Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Kolejny świetny tekst z powder.pl :happy: Szacun dla Chłopaków :applause: ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Cergowa choć jest niską górą, trudno nazwać ją niepozorną. Mierzy ledwie 716 m n.p.m., ale mało które wzniesienie w Bieszczadach czy Beskidach może równać się z nią pod względem stromizny stoków. A to przecież interesuje nas najbardziej. Cergowa znajduje się w środkowej części Beskidu Niskiego, który jak można wywnioskować z nazwy jest pasmem karpackim o najmniejszej wysokości. Tutaj główny grzbiet tych gór obniża się do 500 m n.p.m.. To przełęcz Dukielska, której usytuowanie względem Cergowej i wysokość nad poziomem morza nie są bez wpływu na warunki jakie panują na wspomnianej górze.Cechą charakterystyczną okolic Cergowej są sakramenckie wręcz wiatry, których nie powstydziłaby się niejedna grań tatrzańska. Co jeszcze? Częste mgły. Wbrew pozorom to nie są elementy, które jakoś szczególnie mogą uprzykrzyć nam narciarskie manewry na tej górze. Godny freeridowych skrętów stok jest bowiem osłonięty od najczęstszych tu, południowych wiatrów.Z narciarskiego punktu widzenia ciekawe jest jednak to, że mgła pędząca z wiatrem trafia na szczecinę lasów gęsto porastających grzbiet Cergowej. W kontakcie z konarami buków zamarza na nich tworząc imponujących rozmiarów szadź, która z czasem opada na ziemię zasilając pokrywę śniegu. To jedno z wytłumaczeń dlaczego na górze o tak żenującej wysokości śniegu jest zwykle opór. Niektóre fragment stoków Cergowej, mimo że porośnięte lasem są narażone na lawiny, stromizna jest tego kalibru, że nawet gęsto rosnące drzewa nie są w stanie utrzymać mas śniegu.Choć zjazdy z omawianej góry są możliwe właściwie na każdą stronę, najbardziej atrakcyjny z freeridowego punktu widzenia jest północny stok. Byłoby tylko niewielką przesadą mówienie o nim „ściana”. We wschodniej części jest tak stromy, że o jeździe można zapomnieć. Co ciekawe, chyba wbrew grawitacji, rośnie tam las. Szukając najciekawszych linii zjazdu można skupić się tylko na części stoku opadającej z okolic wierzchołka i we wschodniej jej części. Cergową z nartami odwiedziłem już kilkadziesiąt razy i miałem okazję jeździć tu chyba we wszystkich możliwych rodzajach śniegu. Najważniejsze jest to, że ilość białego jaką z reguły można tu zastać jest znacznie większa niż wynikałoby to z wysokości góry na jaką wznosi się ponad poziom morza.U podnóży Cergowej przebiega droga krajowa nr 9. Można z tego ruchliwego traktu zacząć wycieczkę na to wybitne jak na Beskid Niski wzniesienie. Jadąc od strony Dukli miniemy wieś Lipowica i kilkaset metrów za jej zabudowaniami należy wypatrywać kładki przerzuconej przez nurt Jasiołki. Na poboczu drogi można zostawić samochód, który powinien być tu bezpieczny, o ile nie zahaczy o niego jeden z setek tirów jakie pędzą tędy na południe Europy. Jeśli gwizd ciężarówek spowoduje niepokój o cztery kółka lepiej zaparkować je kilkaset metrów dalej. Po lewej stronie szosy, tuż przy przystanku autobusowym znajdziecie trochę więcej miejsca.W drodze na szczyt, pierwszy odcinek można pokonać idąc za mostkiem w prawo, obok zabudowań Nowej Wsi i dalej ścieżką przez las która wyprowadzi nas w końcu na główny grzbiet. Jest to wariant dość krótki, ale ja częściej wybieram „atak” od północy. Za kładką idziemy kilkaset metrów w dół rzeki i dochodząc do ściany lasu odbijamy w prawo w ścieżkę, która prowadzi do tzw. Złotej Studzienki. Wieść niesie, że pustelnicze lata życia spędził tu Święty Jan z Dukli. Jest tu kapliczka, a pod śniegiem kryją się ławki. Raz w roku, w sierpniu odprawiana jest w tym miejcu msza.Stąd ścieżka, której rytm, aż po sam szczyt, wyznaczają stacje drogi krzyżowej, zaczyna wspinać się naprawdę srogo. Wchodzimy na wspomniany wcześniej stromy północny stok. Dla lubiących szuranie fokami wyjście tu będzie pewnym wyzwaniem, ale jest to do zrobienia pod warunkiem założenia odpowiednich zakosów. Niemal zawsze wędrowca na grzbiecie wita porywisty wiatr, który usiłuje ściągnąć mu z głowy czapkę. Tak będzie aż po sam szczyt. Przeciąg panujący zwykle na wierzchołku Cergowej nie nastraja do dłuższych posiedzeń. Sam zjazd najlepiej prowadzić bez zbędnej filozofii cały czas po linii największego spadku. Nie jest on łatwy. W przypadku kiedy warunki śniegowe nie sprzyjają płynnie zjadą tu tylko prawdziwi wirtuozi dwóch desek. Na szczęście las i północna wystawa