-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Wreszcie uporałem się z muzyką do pierwszego filmiku i wgraniem go na YT. Wyszło inaczej jak chciałem...efekt możecie obejrzeć poniżej. Proponuję w ustawieniach włączyć max rozdzielczość i jakość 1080p60HD. [video=youtube;lnqjU3j9-9Q] Jutro może uda się ukończyć drugą produkcję :happy:
-
Marcinie, u mnie chodzi ze wszystkich urządzeń - zarówno z kompa, tableta i telefonu. Film był zablokowany ze względu na prawa autorskie do muzyki - ale do tego utworu je posiadam i YT odblokował filmik dzisiaj rano. Trudno mi zatem powiedzieć gdzie leży problem? Już wiem...odblokowali filmik tylko do mojego użytku :frown:: po wylogowaniu z YT - też nie mogę tego obejrzeć : Wieczorem coś wymyślę.
-
Wkrótce pierwsze video z wyjazdu :-)
-
Powrót, pożegnanie, krótkie podsumowanie. 2-2 Wschód Słońca w górach jest piękny. Rano przymrozek pokrywa białym osadem okoliczne pola. Błękit nieba powoli nabiera mocy... Ostatnie pożegnania rozstającej się ekipy...i robi się nostalgicznie... Tym bardziej, że okoliczności przyrody są takie: Dalej jedziemy już sami, każdy w swoim kierunku. Artix dzwoni - jest już w Berlinie, Chłopaki gnają do Bielska a potem do Sącza (podobno po drodze piękna zima w Polsce - my tego nie zauważyliśmy, padał deszcz). Pawła pożegnaliśmy dzień wcześniej przed nartami - wrócił do domu na koszt ubezpiecyciela (nadal nie wiadomo co z jego kolanem). Docieramy do Czech... ...a potem już Ojczyzna. Podsumowanie: - z 6 dni, mieliśmy prawie 5 dni pełnej lampy - rano mróz, popołudniu temperatura na delikatnym plusie. - udaje nam się zaliczyć prawie całe: Zillertal Arenę, Zillertal 3000, Ahorn, Hochzillertal oraz lodowiec Hintertux. - wg Endomondo z nartami przemierzyliśmy dystans ok 508km. - udało się skrzyknąć, spotkać i umówić na austriackiej ziemi 7 forumowiczy Skionline (w tym jednego zbanowanego :wink:)...ups... sorry - był jeszcze z nami Janusz :biggrin: - z przykrości... skręcone jedno kolano, obity jeden bark, podkręcona jedna kostka, rozwalona jedna narta. Co najważniejsze w wyjeździe? Dla mnie... To Wy Ludzie właśnie! Dzięki Wam, a była nas spora gromadka udało się spędzić ten alpejski czas z uśmiechem, dobrym humorem, na super rozmowach. Jesteście dla mnie sensem istnienia tego forum - potraficie szukać tego co nas łączy, a nie dzieli. Każdy z Was jest ciekawą, interesującą osobą, otwartą i pozytywną. Piotrze szkoda, że z Wami tak krótko na Arenie...a potem w przelocie na HTuxie - Artix strasznie gnał...ehhh Wiem, że na każdym z Was można polegać - dziękuję za ten czas spędzony razem. pozdrawiam marboru PS. Będą jeszcze filmiki...ale kiedy uda mi się coś wybrać i skleić z tych ośmiu godzin nieudolnego filmowania? Zobaczymy. PS2. Mifilimie...czasu na Kościół i odkrycie jego "tajemnic" - brakło...ale to przez Janusza...
-
Powrót, pożegnanie, krótkie podsumowanie. 1-2 Powroty z nart, z Alp są zawsze trudne...tym bardziej jak wyjazd jest super udany ze względu na Towarzystwo, pogodę i warunki. Ten dzień zaczął się wcześnie, od pakowania...sprawdzania ilości sztućcy, pościeli itd przez właścicielkę, która nie potrafi zadbać o swój apartamentowiec - Apartamentów w Zell am Ziller o nazwie Regina, nie polecamy. O świcie żegnał nas Księżyc: Oraz rozświetlony baner Zillertal Areny (maszyny do zwracania kaucji niestety nie ma): Żegnamy okolice Zell am Ziller. Spędziliśmy tu czas, którego chyba każdy z nas nie zapomni. Po drodze odwiedzamy stację dolną w Hochzillertal - tu maszyna od plastiku jest. Niektórzy z nas zwracają karnety, inni zostawiają na pamięć... ...ludzi zero, jeszcze jest świt - a dół gładziutki, przygotowany na popołudniowe zjazdy tysiący narciarzy. No to w drogę. Łapię w migawkę pociąg rodem z doliny Ziller...jest tak szybki, że foto jest nie ostre dynamicznie :biggrin: Zbliżamy się do autostrady... ...i opuszczamy dolinę.
