Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Maria

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez Maria

  1. Słyszałam w radio, że zamknięty też objazd w Wadowicach. Czyli większość głównych dróg z Bielska albo nieprzejezdna, albo mocne utrudnienia! W Krakowie też widoki napawają pewnym niepokojem. Wisła wzbiera b. szybko, podchodzi już pod mosty, zalała ścieżkę rowerową do Tyńca i jest na wysokości asfaltu ulicy, którą dziś jechałam. Wciąż jeżdżą wozy strażackie, wycie słychać prawie bez przerwy. PS. Drugi raz już tą ulicą nie przejechałam, zalało. Widziałam już ładniejsze wiosny...
  2. Tak myślałam, że w górach pada. Jeśli ktoś, to pewnie ja... Ale strach wierzyć w rzeczy zbyt piękne!`
  3. Ludzie, jeśli zżera Was wiosenna depresja, pogoda przyprawia o najgorsze myśli, obawiacie się że wyrosną Wam płetwy, i że jeśli nawet dożyjecie zimy, to trzeba będzie z tego powodu kupować nowe buty, to pomyślcie: zawsze może być gorzej ! Mnie nad ranem zbudził dziwny dźwięk . Wody (a nie jestem na jachcie). Na pierwszym piętrze (dom ma 2) normalnie: kap, kap, kap z sufitu. No, i rzuciłam się po czerpak, przepraszam, miednicę ;-). Kap, kap, a lać ma jeszcze do wtorku. 3majcie się, jw.! Za tych, co na morzu!
  4. O kaligrafii. Deską na stoku. Jedno pociągnięcie pędzla, którego nie można już zmienić . O całości w tej tu małej chwili. I zdjęcia, świetne. A na egzaminy nie ma rady...
  5. Maria

    Jakie rękawiczki na rower?