sprzyjają konserwowaniu sprzyjających nam warunków. Najczęściej spotykam tu przyjazny miękki śnieg. Jednak trudności nawet wtedy są znaczne, bo trzeba radzić sobie ze stromizną i omijaniem drzew. Nierzadko dostępu do stoku broni całkiem solidny nawis.Jadąc ze szczytu „na wprost”, przecinając poziomice pod kątem prostym, wyjedziemy kilkaset metrów niżej na małą polankę, gdzie zakreślimy kilka finałowych skrętów. Zjazd będzie krótki, za krótki... ale mocny. Zawsze jak jestem na Cergowej powtarzam co najmniej dwa razy ten wariant. Chcąc wydrapać się z powrotem na szczyt można zapomnieć o klejeniu fok. Nie ma też co troczyć nart do plecaka, bo przydarzą się podczas wspinaczki. Najlepiej spiąć je razem i trzymając przed sobą podciągać się na nich tak jak na szczeblu drabiny. Po kolejnym zjeździe wejście na szczyt będzie już łatwiejsze.Wracając warto zjechać kilkaset metrów niżej po grzbiecie i odbić na północny stok nad Złotą Studzienką. Dzięki temu można zaliczyć jeszcze jeden bardzo przyjemny fragment zjazdu. Mimo że tutejsze linie nie są długie to z pewnością można o nich powiedzieć zadziorne. Nie jeden, nawet wprawny freerider, przełknie nerwowo ślinę zanim skoczy z nawisu w stromy cergowski las. Dla narciarzy nastawionych bardziej turystyczne niż freeridowo Cergowa też będzie dobrym celem. Wędrówka czerwonym szlakiem (Główny Szlak Beskidzki), albo żółtym z Dukli do Zawadki Rymanowskiej w dobrych warunkach może być bardzo przyjemna Tekst: Tomasz Dębiec Zdjęcia: T.Debiec, Maciej Brzana
  2. Skionline już troszkę pisało w temacie "Attack of la Ninia": http://www.skionline.pl/sprzet/la-nina-kochana,newsy,4628.html ...pewnie już większość z Was widziała? Ja zobaczyłem dzisiaj "Małą Dziewczynkę" i jestem w szoku. Widziałem wiele filmów free, ale ten zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Nie tylko ujęciami, nie tylko miejscami, Górami i tonami śniegu, świetną muzyką - jest piorunujący, za całokształt. [video=youtube;vptvSMdYJdQ]
  3. ...no to jeszcze jeden filmik. Tym razem z lat 80-90tych. Sultans of Skiing, czyli piękna klasyczna jazda z podskokami na Kasprowym :happy: wraz ze świetną muzyką :happy: Super narciarze! [video=youtube;8YnoanTymHg] Nasuwające się pytanie po obejrzeniu filmiku: czy wówczas były już Ratraki? Stok nie wygląda na taki, po którym coś jeździło.
  4. Przeglądając Net natknąłem się na bardzo fajną relację, z przed dwóch lat, z "dziewiczej", nie skażonej wyciągami Ziemi. Oto ona: ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Freeride kojarzony jest przede wszystkim z dużymi górami typu alpejskiego, ale to tylko jedna strona tej zajawki. Moc atrakcji kryje się dla nas także w miejscach niepozornych, na które czasami nawet nie raczymy rzucić okiem. Z pewnością należy do nich góra Szczebel w Beskidzie Wyspowym. Trzeba jasno powiedzieć, że wysokość na jaką wypiętrzyło wierzchołek tego pagórka jest wprost żenująca. 976 m n.p.m. to przecież mniej więcej wysokość Kuźnic. Niestety nie jest to bez znaczenia dla warunków śniegowych w tym miejscu. Czasem nawet pod koniec zimy pokrywa białego nie jest tu zadowalająca. Szczebel ma jednak inne atuty, dla których fatyga na ten wierzchołek po stokroć się nam opłaci. Jeśli popatrzymy na tą górę od północy, stojąc na dnie doliny w Kasince Małej sprawa się wyjaśnia. Zalesiony, sakramencko stromy i szeroki stok jaki wznosi się przed nami może być miejscem zakładania licznych śmiałych linii. Różnica wysokości pomiędzy wsią leżącą u podnóża Szczebla, a jego szczytem wynosi nieco ponad 600 metrów, leśna stromizna ma przewyższenie około 430 metrów. Najlepsza zabawa jest oczywiście na tym konkretnie nachylonym stoku ale zjazd jest możliwy z wierzchołka aż do głównej drogi. Czas na szusy z tej góry jest wtedy, kiedy przychodzi prawdziwy powder day. Przy kiepskiej ale śnieżnej pogodzie, kiedy strach wychylić nos poza górną granicę lasu, w pełni docenia się leśne miejscówki. Nie ma co zgrywać kozaka i pchać się w Tatry w momencie ogłoszenia przez toprowców lawinowej czwórki. Zamiast z duszą na ramieniu zjeżdżać obok drzemiących lawin lepiej buszować wtedy po beskidzkich lasach. Tutaj też w znacznie mniejszym stopniu niż ponad górną granicą lasu będzie przeszkadzać nam mgła. W lesie, co oczywiste, pełnym punktów odniesienia, nasz błędnik będzie się nieźle czuł nawet w prawdziwym „mleku”. Kiedy dwa sezony temu katastrofalne (czyt. fantastyczne) opady nawiedziły nasze góry wiedziałem, że