-
Lienz.Zettersfeld-Hochstein 8-12.03.2015
marboru odpowiedział marcinn → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Dzięki Marcinie za pozdrowienia i fotkę (właśnie doszła). Relacja super, miejscówka z klimatem. Jak to dobrze, że na forum są pozytywnie aktywni jak Ty. Pozdrowienia z drogi do domu. -
Dzień szósty - Hochzillertal. Część 4 z 4 Ośrodek bardzo nam się podobał. Trasy, widoki, infrastruktura (poza kilkoma strategicznymi krzesłami), super! Dwa małe minusy dla Hochzillertal... ...pierwszy za brak prądu na wszystkich wyciągach przez ok 20 minut dzisiaj. Paula ten czas przeznaczyła na odpoczynek... Johnny na rozbieranie: Okolica, w której zastała nas awaria: Końcowe znęcanie... Obiecana sfotografowana czarna 12: Drugi mały minus...za dużo ludzi i narciarzy oraz fatalny zjazd końcowy na dół - trasa hardkor. Ogólnie - zaraz po Hintertuxie wg naszego apartamentu - najlepszy ośrodek w dolinie. Johnny płacze u siebie w pokoiku, że musi wyjechać jutro... Dane Endo: DYSTANS 94.38 km CZAS TRWANIA 8g:31m:57s MAKS. PRĘDKOŚĆ 72.6 km/h KALORIE 4516 kcal MIN WYSOKOŚĆ 532 m MAKS. WYSOKOŚĆ 2382 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 10505 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 10491 m PS. Chris_M - miejscowość Tux ma przy drodze swój znak drogowy z nazwą miejscowości, google maps również wyraźnie wskazuje jej umiejscowienie. Pozdrawiam marboru
-
Dzień szósty - Hochzillertal. Część 3 z 4 I druga część ośrodka - naszym zdaniem ciekawsza. Wszystkie czarne i czerwone trasy - wspaniałe!
-
Dzień szósty - Hochzillertal. Część 2 z 4 Znęcania się ciąg dalszy...
-
Dzień szósty - Hochzillertal. Część 1 z 4 Dzisiejszy dzień? Nie będę pisał nic - wstawię tylko fotki. Oceńcie sami. Na dole mały kolorowy punkcik - Bumer.
-
Żart? Polska narciarka trafiona samolotem na stoku we francuskich Alpach...dacie wiarę? http://wiadomosci.onet.pl/swiat/francja-polska-narciarka-ranna-na-stoku-wskutek-ladowania-awionetki/dwpp2j
-
Dzień piąty. Wyprawa na Eggalm - Zillertal 3000, dzień drugi. Część 4 z 4. Kilka ujęć Harakiri w Słoneczku: Zaliczam na niej szybkie dwa razy. Miałem tylko raz...a Paula z Maćkiem mieli zjeżdżać jakąś boczną trasą...ale, że ich długo nie było, to wjechałem jeszcze raz. Z obydwóch przejazdów mam filmiki - pewnie coś skręcę z tego ciekawego? Dostałem opierdziel - bo na dole, leżał ktoś z poważną kontuzją i myśleli, że coś mi się stało... ...burę przyjąłem, a po ranną dziewczynę później przyleciał helikopter. Zaliczamy 31 i przejeżdżamy w stronę Horbergu i tamtejszej trasy 12 widocznej na fotce, w tle. Jeździmy po wszystkich trasach z tej cześci...a widoki? Popatrzcie: W stronę trasy 15. I jej końcówka: 10siątka: Początek czarnej 12stki, na której johnny jak mówił wykonał 200 skoków na muldach i odsypach. W tle Harakiri i inne trasy z części ośrodka, na której byliśmy wcześniej: Kończymy jazdę. Aura na koniec tego narciarskiego dnia jest doskonałym prognostykiem na jutro. Wynik Endo: DYSTANS 87.14 km CZAS TRWANIA 8g:19m:17s MAKS. PRĘDKOŚĆ 56.7 km/h KALORIE 4404 kcal MIN WYSOKOŚĆ 624 m MAKS. WYSOKOŚĆ 2483 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 10514 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 10475 m pozdrawiam marboru
