Dzięki Sławek, ale zastosowałem pewien skrót myślowy. Ona poznała polskie warunki dogłębnie jeźdżąc kiedyś na zawody narciarskie, wstając o 3 rano, bez jedzenia, bez wc, w tłoku, ale mimo to z usmiechem na twarzy. Tak, więc trudów się nie boi, natomiast nie chcę jej tego dodatkowo fundować. A mamy po prostu alternatywę w postaci podróży do Wrocławia - samochodem.