kierunek „Szczebel” będzie jednym z możliwie najlepszych. W ciągu kilku dni śnieżyc spadło wtedy w Beskidzie Śląskim około metra puchu, a był już naprawdę solidny podkład, co najmniej takiej samej grubości... Wspominam o naszych najbardziej na zachód wysuniętych Beskidach po to żeby uzmysłowić różnicę w tzw. śnieżności gór. Niestety okolice Szczebla do śnieżnych właśnie nie należą. W tym samym czasie mogliśmy się cieszyć w tych rejonach Beskidu Wyspowego „jedynie” półmetrową dostawą świeżego puchu. Wycieczkę zaczęliśmy z Kasinki Małej. W centrum wsi, pod kościołem zaparkowaliśmy samochód i uzbrojeni w batony kupione w tutejszym sklepie ruszyliśmy na podbój góry. Nasza taktyka i pomysł na marszrutę był prosty – dotrzeć polnymi drogami do czarnego szlaku, który biegnie z Mszany Dolnej na Szczebel i nim wgramolić się na szczyt. Nawet tak banalny plan udało nam się „zmodyfikować”. Mówiąc prościej trochę zabłądziliśmy. W konsekwencji zamiast straszliwie stromy fragment stoku obejść szlakiem w miarę łagodnie, zaatakowaliśmy go bez pardonu niczym alpiniści. Z tą różnicą, że nie mieliśmy czekanów i raków. Dodam, nie przesadzając ani trochę, że bardzo by nam się przydał taki szpej na feralnej ściance. Kiedy dotarliśmy do grzbietu dalsza część drogi na szczyt obyła się bez orientacyjnych wpadek. Idąc tą trasą mija się w kilku miejscach niewielkie piaskowcowe wychodnie. Z niektórych można nawet próbować dropów skacząc na północny stok, ale w takich manewrach skutecznie przeszkadza tu dość gęsty las. Nie jest to jednak niewykonalne. My mimo wszystko grzecznie drepczemy na szczyt. Podejście zajęło nam około trzech godzin. Zasuwając na fokach czas ten można sporo skrócić. Na samej górze dłuższą chwilę delektujemy się zdobytą w pocie czoła wysokością. Choć lubię także freeride robiony z wyciągu to jednak klimat na eskapadach takich jak ta jest nie do podrobienia. Jest też inaczej niż w popularnych miejscach w Tatrach. Totalna cisza i spokój, ani jednego śladu, nikt nie czyha na połacie nietkniętego puchu. Mamy go do woli. Wybór linii to tylko kwestia naszej fantazji i możliwości. Freeride pełną gębą, a nie lawirowanie wśród resztek niezajeżdżonego śniegu przy wyciągu. Zwlekamy ze zjazdem popadając chyba w dylemat jakie ma dziecko trzymające słodycz w ręce. Mieć ciastko czy zjeść ciastko? Śnieg nie jest wprawdzie tak bardzo puszyście puszysty jak tuż po opadzie. Zdążył nieco osiąść tworząc bardziej zwartą warstwę. W dalszym ciągu jest to jednak puch, ale taki który na szerokich nartach nie powoduje zapadania się po pas. Już po pierwszych skrętach wiemy, że śnieg pięknie nosi. Początek zjazdu nie jest jednak przesadnie przyjemny, bo las jest nieco gęsty. Trzeba tu jednak trzymać się jednej zasady. Zasady kropli wody, która płynie zawsze tam gdzie jest jest jej wygodniej, czyli tam gdzie jest stromo. Będąc wierni tej dewizie szybko wypadamy do wysokopiennej i rzadkiej buczyny. Daje się też zauważyć nawet coś na kształt tunelu czy też przecinki, która biegnie dokładnie po linii największego spadku. Latem po burzy pędzi pewnie tędy woda nie pozwalając się zaczepić roślinom podłoża. To tłumaczyłoby brak małych drzew i krzewów na tym pasie, który wręcz prosi się o pozostawienie na nim swojego podpisu w postaci wężowego śladu. Po genialnym kawałku w gęstym lesie wypadamy na skraj wąwozu i zamiast słuchać się kropli wody i jechać do dna jaru, zaczynamy kombinować na jego brzegu. Lądujemy w gęstym lesie i tracimy płynność. Po chwili naprawiamy błąd zjeżdżając do wąwozu ale patrząc za siebie widzimy, że straciliśmy ładny kawałek czystej i logicznej linii. Szkoda. Tu kończy się konkretny zjazd. Ostatnie kilkaset metrów to chillout po polach i dojazd do szosy brzegiem wiejskiej dróżki. Do samochodu mamy stąd kilkaset metrów więc nie ma nawet sensu przypinać sprzętu do plecaka. Cała wycieczka w bardzo spokojnym tempie zajęła nam nie więcej niż 5 godzin. Mając odrobinę zacięcia można zrobić ściankę dwa, a może nawet trzy razy. Je jeszcze Szczeblowi nie odpuściłem, mam przeczucie, że kryje się tamtejszych lasach sporo smaczków. Wypada tylko czekać na kolejny powder day. Tekst i zdjęcia: Tomasz Dębiec, powder.pl
  5. Nie wiedziałem, że ze mnie taki motywator :biggrin: Ja po weekendowym nartowaniu...wylądowałem w łóżku, chory :frown:: Martwi mnie to, bo w sobotę lecę do Włoch... Przyjdzie mi niestety jeździć w niezbyt dobrej formie. Marcinie fajna relacja - dzięki.)
