Narty - skionline.pl
Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'francja'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ski Gear
    • Sprzęt narciarski
    • Dobór sprzętu
    • Tuning sprzętu
    • Testy sprzętu
    • Giełda sprzętu narciarskiego
  • Stacje narciarskie
    • Polska
    • Alpy
    • Słowacja, Czechy
    • Samochodem na narty
    • Warunki narciarskie - pogoda
    • Reszta świata
  • Technika jazdy na nartach
    • Race
    • Carving, funcarving
    • Freeride, freestyle
    • Poczatkujący na nartach
  • Wyjazdy na narty
    • Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
    • Wolne miejsce w samochodzie
    • Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
  • Sport
    • Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
    • Zawody dla amatorów
  • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
    • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
  • Pogadajmy
    • Tematy narciarskie
    • Chcę Wam o tym powiedzieć
  • Nasze sprawy
    • Forum info
    • Tematy dot. skionline.pl
    • WZF skionline.pl
    • Konkursy
  • Aktywne Lato
    • Rowery
    • Rolki
    • Wypoczynek w górach
    • Wypoczynek nad wodą
    • Bieganie
  • Stare forum
    • Ogólne
    • Sprzęt
    • Technika jazdy
    • Wyjazdy i ośrodki
    • Euro 2008
    • Lato 2008
    • Olimpiada Pekin 2008

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Community Calendar
  • Alpine World Championship
  • Alpejski Puchar Świata
  • Puchar Świata w Skokach
  • Puchar Świata w Biegach Narciarskich

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Imię


Nazwisko


Miejscowość


Strona WWW


Wiek


About me


Narty marka


Buty marka


Gogle


Styl jazdy


Poziom umiejętności


Dni na nartach

Found 70 results

  1. Witam Tak trochę spontanicznie kupiłem bilety lotnicze do Genewy na 11.01.2020 do 18 stycznia. W planie oczywiście wyjazd na narty. Jedziemy w sześć osób, z tego tylko ja, żona i starsza córka będziemy jeździć, młodsza córka z dziadkami będą jedynie podziwiać górskie widoki - dlatego też może być jakiś mniejszy ośrodek, żeby nie podbijać kosztów. Nigdy nie byłem w tamtym rejonie, może więc ktoś ze stałych bywalców coś może polecić. Najlepiej jakiś kompromis pomiędzy fajnym ośrodkiem, bliską odległością od Genewy i rozsądnymi cenami. A jeszcze gdyby ktoś znał jakieś rozsądne transfery to już byłoby super, sprawdzałem wstępnie i transfer z lotniska jakieś 80 km, jest droższy niż wynajem samochodu na tydzień. Pozdrawiam Marcin
  2. Czy wiecie,że tzw. żółte kamizelki zniszczyły we Francji ok.60% radarów stacjonarnych,jako protest przeciw łupieżczej polityce państwa,któremu przyniosły one w zeszłym roku ok. 1 mld dochodu?
  3. nicram

