Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Dzień Szósty - Valluga & St. Christoph. Cz. 1 Dzisiaj nie będę dużo pisał, bo już się pakujemy. Jutro z rana jeszcze narty kilka godzin, a potem bezpośrednio ze stoku powrót do domu (relacja z soboty będzie w niedzielę, już z Radomia). Kolejny przewspaniały dzień i odwiedzona Valluga i St. Christoph. Nim jednak nastąpił ten świetny dzień - wieczorny spacer i fota z okolic naszej kwaterki w St. Anton: Rano startujemy podobnie jak w dniu drugim spod dwóch nowych gondol - tym razem jedziemy krzesłem, a potem zaczynamy się przedzierać trasami i wyciągami w stronę osławionej Vallugi. Warunki narciarskie, gdybyście nie zauważyli na powyższej fotce, to proszę oto poniższa... Kręcimy się to tu, to tam i czytając mapkę źle trafiamy...bo zamiast dotrzeć do celu trafiamy na początek trasy 85 - i całe szczęście... ...jest cudnie! Tniemy na dół, a na ustach - banan. Przewspaniała trasa! Celujemy jednak w tę gondolę...i by do niej trafić zjeżdżamy w końcu do St. Anton. Młody wojownik - krzyczy: jezda, jazda!!! Jakie kręcenie filmów, jakie zdjęcia?! 85 czerwona: Te skałki mnie zauroczyły - spędzam przy nich sporo czasu. Ekipa odjeżdża... Łapię ją i już razem pod właściwym wagonem... Docieramy na Vallugę - to tutaj znajduje się symboliczna granica. Fotki, filmy... kontemplacja całego wyjazdu... ...i jak tu się nie cieszyć, nie kontemplować? Na sam szczyt, bez nart dostajemy się świetną gondolą 5 osobową, stojącą... To z pewnością zainteresuje jednego z Kolegów na form Widoczki na każdą stronę Świata - wspaniałe! Bosko! Nasyceni, spadamy na dół... CDN
  2. Jutro planujemy trochę pokręcić filmików w St. Christoph oraz odwiedzimy Valluga Dziękuję! Pierwsze trzy dni, a zwłaszcza pierwszy nie był taki ładny.. miało być 5 dni słonecznych Sprzęt GoPro 4 Silver oraz Sony DCS HX80 Marcinku, jutro i po jutrze zapowiada się, że też nuda... ...czas szybko leci - żal. Cóż - pozostaje marzec w Dolomitach
  3. Warth cz. 2 Tutaj przebijamy się przez kilka nudnych, niebieskich tras...i niestety mamy tutaj cień. Trasy wyglądają tak: Miejscami jest czerwono...ale potem wypłaszczenie. Ogólnie nie jest źle i kilka tras mocno przypada nam do gustu. Tym bardziej, że z tej strony kompletnie nie ma narciarzy. Jedziemy w stronę Warth! Tutaj, trasa prowadząca do miasteczka - wspaniała! Sama miejscowość - urocza, zresztą jak wszystkie w regionie. Pogoda jest świetna. Błękit niezmącony chmurką...od czasu, do czasu zmącony takim oto instrumentum Pewnie tam na górze patrzą i zazdroszczą narciarzom na dole?... No to w górę - opuszczamy Warth i z krzesła ukazuje się nam, niemalże w pełni czarno-czerwona 268 i 267. Krajobrazy? Proszę... Spojrzenie na niebieską, nudną cześć ośrodka. Dlaczego nudną? Mimo tego, że na powyższej fotce wygląda to nieźle - jest zbyt wolno do dynamicznej jazdy. Wracamy na stoki od strony Lech. Zaliczamy krzesełko, z którego wysiada się w dwóch kierunkach - czyli ma stację pośrednią na szczycie lokalnej góreczki. Tutaj niestety też mało ciekawe, niebieskie trasy...ale widokowo? Bomba!!! Trzeba się pilnować by nie zjechać czerwoną 256 do Schrocken - tam nie ma wyciągu, dopiero jest w planach budowlanych. "Niebieska" ścianka a potem długie, długie wypłaszczenie... A z wyciągu można popatrzeć... ...i chwilę się zadumać na wolnym krzesełku. Alpejski klimacik... Ot gołąbeczki... Po puchu między trasami zostało tylko to... Jeździmy już do końca naszą ulubioną czarną. Kończymy dzień... ...a ja muszę kończyć relację. Imieniny. Pozdrawiam wszystkich i do jutra! marboru