  6. Na FB w niedzielę Lindsay zamieściła fotkę z komentarzem: "Check out the screw in my knee!! 2 week checkup went well, making progress!" :happy:
  7. Dorzucę do wątku "Przez Tatry na nartach - Akademię Tatry". [video=youtube;Vxls7NGp_dg]
  8. Powiem szczerze, że ja zaczynam mało rozumieć tę dyskusję. Siluete końcówka wypowiedzi Twojego pierwszego posta jest jednoznaczna i zacytowałem ją powyżej ^^^ Odpowiedź również sama zamieściłaś w tym cytacie. Biorąc pod uwagę Wasze, a przede wszystkim umiejętności Twojego dziecka - zagrożenie będzie!!! Biorąc pod uwagę Twoje wahanie, brak pewności - myślę, że cały wątek, zadane pytania - są retoryczne. Być może są jakąś formą usprawiedliwienia dla chęci wykonania jednak ryzykownego kroku...? Nie wiem. Jesteś Mamą i skoro zależy Ci na tym by nie narażać swojej pociechy na jakiekolwiek zagrożenie - to daj sobie spokój i zrób tak jak napisałaś (wszystko masz we własnych słowach). Mam tylko prośbę... ...byś publicznie odpowiedziała na pytanie: Co wtedy jak się coś stanie Twojemu dziecku? Czy odpowiedzialność za narażenie na ryzyko i zagrożenie przerzucisz na Forumowiczów, którzy nie widzą zagrożeń w Twoim przypadku, może na instruktora? Czy może będziesz miała obciążone sumienie i będziesz żałować do końca życia - że to zrobiłaś? Oczywiście ten temat spowodował burzę opinii na forum...przepraszam...mnie trochę zaczyna denerwować i chyba już więcej tu nie zajrzę. pozdrawiam serdecznie i bez urazy marboru
  9. Ciekawostka Targów, krótkie podsumowanie Niestety, w porównaniu z Targami, które widziałem 3 lata temu, tegoroczne były ubogie. Odzieży narciarskiej tej, która mnie interesowała – nie było. Stoisk również niewiele… …było miło, ale spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Na koniec, coś – co mi się również bardzo spodobało… Dynastar: Blizzard: Na zakończenie, fotki sprzętu pływającego, który chciał bym mieć. Dwuosobowy kajak: Singielek:
  10. Zwinęli się, zwinęli. Już ok 13 zostało ok połowy wystawców. Fischer tym, mnie nie zachwycił... ...to jakbym już kiedyś widział ;-) ...może trochę intrygująca czarna narta "Prestige".
  11. Panie Kazimierzu: klucze... Dawno mnie nie było na nartach…więc dzisiaj rano postanowiłem coś zmienić… (a tak na serio, mimo odwilży - zima trwa, a tu relacji jak na lekarstwo :-( ) Pobudka z samego rana, sprzęt do auta i kierunek: Kazimierz Dolny nad Wisłą. Odwilż. W drodze za oknem drobny deszczyk. Temperatura +2. Jesteśmy na miejscu o 9:30…niestety nie jesteśmy pierwsi. Parking jest pełny więc parkujemy wzdłuż ulicy. Wybierając miejsce dzisiejszego nartowania nie pomyślałem trochę… ostatni dzień ferii lubelskiego spowodował tak dużą frekwencję w Ośrodku. Ognisko, restauracja „Pod Psem” na miejscu… Bałwan stoku też nadal pilnuje: Jest miękko…pierwszy zjazd, narta przytrzymała – i leżę, ehhh wiele trzeba się jeszcze uczyć. Widok trasy przy krótkim talerzyku. Wisła również na swoim miejscu: Choć na jednym, drugim stoku niewielu narciarzy, to niestety pod wyciągami ludzi jest dużo. Karnet dwugodzinny częściowo jest przestany na dole. Trasa niebieska: W jednej z takich kolejek… …nagle podszedł do mnie Narciarz. Pyta: czy ja jestem marboru? Szczerze się zdziwiłem. Oczywiście potwierdziłem, że tak. A On – że poznał mnie po nartach i po naklejce Skionline. Zamurowało mnie w pierwszej chwili. Tak samo zaskoczeni byli Towarzysze mojej podróży do Kazimierza. Ponieważ zaczął mi mówić, na Pan – powiedziałem, że mam na imię Mariusz… …a On, że przyjechał na tutejszy stok, bo