    Chamrousse

    Czy ktoś był w Chamrousse we Francji w ostatnich latach i może coś powiedzieć na temat jazdy w tym ośrodku?
  4. Planuję w miarę tani wyjazd na narty do Chamrousse we Francji w trzeciej dekadzie stycznia 2019. Nawiąże kontakt z 1 lub 2 osobami w wieku średnim i wyżej- zainteresowanych propozycją wspólnego wyjazdu samochodem.Mieszkam na Dolnym Śląsku. Jestem w wieku emerytalnym i szusuję już od kilkudziesięciu lat, zaś w w/w terenie byłem już cztery razy.
  5. Poszukuję wolnego miejsca na wyjazd do dużych ośrodków narciarski w Alpach Austriackich, Włoskich lub Francuskich. Innych celów podróży też nie odrzucam, byle było dużo tras w planach. Chętnie dołączymy do ekipy nastawionej na jazdę na nartach, a mniej na imprezowanie. Mieszkam we Wrocławiu.
  6. Cześć, Szukam wyjazdu na narty w terminie 14-21 kwietnia albo koniec kwietnia. Najchętniej Austria albo Francja. Preferuje wyjazdy z nastawieniem na jazdę, mniej imprezowanie. Ela76 z Gdańska.
  7. Dołączę do wyjazdu w przedziale 23-31.03.2018 - Włochy, Austria, Francja . Oczywiście może być krócej ale chciałbym pojeździć min 4 dn . Mam 34 lata i jestem z Warszawy. Chętnie dołączę do fajnej ekipy lub zapraszam do wspólnej organizacji wypadu gdzieś w tym terminie. Pozdrawam
  8. Siemka. Chciałem z kolegą jechac na narty do Szwajcarii lub Francji. Wiecie jak jest,dobra cena jest dla 4 a nas jest tylko dwoch. Szwajcaria to wyjazd 1 kwietnia, 5 noclegow ze sniadaniami, 4 dni skipas w Davos 300 km tras, znany skioperator chce 1089 zl...do tego paliwko miedzy 200 a 250 . Druga alternatywa to wyjazd 31 marca, 7 noclegow kolo Grenoble, 6 dni skipas, bez wyzywienia, 477 zl plus jedzenie we wlasnym zakresie i paliwko (okolo 400 z autostradami). Ja z kolega jestesmy okolo 40 tki z Torunia. Towarzysze moga byc dowolnej plci i wieku, dobrze jesli kierowcy (dluga droga). Licze na odzew..pozdrawiam
  9. Szukam 1 osoby do kwatery w Les Menuires - 3 doliny w terminie 17-24 marca. Tylko ten termin. Dojazd autem maksymalnie 500 zł. Karnet i mieszkanie kupujemy jako pakiet. https://book.lesmenuires.com/en/packages/12448/our-best-offers-accomodation-ski-pass-benefit-from-8-to-3 Karnet 228 euro na 6 dni. Mieszkanie od 386 do 476 euro czyli po 193-238 euro na osobę. Wyjazd z Poznania 16 marca o 18:00. Powrót wyjazd 24 marca o 18:00 a w Poznaniu koło 16:00. Można będzie jeździć maksymalnie 7 i pół dnia jak ktoś chce. Ja będę starał się wykorzystać czas na maksa. Jedzenie własne można gotować w mieszkaniu. Zapraszam chętnych do ustalenia szczegółów 691059052 Pozdrawiam Maciej
  10. Poszukujemy 2 lub 4 osób do apartamentu do wspólnego wyjazdu na narty/snowboard do Francji w terminie 31.03 - 7.04.2018 (wyjazd po południu 30.03 piątek, powrót 8.04 niedziela rano). Wyjazd z biurem Espace Trans, my ruszamy z Wrocławia, ale autokary w tym terminie jadą także z innych miast (Warszawa, Kraków, Katowice, etc.) - do ustalenia z biurem. Kierunek - Sybelles/Toussouire/Saint Sorlin lub Risoul/Vars. Koszt 1369-1419 PLN od osoby (zależnie od tego, którą rezydencję wybieramy), w tym przejazd w dwie strony, zakwaterowanie i skipass. Niewliczone dodatkowe ubezpieczenie narciarskie (od 65 zł) i taksa klimatyczna (kilka euro). Szczegóły na stronie espacetrans.pl My startujemy z Wrocławia. Wiek 28-35 lat. Gwarantujemy dobre towarzystwo!
  11. Hej, poszukuję fajnej, sympatycznej dziewczyny - kobiety do lat 40 na wspólny wyjazd na narty bez podtekstów, bez zobowiązań - tylko dla towarzystwa i wspólnej w miarę zaawansowanej jazdy do upadłego, przez cały dzień aż do zmierzchu. Tylko 300 km tras w Les Sybelles. Hotel na wys. 1500 m na stoku. ! info na maila priv. szczegóły do ustalenia serdecznie zapraszam
  12. Luki_snow

