Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Dumpling Zębowa Wróżka

VIP
  • Liczba zawartości

    2 900
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    59

Zawartość dodana przez Dumpling Zębowa Wróżka

  1. Oki, oki:D Wiesz, ja przywyklam że jak do facetów się coś mówi to jak grochem o ścianę:D:D
  2. Pal sześć katowanie się - ja też czasami lubię jak mnie coś boli z wysiłku bo wtedy czuję ze żyję ale ściskanie łydek niestety moze się źle odbic na zdrowiu Twoich nóg a przecież sport to ma być zdrowie, prawda? Obyś nie odczuł tego na stare lata...życzę Ci tego z całego serca...To że na razie jest ok to dobrze ale żyły to nie rury z tworzywa sztucznego...a żylaki to nic fajnego, jak sie okaże że za 10 lat, że od ściskania łydek masz chore żyłki i lekarz zabroni Ci nawet wkładać obciskające skarpety a o zapinaniu butów narciarskich to nie ma mowy to co zrobisz..
  3. A ja Ci radzę odpinaj górne klamry, krew musi od czasu do czasu dopływać do nóg bo szybko zakonczysz karierę narciarską i będziesz łaził na wycinanie żylaków... to tylko 10 sekund na "mecie" a tyle dobrego zyskasz. Jak następnym razem pojedziesz na narty to zrob tak jak mowie, za kazdym dojazdem do wyciagu odpinaj gorne klamry...a wlasciwie inaczej, zapinaj gorne klamry tylko na czas zjazdu. Jak nie poczujesz różnicy (w co nie wierzę) to odpuść i rob po swojemu.
  4. A tak poważnie, nie odpinasz butów przez cały dzień? Ja moje po każdym zjezdzie odpinam, w kolejce do wyciagu by mi całkowicie zdrętwiały...a na wyciagu odpadły.
  5. Wraca puchar świata, oto plan na najbliższy weekend. Kobitki w Tarvisio: 20.02.2009 - S-Comb. - 10:55(DH) + 14:30(SL) Rai Sport (wreszcie odkryłam jak się poruszać po stronie internetowej RaiTV) 21.02.2009 - DH -11:00 Eurosport2 22.02.2009 - SG - 11:30 Eurosport2 Faceci w Sestriere: 21.02.2009 - GS - 9:30(1-run) + 14:00(2-run) Eurosport 22.02.2009 - S-Comb. 10:30(DH) + 14:00(SL) Rai Sport Niestety nie wszystko relacjonuje Eurosport, resztę na Rai albo ORF trzeba będzie oglądać Już po obu treningach kobitek.
  6. Super temat:) Każdemu bym dała po zielońcu Lokiec3, a może po prostu spróbuj zapiąć górne klamry to piszczel będzie nieruchomy i nie będzie się obcierał o górną część języka od butów:D Łatwiej się jedzi na nartach w zapietych butach:D
  7. Facet - Skarb, trzymaj go i nie puszczaj Bo drugiego takiego możesz już nie znaleźć Gratulacje Pani Żono! Buziaki!
  8. Według mojego kobiecego oka, które w pełni jest oddane kibicowaniu Hermannowi to jednak najpiękniej jezdzi Rocca, cudna jazda z gracją....a ten tyłeczek... no cóż, widocznie inaczej patrzymy na zawodników;) Brawa dla Manfreda - obronił Austriacki honor Jechał ładnie i nienerwowo. "Dobry Wujo" (czyt. Robert Brunner) rzucił się mu w ramiona jak tylko dotarł do mety:D Miałam ubaw po pachy bo zawsze jak wygrywa jakiś Austriak to pojawia sie ten gościu który intrygował mnie przez kilka sezonów i przez kilka sezonów nazywałam go "Dobry Wujo":) Aż w koncu zrobiłam dochodzenie kim on jest:D
  9. ...bo tegoroczne Racetigery mu SB zabrał:D:D Duże zaskoczenie bo faworyci byli inni. Liczyłam na to że Bode coś zgarnie, na złoto nie liczyłam ale chociaż sreberko albo brąz. Myślałam że u kobiet dominować będzie Vonn, bezkonkurencyjna i perfekcyjna. Ciekawe to były mistrzostwa ale chętnie wrócę już do Pucharu Świata:)