  4. Warth cz. 1 Dzień zaczęliśmy ponownie w Lech i ponownie z tego samego parkingu i krzesła. Miasteczko z rana przykrywa cień góry... Docieramy do dojazdowej trasy i gondoli. Tutaj słoneczko już w pełni. Stok zmrożony, równy, twardy - to co lubimy najbardziej. Tyle już fotek sztruksu w życiu się narobiłem ale nigdy chyba to mi się nie znudzi... ...gdy przed nami stok pełen "ubraniowej konsystencji" trudno nie zatrzymać się na chwilkę i przed zjazdem nie pokontemplować Zielone Portki choć dzisiaj jest wyraźnie cieplej, ok -6 nadal jeździ w masce... No to pod gondolę i do Warth. A widok z gondoli? Proszę... Końcówka czarnej 262, która tutaj jak się później okaże najbardziej przypadła nam do gustu. Długa, słusznie pochylona, pod szybkim krzesłem, praktycznie bezludna, w słońcu - coś pięknego! Zaczynamy konkretną jazdę! Na początek wszystkie trasy od strony Schrocken. Andrzej na starcie! Jest pięknie i narciarsko wyśmienicie. Trasy czerwone, czarne - szerokie, długie - świetne!!! I nawet zwierząt sporo na trasie... Przenosimy się na stronę Warth... Kolejne czarne... Nie byłbym sobą gdybym znowu nie zdjął aparatem narciarzy poza trasowych... Moja "Gwiazda" No to dalej w drogę... Krótka przerwa na toaletę i dalej w drogę - szkoda czasu. A tutaj końcówka kolejnej czarnej w pełnym świetle. Jeszcze jedna fotka... i jedziemy na drugą stronę, na trasy od strony Warth. CDN
  5. Dziękuję wszystkim za pochlebne słowa Dzisiaj przy śniadanku, na niebie są widoczne gwiazdy więc zapowiada się, że będzie kolejny piękny dzień. W planach Warth
  6. Warunki śniegowy z tego co widzę po pierwszych zdjęciach niezbyt dobre mieliście Filmik z A1 obejrzany przy śniadaniu w St. Anton! Dzięki Piotr za relację
  7. Sonnenkopf - Familienskigebiet & Bärenland, czyli w Klosterle na nartach. Cz.2 Teraz postanawiamy przetestować prawą stronę ośrodka. Tutaj jest wyraźnie płasko - teren przygotowany dla szkółek z dziećmi. Kilka tras płaskich, sporo dmuchanych słoników i innych potworków Ruszamy w głąb, w kierunku krzesła 4ki. Ono w tle, po lewej stronie. Od niego rozchodzą się dwie trasy: czerwona i niebieska. Widoki tutaj? Czerwona w zdjęciu czarno-białym: Po lewej niebieska prowadząca do pośredniej gondoli. Po prawej czerwona przy wyciągu. Po lewej stronie jadąc tym wyciągiem takie oto widoki: Zaliczamy wszystkie i robimy przerwę na gulażzupkę i kawę. W knajpie zero ludzi, ceny niskie i mnóstwo wolnego miejsca. Za oknem góry nas wołają... Szybko wychodzę, poganiam... trzeba jeździć! Trasy wołają!!!! Oj jak bardzo... Tylko jedna fotka moich zielonych portek... ...i testujemy jedyną w tym miejscu trasę czarną oznaczoną numerem 10. 