    Free Ski

    Cześć, Czy wiecie, gdzie można znaleźć spis, zestawienie terminów i destynacji FREE SKI we Francji? Chcemy zorganizować wyjazd na własną rękę, dla większej grupy znajomych i nie bardzo wiemy gdzie tego szukać. Dzięki za pomoc!
  13. cześć, wyjazd , a w zasadzie wylot jest 19 stycznia z Warszawy - organizator wygoda travel poszukuję chętną narciarkę lub narciarza do dzielenia apartamentu i wspólnego szusowania. samolot, studio, skipass, dolina val thorens 140 km tras tylko 2300 zł od os ! tel 502 532 859 Włodek lat ...50 ( psychicznie i fizycznie na 35 ) szybka decyzja pozdrawiam
  14. 27.01 – 03.02.2018 miejscowość Valmeiner 1800 Cześć, wybieramy się poszaleć troszkę na stokach Valmeiner oraz Valloire. W regionie dostępne są 83 trasy (150km) niemalże dla każdego: zielone: 21 niebieskie: 25 czerwone: 31 czarne: 6 Startujemy samochodem z okolic Katowic, mamy 2 wolne miejsca. Trasa przebiega przez Niemcy, Szwajcarię (A4 Gliwice, Bielany Wrocławskie). Aby wygodniej dotrzeć do celu, na sprzęt mamy skrzynie dachową. Noclegi na stoku wraz ze Skipasami znaleźliśmy na snowtrex, oczywiście można też ogarnąć na własną rękę. Jesteśmy rozmowni więc w drodze nie będziemy się nudzić, będzie też muzycznie (bez obaw nie będzie to niemieckie radio). Koszty podróży 400zł/osobę/w obie strony. W razie pytań zimny100@gmail.com Zdjęcia oraz więcej informacji o miejscu znajdziecie poniżej: http://zerogravity.pl/region/valmeinier/
  15. Początek września, ruszam na tydzień do Chamonix ( z forum widać, że to popularne miejsce pobytu w tym roku), aby pochodzić po okolicznych górkach. W planach było zrobienie pętli wokół Mt.Blanc, ale jakoś tak nie przemawia do mnie chodzenie po przełęczach. Wolę wejść na jakąś górkę i z niej patrzeć w dół. Dzień przyjazdu to rozlokowanie się na campingu w Les Bossons – widok po wyjściu z domku powala, przede mną lodowiec Bossons i tak co wieczór, co rano. Jedzenie posiłków w takim otoczeniu to czysta przyjemność. Dzień pierwszy. Postanawiam, że będzie bez żadnych szaleństw, dlatego podjeżdżam do Les Houches i wjeżdżam kolejką na Bellevue (1780m npm), stamtąd szlakiem na Col de Tricot (2120 m npm) i na pierwszy szczyt tego dnia Mt.Vorassay (2287 m npm). Fajny pagórek, trawiasty i z całą masą odchodów owczych. Trzeba przyznać, że wysoko się zapuszczają. Ponieważ jakoś tak poszło szybko to wracam do stacji kolejki i stamtąd w kierunku kolejnej górki Mt. Lachat (2115 m npm). Po drodze mijam osoby schodzące z ataku szczytowego na Mt.Blanc – niektórzy wyglądają bardzo słabiutko. Ja na koniec funduję sobie zejście na nogach do doliny, ponad 1100 metrów przewyższenia. Dzień drugi. Lampa na niebie, decyzja jedna robię balkony południowe nad Chamonix. Jadę pociągiem do Le Planet i stamtąd szlakiem przez Tre-le-Champs nad Lac Blanc (2352 m npm). Na podejściu metalowe drabinki i klamry, widoki na stronę Mt.Blanc bajeczne. Samo jeziorko również bajeczne z mleczną wodą. Tym razem nie decyduję się schodzić, zjeżdżam do doliny kolejką. Dzień trzeci. Pogoda nie najlepsza - pada, a miało być wejście na Le Brevent (2525 m npm), dlatego nie spieszę się z wyjściem z campingu, cały czas mam nadzieję, że przestanie padać. Prognozy mówiły, że będzie się przejaśniać w ciągu dnia. Dlatego decyduję się na wjazd kolejką na stację pośrednią i stamtąd podchodzę 500 metrów w pionie w deszczu na Le Brevent. Na górze ziąb, nic nie widać, uciekam w dół nartostradą. Cały czas mam nadzieję na przejaśnienia dlatego idę na przełęcz Col du Lac Cornu (2414 m npm) i nad jeziorko Lac Cornu – dalej nic nie widać, to kolejką w dół. W Chamonix jest słońce. Dzień czwarty. W Chamonix ponuro, wsiadam w auto i jadę na stronę włoską do Courmayeur. Po wyjeździe z tunelu, lampa, cieplutko 18 stopni. Kieruję w stronę doliny Val Ferret, jadę do ostatniego parkingu w dolinie na wysokości ok 1790 m npm i stamtąd idę w kierunku przełęczy Grand Col Ferret (2537 m npm) – to odcinek głównego szlaku TMB (Tour de Mt.Blanc). Tu zupełnie inne krajobrazy, niż po stronie francuskiej - bardziej przypominające nasze Tatry Zachodnie. Na przełęczy wieje jak cholera, idę wyżej na Tete de Ferret (2714 m npm) i tam otwiera się widok na Alpy Pennińskie w tym na Grand Combin. Ze szczytu schodzę w kierunku kolejnej przełęczy robiąc pętelkę i w dół do doliny znakowaną, stromą ścieżką. Oj to był fajny dzień, na koniec pizza w knajpce w Courmayeur i dodatkowy poczęstunek od sycylijskiego kucharza. Dzień piąty. Podjeżdżam autem do Le Buet i cel na dzisiaj to Mt. Buet (3098 m npm), zwany inaczej Mt.Blan for the ladies. Startuję z poziomu 1320 m npm, a więc w pionie do szczytu 1770 metrów, przewyższenie nie spotykane w polskich górach. Na drogowskazie 6 godzin do szczytu. Mozolne podchodzenie w górę doliny do schroniska, tam krótki odpoczynek i dalej w kierunku przełęczy Col de Salenton (2526 m npm). Po drodze do pokonania bloki skalne oraz rumowiska. Trochę strach czy coś z góry nie poleci. Po niespełna 5 godzinach szczyt, dookoła krajobraz wulkaniczny. Ponieważ wieje jak cholera – przydaje się puchówka, tylko kilka minut na górze i w dół do przełęczy i na parking. Całą trasę obracam w 8 godzin, z przystankami na herbatkę, zdjęcia i kakao w schronisku, które miało być czekoladą na gorąco Szósty dzień. Ponieważ od rana leje i nic nie widać, czas wracać do domu. Endomondo pokazuje, że przeszedłem 80 km, na szlaku spędziłem 38 godzin, w górę pokonałem 7300 metrów i spaliłem kilkanaście tysięcy kcal . Trekking mega udany i polecam te okolice każdemu kto lubi chodzić po górach. Jeżeli za bardzo przynudziłem to sorki. Mam nadzieję że fotki spodobają się. Darek.
  16. Cały szpej i reszta klamorów spakowana Czas pomału udać się w jedynie słusznym kierunku Mam nadzieje że pogoda dopisze i Białą górę zaliczymy
  17. AntyLato

    Gdzie teraz??