  10. Pomarańczową i startowaliśmy z Selvy Wolkenstein - tak nam doradził nasz gospodarz. Tzn w ogóle nam odradzał Sella Rondę ale najpierw wszyscy się uparli że przyjechali do Val Gardeny głownie po to zeby zobaczyć Sella rondę a jak przyszło co do czego to Sella Rondę zrobiliśmy w 5 osób a reszta ekipy codziennie jezdziła w Alpe di Siusi (6 dni w Alpe di Siusi!!!:eek:). No to gospodarz powiedział że ok, jedzcie pomarańczową bo będzie mniej siedzenia na wyciagach i stania w kolejkach. Ja trafiłam na ferie Mazowieckie - Polaków było więcej niż innych narodowości a jak się popatrzyło na rejestracje na parkingach to większość zaczynała się na literkę W. Generalnie tłumy były nie z tej ziemi. Zabieram się do wstawiania galerii:)
  11. Jak szkoda Bodego... jaka szkoda... da to mu do myślenia. Giorgio Rocca też szkoda bo przepięknie jezdzi, tak dupką kręci na boki:rolleyes: Mario Matta też szkoda. Posypali się zawodowcy. Beni cóż - nie stawiałam na niego ale też szkoda tego zawodnika...1,5 sekundy straty to sporo. Nie stawiam na nikogo bo nie mam pojęcia co sie wydarzy w 2 przejezdzie, rownie dobrze cała pierwsza 3 może wylecieć PS. Niestety Bydlński nie ukończył pierwszego przejazdu wiec nie zobaczymy go w drugim przejezdzie.
  12. Austriacy dali ciała po całości... Trzymam kciuki za Vonn w drugim przejezdzie i Zahrobską. Moelgg pięknie i walecznie pojechała, ciekawe jak wytzyma w 2 przejezdzie. Strasznie mi sie podobają te nałożenia obrazów przejazdów 2 zawodniczek, fantastyczne porównanie.
  13. A teraz opuszczamy forum i idziemy przed TV bo o 10:15 rusza slalom
  14. Jak będzie ładna pogoda to odpuść sobie Sella Rondę - cały dzien w plecy...chyba że podejdziesz do tego nieco inaczej niż ja i nastawisz się nie na nartowanie tylko na oglądanie, podziwianie widoków i odpoczynek, bez pospiechu. Udanego wyjazdu!
  15. A może nie trafił do Val di Sole?:D:D JC, jak Ci się podobała trasa Spinale Direttissima? Mam do niej ogromny sentyment:o
  16. Znam tylko 1 osobę na ty świecie której Val di Sole się żle kojarzy...:D:D Ja jezdzilam tam 4 lata i na razie nie zamierzam wrócić ale jak kiedyś tam wrocę to na pewno z sentymentem bo też mam cudowne wspomnienia stamtąd:o
  17. Dzięki:) Czyli ilość ludzi jest wprost proporcjonalna do widoczności:D Im lepsza widocznosć tym więcej ludzi... Jak wstawię zdjecia to jest tam takie jedno zdjecie-perełka obrazujace jak tam było jak ja tam byłam:D
  18. Tam to chyba zawsze taka piekna pogoda jest Ale widzę że Ursus snow-park był otwarty, mnie się nie udało trafić na przygotowany...
  19. Podróż + apartamenty: Podróż właściwie odbyła się bez problemów: wyruszyliśmy jakoś 5-6 rano i dojechaliśmy do Rosenheim pod Monachium (gdzie nocowaliśmy) na jakąś 19-20. Rano (ok 12) ruszyliśmy już docelowo do Ortisei. Apartamenty załatwiałam przez net więc towarzyszyła nam nutka niepewności co tam tak naprawdę zastaniemy. Czekały na nas 4 apartamenty w sumie dla 17 osób w jednym miejscu (ale w 3 budynkach). Nie było to tak banalne jak myślałam znaleźć 4 apartamenty 4-5 osobowe usytuowane blisko siebie. O przebieraniu w cenie nie było mowy więc brałam co było. Sama się miło zaskoczyłam bo apartamenty były udanym celem poszukiwań (generalnie ceny oscylują w granicach 700-1000€ a my mieliśmy za 540-600€). Jakby ktoś chciał się tam wybrać to polecam tego gospodarza który stawał na rzęsach żeby nas zabawiać (co nie było konieczne ale było niezwykle sympatyczne). W cenie apartamentu był karnet na codzienne wejścia na basen w miejskim ośrodku sportowym. Miasteczko: Ortisei jest przepięknym miasteczkiem i dość sporym ale wciąż zachowującym klimacik tyrolski. Wieczorem można przejść się na spacer po głównym „deptaku” ciągnącym się przez całe miasto, na którym jest pełno restauracji, pubów „apres ski”, sklepików