100 metrów łagodnego zjazdu a potem bardzo wąska 400 metrowa ścianka z mocną ekspozycją. Z dołu wygląda to tak (aparat zdecydowanie wypłaszcza): I znowu na szczyt... ...i cykam najpiękniejsze zdjęcia z tego wyjazdu (wg współtowarzyszy wyprawy): Coś dla braci skiturowej... Jeździmy! Raz tu, raz tam. Testujemy trasę niebieską do samego dołu...a potem nasz najmłodszy towarzysz prosi o fotkę. Hero! Dzień mija szybko jak przebyte kilometry na trasach. Pod koniec dnia jeździmy znowu chyba tylko my. Jest chwila zna fotki - światło jest doskonałe. Marboru: Dolina w chmurze... ...chmura z bliska: Wracamy do domu - szczyty płoną! Ten dzień był wspaniały, piękny i taki o jakim marzy narciarz trasowy - doskonały! Na koniec kilka ujęć z GoPro. Rzut: Wandal: Ekipa narciarzy... ...narciarzy ekipa i samotny deskarz: Pozdrowienia od Ekipy! Wołają niecierpliwi... i wyjęli coś zimnego z lodówki - lecę! marboru
  8. Sonnenkopf - Familienskigebiet & Bärenland, czyli w Klosterle na nartach. Cz.1 Dzisiaj miała być lampa i była. Ski Alrberg, to bardzo rozległy teren narciarski. Jednym z "pobocznych" ośrodków tego karnetu jest maleńki, z nazwy u góry ON. Nie jest on połączony z St. Anton, Lech, Zurs, czy innym znanym miejscem. Jedziemy autem ok 40 minut i jesteśmy na miejscu. Mały parking jest prawie pusty - gondola już działa. Główna stacja wyciągowa wygląda tak: Tereny narciarskie to kilkanaście długich tras, gondola ze stacją pośrednią i odkryte krzesła: dwie czwórki, dwie dwójki + kilka orczyków i wyciąg linowy. Mapka wygląda tak: Jesteśmy pierwsi na górze! Na początek jedziemy na linie... Jakąś godzinę jeździmy w cieniu. Trasy są doskonale przygotowane, na niebie ani chmurki, niebo jest błękitne - jest oszałamiająco pięknie! Tylko na szczytach widać, że jest wietrznie... Krajobraz? Młody się cieszy - będzie szybka jazda! Endriu gotowy do akcji... Ekipa rusza... ...a ja? Jestem po prostu zachwycony. Zostaję na dłużej sam. Jestem tylko ja, dźwięk pustego krzesełka i przestrzeń. Mało robiłem w tej wyprawie fotek z tras - teraz, w dniu dzisiejszym postanowiłem to nadrobić. By Wam pokazać i uzmysłowić warunki... Salomony spragnione twardego! Jeszcze cień... Wciągamy się na najwyższy punkt ośrodka. I wychodzi słońce! Bosko Pejzaż: Widok w dół z najwyższego punktu ośrodka: Lordzica Vejderzyca... No to w dół 9tką... Tam na dole widać miejsce naszego przeznaczenia: trasa, główny punkt ośrodka. A na horyzoncie? Kwintesencja alpejskiego krajobrazu. Chwila rozmowy i jest decyzja - ponownie wyciągamy się na samą górę i jedziemy czerwoną trasą na sam dół, pod dolną stację gondoli. Trasa spokojnie miała ok 9km. I tylko miejscami płasko... ...niestety dla Andrzeja. Wracamy jeździć na górę... CDN
  9. Spokojnie jeszcze nadrobimy, w innym czasie i innym miejscu W tej bombce, jak ma się jakąś tam kartę vipowską podają jedzenie z restauracji, z dołu Pytanie, czy oby ciepłe? Również pozdrawiamy Piotrze. Już po tych trzech dniach mogę śmiało napisać, że miejsce jest świetne. Każdy znajdzie coś dla siebie. ...a narciarze pozatrasowi mają tutaj mekkę Dzisiaj od samego rana Słońce...i tak już do końca wyjazdu - pięknie! Dzięki.
  10. Dobrze widzieć Izę na deskach Ten karnet na cały sezon, to jednak Maćku przemyśl Dzięki za relację! Annaa my wstępnie planujemy Pilsko 16-19 luty. Noclegi? Jeszcze nie wiemy - zobaczy się, czy w ogóle się uda zrobić wypad w tym terminie. Pozdrowienia dla Waszej Dwójki!