    Hm, ja też raz przeleciałam przez kierę jadąc sobie lajtowo z posiedzenia Rady Pedagogicznej i od razu złamałam sobie nadgarstek (dzieciak wyskoczył nagle na jezdnię zza zaparkowanej furgonetki też na rowerze, i walnął prosto w moje przednie koło, skutkiem czego wywinęłam zgrabną parabolę. Omawiając zjawisko rozważyć: prawo zachowania pędu, przyciąganie grawitacyjne; zadanie: np. napisać równianie ruchu środka masy rowerzysty, albo obliczyć energię walnięcia), ale nie wiem, czy jakiekolwiek rękawiczki by temu zapobiegły . Wydarzenie to dowodzi moim zdaniem ogólnie szkodliwości pracy, a w szczególności posiedzeń, których obszar rażenia rozciąga się jeszcze kawałek wokół instytucji, w której mają miejsce .
  6. A żałujcie, żeście nie przyjechali! Prócz Zjazdu był przepiękny film japoński, dla samego którego warto było się zjawić .
  7. To może teraz ja coś wrzucę: 1. Stanisław Ziemba, Śladami dwóch desek, Wyd. Literackie Kraków 1955 Bardzo wyczerpująca historia narciarstwa, od wykopalisk i analiz jazdy ludzi prehistorycznych w różnych rejonach świata, przez Nansena i wyprawy biegunowe do czasów współczesnych autorowi. Dużo o narciarstwie polskim, które, okazuje się, wcale nie rozwijało się później niż w Alpach. Jak wymagały czasy, okraszona nieco ideologią, ale wiadomości, i to rzetelnych, mnóstwo! 2. Parę razy na forum była już wzmianka, ale dodam, żeby nie umknęło, bo książka świetna: Stanisław Marusarz, Na skoczniach Polski i świata, reszty danych nie mam, bo ktoś mi świsnął, i muszę sobie odkupić. Dość dostępna, pojawia się od czasu do czasu na Ale Drogo. 3. Mariusz Zaruski, Na bezdrożach tatrzańskich, Wyd. LTW, Łomianki 2007. Jasne, dlaczego trzeba to przeczytać. 4. Józef Oppenheim, Szlaki narciarskie Tatr Polskich, bodajże 1936 - nie mam wydania oryginalnego, jakoś nie mogłam złapać, tylko 4a. Zima w Tatrach, opracował Tadeusz Zwoliński, według przewodników [4] i Tatry i Zakopane w zimie T. Zwolińskiego, Spółdzielczy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1953, gdzie, jak się wydaje, Oppenheim jest przytoczony w całości. Przewodnik aktualny do dziś. Moje wydanie kończy się objaśnieniem Wandy Widiger - Rudej z W stronę Pysznej, która jest autorką rysunków: Narysowane drogi związane są ściśle z najbezpieczniejszą pod względem lawinowym konfiguracją terenu, a w ich wytrasowaniu zamknięte zostało doświadczenie dziesiątków lat. 5. Józef Kapeniak, Tatrzańskie diabły, Wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1971 Sylwetki polskich zawodników od Henryka Bednarskiego, przez czasy międzywojenne, do II Wojny Światowej. 6. Adam Pach, W siąpawicach dziejowych, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1983. Właściwie historia Zakopanego od wieku XVI do II Wojny. Wiele o m. in. Sabale, Chałubińskim i innych, bardziej i mniej znanych postaciach, zbójnikach, kłusownikach, pierwszych przewodnikach, artystach. Np. o Klimku Bachledzie, jak to pewna dama, właścicielka pensjonatu, wykorzystała naiwność młodego przewodnika, który podżyrowawszy weksel, musiał za nią spłacać dług... O narciarstwie jest jednak trochę wiadomości, które nie natknęłam się gdzie indziej - na przykład o słynnych zawodach FIS 1929: W drugim dniu zawodów, w środę, odbył się bieg zjazdowy z Kasprowego Wierchu. Nie było wtedy jeszcze kolejki linowej, a zawodnicy musieli na metę wychodzić przy ponad 30-stopniowym mrozie. Na mecie na Hali Gąsienicowej zjawiła się Kompania Wysokogórska pod dowództwem majora Ziętkiewicza z orkiestrą, aby oddać honory przybywającemu na zawody prezydentowi Rzeczpospolitej, profesorowi Ignacemu Mościckiemu. Byłem z moimi kolegami na mecie [...]. Major Zientkiewicz, widząc przemarzniętych żołnierzy swej kompanii i orkiestry, zezwolił im wejść do schroniska dla ogrzania się. Mnie i Józka Szalińskiego, jako że byliśmy ciepło ubrani, uprosił, abyśmy wyszli na Karczmiska na czaty. Ziąb tam panował ogromny, poszliśmy więc na Halę Królową, gdzie paliły się watry. Przy ogniu można się było trochę ogrzać i napić gorącego mleka, które warzyły góralki ze wsi Murzasichle [...]