z pamiątkami i sklepów sportowych. Tuż pod kolejką gondolki wyciągającą na Alpe di Siusi jest lodowisko z wypożyczalnią łyżew – jak ktoś lubi to można pojeździć. Co nas zaskoczyło – parkingi które nie są płatne (np. przy supermarketach)a są oznaczone tabliczką że można stać 90 minut maja swoich stróżów w postaci karabinierów. Wymagane jest żeby za przednią szybką umieścić karteczkę z napisaną ręcznie godziną przyjazdu (którego nikt nie sprawdza) i wtedy mamy 90 min spokoju. Jeśli nie ma karteczki to jest mandat (nie wiem ile ale obcokrajowców kilka razy na moich oczach łapali). Parkingi pod stacjami gondolek są piętrowe (wysokość 2,15 m po stronie Alpe di Siusi albo 2,20 m po stronie Secedy) więc jak ktoś jest wyższym samochodem i to z trumną na dachu to powinien stanąć na odkrytym parkingu na którym powinno się być najpóźniej 8:50 bo potem nie ma miejsc bo odkryte parkingi są malutkie. Parkingi są standardowo w cenie 4 - 8 euro. Skipasy: Kupiliśmy skipasy DolomitiSuperski, które kupuje się w centrum miasteczka, pod ruchomymi schodami wyciągającymi do gondolki na Secedę. Za 6 dni daliśmy po 193€/os. ale warto, bo teren na który obowiązują te skipasy jest niemożliwy do objechania w 6 dni. Nie były potrzebne fotki do tych skipasów. Nartowanie dzień po dniu: 1 dnia pojechaliśmy najbliżej nas czyli do Alpe di Siusi. Była to niedziela więc sporo ludzi. Trochę stania w kolejkach do przelotowych wyciągów ale do przeżycia. Trasy cudownie przygotowane, głównie płaskie i szerokie, takie „rodzinne”, na mapkach widnieją jako czerwone ale to bardzo mocno naciągany kolor tras. Piękne słoneczko i błękitne niebo! 2 dnia pogoda taka sama więc pojechaliśmy znów do Alpe di Siusi bo nie przejechaliśmy wszystkiego – w końcu się troszkę pobawiliśmy na ustawionych slalomach i gigantach i na speed trapie (mój max to 86 km/h i do tego „myszkowanie” nart w gratisie a braciszka 90 km/h, ale koleś który za nami jechał miał 102 km/h). To był już poniedziałek więc zrobiło się luźno po weekendzie i rzeczywiście trasy pięknie były utrzymane co zobaczycie na fotkach – sztruksik można było znaleźć nawet po południu. 3 dnia My (ja, mój brat i wujo) pojechaliśmy drugą gondolką z przeciwnej strony miasta na Secedę. Reszta „ekipy” została na Alpe di Siusi. Pogoda się popsuła nieco, popadał śnieżek. Przejechaliśmy do St. Christiny, tam na drugą stronę miasta „metrem” Express Val Gardena i potem gondolką na Ciampinoi. Tam, kupa ludzi. Zaliczyliśmy oba Saslongi, niestety w nienajlepszym stanie były, szczególnie góra od szczytu Ciampinoi i dół obu tras – zwały mokrego śniegu do kolan a pomiędzy nimi lód. Gdyby nie ilość ludzi to nawet można by było się pobawić na tych muldkach. Trasy tam są bardziej strome, węższe niż w Alpe di Siusi i pięknie położone w lesie. Powrót z Secedy trasą nr 2 (La Longia) o długości 10,5 km. 4 dzień reszta znów pojechała na Alpe di Siusi (ileż można?) a ja i mój brat pojechaliśmy nieco dalej zwiedzić Ciampinoi w kierunku Selva Gardena. Pogoda znów była ładna, nieco chmurek ale generalnie słoneczko. Staliśmy pół h w kolejce do gondolki na Dantercepies ale reszta wycieczki była w miarę ok. Niestety namordowaliśmy się na przejściach przez parking, ulicę i po schodach do góry (nie ruchomych) żeby dostać się na pozostałe trasy. Trasy pięknie w lesie położone w tym przepiękne czarne trasy – niekoniecznie trudne ale piękne. 5 dzień to Sella Ronda – koszmar ferii narciarskich. Nie żałuję że tam pojechałam i straciłam na to calutki dzień. Jestem bogatsza o doświadczenia i nikomu nie polecam tego czegoś. Ludzi całe bataliony, muld jeszcze więcej, kolejki do wyciągów potworne, jedyny plus to piękne widoki. Zdjęcia odkryją całą tajemnicę Sella Rondy. 