  11. Taaa i na dodatek zadba, by po nartowaniu, nim się człowiek rozbierze, na kwaterze piwo stało chłodne gotowe do wypicia. Uzupełniać płyny przecież należy po dobrze wykonanej robocie
  12. Dzień trzeci. cz. 2 - Lech & Zug Ekipa: Jeździmy w kółko po tutejszych trasach - tak by zaliczyć wszystkie. Mapa i jechane raz niebieską, raz czerwoną, raz pod krzesło z bublinką, a raz pod krzesło dwuosobowe, które ledwo co podjeżdża w górę. Nie wiem czemu, ale w tutejszych ośrodkach kompletnie nie przeszkadzają mi stare wyciągi. Archaiczne? Wyciąg linowy - proszę bardzo! Andrzej odpoczywa przed zjazdem do samego Lech. A w Lech? Piękny, alpejski widoczek... Mimo krążących chmur i przeraźliwie zimnego wiatru eksplorujemy ośrodek na maksa. Wszystkim się tu bardzo podoba - trasy urozmaicone i ciekawe. Długie i niektóre bardzo wymagające - na mapie zaznaczone przerywanymi liniami. Zrobienie zdjęcia, to ból. Gołe ręce, to w takich warunkach pogodowych - cierpienie. Mimo tego, sesja Z zielonymi portkami... ...różowe zostały w domu Widoczki? Proszę. Ciekawostki? Goldem card i jedzenie w bombce? Tylko dla wybranych... ...sprawdzałem - zamknięte. Powoli kończymy jazdę. Na liczniku prawie 80 km - jest ok. Fota ekipy z tego dnia, na tle miejscowości Lech. Mimo mrozów, armaty walą... ...a armaty mają tu dziwne? Szlauchy? Ostatni zjazd trasą 210... Pakowanie do auta i droga powrotna. Przez szybę w samochodzie ostatnie fotki. Lech: I zachód słońca... Kończymy dzień sznyclem i sznapsem gruszkowym. Pysznym! Jutro kolejny dzień i nowe podboje narciarskie. CDN jutro. Pozdrawiam marboru
  13. Dzień trzeci. cz. 1 - Lech & Zug Dzisiejsze nartowanie zaczynamy od Lech. Parkujemy auto pod starym, podwójnym krzesłem Schlosskopf (dla posiadających karnety narciarskie - bezpłatny). Pogoda od rana bardzo niepewna. Niestety nadal bardzo zimno -12 i pochmurno, z dołu nie widać zbytnio szczytów. Jakaż niespodzianka jak po wciągnięciu się drugim krzesłem z rzędu widzimy jasność. Mimo, że na trasach jest lekka warstwa puchu, to jest twardo i bardzo szybko - coś dla mnie. Bardzo się z tego faktu cieszę. Testujemy samą górę...i okazuje się, że przy Lech jest tylko słońce - przy szczytach wiszą chmury, jeździmy w kółko tymi samymi trasami przy sześcioosobowym krześle Schlegelkopf. Tutaj jest bardzo szeroko, równo, twardo i wspaniale. Postanawiamy spędzić tutaj trochę czasu i jeździmy góra-dół, raz lewą a raz prawą stroną. Ludzi niewielu więc zabawa jest niesamowita. Banany na twarzy! Dookoła cudowna austriacka zima... Postanawiamy zjechać skiturową trasą do Zug. Klimat? Spójrzcie: Mimo płaskiej trasy cała nasza piątka cieszy się możliwością odwiedzenia kolejnego miasteczka w Alpach. Po przekijkowaniu kilkustemetrów docieramy do malowniczego dwuosobowego krzesła, które zawozi nas pod szczyt Kriegenhorn 2173 m npm. Po lunchu w Balmalp jeździmy po trasach Zuger Hochlicht 2377 m npm. Trasy czerwone z tej strony Lech są po prostu? Wspaniałe!
  14. Miejsce jak najbardziej warte zobaczenia Michał nie używa swoich powiedzonek o Jaworzynie Trzymam kciuki byś jednak szybko dotarł na alpejskie ścieżki... ...a jakby co, to Maciek, te beskidzkie górki też są piękne. Byle zdrowie i czas był
