Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Jak patrzę na takie Skitury...to żałuję, że mieszkam tak daleko Tatr. Coś wspaniałego! Niesamowita przygoda, klimat...przyroda! Po takim filmiku, tęsknota za Górami narasta i staje się nieznośna. [video=youtube;vPDZHP3ZjUs] Super! Kozice nawet dały się sfilmować...
  2. Maciek w sobotę będę na Targach Kielce...kupić Ci coś? Numer konta znasz jakby co :biggrin:
  3. A X-Race? No tak, o fladze zapomnieli :
  4. Bardzo ciekawe, jak co roku, rozwiązania Salomona z nowej kolekcji :happy: [video=youtube;aM5Q5md3ePg] Rewelacja. Źródło: ntn.pl
  5. marboru

    Stojak na narty

    Polecam Ci zrobić sobie coś podobnego do tego: Kupujesz w sklepie trochę "żelastwa" i wg potrzeb robisz stojak na tyle par ile potrzebujesz, samemu. Taki stojak ograniczony do, powiedzmy 10 par nart wygląda bardzo ok. Nie powinien zająć wiele miejsca, a kółeczka dają możliwość przestawiania go w garażu. Dodatkowo, na takim stojaku, narty wyglądają bardzo estetycznie :happy:
  6. Wieczorny trening w środku tygodnia Zaczynając pracę w każdy poniedziałek, zastanawiam się jak szybko minie mi tydzień i, czy starczy mi determinacji by pojechać na stok wieczorem. Zdecydowanie szybciej mija tydzień pracy jeśli "przetnę" go w połowie i tak jak dzisiaj wyskoczę na dwie godziny ponartować :happy: ...do weekendu zostaje z górki, bo tylko czwartek i piątek...a w sobotę znowu duże prawdopodobieństwo, że stanę na deskach, a w niedzielę poprawię :biggrin: Udało się! Dotarłem na Stok. Po frekwencji w Ośrodku, zaczynam się zastanawiać, czy oby tylko jestem normalny z tymi, częstymi wyjazdami... Uwielbiam ten fragment Trasy w Bałtowie: Na szczęście w dniu dzisiejszym udało się wyskoczyć z dwoma Koleżankami, więc towarzystwo mam milutkie. Warunki, pod każdym względem są doskonałe. Temperatura -4 (gdy wyjeżdżałem obniżyła się do -7), twardo, równo, szybko...na górce kilku zabłąkanych "opętanych" swoją pasją. Jazda dzisiaj jest szybka i intensywna. Krótki skręt - agresywnie, dynamicznie. Obsługa, która patrzy jak jeżdżę - po kilku zjazdach żartuje do mnie, że chyba wprowadzą ograniczenie prędkości :biggrin: Ale jak tu jeździć inaczej gdy cały stok jest mój? Nasza trójka schodzi z Trasy ostatnia... ...na parkingu został tylko nasz samochód, wyjeżdżamy a obsługa kończy dzień pracy i powoli gasi światło... To był fajny wieczór, świetna jazda w połowie tygodnia pracy. ...a jutro? Cóż...myślami będę na kolejnym wyjeździe. pozdrawiam marboru
  7. Znalazłem jeszcze jeden bardzo ciekawy filmik - zjazd ze Szpiglasowej: "Tura narciarska Moniki Strojny i Przemka Pawlikowskiego. Podejście z Morskiego Oka na Szpiglasową Przełęcz, zjazd do Doliny Pięciu Stawów, podejście na Zawrat i ponowny zjazd do Pięciu Stawów i Doliną Roztoki do Wodogrzmotów Mickiewicza." [video=youtube;x1RPDR_bjQI]