6 dzień powrót do Alpe di Siusi i już na spokojnie robienie tych tras które pamiętaliśmy jako fajne:) Na trasie 78 (czarna) odbywały się zawody Ski Eldorado, nie miałam za bardzo czasu na to żeby oglądać zwłaszcza że zawody były na etapie oglądania trasy (gigancik). Trasy biegowe: W całym regionie Val Gardena jest baaardzo dużo tras biegowych i bardzo dużo biegaczy. Niestety trasy zarówno dla spacerowiczów jak i biegaczy dość często przecinają trasy zjazdowe co automatycznie stwarza zagrożenie, ale wypadku żadnego nie widziałam. Widocznie jakoś rozsądnie uważają nawzajem na siebie. Galerię postaram się w weekend spłodzić
  20. Żeby nie zawalać nowymi wątkami to podłączę się do temaciku Szparyy:D Podróż + apartamenty: Podróż właściwie odbyła się bez problemów: wyruszyliśmy jakoś 5-6 rano i dojechaliśmy do Rosenheim pod Monachium (gdzie nocowaliśmy) na jakąś 19-20. Rano (ok 12) ruszyliśmy już docelowo do Ortisei. Apartamenty załatwiałam przez net więc towarzyszyła nam nutka niepewności co tam tak naprawdę zastaniemy. Czekały na nas 4 apartamenty w sumie dla 17 osób w jednym miejscu (ale w 3 budynkach). Nie było to tak banalne jak myślałam znaleźć 4 apartamenty 4-5 osobowe usytuowane blisko siebie. O przebieraniu w cenie nie było mowy więc brałam co było. Sama się miło zaskoczyłam bo apartamenty były udanym celem poszukiwań (generalnie ceny oscylują w granicach 700-1000€ a my mieliśmy za 540-600€). Jakby ktoś chciał się tam wybrać to polecam tego gospodarza który stawał na rzęsach żeby nas zabawiać (co nie było konieczne ale było niezwykle sympatyczne). W cenie apartamentu był karnet na codzienne wejścia na basen w miejskim ośrodku sportowym. Miasteczko: Ortisei jest przepięknym miasteczkiem i dość sporym ale wciąż zachowującym klimacik tyrolski. Wieczorem można przejść się na spacer po głównym „deptaku” ciągnącym się przez całe miasto, na którym jest pełno restauracji, pubów „apres ski”, sklepików z pamiątkami i sklepów sportowych. Tuż pod kolejką gondolki wyciągającą na Alpe di Siusi jest lodowisko z wypożyczalnią łyżew – jak ktoś lubi to można pojeździć. Co nas zaskoczyło – parkingi które nie są płatne (np. przy supermarketach)a są oznaczone tabliczką że można stać 90 minut maja swoich stróżów w postaci karabinierów. Wymagane jest żeby za przednią szybką umieścić karteczkę z napisaną ręcznie godziną przyjazdu (którego nikt nie sprawdza) i wtedy mamy 90 min spokoju. Jeśli nie ma karteczki to jest mandat (nie wiem ile ale obcokrajowców kilka razy na moich oczach łapali). Parkingi pod stacjami gondolek są piętrowe (wysokość 2,15 m po stronie Alpe di Siusi albo 2,20 m po stronie Secedy) więc jak ktoś jest wyższym samochodem i to z trumną na dachu to powinien stanąć na odkrytym parkingu na którym powinno się być najpóźniej 8:50 bo potem nie ma miejsc bo odkryte parkingi są malutkie. Parkingi są standardowo w cenie 4 - 8 euro. Skipasy: Kupiliśmy skipasy DolomitiSuperski, które kupuje się w centrum miasteczka, pod ruchomymi schodami wyciągającymi do gondolki na Secedę. Za 6 dni daliśmy po 193€/os. ale warto, bo teren na który obowiązują te skipasy jest niemożliwy do objechania w 6 dni. Nie były potrzebne fotki do tych skipasów. Nartowanie dzień po dniu: 1 dnia pojechaliśmy najbliżej nas czyli do Alpe di Siusi. Była to niedziela więc sporo ludzi. Trochę stania w kolejkach do przelotowych wyciągów ale do przeżycia. Trasy cudownie przygotowane, głównie płaskie i szerokie, takie „rodzinne”, na mapkach widnieją jako czerwone ale to bardzo mocno naciągany kolor tras. Piękne słoneczko i błękitne niebo! 