  15. Dzięki Chłopaki Najpiękniejsze jest to, że jeszcze 5 dni na nartach tu będziemy!
  16. Dzień drugi cz. 2 - Zurs. Jedziemy nowiutką gondolą do stacji, która jest "domem" trzech takich maszyn. Wygląda to imponująco... Pogoda zaczyna się robić dla nas łaskawa. Jedziemy dalej w górę. Trittkopf 2423 m npm. Jedziemy teraz trasą numer 134 w stronę "snobistycznego" miasteczka. Miejscami sama trasa jest wąska, ale ogólnie przypada nam niezwykle do gustu. Oczywiście w pewnym momencie się zatrzymujemy na kilka ujęć. Teraz sprawiamy sobie kilka zdjęć Paula: Marboru: Człowiek Mucha Zurs w całej okazałości! Cudownie piękne miejsce. Nasz powrotny wyciąg... Koloryt Zurs... Zarówno trasy po jednej jak i po drugiej stronie doliny są niesamowite i bardzo nam się podobają. Postanawiamy przetestować ich największą ilość. Jeździmy tutaj cały dzień. Nie wierzycie, że Zurs jest piękne? Spójrzcie! Niestety poniższe miejsce nie jest dostępne... wyciąg na Maldoch nie jest czynny Robimy przerwę w knajpie Seekopf. Jemy lunch, pijemy kawkę - jest pięknie, bo udaje nam się zaraz po wejściu dostać wolne miejsca. Widoczek na trasy Zurs... Po przerwie robimy tour the Zurs. Jesteśmy zachwyceni tym miejscem - nawet mamy makietę ośrodka przy jednym z krzeseł Niestety pogoda znowu się pogarsza. Przychodzi chmura, cień i niestety znowu widoczność jest dosyć kiepska. Ostatnie fotki... ...ostatnie zjazdy i kierujemy się w stronę auta. Kończymy niezwykle udany dzień drugi. Pozdrowienia od całej ekipy, która jest dosyć wyrozumiała pozwalając mi pisać niniejszą relację - po powrocie napiszę coś więcej o poszczególnych odwiedzonych miejscach. Jutro ruszamy w stronę Lech. Pozdrawiam i do jutra! marboru
  17. Dzień drugi cz. 1 - Stuben. Od samego rana pogoda była niepewna. Z jednej strony chmury, mgła i śnieg. Z drugiej strony nadzieja na błękitne niebo i słońce. Jedziemy do Zurs. Parkujemy auto, na darmowym parkingu pod dwiema gondolami a humory nam dopisują! Sprzęt wciągający narciarzy wygląda tutaj imponująco. Wybieramy na początek Stuben. U góry - siarczysty mróz ale również lekko, przez białe obłoki przebijają się promienie. Jesteśmy sami i możemy kilka chwil poświęcić na zdjęcia. Ujemna temperatura na tyle nam doskwiera, że zakładam po raz pierwszy dwie pary rękawiczek - cienkie jako pierwszą warstwę i te co zawsze, skórzane Leki. Nastroje są bojowe! Jako pierwsi ciśniemy dziewiczymi trasami. Andrzej świetnie komponuje się w moim kadrze. Mamy wrażenie, że Stuben otwarte jest tylko dla nas - po tutejszych trasach przez długi czas śmiga jedynie nasza piątka. Uwielbiam takie zapomniane przez świat trasy. Dosyć długie, urozmaicone, kręte i niewyprofilowane... ...niestety zaliczam tam pierwszą tego dnia glebę - na szczęście niegroźną. Na szczyt prowadzi dwuosobowe krzesełko. Albonagraf 2400 m npm i spory wiatr. Przeszywa nas zimno. W tle - tęcza? No to co? Pora w dół... Rozdziewiczamy trasę... Pięknie i mistycznie... Śniegu spadło naprawdę dużo. Na naszych oczach schodzi niewielka lawinka. Pojawiają się kolejni narciarze na trasach. ...a my zmykamy w stronę Zurs. Niestety ładujemy się na jakąś kiepską i bardzo łagodną trasę niebieską - mamy niezaplanowane skitury...i nie podoba nam się to. Skitury są piękne ale nie na trasach zjazdowych. Przemyka nasza załoga... ...zza "winkla" pojawia się Paula: Za chwilkę rewanżuje się fotką. Najtrudniej ma nasz deskarz. Andrzej niesamowicie się męczy na tego typu przejazdówkach, musi iść, zdejmować, zakładać deskę - to masakra, chyba tylko jemu jest mega ciepło. W oczekiwaniu cykam takie oto fotki. Freeraider: Trochę telemarku... Spadamy na dół pod drugą gondolę. Chcemy wyjechać z cienia i to nam się udaje! CDN
  18. Dzięki Chłopaki dzisjaj ma być ładniejsza pogoda a my postanowiliśmy przebijać się dalej, w głąb ośrodka. Jak nam poszło napiszę wieczorem.