    Cześć Narciarze!! Byłem/byliśmy już w poniższych ośrodkach (niektóre we wklejonej liście się powtarzają zgodnie z odwiedzinami): Schladming 4 berge/Dachstein AT Moltaller AT Sillian AT Ankogel AT 3 Valees FR Zell Am See AT Saalbach-Hinterglemm AT Ischgl AT/CH Galtur AT Obertauern AT Zauchensee AT Flachauwinkl AT Flachau AT Wagrain AT Alpendorf AT Hauser Kaibling AT SkiWelt AT Alta Badia IT Tignes FR Obertauern AT Grosseck-Speiereck AT Zauchensee AT Alpendorf AT Radstadt AT Obertauern AT Dachstein/Planai AT Breuil Cervinia/Zermatt IT/CH Wartch/Schrocken/Lech AT Carezza IT Buffaure/Ciampac/Belvedere IT Campitello/Arabba/Marmolada IT Passo San Pellegrino IT Catinaccio IT Syn 14 lat: narciarz 'beznadziejny' gdyż technika okropna, ale nie spotkał czarnej której nie 'zjechał' Ja: zawsze jadę z nim Córka 9 lat: niebieskie, oraz czerwone zwłaszcza gdy nie wie że to czerwona a takowa jest wymagająca Kuzynka dzieciaków: jak córka tylko 4 lata starsza i mniejszy opór na czerwone stawia Żona: coraz bardziej nie lubi niebieskich, czerwone zawsze 'zmęczy' nawet te trudniejsze Teraz w ramach aktualnie odbywanego urlopu :)) planuję kolejne wyjazdy zimowe/feryjne z rodziną i kuzynką dzieciaków. Średnio są to 2-3 podróże tygodniowe w roku, święta+sylwester/ferie małopolskie/trzeci wyjazd jeśli się wpasuje w kalendarz.. Dla tych właśnie rodzinnych wyjazdów potrzebuje Waszej pomocy. Interesują mnie większe ośrodki, ~>1ookm tras jako minimum w mojej opinii w sam raz na tygodniowy pobyt. Takie które w większości możemy przejechać grupą 'gęsią' z naciskiem na niebieskie i 'miłe' czerwone dla młodszych narciarzy oraz małżonki. Muszę opiekować się całą grupą a własne fajerwerki narciarskie zostawiam na osobne wyjazdy, jeśli mam taką możliwość. Zrobiłem przegląd niżej wymienionych ośrodków jako kolejne opcje i proszę o opinie oraz waszą selekcję, mając na uwadze nasze 'rodzinne' priorytety. Dodam iż na najbliższy sezon wracamy (zarezerwowane) do Salzburger Sportwelt na święta (moim zdaniem z noclegiem w Radstadt to jest świetna baza kilku super ośrodków z dojazdem do 35km), oraz na ferie w lutym znalazłem atrakcyjną miejscówkę w Serfaus. Moja lista 'tzw. palcem po mapce' kolejnych ośrodków ma się jak niżej. Oczywiście czytam fora i artykuły tu i tam, ale proszę o Wasze zdanie. Które ośrodki w Waszej opinii będą dla nas najlepsze, a które zostawić na później. Niestety z mapki ośrodka nie zawsze można wszystko wyczytać na temat tras, w szczególności czerwonych. I nie każdy ośrodek jest niebieski jak Alta Badia gdzie było super, ale już bym tam nie wrócił gdyż narciarze nabrali doświadczenia. Dla podsumowania, przewaga czerwonych jest oczywista i w tym kierunku dążymy, ale z naciskiem na część czerwonych dla 'średnich narciarzy'. Ważne są też połączenia pomiędzy dolinami itd., by w takich krytycznych miejscach móc powrócić do swojej miejscówki bez stresowania rodziny koniecznością przebycia 'jednej' czarnej. Kto wie? Kto zna? Kto to poukłada? Z naciskiem na AT i IT. Francja i Andora, podane ośrodki raczej spełniają wymagania ale wszelkie uwagi mile widziane. Każda opinia jest ważna. AUSTRIA Silvretta Montafon St. Anton Zillertal Arena Mayrhofen Hochzillertal Obergurgl - Hochgurgl Sölden Mellau - Damüls WŁOCHY Monterosa Val Gardena La Thuile - La Rosiere / San Bernardo FRANCJA La Plagne / Paradiski Val d'Isere La Thuile - La Rosiere / San Bernardo ANDORA Grandvalira Vallnord Dziękuję!!
  18. Zdążyłem pstryknąć takie cóś przed wyjściem do pracy (TVN.24) Parę fotek z weekendowego wejścia na Mont Blanc
  19. Na wysokości 1670 npm.tem. oscylująca w ok 10 stopni Góra zdecydownie na minusie -6,pełne słońce,ok.2 metrów białego Tak ma być do czwartku Małe foto