  8. Napisz coś więcej proszę. Podziel się wrażeniami. To pewnie był bardzo fajny wieczór, z takim kinem i taką osobą.
  9. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości - to odpuść Kasprowy. Gąsienicowa w górnym i dolnym fragmencie potrafi być bardzo nieprzyjemna nawet dla bardzo dobrego narciarza. Ścianka Górnego odcinka mega muldy i oblodzenie. Fragment dolny - w zwężeniach: Kopce, nierówności i tłok. Pozdrawiam Forumowiczkę z Radomia :happy:
  10. Przeglądając stronkę naszkasprowy.pl trafiłem na bardzo fajny artykuł dotyczący ewolucji w technice jazdy na nartach. Chciałbym się z Wami nim podzielić, oto on: Telemarki i krystianie - Zaczęła się jazda w dół. (…) Pęd nasz był szalony. Wyznać muszę, że zjazd ten błyskawicz-ny należy do rzadkich przyjemności, człowiek czuje się ptakiem i leci niby w przestwór nieskończony – tak Józef Schnaider, narciarz z Tatarowa w Karpatach Wschodnich, pionier narciarstwa na tamtych terenach, opisywał swoje pierwsze doświadczenia narciarskie. Technika, jaką stosowali dawni narciarze, w niczym nie przypominała obecnej: zamiast skrętów na krawędzi karwingowych desek – były telemarki i krystianie, przy-pominające raczej figury taneczne niż sportowe... Dzisiaj na Kasprowym Wierchu dominuje skręt karwingowy, którzy najwięksi mistrzowie nart wykonują „na krawędzi”. Narty do takiej jazdy są bardziej taliowane i zdecydowanie krótsze. Pierwsi narciarze musieli sobie radzić zupełnie inaczej. Pionierzy narciarstwa stworzyli własną „technikę”, opartą na zimowych doświadczeniach wielodniowych wypraw w góry, a potem poparli ją doświadczeniem z kursów narciarskich, prowadzonych przez austriackich i norweskich instruktorów. W dalszych częściach przewodnika Schnaidera czytamy: Przybiera jazda tempo takie, iż nie jest się więcej panem sytuacji, zjeżdżać należy skośnie, na poprzek, zataczać łuki lub koła, używać serpentyn lub zwrotu zwanego „telemark”...zwrot „telemark” jest jedną z najpiękniejszych figur w nartowaniu... Przy zwrocie należy jedną nogę wysunąć naprzód, zarzucić natychmiast w zamierzone położenie, zmienić kij i przyciągnąć drugą nogę... Stanisław Barabasz, pionier narciarstwa w Tatrach pisał, że dopiero podczas wycieczki na Przełęcz Kondracką nauczył się jazdy zakosami (łukami). Wcześniej zmieniano kierunek jazdy padając na śnieg, przekładając deski w żądaną stronę i jechano dalej! O zjeździe z Małołączniaka (2096 m) tak pisał Barabasz: ...powrót za to był desperacki, niektórzy zjeżdżali na nartach, inni na plecach, jak się dało... Rezultatem tej wycieczki były 3 narty złamane, kilka niezłych stłuczeń i odrapań skóry. [video=youtube;TCmUchkGCCs] Z czasem technika stawała się coraz bardziej zróżnicowana. Kontakty z narciarzami z Austrii i Norwegii zaowocowały nowymi ewolucjami. Norwegowie cenili szybkość, z kolei Zdarsky, twórca szkoły alpejskiej, pisał, że łuk z oporu na stromym zboczu, wykonywany wolno, ale pewnie, dawał pewność ustania nawet w najstromszym terenie. Na początku w Tatrach dominowała więc turystyka narciarska i związana z nią szkoła alpejska Mathiasa Zdarsky'ego. Zdarsky czynił eksperymenty narciarskie samotnie lub z towarzyszami, często nocą, bojąc się podejrzeń chłopów o czary. Powstały wtedy elementy jazdy szusem, potem Zdarsky wymyślił zwrot alpejski na stromym stoku i stał się jego mistrzem. Zdarsky wymyślił również jazdę oporną (pług). W 1906 r. powstało w Lilienfeld pierwsze kółko narciarskie i miał miejsce kurs narciarski, a łuk alpejski stał się chlubą tej szkoły i był stosowany przez polskich pionierów nawet wtedy, gdy narciarstwo na dobre zdominowała szkoła norweska. Technice stworzonej przez Zdarsky'ego hołdowali Mariusz Zaruski, Mieczysław Karłowicz i wielu członków ZON- u (Zakopiańskiego Oddziału Narciarzy Tow. Tatrzańskiego), a wizerunek narciarza jadącego łukiem z oporu z ponad dwumetrowym bambusem w ręku dominował w czasach pionierskich. W Tatrach szkoła norweska istniała przez pewien okres równolegle obok alpejskiej i przyjmowała się przez kilka lat, wolniej jednak od austriackiej. Pomiędzy tymi szkołami trwała zażarta rywalizacja, bowiem Norwegowie, twórcy nowoczesnego narciarstwa, zwłaszcza sportowego, pogardzali systemem Zdarsky'ego. Zdarsky nie pozostał dłużny.Pisał o technice Norwegów niezbyt pochlebnie: Jazda przy pomocy 2 kijków nie jest w żadnym przypadku piękna, przecież