. Przy watrze wdaliśmy się w rozmowę ze starym góralem. Zachwycałem się jego staroświecką gwarą. Dziś się takiej nie usłyszy. Zajęci rozmową, nie zauważyliśmy, kiedy przy ognisku zjawił się pułkownik Wende, adiutant prezydenta. Józek Szaliński biegiem poleciał na Halę Gąsienicową, by dać znać majorowi Ziętkiewiczowi o zbliżaniu się Mościckiego. Prezydent też widać przeziąbł, bo podszedł do watry ogrzać się. Adiutant, salutując prezydentowi, powiedział z uśmiechem: - Oto, gaździny i gazdowie, stoi obok was pierwszy obywatel Polski, pan prezydent Ignacy Mościcki! Stary gazda, mój niedawny rozmówca, wyrzekł nieco zdziwiony: - Panie oficyjerze, jo myśloł, że to zwykły ceper. Chłopi na Podhalu nie mogli sobie wyobrazić najwyższej władzy po cywilnemu, w zwykłym stroju, w ubraniu, w płaszczu i czapce futrzanej. Byli przyzwyczajeni do cesarskiego munduru i złotych galonów,złotych guzików i złotej przy boku szabli. Uznawali więc marszałka Józefa Piłsudzkiego, ponieważ miał na sobie mundur, bystry wzrok, sumiaste wąsy, no i szablę przy boku.
  8. Fakt, że napisałam nieuzasadniony ogólnik o odbiorze społecznym narciarstwa. A co do snobizmu, to do osobistych doświadczeń dodałam tylko własną opinię, że "coś w tym jest". Nieważne, tak można dyskutować aż wynikną z tego badania statystyczne i parę rozpraw socjologicznych, a ja idę spać ! A jednak... Dawniej mistrzami zostawały dzieci zaczynające na skleconych przez siebie samych deskach. Dziś narzekamy na brak sponsorów, a mistrzami zostają (na odpowiednią skalę) dzieci, w które pieniądze (b.duże) i czas (b. dużo) zaangażują rodzice. I znowu, jakoś żal, że to już niemożliwe.
  9. Podam wkrótce, tylko się najpierw wyśpię
  10. Mihumor, na pewno nie jesteś kiepski! A tęsknotę do dawnych czasów łatwo zrozumieć. Na pewno wielu ludzi jeździ poza trasami, i na pewno wielu z nich robi to świetnie. Jednak odbiór narciarstwa jest taki, że to sport dla bogatych, a najbardziej widoczne/i są wyekwipowane po zęby cepry, i znajomi chwalący się Alpami. Ileż ja muszę wysłuchiwać, że uprawiam "ten sport dla snobów". A coś w tym jest...
  11. To bardzo dobry pomysł! Tylko może się okazać, że wiele pozycji jest trudno dostępnych. Np., mam sporo starych książek o narciarstwie, i nie wiem, czy wypisywać krótki, bo krótki, ale jednak katalog, skoro na wiele z nich trzeba by "polować"? A ktoś, upolowawszy, może stwierdzić, że niekoniecznie było warto, bo tam np. tylko wzmianki, albo że to beletrystyka. Albo socrealistyczny wstęp (który kiedyś autor musiał dodać, ale może kogoś razić).
  12. Warunki dobre ! Właśnie wróciłam z małej wyrypki. W każdym razie, że rano uczciwie wlazłam taszcząc sprzęt od samego dołu, a musiałam się spieszyć, wracałam podszedłszy do dolnej stacji Gąsienicowej, by dostać się do kolejki, i wjeżdżając krzesełkiem widziałam, że tam warunki jeszcze o 2 po południu wyglądały OK! Oczywiście trochę muld, ale nawet stanowczo mniejszych niż by się można spodziewać (tylko na zjeździe do Kotła i ostatnich przewężeniach, mniejsze niż pamiętałam. Śnieg przyzwoity, nie żadna breja. Liliowe i okolice wyglądają zachęcająco. Do dolnej stacji kolejki Gąsienicowej śniegu właściwie brak. Oczywiście Skupniów Upłaz i Karczmisko gołe. Ja, oczywiście, wybrałam trasę która okazała się uciążliwa (czemu zawsze tak robię, sama chciałabym wiedzieć ), i pchałam się przez Dubrawiska, które polecić można tylko dla cierpliwych - na przemian śnieg i kamole, ile razy zakładałam i zdejmowałam narty, nie policzę. Nie szło mi to zbyt szybko. A że do Kuźnic dostałam się po 6 (cholerne parkingi - na Karłowicza wielki napis "Parking całodobowy", zamknięte na 4 spusty, i żywego ducha, musiałam wracać do Ronda), to na Krzyżne już nie było sensu - przed samym zejściem do Pańszczycy wlazłam sobie na górkę i pojeździłam trochę po cudownych polach śnieżnych. Trochę żałuję, że wcześniej nie zboczyłam na samą Żółtą Turnię - podobnym, a może nawet mniejszym wysiłkiem zaliczyłabym porządną górę, widać było jak na dłoni dobre podejście i czyjś ładny ślad. PS. Kiedy usłyszałam cenę 26 zł za sam zjazd wagonikiem (w dodatku do 8 za krzesło) lekka cholera mnie wzięła, i coś tam nagadałam panu w okienku, ale nie sądzę, żebym zrobiła jakieś wrażenie .
  13. Maria