  20. Uwielbiam rajdy i jeżdżę na nie tak samo chętnie jak jeżdżę na narty. Do tej pory jednak nigdy nie udało mi się połączyć dwóch moich pasji razem. Przed wyjazdem na Rajd Monte Carlo nie sądziłem zresztą, że to ma szansę wypalić, ale w sumie trochę przez przypadek okazało się, że nocujemy nie tylko przy samej trasie rajdu, to jeszcze przy trasie narciarskiej ośrodka w miejscowości St Leger Les Melezes. Po zdaniu sobie sprawy z tej niezwykłej koincydencji postanowiliśmy obejrzeć odcinek 5 i 8 rajdu Monte Carlo z nartami u nóg. Na wstępie relacji, dla miłośników szybkich aut zdjęcie rajdówek w parku zamkniętym w porcie w Monte Carlo: Nigdy wcześniej nie jeździłem na nartach we Francji. Zawsze marzyłem o wyprawie do Trzech Dolin, Val d'Isere, czy innego Chamonix, ale moja pierwsza francuska przygoda narciarska zaczęła się zacznie skromniej. Ośrodek St. Leger Les Melezes awizuje, że dysponuje 24 km tras. W znakomitej większości są to trasy łatwe. Sporo tu tras... zielonych. Tu mała konsterna, bo w Polsce trasy zielone kojarzą mi się z trasami zbliżonymi profilem do tras znanych z biegów narciarskich, tu chyba jednak chodzi bardziej o trasy niebieskie, choć raczej z gatunku tych prostszych. Są też trasy niebieskie, które w "normalnej" nomenklaturze oznaczają bardziej ambitną niebieską, może łatwą czerwoną. No i wreszcie trasy czerwone. Na mapie wygląda to tak: dd 9:30 meldujemy się pod wypożyczalnią. Nie jest to typowa alpejska wypożyczalnia, która wypożycza prawie nowe deski topowych producentów. Tu czuje się bardziej jak w przeciętnej polskiej wypożyczalni. Po zmierzeniu dwóch par butów decyduje się na jedną z nich. Do tego dano mi jakiś tam kask i narty Head jakieś tam... Sprzęt już trochę zmęczony, ale nie ma co marudzić, bo przyjechaliśmy przede wszystkim na rajd; narty są niejako w bonusie; a pogoda piękna i trzeba udać się na stok. Idziemy do kasy - tu niestety niemiła niespodzianka. Bardzo miła Pani informuje nas, że wyższe krzesło nie chodzi i w ogóle tamta część ośrodka jest zamknięta. Wielki zawód, bo patrząc na mapę to krzesło wyjeżdżało na ok. 2000 metrów i stamtąd też odchodziła jakaś trasa oznaczona kolorem czerwonym. Z drugiej strony zamiast coś 21 EUR za dzień, karnet kosztował nas 13 EUR. Cena wydaje mi się niezła 70 zł za karnet do 16:30 uznałem za okazję cenową. No dobra lecimy na dolne krzesło, które wraz z nieczynnym wyższym tworzy "kręgosłup" tego miejsca: Krzesło niewyprzęgana 4-ka. Raczej z cyklu tych powolnych pokonuje długość ok. 1300 metrów w nieco ponad 8 minut. Daje ono kilka opcji zjazdu, ale zasadniczo interesujące są trasy niebieska i czerwona. Zaczynają się one w jednym miejscu dość płaską częścią, którą pokonujemy raczej na krechę: Jak widać na powyższym zdjęciu tego pierwszego dość płaskiego odcinka, poza trasami śniegu baaardzo mało, więc jeździmy po sztucznym produkowanym tutaj za pomocą lanc. Trasy przygotowane super. Jest sztruks i jako, że jeździmy w zasadzie sami - poza nami nie wiem, czy przez cały dzień przewinęło się tutaj więcej niż 30 osób - to sztruks utrzyma się do zamknięcia tras. Na pierwszy ogień idzie trasa niebieska, która okazuje się naprawdę całkiem fajna. W dolnej części szeroka, no i kompletnie pusta, więc pozwala na zabawę. Na drugi ogień idzie trasa czerwona, która także okazuje się naprawdę fajna. Jest stroma ścianka. Jest węziej niż na trasie niebieskiej, ale podobnie jak tam kompletnie pusto. Tutaj ze dwa zdjęcia z tej trasy: Pogoda jest bajeczna. Lekko ma minusie. Trasy ekstra przygotowane. Jeździmy góra/dół; góra/dół. Raz czerwoną; raz niebieską. Widoki też niezłe: No, ale przecież przyjechaliśmy tu na rajd przede wszystkim. Zbliża się czas gdy trzeba udać się na trasę rajdu. No to siup jedziemy pod oes: Na dole już widać ludzi stojących przy trasie: I tu już oglądamy rajd z nartami u nóg: Tutaj na orczyku z rajdówką w tle: No więc jak to wszystko podsumować. Dla mnie bajka - jeden z moich ulubionych rajdów w sezonie, a do tego narty w pięknej pogodzie na świetnie przygotowanych trasach. Przed wyjazdem w ogóle nie