-
Dzień piąty. Wyprawa na Eggalm - Zillertal 3000, dzień drugi. Część 3 z 4. Końcówka trasy 78...sama trasa - fantastyczna! Trasa 78b prowadzi do miejscowości Tux wąską "ścieżką"...almbahn ...do małej gondolki Eggalmbahn: Wracamy. Po wjeździe na górę przedostajemy się z powrotem - Rastkogelbahn w stronę Rastkogel. Tu zaliczamy przerwę na mega wypasione jedzonko - pewnie johnny wstawi kilka fotek z tego wydarzenia :biggrin: Lunch był wyśmienity, więc trzeba było go szybko spalić... ...na trasie 65? Niektórzy by pewnie drzemkę zaliczyli. Pierwszy raz w życiu...taki oto widok - na trasie, gdzie dookoła full narciarzy, deskarzy - na wysokości ok 2000m na trasie 60 - Pani i jej piesek. Czy to mądre? Oceńcie sami. Widoczek z regionu Rastkogel: Bardzo przyjemną traską 66 wracamy w stronę Harakiri i regionu snowparku: ...krótki postój i? Wyzwanie za dnia? Chyba tak, bo podejmuję się sam przejazdu marketingową, tutejszą trasą: Jadę tam raz...
-
Dzień piąty. Wyprawa na Eggalm - Zillertal 3000, dzień drugi. Część 2 z 4. Trasa jest łagodna ale widokowo - przepiękna. Prowadzi raz lasem, później las się kończy polanką... ...by potem ponownie wjechać między drzewa: Wjeżdżamy pierwszym krzesłem na Eggalm i nagroda - Słońce i piękna pogoda: Zaliczamy tutaj wszystkie trasy z wyjątkiem tej pod orczykiem... A towarzyszy nam błękit nieba i cudowne, alpejskie widoki. Cudownie... W oddali, przez chmury "uśmiecha" się do nas lodowiec Hintertux, na którym byliśmy trzeciego dnia. Wspólna fotka z Maćkiem...a na dole dolina... Nim opuścimy to miejsce, kilka szusów i wciągnięć w górę...np takim krzesełkiem pod trasą numer 78. ...i jeszcze jeden widoczek w stronę lodowca:
-
Dzień piąty. Wyprawa na Eggalm - Zillertal 3000, dzień drugi. Część 1 z 4. Tak jak pisał wcześniej Krzysiek - dzień zaczął się fatalnie od jego dwóch skrętów...pierwszy na nartach, drugi w kostce : Fatalna passa z dnia wczorajszego, niestety, w pierwszych minutach dzisiejszego nartowania była kontynuowana. W czwartek plan był jeden - wbijamy się gondolą Horbergbahn z Mayrhofen i lecimy na Eggalm. Początek dnia - zachmurzenie, opady śniegu, a na trasach ok 10cm puchu. Na górze jesteśmy ok 9. Zaraz po poniższej fotce - kontuzja KP. Przejrzystość dużo lepsza niż wczoraj - jazda, przynajmniej na początku podobna. 150er Tux przedostajemy się na drugą stronę ośrodka. Wagonik wygląda imponująco: Na szczycie fotka grupowa i w drogę... Trasy, oznakowanie w Penken są idealne: Podążając w stronę Tux na trasach sytuacja wygląda tak: Czerwona 64 od dołu: By dostać się na Eggalm musimy zjechać trasą Skiturową 75. Początek wygląda zachęcająco:
-
Dzięki. Jutro dokończenie Zillertal. Z Penken przedzieramy się w stronę Tux. Po jutrze Hochzillertal...taki jest wstępny plan.