    Kasprowy Wierch

    Rzeczywiście, to brzmi bardzo sensownie! No,i fajnie by było, żeby nie trzeba było tą rynną zjeżdżać do kotła - bo tak właściwie jest skasowany najprzyjemniejszy odcinek - na Gąsienicowej warto jeździć tylko dla zjazdu do kotła, a tu taka klapa . Gdyby przeniesiono górną stację trochę wyżej i przy zwiększeniu przepustowości chyba już nie dałoby się z samego początku zostawić takich długich przewężeń? Mógłby może być dłuuugi, piękny zjazd do wprost w dół? Albo parę alternatywnych?
  14. Może są i lepsze drogi niż przez Sułkowice, choć chyba nie jestem wybredna albo się przyzwyczaiłam , bo nie wydaje mi się znowu taka, żeby zawieszenie urwać. Ale dojazd do Zawoi z Krakowa ma 1 dużą zaletę - można całkowicie ominąć Zakopiankę, a to duży plus w ferie czy weekendy. I nigdy nie ma wielkiego ruchu . Fajnie będzie, jeśli się uda z Mosornym .
  15. Patrząc na pierwszy "Telerankowy" filmik można dobrze zrozumieć przewagę lasów bukowych nad świerkowymi !
  16. Bończa, dziękuję bardzo! Niestety, pogoda stawia w wątpliwość sens wyruszenia w góry jutro. Jeśli nic się nie zmieni nad ranem (a pewnie nie, bo po prostu przylazł niż), to dam sobie spokój. Na szczęście od czwartku dobre prognozy.
  17. Bugajson, przykro mi z powodu Atosa, to smutne stracić przyjaciela.
  18. Z Krakowa do Widnia na operę jeździli, mogę się przejechać do Bielska . Chyba ktoś się zjawi .
  19. chyba zostaje jeszcze Łomnica, (v prevádzke: 1.-9. mája), a znacznie wyżej, więc powinno być OK.
  20. Zbliża się 3 maja! Czy urządzamy wiosenny WZF w Bielsku? Najpierw Bazyliszek, potem Kogucik (obydwa ptaki, czy gad i ptak? ). Ja się wybieram , i zastanawiam się, o której godzinie wyruszyć.
  21. Dzięki , właśnie o to mi chodziło, czy tam jest jakiś parking - nie jeździłam tamtędy, a chodziłam - dawno i nic nie pamiętam. PS. O, nawet coś pamiętam, tyle, że z innej beczki: szyld zachęcający do odwiedzin w knajpie: Cyś ty chłopie osoloł Cy ty ni mos rozumu Stoi karcma przy drodze A ty idzies du domu?!
  22. Czy może wiecie, o której godzinie można najwcześniej dostać się jakimś pojazdem z Ronda do Kuźnic? Pytam, bo chcę wyruszyć w miarę możliwości o świcie (wtorek), żeby zdążyć przed zmiękłym śniegiem, a pierwsza kolejka jest dopiero o 7.30, co oznacza wyruszenie z Hali około 9, czyli za późno. A nie mam ochoty na niepotrzebną wędrówkę chodnikiem. Ew. można chyba podjechać boczkiem do połowy drogi, ale jak z parkowaniem? Jakoś do tej pory miałam zwyczaj parkować w COS-ie, co się lepiej opłacało niż na parkingu wzdłuż ulicy. Nie zdaję relacji z warunków, bo ich po prostu nie doświadczyłam - zatwardziałym jestem grzesznikiem, ale na skutek zadziałania resztek sumienia zamiast w góry wybrałam się w zielony plener z tymi, którzy na nartach nie mogą .
  23. Maria

    Zachód Grońskiego

    No, to jest coś! Szczery podziw (choć spóźniony, bo dziś najwyraźniej odrabiam braki na Forum)!
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...