planowaliśmy takiego połączenia obu naszych pasji. Co można powiedzieć o samym ośrodku. Na pewno na tle tego co jest we Francji, to nie jest ośrodek klasy A; nie jest to nawet ośrodek klasy B. W skali Francji pewnie bardziej ośrodek klasy C. Do tego poziomu trochę dopasowuje się infrastruktura, w tym wypożyczalnia. Bardzo żałuję, że nie dane nam było poznać "górnej" części tego ośrodka, ale może jeżeli rajd wróci na ten oes, to może wraz z nim, znów tu zawitamy. Z tą C-klasowością tego ośrodka jest jednak tak przewrotnie, bo gdybyśmy mieli ten ośrodek w Polsce, to byłaby to absolutna polska czołówka, jeżeli chodzi o ilość tras i ich zróżnicowanie. Ośrodek - pewnie trochę żeby przeżyć - wyraźnie postawił na początkujących, zwłaszcza dzieci. Na dole jest kilka orczyków; bardzo długa taśma; jest część z przedszkolem, gdzie są różne dmuchańce i maskotki. Gdyby nie odległość z Polski, to myślę sobie że można by było polecić tym, którzy chcą zacząć narciarską przygodę. Pewnie nikt do St. Leger nie zaglądnie, tak żeby lecieć/jechać specjalnie z Polski, ale gdyby ktoś był w tzw. pobliżu, to polecam. Całkiem zgrabna mała stacja. Na pewno narty nie kosztują tu fortuny. Za wypożyczenie kompletu sprzętu zapłaciłem 18 EUR; karnet całodziennny gdy chodzi wszystko kosztuje 21 EUR; my płaciliśmy 13 EUR. O 16-tej oddaliśmy narty. Poszliśmy oglądnąć drugi przejazd odcinka i wreszcie udaliśmy się na jedzonko. W trakcie obiadu jeden z kumpli zorientował się, że ok. 2h jazdy od nas odbywa się impreza cyklu Andros Trophee. Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi, to spieszę wyjaśnić, że chodzi o auta ścigające się po specjalnie zbudowanym torze lodowym. Zawsze chciałem to obejrzeć. Kiedyś na Eurosport były relacje z tego cyklu. Tory znajdują się zwykle w ośrodkach narciarskich (m.in. Isola 2000, Val Thorens, Alpe D'Huez). Nie zastanawiając się wiele, wsiadamy do auta i udajemy się do ośrodka Lans en Vercors. Klimat wyścigów bardzo fajny. Można chodzić wokół całego toru. Można wejść do strefy serwisowej. Kierowców ma się na wyciągnięcie ręki. Jest też grzane wino. Samochody napędzane na 4 koła; z czterema skręcanymi kołami; kolcowanymi oponami. Mocy też im raczej nie brakuje. Oglądamy finały przez ok. 2h. Jeżeli ktoś lubi motorsport, to śmiało polecam przy okazji jakiegoś wypadu na narty: Po całym dniu wrażeń - rajd - narty - trophee andros - zmęczęni, ale szczęśliwi kładziemy się spać. Rano dylemat - jedziemy na narty, czy na rajd? Niestety w tym dniu nie da się połączyć jednego z drugim. Ostatecznie uznajemy, że ponieważ przyjechaliśmy tutaj na rajd, to ta opcja przeważa. Tym razem rajdy górą.
  21. RAJ NA ZIEMI Belinda Carlisle śpiewała kiedyś „Haven is a place on Earth” – dziś nie mam wątpliwości, że chodziło jej o Tignes we Francji. Ale po kolei. Postanowiliśmy pojechać na narty na początku sezonu – tak, żeby załapać się na jakieś free ski. Początkowo mieliśmy jechać w 6 osób, później 4, a finalnie skończyło się na wyjeździe we dwoje. Jeszcze jak było nas czworo postanowiliśmy sprawdzić oferty zorganizowanych wyjazdów – stąd pojawił się nawet wątek na skinoline. Finalnie zdecydowaliśmy się na wyjazd znaleziony na portalu „nanarty.pl”. Spośród kilku opcji wybraliśmy Tignes. Wielkie podziękowania dla jednego z użytkowników Forum! Gdyby nie @fafek na pewno tak łatwo by nie było. Ale po wymienieniu kilku wiadomości wszystko było jasne. Tylko Tignes Dla mnie taka forma wyjazdu była nowością, więc pozwolę sobie po krótce opisać, jak to wyglądało, bo być może komuś przyda się taka wiedza. Cena 1590 zł za dwie osoby, w tym przejazd autokarem, zakwaterowanie i karnet (w wersji rozszerzonej Espace Killy, czyli obejmujący zarówno Tignes, jak i Val d’Isere). Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ zdecydowaliśmy się na ten wyjazd w ostatniej chwili i gratis otrzymaliśmy szkolenie narciarskie (ja akurat nie skorzystałem, ale moją lepszą połowę chętnie wysłałem) o wartości 300 zł – 10 godzin z instruktorem w 3-osobowej grupie. Dodatkowo musieliśmy zapłacić wakat za dwa puste miejsca w apartamencie – 300 zł, ale jako, że zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, to wyszło nas 200 zł za puste łóżko. Moim zdaniem cena jak najbardziej akceptowalna za 4 osobowy apartament tylko dla dwojga. Przejazd komfortowym autokarem. Zbiórka w Katowicach (gdzie dowiezieni byli uczestnicy z pozostałych miast np. Warszawy czy Gdańska) i wyjazd o 21. Po drodze jeszcze kilka przystanków (Gliwice, Opole, Wrocław, Zgorzelec). Do Tignes jechaliśmy prawie 23 godziny. Dość długo. Podróż mijała miło i spokojnie. Jedyny minus organizacyjny, to trochę za długie przerwy – przykładowo było powiedziane: „przerwa 20 minut”, a finalnie odjazd był po 30-35 minutach. Także gdyby była bardziej zdyscyplinowana ekipa, to być może udało by się z godzinę do półtorej urwać z czasu podróży. Ogólne wrażenie mimo tej jednej rzeczy pozostało dobre. Przyjazd do Tignes, rozlokowanie w dwóch hotelach – tutaj było trochę zamieszania, ale wiadomo, że tak zawsze bywa, kiedy podjeżdża 50-cio osobowa grupa. Po kilkudziesięciu minutach wszyscy byli w apartamentach, które jak to podobno we Francji jest od lat – małe, ciasne, ale przytulne i dobrze wyposażone Tyle o wyjeździe i organizacji. Tignes to miejscowość składająca się z trzech części: Tignes 1800, Tignes 2100 i Val Claret. My mieszkaliśmy w Tignes 2100 – o ile w Tignes 1800 śnieg można było spotkać tylko na trasach, o tyle w Tignes 2100 było go naprawdę sporo – jak okiem sięgnąć wszystko białe i zaspy na ulicach. Miejscowość niewielka, składa się z dwóch dużych budynków (z których każdy mieści na dole sklepy i restauracje, a u góry hotele i apartamenty) oraz wielu mniejszych pensjonatów i hotelików. Całość tworzy spójną przestrzeń, dobrze zaprojektowaną o charakterze typowo wypoczynkowym. Tignes 2100 i Val Claret oddziela niewielkie jezioro, w całości pokryte lodem. Wspomniane Val Claret to zlepek kilkunastu wysokich budynków, które w porównaniu z majestatycznymi górami wyglądają wręcz groteskowo. Zarówno z Val Claret, jak i Tignes w każdą stronę ciągną się wyciągi. W zasadzie działa to tak: wychodzimy z hotelu i wsiadamy na wyciąg, bądź zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów i wsiadamy na inny. Owszem, jeśli ktoś mieszka na „obrzeżach” to musi liczyć się (w skrajnych przypadkach) z pokonaniem kilkuset metrów do najbliższego wyciągu. Ale i na to jest skuteczna recepta. Po Tignes 2100 krąży skibus, który po zrobieniu pętli, przejeżdża do Val Claret i zawraca. Cała trasa skibusa w jedną stronę to jakieś 8 minut Sam ośrodek narciarski wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Na pewno miała też na to wpływ pogoda, która zdecydowanie dopisała. Trasy bardzo dobrze przygotowane, dostosowane do potrzeb wszystkich narciarzy: od bardzo prostych po wymagające. Raz jeszcze podkreślę, że mieliśmy karnet rozszerzony na cały region Espace Killy, więc mogliśmy jeździć również w Val d’Isere. Jeśli chodzi o tę drugą miejscowość, to w zasadzie nie wiem, jak wygląda, bo skupiłem się tam tylko na jeżdżeniu i to raczej trzymałem się okolic związanych z Pucharem Świata. Cały region oferował naprawdę mnóstwo atrakcji: kilka parków dla najmłodszych adeptów narciarstwa, dwa snowparki z przeszkodami o różnych rozmiarach i skali trudności, a także 10 000 hektarów off piste (!!!). A to wszystko to tylko dodatek do 300 km tras narciarskich. Oczywiście w grudniu było czynnych „zaledwie” 75% z tych 300 kilometrów, ale i tak ogrom ośrodka naprawdę powodował uśmiech na twarzy. W czasie kiedy moja lepsza połowa pobierała nauki, ja albo sobie jeździłem rozkoszując się możliwościami, jakie dawała tak duża różnorodność tras, albo atakowałem gwiazdy pucharu świata, które w większości okazały się