2 dnia pogoda taka sama więc pojechaliśmy znów do Alpe di Siusi bo nie przejechaliśmy wszystkiego – w końcu się troszkę pobawiliśmy na ustawionych slalomach i gigantach i na speed trapie (mój max to 86 km/h i do tego „myszkowanie” nart w gratisie a braciszka 90 km/h, ale koleś który za nami jechał miał 102 km/h). To był już poniedziałek więc zrobiło się luźno po weekendzie i rzeczywiście trasy pięknie były utrzymane co zobaczycie na fotkach – sztruksik można było znaleźć nawet po południu. 3 dnia My (ja, mój brat i wujo) pojechaliśmy drugą gondolką z przeciwnej strony miasta na Secedę. Reszta „ekipy” została na Alpe di Siusi. Pogoda się popsuła nieco, popadał śnieżek. Przejechaliśmy do St. Christiny, tam na drugą stronę miasta „metrem” Express Val Gardena i potem gondolką na Ciampinoi. Tam, kupa ludzi. Zaliczyliśmy oba Saslongi, niestety w nienajlepszym stanie były, szczególnie góra od szczytu Ciampinoi i dół obu tras – zwały mokrego śniegu do kolan a pomiędzy nimi lód. Gdyby nie ilość ludzi to nawet można by było się pobawić na tych muldkach. Trasy tam są bardziej strome, węższe niż w Alpe di Siusi i pięknie położone w lesie. Powrót z Secedy trasą nr 2 (La Longia) o długości 10,5 km. 4 dzień reszta znów pojechała na Alpe di Siusi (ileż można?) a ja i mój brat pojechaliśmy nieco dalej zwiedzić Ciampinoi w kierunku Selva Gardena. Pogoda znów była ładna, nieco chmurek ale generalnie słoneczko. Staliśmy pół h w kolejce do gondolki na Dantercepies ale reszta wycieczki była w miarę ok. Niestety namordowaliśmy się na przejściach przez parking, ulicę i po schodach do góry (nie ruchomych) żeby dostać się na pozostałe trasy. Trasy pięknie w lesie położone w tym przepiękne czarne trasy – niekoniecznie trudne ale piękne. 5 dzień to Sella Ronda – koszmar ferii narciarskich. Nie żałuję że tam pojechałam i straciłam na to calutki dzień. Jestem bogatsza o doświadczenia i nikomu nie polecam tego czegoś. Ludzi całe bataliony, muld jeszcze więcej, kolejki do wyciągów potworne, jedyny plus to piękne widoki. Zdjęcia odkryją całą tajemnicę Sella Rondy. 6 dzień powrót do Alpe di Siusi i już na spokojnie robienie tych tras które pamiętaliśmy jako fajne. Na trasie 78 (czarna) odbywały się zawody Ski Eldorado, nie miałam za bardzo czasu na to żeby oglądać zwłaszcza że zawody były na etapie oglądania trasy (gigancik). Trasy biegowe: W całym regionie Val Gardena jest baaardzo dużo tras biegowych i bardzo dużo biegaczy. Niestety trasy zarówno dla spacerowiczów jak i biegaczy dość często przecinają trasy zjazdowe co automatycznie stwarza zagrożenie, ale wypadku żadnego nie widziałam. Widocznie jakoś rozsądnie uważają nawzajem na siebie. Galerię postaram się w weekend spłodzić.
  21. O Ty małpo, edytowałeś:p:p Na szczęście godzina edycji się zapisała więc byłam pierwsza
  22. Tedzio ma pudło:D Raichowi opyliło się wrócić do Austrii Karol brawo:D
  23. A w gigancie po I-przejezdzie: 1. Janka 2. Raich (czyli treningi w Austrii coś dały) 3. Blardone. Na 4 miejscu Cuche więc może być pudło dla niego:D
  24. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze do szszęścia!!! Gromadki dzieci w odpowiednim czasie, żeby mężulek kochał Cię nieustająco do nieprzytomności i żeby spełniły sie Wasze marzenia! Buziaki!!! Czkamy na fotorelację - nie jezdzij na nartach w sukni ślubnej bo białe stroje są kiepsko widoczne na śniegu:D
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...