przeczytał moją relację na Skionline. Znowu mnie zamurowało… Rozmowę urwaliśmy, bo nadeszła moja kolej „wsiadania” na talerzyk. Kolego, nawet nie zdążyłem Cię spytać skąd przyjechałeś, jakiego masz Nicka, i czy w ogóle jesteś zalogowany. Będzie mi bardzo miło jeśli się przedstawisz, napiszesz coś o sobie na forum. Fajnie było Cię poznać. Na szczycie ławeczka jest dzisiaj oblegana: Podjazd… Dwie godziny minęło jak z bicza strzelił… …i choć lubię tutejszego Bałwana, to przyszło kończyć, ten odwilżowy dzień na nartach. To był dla mnie bardzo miły dzień na nartach, w miłym towarzystwie. Pozdrawiam marboru
  12. Witaj Gosiu z Zielonego zakątka Góry :wink: :cheerful:
  13. Przesadzili zdecydowanie.))) Suplement do trasy z Tumlina, Telegrafu i Stadionu - filmiki: [video=youtube;OOW4LvZmupQ]http://www.youtube.com/watch?v=OOW4LvZmupQ [video=youtube;4xvkgpfGW-8]http://www.youtube.com/watch?v=4xvkgpfGW-8 [video=youtube;_lSy6yjab-w]http://www.youtube.com/watch?v=_lSy6yjab-w
  14. Mihumorze...narciarz marboru na tym zdjęciu, to ten kawałeczek głowy po prawej stronie zdjęcia. Narciarz w czerwonej kurtce, to Chłopiec w wieku 13lat, z Łodzi, syn naszego Kolegi. W połowie tej Ścianki, niestety nie poradził sobie :sad: wywracając się i gubiąc narty :sad: mimo, że to był jego któryś z kolei zjazd czarną. Wyglądało to dramatycznie. Chłopiec z kilkuletnim doświadczeniem w Alpach - nie dał rady. ...a ścianka ta przypomina Gąsienicową, z jedną różnicą - jest wąska w pierwszym fragmencie.
  15. Część Druga Relacji z Wizyty na Targach Kielce Kolejnymi rzeczami, które przykuły moją uwagę były piękny zestaw Salomona: Kask + Gogle: Pocki …i jeszcze raz Pocki: Kurteczka Rosoła: Oryginalna Carrera: Stoisko Sidasa Leki Briko K2 Piękny haftowany kask dla Niej… …i taki z kamerką, dla Niego: …a taki zestawik, bardzo by mi odpowiadał:
  16. Kielecki Duet - część II Od dawna słyszałem, od Kolegów i Znajomych, że sporo się zmieniło na kieleckim Stadionie. Postanowiłem sprawdzić z czym mieli rację, a z czym nie. Już na wstępie zmiana - ładny baner przed ośrodkiem: Parking faktycznie powstał przy Ośrodku, ale ponieważ jest na uboczu - to jest pusty...a ludzie parkują nadal wzdłuż ulicy: W nowym, pięknym, wykonanym z Bali budynku mieści się Hotel, Restauracja oraz wypożyczalnia sprzętu wraz ze szkółką narciarską. Otoczenie jest zadbane i na pierwszy rzut oka widać, że jest tu Gospodarz... Ponieważ sama Górka, to bardzo płaski stok o długości ok 500m, frekwencja dopisuje. Osoby uczące się i początkujące. Widok na stok z dołu: Udaję się do kasy. Kupuję jedynie 5 zjazdów, bo już widzę, że jeśli chodzi o ukształtowanie samej Górki nic się nie zmieniło - dostałem błędne informacje, że przedłużono i podniesiono trasę w górnym fragmencie. Karnet tutaj obowiązuje ten sam co na Telegrafie. Pojedynczy wjazd kosztuje 3zł. Przy ośrodku jest również oddzielna, za laskiem po lewej stronie "Ośla Łączka" z taśmą, dla adeptów narciarstwa: Wjeżdżam na górę nowym wyciągiem talerzykowym, stary orczyk po prawej stronie również funkcjonuje. Zaczyna padać intensywny śnieg. Płatki śniegu są olbrzymie. Widoczek z samego szczytu (w tle miasto): Jest tu bajkowo, pięknie. Droga w las... Przejaśnia się po kilku minutach i mogę zrobić fotkę całego stoku w ujęciu z góry: Infrastruktura w całej okazałości... Z połowy trasy widok w górę: Z połowy trasy widok w dół: Kończę szybką jazdę w tym miejscu. Podsumowując: doskonałe miejsce dla początkujących, dla dzieci. Narciarz nawet średnio zaawansowany - nie ma tu co robić.