tak bardzo przypomina cherlawych braci szpi-talnych! Rywalizacja trwała w sumie ponad 10 lat. W sposób niezwykle barwny pisał o dawnych zjazdach i technice Józef Oppenheim w swoim przewodniku z 1936 r. Oto fragment opisu zjazdu pióra Opusia, jak powszechnie nazywano kierownika TOPR, narciarza i taternika: Bo czyż być może dla dobrego narcia-rza większa przyjemność, jak w wąskiej rynnie górskiej kręcić łuk za łukiem, opadając w dół wężowym śladem ? Co za sprawdzian techniczny wycyrklowanych kristjanij, ślad szerokości paru metrów, lecący z pieca na łeb w przepaść.Albo, nieporównany, cholerycznie stromy las tatrzański, ów slalom wobec nieba, o chorągiewkach ze smreków, które się nie ugną, gdy o nie zawadzisz. W miejscach wąskich z kolei Zaruski zalecał tzw. krok poprzeczny, czyli tak zwane schody, które nazywa dreptaniem. W czasie zjazdu zaleca tak jechać by w każdym momencie regulować szybkość zjazdu: Kij przenosimy na stronę narty wierzchniej (dolnej), poczem cofamy nartę wierzchnią wstecz, aż zagięcie dzioba zrówna się z piętą i nagłym posuwistym ruchem narty wierzchniej rzucamy się w dół, podpierając się równocze-śnie kijem, trzymanym oburącz. Kolejną ewolucja jest jazda zakosami: Tzw. łuk z oporu, który dało się wykonać nawet na najstromszym zboczu, był fundamentalną ewolucją tatrzańskich turystów epoki Zaruskiego. Dzięki tym ewolucjom Zaruski zjeżdża z Koziego Wierchu i Zawratu (1907 r.) , a nawet ze szczytu tak trudnego, jak Kościelec (1911 r.). [video=youtube;Wn84W9PxXpA] Oto opis łuku z oporu: Oporu używamy podczas jazdy nie tylko dla zmniejszenia prędkości lecz również dla zmiany kierunku, przez stop-niowe bowiem dosuwanie podczas jazdy narty kierującej (górnej) do hamującej (dolnej) zmienia się kierunek jazdy a ślad nart przybiera kształt łuku. (spójrzcie na długość nart na tym zdjęciu z 1922 roku) Ze względu na stopień trudności zjazdu Mariusz Zaruski podzielił szczyty tatrzańskie na łatwiejsze i trudne. Skala trudności zjazdu obejmowała szczyty łatwe (1/10) do najtrudniejszych (8/10): 1. Wierch Walczacki, Żywczańskie.....1/10 2. Gładkie, Kotelnica...........................2/10 3. Skupniów Upłaz, Kasprowa Czuba..3/10 4. Czuba Goryczkowa, Żółta Turnia.....4/10 5. Giewont (Szczerba), Czerwone Wierchy..5/10 6. Zawrat, Bystra.................................6/10 7. Siwe Turnie od Błyszcza..................7/10 8. Kościelec......................................... 8/10 [video=youtube;IQ5WSgo8Tdk] Zaruski także pisał jako jeden z pierwszych o slalomie. Całość łuków tworzy na zbo-czu wężowy ślad i Zaruski nazwał taki sposób jazdy wężem. Stąd Wściekłe Węże, żleb spadający do Doliny Jaworzynki. W swoim przewodniku użył terminu slalom, dla określenia jazdy wężem w terenie trudnym, gdzie narciarz ma cały szereg przeszkód do pokonania. Istotą slalomu jest ciągłość jazdy i zakręty bez względu na to, czy zostały wykonane według szkoły alpejskiej, czy norweskiej, tj. za pomocą telemarku lub christianii. Były to podstwowe ewolucje szkoły norweskiej. Ojczyzną telemarku są okolice Oslo - Överbö i Morgedal i w górach hrabstwa Oto opis telemarka zawarty w podręczniku narciarskim Józefa Schnaidera z 1898 r: gdy się zamyśla zwrot zrobić w lewo, należy nogę prawą wysunąć nieco naprzód, skierować ku środkowi, przenosząc równocześnie ciężar ciała w tę stronę i przyklękając nieznacznie na lewą nogę, prawą nogą łuk zatoczyć. W ten sam sposób zatacza się łuk w prawo, tylko w odwróconym porządku. O chrystianii pisano wtedy: Kristjanja jest skrętem, dającym się wykonać nawet w bardzo szybkiem tempie i jest konieczna ewolucją w biegach terenowych i zjazdowych...Jazda nisko, miękko, wąskim śladem, ukośnie po zboczu lub prawie w linji spadku. ciężar ciała równomiernie na obu nogach. nagle podrywamy się do góry, prostując nogi i nabieramy ruchu obrotowego przez raptowny skręt ciała wokół osi. Opadamy na pięty, silnie uginając nogi, pięty cisną na tyły nart, obracając je dalej w kierunku skrętu. Podczas obrotu narty rozstawia się nieco szerzej, aby końcowe stadjum kristjanji, ob-suwanie się bokiem po zboczu, wypadło w pozycji pewnej. Na Kasprowym Wierchu w ostatnich sezonach zimowych widać coraz częściej narciarzy jeżdżących telemarkiem, na nowoczesnym sprzęcie. Wojciech Szatkowski Muzeum Tatrzańskie ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Świetny kawałek historii!!!