-
Dzień czwarty - Zillertal, Penken. Część 2. Końcówka Harakiri jest jak na Telegrafie - wypłaszczona...oczywiście skala zupełnie inna. W górnym fragmencie, sama ścianka, tak jak Koledzy pisali, podobna do Gąsienicowej fragmentu tuż przy krześle. W poniższej pizzerii mieliśmy jeść...ale ze względu na pogodę w każdej knajpie full ludzi. Pierwsza "szkoda" tego dnia - uszkodzona narta Michała. Chwila nieuwagi, lód na trasie - wypięte narty, urywa się hamulec i piętka od wiązania. Naprawa Artixa i bez hamulca ale sprawne wiązanie uaktywnia z powrotem Kolegę. Na stoku nic nie dało się zrobić - dopiero na dolnej stacji gondoli przy użyciu dwóch śrubokrętów i młotka - pomogło. Zimowy, alpejski klimacik: Po naprawie...do gondoli i w górę - warunki coraz gorsze. Śnieg i gęściejsza mgła. Jedziemy "myszką"...nic nie widać a trasa fajna, w lesie. Pośród chmur, fragmenty błękitnego nieba. U góry poprawia się widoczność choć widoki są doprawdy "niewyraźne"... Chwila słońca, rozluźnienie na łatwej trasie i Artix ląduje na stoku, na barku. Na szczęście kości całe ale stłuczenie jest bardzo mocne...jedziemy na dół a Artur za bardzo ręką nie może ruszać, obrzęk jest tak bolesny. Chwila po upadku: Kończymy nartowanie w estremalnych warunkach godzinę przed czasem. Pytanie, czy było sens jeździć i gnać w takiej pogodzie? Podczas ostatniego zjazdu - przejaśnia się. Widoki są super zimowe i bajkowe. Po dotarciu na parking dowiadujemy się, że jeden ze współtowarzyszy, który jeździł sobie w swoim tempie skręcił nogę w kolanie. Ze stoku zabrał go ratrak - skończyło się na pomocy medycznej i nodze w ortezie - nic super poważnego ale niestety, dla Pawła, narty się w trakcie tego wyjazdu skończyły. Wynik Endo: DYSTANS 69.77 km CZAS TRWANIA 7g:20m:15s MAKS. PRĘDKOŚĆ 83.4 km/h KALORIE 3884 kcal MIN WYSOKOŚĆ 656 m MAKS. WYSOKOŚĆ 2268 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 8715 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 8756 m pozdrawiam marboru
-
Dzień czwarty - Zillertal, Penken. Część 1. Kolej Horbergbahn robi wrażenie - lina, wagoniki jadą na imponującej wysokości. Od strony rzeki wygląda to tak: Miasteczko i dojście od strony Ahorn - malownicze, sama dolna stacja umiejscowiona jest w centrum miejscowości - parkingu brak. W górze dreszczyk emocji - wysokość wyciągu nad ziemią imponująca. Przy górnej stacji luda sporo. Warunki zdecydowanie się pogorszyły - śnieg i mgła. Jeździmy niewiadomo gdzie aż docieramy do... Z krzesła wygląda, to tak: Humory na krześle dopisują: Pamiątkowa fotka przed zjazdem: I tabliczka: A w trakcie zjazdu johnny zalicza delikatną glebę i zsów... ...wszystko nagrane na kamerze :happy: Sama trasa jak wszyscy pisaliście - przereklamowana i na dodatek nieprzygotowana - lód. Od dołu wygląda to normalnie, a sama ścianka - ostra ale bez przesady:
-
Dzień czwarty - Ahorn, część 2 Początek głównego zjazdu jest szeroka ze sporym nachyleniem: Piękna leśna trasa: By powstało drugie krzesło trzeba było wyciąć trochę drzew. Dolny fragment bywa wąski i kręty - od połowy w dół, trasa czarna. ...ale oprócz części wąskich są też i takie: Powierzchnia przygotowana była tak: Ostatnia ścianka - cud, miód, malina! Przy dolnej stacji - wąskie pasmo trasy. Sam budynek wraz z wagonem - imponujący: Zbliżenie na gondolę: I zasłużony odpoczynek po prawie dwóch godzinach w ośrodku: Po małym piwie, narty w dłoń i do centrum Mayrhofner do drugiego ośrodka.
-
Dzień czwarty - Ahorn, część 1 Niestety dzień czwarty na nartach nie był zbyt udany jeśli chodzi o pogodę, i niestety jeśli chodzi o wydarzenia na stoku. Ale od początku. Na pierwsze "widły" wzięliśmy polecany przez miraza i mifilima Ahorn. Jedna olbrzymia gondola przewożąca 120 osób i u góry dwa krzesła i orczyki. Widoki w trakcie jazdy są niesamowite: Sama trasa w dolnej części jest niezwykle malownicza, pokręcona i wiedzie przez las. Górna stacja krzesła na szczycie: Pierwsza część trasy jest pofałdowana, szeroka i łatwa. Obok tej trasy mini snowpark: Na samym szczycie bar lodowy: Górna stacja wypasionej gondoli. Jazda jest wyśmienita - twardo, sztruksik, zero ludzi. Przez prawie godzinkę jeździmy tu sami. Tak jak Artix zachwalał - tak się sprawdziło: trasa z samej góry na dół - jest fantastyczna. Widoczność jest słaba ale jeszcze nie beznadziejna.