  17. Maciek, zgadzam się z Tobą w 100%. PS. A ten ze zdjęcia po prawej...to chyba ja :happy:
  18. Kielecki Duet - część I Zaraz po Targach Kielce, relację znajdziecie, pod linkiem: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16721-Targi-kieleckie-Sport-Zima Udałem się na narty na kieleckie Stoki. Pierwszym z nich był Telegraf. ..zaraz na początku "Zonk"... Nie wiem jak to się stało - ale się stało :biggrin: Na szczęście spotkałem znajomego i szybciutko auto mi wyciągnął swoim autem terenowym. Oczywiście na pomoc śpieszył również kmarcin, z którym się umówiłem na wspólne nartowanie. Po akcji ratowniczej do kasy i kupno kilku zjazdów po 3,80zł za sztukę...Telegrafu nie lubię za to, bo jest najdroższy w świętokrzyskim. Zanim przyjechał Marcin z nartami, zacząłem jeździć. Na stoku niewielu narciarzy, a kolejek nie było absolutnie. Całość Trasy - widok z dołu: Najwyższy punkt wyciągu, jest naprawdę wysoki... "Szczyt": Widok z najwyższego punktu, tuż po opuszczeniu krzesła... Miasto Kielce w całej okazałości: Mimo tego, że temperatura w samochodzie wskazywała +2, stok był dosyć nieźle przygotowany, skoro od godziny 7, do 14:30 nie pokazał się lód, a w górnej części trasy były tylko niewielkie nierówności. Tak więc jazda była szybka, a krawędzie lux trzymały :happy: Po przyjeździe Marcina dokupiłem kilka zjazdów i dalszy pobyt upływał w atmosferze koleżeńskiego spotkania. Telegraf - maszt radiowy: Krzesełko z bliska... ...siedzonko, super mięciutkie: Jeździmy do przerwy na ratrakowanie, czyli do 16stej. Marcin udaje się do domu (dziękuję bardzo za super fajne spotkanie!) - obowiązki wzywają...a ja postanawiam odwiedzić drugi kielecki stok, na którym nie byłem chyba 4 lata...
  19. Pojechałem, byłem, zobaczyłem. Część I - Narty. Na Targi Kielce dotarłem w ostatni dzień ich trwania, czyli dzisiaj. Przyjechałem z myślą obejrzenia najnowszej odzieży narciarskiej... ...niestety jak potem się okazało, niewiele zobaczyłem. W pierwszej kolejności trafiłem na stoiska z nartami. Poniżej najciekawsze fotki, które zrobiłem. Salomon zachwycił mnie nową kolekcją BBR. Szerokie Deski Atomica wyglądają równie imponująco: Drugi rządek: Wypasione Volanty: Rosoły: Wilki... Zielona Katana, zachwyca jakością wykonania! "Kwadratowe" i "Odblaskowe" Heady - nie sposób było się nie zatrzymać przy nich: K2 przygotował naprawdę imponujące stanowisko: ...a ten rządek pewnie się Tobie Johnny by podobał? Szata graficzna Dynastarów jest zachwycająca: Byczy Blizzard... Line? Pierwszy raz zobaczyłem takie deski... Podsumowując narty na Targach. Te firmy, które są na fotkach - nie zawiodły... ...zawiodły te, które się nie pojawiły. Przede wszystkim polski producent na M... ...a także marka na S i K. Wielkie rozczarowanie jak dla mnie Fischer. Wiało nudą z ich stanowiska.
  20. Jak się patrzy na parking w Kuźnicach i ilość aut, narciarzy...posłucha komentarza, że trzeba czekać w kolejce na kolejkę :biggrin: to aż trudno uwierzyć, że narciarstwo w tamtych czasach było aż tak popularne :smile:
  21. Zauważyłem coś co działa źle i tyle. Jacek poprawił błąd i jest ok - nie rozumiem co w tym złego, że byłem spostrzegawczy? pozdrawiam Panie Moderatorze SB.
  22. Kolejny wieczór na nartach w świętokrzyskim Nie wytrzymałem do weekendu. Drugi wypad, po pracy, na narty postanowiłem spędzić w Tumlinie. Pogoda wyśmienita. Temperatura -2, delikatnie padający śnieg zwiastowały bardzo przyjemny wieczór. Na miejscu jestem przed 19. Karnet czasowy na 3 godziny w dzień wolny od pracy kosztuje 35zł. O dziwo - narciarzy jak na piątek wieczór, dosyć sporo: Szybki hamburger w karczmie... ...i na stok: Spory minus, to, że oświetlenie górki jest tylko z jednej strony i jest dosyć ciemno. Tym bardziej przeszkadza to w dzień, w który pada śnieg i google są niezbędne do jazdy. W godzinę robię 20 zjazdów... Góra, dół...góra, dół i tak w kółko. Jest twardo, z delikatnym puchem po wierzchu. Szybko. Schodzę ze stoku jako ostatni tuż przed 22. Bardzo fajny wieczorny trening na koniec tygodnia. To jest to! pozdrawiam marboru
  23. Można, można. Albo przy wyrwirączce, albo przy tym krótkim krześle na dole - jak byłem tam w grudniu to widziałem sporo maluchów, saneczkarzy :cheerful:. Znajdziesz spokojnie kawałek stoku. Piszę oczywiście o Czarnej Górze - tej bliżej Wrocławia.