  19. Dzień pierwszy - kręcąc się po St. Anton. Niestety od rana było mgliście, padał śnieg i początek naszej jazdy nie był zbyt ciekawy. Kupiliśmy karnety 7 dniowe za 300 EUR (razem z kaucją), zaparkowaliśmy auto na płatnym parkingu (7 EUR) i w górę! Kilka zjazdów, to walka o widoczność... na szybach, na goglach masa śniegu, dookoła chmury, czy mgła?... Ciężko! Przedzieramy się przez zwały śniegu, jedziemy a w zasadzie zsuwamy się z każdej trasy. Fotek robię mało, bo nie ma sensu. Po ok dwóch godzinach pokazała się nadzieja na ponartowanie... nieco poprawiły się warunki. Wciągamy się ponownie, któryś raz z kolei na górę i widzimy trasę, po której niedawno zjeżdżaliśmy. Pięknie... ...trasa 29 czerwona, w stronę miasteczka St. Anton - cudna! Jedyny deskarz z ekipy na trasie. Endriu Ok godziny 12 robimy przerwę na kawę. Odpoczywamy i ogrzewamy kończyny. Przy -15 trzeba i człowiek nie ma wyjścia jak mu zimno. Wciągamy się na górę. Na szczycie Kapall 2330 m npm pojawiają się dziwni jegomoście... Naszej ekipie przewodzi "człowiek mucha" - Michał. Ciśniemy! Jak dla mnie jest trochę za miękko i nierówno - ponieważ dobrze się nie rozgrzałem, to jeżdżę zachowawczo. Piękny widok w stronę naszej kwaterki i miasteczka... Cudowna zima! Na trasach, mimo, że jest niedziela - umiarkowana liczba. Gondola, to coś, co lubimy najbardziej! W "oczach człowieka muchy" cała nasza, narciarska ekipa. Super fota! s Jedziemy na drugą stronę ulicy St. Anton i do gondoli... ...tutaj na trasie czerwonej i czarnej, numer 5 i 6 przeżywamy pełną ekstazę! Warunki są doskonałe! Jest równo, twardo i bardzo szybko. Nareszcie! Później jedziemy w stronę freeridu i nieco archaicznych krzeseł dwuosobowych - na szczęście są one dosyć szybkie. Napotykamy tutaj dosyć ciekawe konstrukcje najazdów do wyciągów. Taras, ambona - co to jest? Znowu pogarszają się warunki.... ...na szczęście jest już dosyć późno i powoli kierujemy się w stronę naszego parkingu. Andrzej jest nieco wykończony warunkami... ...to jest jednak przewaga nart nad deską! Jeszcze krótki spacer po miasteczku między wyciągami... ...i kończymy nasz pierwszy narciarski dzień w Ski Arlberg. Wszyscy cali i zdrowi wracamy na kwaterę... ...teraz reszta ekipy czeka aż skończę relację - i idziemy właśnie na znany na całym świecie tutejszy sznycel. Jutro ciąg dalszy naszych przygód w Austrii. Pozdrowienia dla wszystkich. marboru
  20. Jesteśmy na miejscu! Jeszcze nie wszyscy, ale większość - tak. Droga autostradą z Salzburga w stronę Insbrucka, to dosyć słaby pomysł - lepiej ominąć i pojechać przez "Skiwelt". Mnóstwo wypadków i utrudnień drogowych, korków. Po drodze - mega śnieżyce i białe drogi. Szczęśliwi: Kierowca i jego Pilot... płeć piękna spała... Bez czapki, poza autem - ani rusz... A w korku? ...w korku były nudy - próbowałem zoom aparatu. Foto przez brudną szybę: Przed Insbruckiem przez chwilę się przejaśniło. Słońce zaczęło walczyć z chmurami i śniegiem. Kocham to! Część ekipy dociera na miejsce - bez łańcuchów ani rusz. Na resztę...? Jeszcze czekamy... Jesteśmy w Albelgu... gdzieś na granicy Tyrolu... W okolicy - świetna rodzinna knajpa gdzie częstują mocnym snapsem - jutro dzień pierwszy. Pozdrawiamy Ekipom... ...jutro będzie w puchu. Cały czas pada, pada i pada... CDN. Pozdrawiamy
  21. Roch podejrzewam, że koleś z narciarskiej rodziny i pewnie do tego sportu w jego domu podejście specyficzne. Opiekunowie nie narciarscy pewnie zeszliby ze stresu
  22. Bernard, dziękuję za wskazówki będziemy kombinować z parkingiem zgodnie z tym, co w relacji Wróżki. Już spakowani, ostatnie pakunki i idziemy spać, wyjazd ok północy. Pewnie się miniemy w drodze. Od jutra relacja Online
  23. Nie tylko doskonała technika...ale również jakaż radość z jazdy Ciekawe co pokaże w przyszłości?
  24. Spójrzcie na kolesia lat 16 - cóż za niesamowity rider. Jestem pod olbrzymim wrażeniem! WOW i wielkie brawa
  25. Rochu - świetna relacja i jeszcze lepsze fotki, w szczególności te z Paniami W mojej "narciarskiej karierze" liznąłem tylko Francji...i zostawiłem sobie ją na deser, po Austrii i Włoszech. Szwajcarię zostawiam na czasy gdy CHF będzie po 2,5 Popatrzyłem, poczytałem i mam nadzieję, że uda mi się równie ekscytującą relację napisać - wyjazd już dzisiaj w nocy. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję!
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...