być bardzo sympatycznymi osobami J W ciągu dwóch godzin na gigantce byłem w stanie zrobić koło 50-ciu kilometrów. Kolejek do wyciągów absolutnie nie było, na trasach ilość ludzi też znikoma – może lekka gęstwina pojawiała się tylko na początku tras w miejscach, gdzie krzyżowały się np. 4 wyciągi. A jeśli chodzi już o same wyciągi to w ośrodku jest pełen przekrój: począwszy od „kreta”, który w kilka minut tunelem wydrążonym w skale wyciąga narciarzy np. z 2100 m n.p.m. na ponad 3000 m n.p.m., przez gondole i nowe kanapy, zadaszone i osłonięte od wiatru taśmociągi na płaskich odcinkach, po archaiczne krzesła bez podnóżków, którymi wyjazd zajmuje tyle czasu, co przygotowanie jajecznicy na bekonie, zjedzenie śniadania i umycie naczyń po 6 osobach… czyli niemało jak na wyciąg. Jednakowoż piękne widoki w większości przypadków absolutnie rekompensowały tych kilka długich podróży. Zupełnie inną kwestią są ceny. Na pewno tanio nie jest. Nestea i cola w knajpie przy wyciągu to 9 euro. W restauracjach w miasteczku ceny już przyjemniejsze. Duże piwo Leffe Blonde podawane w dość oryginalny sposób, które stało się moim podstawowym napojem w Tignes kosztuje 8 euro. Wyjście na pizze dla dwóch osób to +/- 30 euro. Kawałek (nawet całkiem spory) szarlotki to 8 euro (jakoś tak ciągle trafialiśmy na tę wartość). Ceny w sklepach niewiele odbiegają od naszych, polskich, także zakupy w Carrefourze były miłym zaskoczeniem. Drogi jest też autobus do Val d’Isere – sprawdziliśmy, że przejazd w jedną stronę to 6,30 euro od osoby – drogo biorąc pod uwagę fakt, że przecież przy rozszerzonym karnecie można to zrobić za free przejeżdżając górami – dlatego korzystaliśmy tylko z tej drugiej opcji W Tignes i Val d’Isere istnieje wiele możliwości zagospodarowania wolnego czasu. Można się wybrać na przejażdżkę psim zaprzęgiem, polatać moto- lub paralotnią, zafundować sobie nurkowanie pod lodem, snow karting czy heliskiing. Dwa ostatnie bardzo mnie ciągnęły, ale finalnie nie skorzystałem. Za to z czystym sumieniem polecić mogę spacer dookoła jeziora lub wyjście do aquaparku – za okazaniem skipassu raz na dzień można wejść do „Le Lagon”. Sam obiekt nie powala, ale zawsze fajnie jest się wymoczyć w bąbelkach czy chwilę popływać po całym dniu jazdy na nartach. Spa i siłownia są dostępne za dodatkową opłatą. I to chyba tyle, jeśli chodzi o wyjazd do Tignes. Powrót był dłuższy, trwał aż 24 godziny… Ale nie miało to już żadnego znaczenia, bowiem nic nie było w stanie zaważyć na ocenie wyjazdu. Tignes w 100% sprostało naszym oczekiwaniom. Każdy dzień był udanym. Już sam widok z balkonu witając nas każdego ranka oznajmiał wszem i wobec, że będzie to narciarsko niezwykle udany dzień. Zdecydowanie polecam tę miejscówkę. A jeśli chodzi o organizatora, no cóż… Jeśli dostanę w marcu czy kwietniu tydzień urlopu, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że pewnie sprawdzę z nimi kolejną francuską miejscowość. Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu. Jeśli chcecie więcej, znajdziecie w galerii w albumie Tignes-Val d'Isere. A gdyby kogoś interesowały bardziej/również zdjęcia z moich „łowów”, to znajdzie je w tym albumie lub w wątku Alpejskie Laseczki (tak sądzę ).
  22. ROCH

    DSC-1402.JPG

    From the album: Puchar Świata Val d'Isere

    Lara Gut - czterokrotna medalistka Mistrzostw Świata, dwukrotna Wicemistrzyni Świata Juniorek, brązowa Medalistka Olimpijska oraz zwyciężczyni klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2015/2016. Coś tam jeździ :-)
  23. ROCH

    DSC-1572.JPG

    From the album: Puchar Świata Val d'Isere

    Dominique Gisin - Mistrzyni Olimpijska z Soczi
  24. ROCH

    DSC-1490.JPG

    From the album: Puchar Świata Val d'Isere

    Viktoria Rebensburg - dwukrotna medalistka olimpijska i wielokrotna medalistka Mistrzostw Świata Juniorów.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...