  24. Narciarstwo zjazdowe i snowboard Trasy narciarskie na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego są niezwykle popularne wśród narciarzy. Naturalna pokrywa śniegowa, długie, ciekawe zjazdy i niepowtarzalne widoki. Wszystko to sprawia, że w okresie zimowym duża część odwiedzających Park to właśnie narciarze, szusujący głównie w rejonie Kasprowego Wierchu. Gdzie na narty w TPN? Dla narciarstwa zjazdowego udostępnione są następujące trasy narciarskie i nartostrady: •trasa narciarska w Dolinie Suchej Stawiańskiej (Kocioł Gąsienicowy) •trasa narciarska w Dolinie Goryczkowej •trasa narciarska na północnym stoku Nosala •pólko narciarskie na Hali Gąsienicowej przy Betlejemce •pólko narciarskie na Polanie Chochołowskiej •pólka narciarskie na Kalatówkach i w Suchym Żlebie •nartostrada z Doliny Goryczkowej do Kuźnic Narciarstwo zjazdowe można również uprawiać na szlakach udostępnionych dla turystyki narciarskiej. Jak się tam dostać? Trasy narciarskie w rejonie Kasprowego Wierchu są osiągalne dzięki kolejce linowej. W okresie działania wyciągu w Kotle Goryczkowym uruchamiany jest zimowy szlak turystyczny prowadzący do jej dolnej stacji. Stoki w rejonie Nosala położone są przy drodze publicznej, łatwo więc dostać się tam komunikacją zbiorową, samochodem lub na piechotę. Pozostałe trasy narciarskie zlokalizowane są w głębi TPN, dlatego też można tam dojść pieszo lub dojechać zaprzęgiem konnym, jak w przypadku Doliny Chochołowskiej lub Kalatówek. Jazda poza trasą? W sąsiedztwie tras narciarskich znajduje się udostępniony, a nieutrzymywany teren, oznakowany jedynie na granicach zasięgu – to tzw. druga strefa. Teren jest wyznaczony za pomocą czarno-żółtych tyczek, na których umieszczono informację o zakazie jazdy poza tą strefą pod groźbą mandatu do 500 zł. Jak oznakowano trasy? Udostępniony teren utrzymywanej trasy narciarskiej ograniczony jest tyczkami lub fladrami. Kto zarządza trasami narciarskimi? Trasami narciarskimi w rejonie Kasprowego Wierchu administrują Polski Koleje Linowe. Do nich należy utrzymanie tras, ich oznakowanie i zapewnienie bezpieczeństwa. Szczegółowe informacje o aktualnych warunkach na trasach znaleźć można na stronach internetowych PKL. Oznakowanie drugiej strefy należy do kompetencji TPN. Trasami przy schroniskach turystycznych zajmują się dzierżawcy schronisk. Trasą na Nosalu zarządza firma Strama sp. z . Zasady i zalecenia Na trasach położonych w TPN, podobnie jak na stokach całego świata, obowiązuje kodeks ustalony przez Międzynarodową Federację Narciarstwa FIS. Przed wyruszeniem na narty zalecamy zapoznanie się z nimi. Oto one w skrócie: •Wzgląd na inne osoby. Każdy narciarz powinien zachować się w taki sposób, aby nie stwarzać niebezpieczeństwa dla innej osoby i nie powodować żadnej szkody. •Panowanie nad szybkością. Narciarz może zjeżdżać z szybkością stosowną do swoich umiejętności, rodzaju i stanu trasy oraz pogody. • Wybór kierunku jazdy. Znajdujący się na stoku narciarz, który za względu na lepszą widoczność z góry, dysponuje większą możliwością wyboru trasy jazdy, musi wybrać taki tor jazdy, aby uniknąć wszelkiej możliwości zderzenia z narciarzem znajdującym się poniżej na stoku. •Wyprzedzanie. Wyprzedzanie może następować zarówno po stronie dostokowej, jak i odstokowej, po stronie prawej lub lewej, lecz w takiej odległości, która pozwoli uniknąć potrącenia wyprzedzanego. •Przejazd i krzyżowanie torów jazdy. Narciarz, który przystępuje do zjazdu na trasie lub pólku narciarskim, powinien sprawdzić, patrząc w górę i w dół, czy nie spowoduje niebezpieczeństwa dla siebie i innych. To samo obowiązuje go przy każdym ruszaniu z miejsca po chwilowym zatrzymaniu. •Zatrzymanie się. Tylko w razie absolutnej konieczności narciarz może zatrzymać się na trasie zjazdu, zwłaszcza w miejscach zwężeń i miejscach o ograniczonej widoczności. Po ewentualnym upadku narciarz winien usunąć się z toru jazdy tak szybko, jak jest to możliwe. •Podchodzenie. Narciarz powinien podchodzić tylko poboczem trasy, a w przypadku złej widoczności powinien zejść zupełnie z trasy. To samo zachowanie obowiązuje narciarzy, którzy pieszo schodzą w dół. •Stosowanie się do znaków narciarskich. Każdy