-
Dzień 3 - Hintertux. Część 3 z 3 No to jedziemy dalej... Hintertux w całej okazałości. Zasłużony odpoczynek: W knajpce - sjesta... Jedynką do samego dołu - parkingi i dolna stacja w całej okazałości: Artix ciągnie tłum do jazdy...no to jedziemy z powrotem na samą górę. Alpy są cudowne: Górna stacja i szczyt: Paula po wypadku czuje się świetnie...a jak się zmęczy - to ją noszą... Spojrzenie w stronę Włoch? I kończymy ten cudowny dzień. DYSTANS 83.12 km CZAS TRWANIA 8g:05m:50s MAKS. PRĘDKOŚĆ 170.3 km/h - jestem coraz szybszy :biggrin: KALORIE 4286 kcal MIN WYSOKOŚĆ 1490 m MAKS. WYSOKOŚĆ 3266 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 9673 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 9685 m Jutro będzie Harakiri :wink: pozdrawiam i do jutra marboru
-
Dzień 3 - Hintertux. Część 2 z 3 Błękit, biało, zima... W dół do doliny? Przy orczykach na trasie - pusto. Szeroko, twardo i tony naturalnego śniegu: I jeszcze jedna perspektywa: Pięknie. Narciarze padli na sztruksie: Czego chcieć więcej? Wszystko jest... Lunch i piwko też było - przy trasie 17.
-
Dzień 3 - Hintertux. Część 1 z 3 Dzisiaj dużo pisał nie będę - bo jak stwierdzicie oglądając zdjęcia, nie ma sensu. Dzień trzeci wyprawy do Zillertal, to lodowiec Hintertux. Cały dzień - zero chmurki, u góry -6...i? Narciarski raj. Przed wyjazdem, przy naszej kwaterze: Na parkingu przed lodowcem: W górę: Pierwsze spojrzenie na stoki: Najwyższa górna stacja - 3250 m npm. Lodowiec: Leżaczki już gotowe: No to jedziemy: Widoczek: Jeszcze jeden: ... Jechać, nie jechać?
-
Dzień drugi - ZillertalArena, Gerlos. Część 3 z 3. Johnny zastanawia się gdzie tu jechać? Panowie: Bumer, Johnny Narciarz, Artix i KP na narciarskiej robocie... Alpejski widoczek... I jeszcze jeden... Są tu i mieszkają również Słonie: Zaliczmy niemal całą drugąstronę Gerlos... I jedyną tutaj czarną trasę: Widok z dołu: Udaje się spotkać wreszcie ekipę Piotra. Jeździmy trochę razem - jest wesoło i bardzo fajnie - zaliczamy jego ulubioną 74 i robimy pamiątkową fotkę: Pora wracać do domu... ...żegna nas Słoneczko: To był piękny udany dzień. DYSTANS 92.45 km CZAS TRWANIA 8g:03m:33s MAKS. PRĘDKOŚĆ 106.3 km/h ????????? KALORIE 4266 kcal MIN WYSOKOŚĆ 1179 m MAKS. WYSOKOŚĆ 2317 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 9851 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 9463 m Jutro Tux. pozdrawiam marboru
-
Dzień drugi - ZillertalArena, Gerlos. Część 2 z 3. Widok, który potrafi rozłożyć człowieka "na łopatki"...a raczej na plecy: Trochę nieprzyzwoitości na stoku... Nieopodal zagubiony dzwon? Zaliczamy trasy 51, 54...i skrzyżowanie wyciągów: Jedna z nich wygląda tak: Na niebie baranki... Którą trasę wybrać? Ludzie się uczą... Sielanka w Gerlos: Końcówka trasy 54 jest ostra i kończy się krzesłem jak na Goryczkowej: Robimy przerwę - pora coś zjeść i coś się napić. Z knajpy Panorama coś tam, coś tam widok jest bajeczny:







