, że znajdę się wśród nich. Poza tym jako kadra mamy nadzieję powiększyć liczbę miejsc startowych w pucharowych zawodach do trzech. Aby tak się stało, musimy gromadzić punkty zarówno w PS, jak i zawodach mniejszej rangi, Pucharze Europy i FIS. To realne. Jest Pani zadowolona z przebiegu przygotowań, no i czy ponownie, jak to miało miejsce w minionych latach, wyglądały niekonwencjonalnie? - (śmiech) Tym razem było spokojniej. Wszystko pewnie przez to, że Roland Bair skoncentrował się przede wszystkim na treningu na śniegu, sprawy przygotowania fizycznego i kondycyjnego oddając w inne ręce. Poszliśmy zatem w innym kierunku, nie było już wspinania się po skałkach, zjazdów na linie czy innych ekstremalnych niekiedy przeżyć. Choć, przepraszam, jeden raz, jeszcze w maju, podczas zgrupowania w okolicach Salzburga, odbyłyśmy spływ po rzece, który znacznie podniósł nam adrenalinę. Sama walka z żywiołem była wyjątkowa, a do tego w pewnym momencie wpadłyśmy w wir, Ola Kłus znalazła się pod wodą, długo walczyła, by się z niej wydostać. Tak, wtedy wszyscy najedliśmy się strachu. Ubiegły sezon miał być przełomowy, historyczny, myślała Pani o awansie do najlepszej piętnastki, nawet dziesiątki pucharowych zmagań, tymczasem ta walka zakończyła się rozczarowaniem. Dlaczego? - Przyznam szczerze, że razem ze sztabem trenerskim wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i nie znaleźliśmy jednej konkretnej przyczyny. Być może zawiodła nieco polityka, zbyt długo pojawiałam się na zawodach PS, nawet bez formyi byle tylko wykorzystać swoje miejsce startowe. Może trzeba było zrezygnować, pojechać na imprezy mniejszej rangi, tam raz, drugi dobrze wypaść, zyskać pewność siebie, wiarę, podbudować się psychicznie i wtedy powrócić do PS? Oczywiście gdybam, ale z drugiej strony sezon przegrałam mentalnie, gdzieś w głowie. Zaczynałam go po wcześniejszym bardzo udanym, ze sporymi oczekiwaniami - może za dużymi? Kilka pucharowych zawodów kończyła już Pani w czołowej piętnastce, nawet na dwunastym miejscu, zatem poprzeczkę można i trzeba było chyba stawiać przed sobą wysoko? Katarzyna Karasińską jest pierwszą Polką od czasów sióstr Doroty i Małgorzaty T/a/e/c która odnosi sukcesy na trasach alpejskiego Pucharu Świata. Kilka razy gościła już w czołowej piętnastce, w austriackim Semmering była dwunasta, ale - mimo ogromnych nadziei - w poprzednim sezonie nie potrafiła spełnić swych oczekiwań i wykonać kolejnego kroku do przodu. W nowym ma być lepiej. Początek emocji już dziś, wSolden, gdzie pucharowe zmagania zostaną zainaugurowane - Zgadzam się, tylko jak człowiekowi nie wychodzi, choć pracuje, próbuje uparcie, to czasami ciężko dodatkowo się zmobilizować Ja niby wierzyłam, niby wciąż liczyłam, że się przełamię, ale kolejne nieudane starty nie pomagały. Przeciwnie. Wydaje mi się, że zabrakło mi dosłownie jednego dobrego występu, wysokiego miejsca, po którym wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Wciąż Pani wierzy w awans do czołowej dziesiątki PS? - Oczywiście, że tak. Tym bardziej że byłam bardzo zadowolona ze sposobu, w jaki prowadzony był nasz trening kondycyjny, czuję się mocniejsza, dobrze przygotowana. Pamiętam, że jeszcze nie tak dawno sam awans do trzydziestki wydawał mi się czymś nierealnym. Gdy tam się znalazłam, do każdego następnego startu podchodziłam z innym nastawieniem, pewniejsza siebie i swoich możliwości, zmieniło się też moje spojrzenie na narciarstwo. W tej konkurencji psychika odgrywa ogromną rolę, liczę, że jak już trafię do piętnastki, to będę potrafiła zadomowić się w niej na dłużej. Nad czym musi Pani więcej pracować, by uszczknąć te ułamki sekund? - Jeśli chodzi o technikę, nie mogę narzekać, nie odbiegam od najlepszych. Przegrywam drobnostkami, niuansami, ale na najwyższym poziomie to one decydują i przekładają się na czas. Większa kreatywność, agresja w trakcie przejazdu, wyprostowanie jego linii, zbliżenie się do bramek, podjęcie ryzyka - w tych elementach mam jeszcze rezerwy. W Polsce na nartach jeździ kilka milionów osób, a zawodowców pojawiających się na pucharowych imprezach można policzyć na palcach jednej ręki. l to od wielu lat. Dlaczego tak się dzieje? - Nie ma systemu szkolenia, brakuje pieniędzy. Aby do czegoś dojść, treningi trzeba rozpocząć w najmłodszych latach, potem dochodzi się do momentu, kiedy trzeba wybrać między sportem a szkołą. Narciarstwo wymaga całkowitego poświęcenia, ogromu pracy i wyrzeczeń, a że u nas nie ma jakichś specjalnych tradycji, jeśli chodzi o wyniki i sukcesy, trudno dziwić się podejmowanym decyzjom. Narty zostają tylko dodatkiem, rekreacją, hobby. Aż nie chce się wierzyć, że wśród tylu osób nie znajdzie się choćby kilka talentów, perełek, które można oszlifować. - Ależ one są. Tyle że narciarstwa nie można uprawiać na pół gwizdka, trzeba wszystko postawić na jedną kartę, co drogo kosztuje, dosłownie i w przenośni. Gdy człowiek dostanie się już do kadry, ma zapewniony komfort przygotowań, może trenować spokojnie, nie obawiając się o sprzęt, miejsce itd. Wcześniej jednak trzeba liczyć na rodziców, którzy pokrywają ogromną większość wydatków, finansują trenerów, wyjazdy. Większość klubów nie prowadzi sekcji sportowych, tylko rekreacyjne, co ma ogromne znaczenie. A talenty są, wystarczy popatrzeć choćby na wyniki mistrzostw świata dzieci, tyle że w pewnym momencie odchodzą, bo ich rodzice nie są w stanie ponieść kosztów szkolenia. A baza? - Nie jest źle, w okolicach Zakopanego, Krynicy czy Karkonoszach można jeździć i trenować, ale chcąc o narciarstwie myśleć poważnie, trzeba się liczyć z wyjazdami za granicę, na lodowce. U nas można się szkolić tylko w konkurencjach technicznych, nie ma warunków do trenowania szybkościowych. Mam świadomość, że motorem napędowym dla rozwoju dyscypliny jest sukces, może najbliższy sezon coś w tej materii zmieni? Dziękuję za rozmowę. Piotr Skrobisz Źródło: Nasz Dziennik "
-
Pod mikroskopem Pod takim tytułem ukazał się ciekawy tekst na stronie PS, analizujący zawody panów w Soelden. Ponieważ ciekawią mnie te niuanse, które być może decydują o zwycięstwie lub przegranej, przytaczam parę ciekawych spostrzeżeń: - analiza międzyczasów Albrechta i Cuche pokazała, że zyskali oni przewagę ponad 1 sekundy nad trzecim Ligety. Podobnie pojechał Szwajcar Carlo Janka, który był 9-ty. O czym to świadczy - Szwajcarzy byli najszybsi na najstromszym i najbardziej zlodowaciałym odcinku trasy, na tym, na którym pracowała wcześniej specjalna maszyna do wstrzykiwania wody i wytwarzania lodu na trasie. Ten rezultat, zdaniem analizującego, był wynikiem treningów, jakie Szwajcarzy przeprowadzili na swoim lodowcu Sans Fee, na trzy dni przed zawodami w Soelden. - Jako odmienny przypadek podawana jest sytuacja dwóch "dużych nazwisk", mianowicie Moelg i Blardone z Włoch, którzy takiego treningu na lodzie nie przeprowadzili i skutkowało to 17 i 21 miejscem. Dodatkowo obaj zmienili sprzęt przed tym sezonem i nie do końca operacja się powiodła, ponieważ Moelg zmienił narty po pierwszym przejeździe na inny model, co nie mogło prowadzić do poprawy rezultatu. - najszybszym zawodnikiem na płaskim odcinku, w obu przejazdach był Svindal. Ukończył na 13-tym miejscu z powodu niedostatecznej jazdy na stromym.