narciarz winien stosować się do znaków narciarskich, ustawionych na trasach. •Wypadki. W razie powstania wypadku każdy, kto znajdzie się w pobliżu, powinien udzielić poszkodowanym pomocy. •Stwierdzenie tożsamości. Każda osoba wmieszana w wypadek, lub będąca jego świadkiem, jest zobowiązana podać swoje dane osobowe. Ponadto na terenie Tatrzańskiego Parku obowiązują szczególne zasady, przedstawione poniżej: •Narciarstwo może być uprawiane tylko pod warunkiem występowania pokrywy śnieżnej, zabezpieczającej roślinność i glebę przed oddziaływaniem narciarstwa. •Na szlakach turystycznych udostępnionych równocześnie dla turystyki pieszej oraz do zjazdów narciarskich obowiązuje zasada pierwszeństwa ruchu pieszego. •Na szlakach narciarskich dwukierunkowych oraz szlakach turystycznych udostępnionych dla turystyki narciarskiej obowiązuje pierwszeństwo ruchu podejściowego. •Uprawianie turystyki zimowej na szlakach położonych powyżej górnej granicy lasu może odbywać się z ewentualnym odstępstwem od ich przebiegu w najbliższej odległości, zapewniającej bezpieczeństwo poruszania się. •Po szlakach narciarskich należy poruszać się zgodnie z określonym na nich kierunkiem ruchu. Wyznaczone są bowiem dwukierunkowe i jednokierunkowe szlaki narciarskie. Służą one wyłącznie do zjazdu. Poruszanie się w przeciwnym kierunku stwarza niebezpieczeństwo dla zjeżdżających i podchodzącego. •Po szlakach narciarskich wolno poruszać się tylko na nartach. Narciarze przestrzegać muszą również zasad obowiązujących wszystkich wędrujących po TPN: •W okresie od 1 grudnia do 31 maja zamykane się dla ruchu turystycznego następujące odcinki szlaków turystycznych: •Przełęcz w Grzybowcu – Wyżnia Kondracka Przełęcz •Dolina Tomanowa – Chuda Przełączka •Dolina Pięciu Stawów Polskich – Świstówka Roztocka – Morskie Oko. Szlaki te zamykane są ze względu na ochronę przyrody. •Na szlakach turystycznych obowiązuje ruch prawostronny. Dotyczy to szczególnie szlaków prowadzących dolinami, gdzie występuje bardzo duży ruch turystyczny. •W okresie od 1 kwietnia do 30 listopada wszystkie szlaki turystyczne są zamknięte od zmierzchu do świtu. •Przed wyjściem w Tatry w okresie zimowym zawsze należy sprawdzić aktualny stopień zagrożenia lawinowego oraz zapoznać się z zaleceniami dotyczącymi uprawiania turystyki podczas obowiązywanie danego stopnia. Należy również sprawdzić komunikat turystyczny TPN. Trasy narciarskie na terenie Parku znajdują się w strefie oddziaływania lawin śnieżnych. Korzystanie z nich więc wymaga często umiejętności oceny zagrożenia lawinowego w terenie oraz posiadania odpowiedniego sprzętu lawinowego. Czy są jakieś alternatywy w regionie? W sąsiedztwie Parku, w granicach Zakopanego, jak i w sąsiednich miejscowościach, działa bardzo dużo wyciągów narciarskich o różnych stopniach trudności. W ostatnich latach powstały nowe, wielkie i nowoczesne kompleksy narciarskie, jak również rozbudowano dotychczas istniejące. Daje to narciarzom duże możliwości wyboru, szczególnie gdy koleje w Tatrach nie działają, panują trudne warunki, bądź gdy trasy w Parku są za trudne. Narty w Tatrach Słowackich Szczegółowe informacje na temat możliwości uprawiania narciarstwa w Tatrach Słowackich można znaleźć na stronach internetowych TANAP-u. Więcej na: tpn.pl
  25. Unikalny film zrealizowany zimą w Zakopanym w 1956 r.na materiale negatywowym 16 mm Filmu Polskiego, wywołany po modyfikacji chemikalii metodą odwracalną. Autor pisze: "Nie ominęło nas wiele przygód ciekawych, wesołych, a czasem strachliwych. Zjeżdżając z Kasprowego wywróciłem się, a kiedy zgarnąłem śnieg z twarzy, zobaczyłem przed nosem słupek śniegu, a na nim błyszczącą monetę 50-cio groszówki. Ta strachliwa miała miejsce, kiedy koledzy zaproponowali mnie, abym położył się na trasie zjazdu, a Oni będą przejeżdżać okrakiem nade mną. Oczywiście nie wytrzymałem do końca. Tych słabszych narciarzy przepuściłem już bokiem. Ale w summie było wesoło i ciekawie i coś niecoś się nauczyliśmy, bo instruktor był wspaniały." Unikalny obraz Zakopanego, Kasprowego Wierchu z lat 50siątych przesiąknięty narciarstwem tamtych lat [video=youtube;KkHJtFfZjiY]
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...