Nie ma prawie CARVU !!!
Hmm jazda na duzej predkosci bez kijkow... to qrcze nawet fun nie jest W koncu nie wystarczy wywalic kijki zeby jezdzic fun. Zapewniam cie ze duzo lepiej wyglada ktos na duzej predkosci z kijkami.. mimo wszystko ulatwiaja utrzymac rownowage. Co do duzych predkosci... pewnie miales do czynienia z rozsadnymi ludzmi.. po prostu w tlumie jaki zazwyczaj jest na stoku szybka jazda jest niebezpieczna (po co ja to mowie... to przeciez oczywiste). I zapewniam Cie ze potrafi to wiele osob... bo to jest proste A co do funu... to racja, niewiele osob (w%) tak jezdzi. Przyczyn jest kilka... po pierwsze do funu (zeby miec max przyjemnosci) trzeba odpowiednich warunkow.. szeroki, w miare pusty stok, najlepiej o małym spadku (wbrew pozorom duzo latwiej polozyc sie na stoku plaskim (przy malej predkosci) niz pedzac w poprzeg scianki... wtedy to nie fun... tylko jakas nedzna imitacja ). Stok ten powinien byc przygotowany, bez muld, lodu, kamieni (wszystkiego co mogloby spowodowac chociaz minimalne puszczenie krawedzi). Poza tym nie kazdy chce psuc sobie nowe rekawiczki i spodnie (nawet najlepsze sie w koncu przetra, nie?). Dalej. Fun w dobrym wykonaniu wyglada naprawde efektownie... i zdaje sie ze to ludzi takze odstrasza (przynajmniej czesc). Mysla ze to nie dla nich, ze nie zrobia tego, ze to ekstremalne, ze to za trudne itp... bzdury, kazdy srednio sprawny narciaz pod opieka instruktora zrobi swoj pierwszy skret z podparciem w ciagu godziny. Pozniej juz samemu mozna dochodzic do kolejnych ewolucji. Ja mialem okazje ogladac sporo ludzi usilujacych jezdzic fun... ale widac ze mysleli tylko o dotknieciu sniegu... efekt byl zalosny... siadali na tylach nart i za wszelka cene probowali dotknac paluszkiem sniegu... chyba nie o to chodzi