  11. Córa będzie miała mega frajdę podróżując za koniem na saniach :happy: W zeszłym roku taka przyjemność kosztowała 5zł, więc nie tak dużo. Pytanie tylko, czy dla 7latki trasy na Stożku będą odpowiednie? Czerwona i Czarna są raczej trudne...a niebieska rzadko kiedy jest czynna - jest wąska i kręta. Na dole oczywiście jest wyciąg talerzykowy i krótki stok dla najmniejszych narciarzy - ale tu też pytanie: czy na takiej małej Górce będzie się Córeczce podobać? PS. A nad brzuszkiem trzeba popracować :wink:
  12. Sprawa przebudowy Zakopianki od lat urosła do jakiegoś koszmaru. Tutaj również ciekawy artykuł: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/621691,imponujace-plany-przebudowy-zakopianki-tunel-wiadukty,id,t.html Nie tylko przebudowa, wybudowanie tej drogi to jakiś koszmar...większym koszmarem z naszego, narciarskiego punktu widzenia jest infrastruktura i ilość tras narciarskich "Stolicy" polskich Tatr. A marzyłoby się mieć, chociażby jeden Ośrodek narciarski w Górach wysokich...chociażby na skalę słowackiego Chopoka.
  13. Podróż na stok saniami przez las ma swój urok :happy: Kosztuje to naprawdę niewiele. Stożek, to mój ulubiony stok w Wiśle - właśnie dlatego, że nie jest komercyjny. I przyjeżdżają tu narciarze, którzy "lubią" swoją robotę :biggrin: ...a dla tych, którzy potrzebują dobrze się rozgrzać przed jazdą - kilkuminutowy spacerek z nartami nie powinien być problemem, a przyjemnością. Komercji i wygodnictwu mówię zdecydowane - NIE!!! :applause:
  14. Świetny Klip! [video=youtube;3HzwXbwOSPs]
  15. Tunelowa zakopianka zbiera pochwały Pomysł zakopiańskich architektów na nową zakopiankę zbiera pochwały. Marszałek województwa pozytywnie zaopiniował koncepcję budowy nowej zakopianki. Odciąży ona starą trasę, która pozostanie lokalną arterią łączącą Nowy Targ z Zakopanem. Startuje z Klikuszowej, potem tunelem prowadzi do Zakopanego i odbija na Słowację w stronę Suchej Hory. Przypomnijmy, że o nowej trasie, jaką niedawno opracował zespół architektów z zakopiańskiego biura AMAR, Tygodnik Podhalański pisał jako pierwszy. Przedstawiona na naszych łamach koncepcja przebiegu trasy niezabudowanymi terenami spotkała się z bardzo żywym odzewem czytelników i internautów. Podczas konferencji prasowej pomysł chwalił burmistrz miasta. – Droga poprowadzona od Klikuszowej na zachód, potem tunelem pod Gubałówką i wchodząca w miasto na wysokości Ronda Solidarności bardzo spodobała się marszałkowi województwa – mówi Janusz Majcher. Dodaje jednak, że koszt tego typu inwestycji sięga miliardów złotych. A takimi pieniędzmi dysponować może jedynie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Stara zakopianka zostałaby drogą niższej kategorii, wewnętrzną, łączącą Zakopane z Nowym Targiem. Wzdłuż niej przebiegać będzie rozwój urbanistyczny, by w końcu oba miasta połączyły się w jedną aglomerację z udziałem mniejszych miejscowości. Źródło: Tygodnik Podhalański ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Jeszcze poproszę obwodnicę Krakowa i na Kasprowy będzie można obrócić w jeden dzień bez zbędnego pośpiechu :happy:
  16. Wujka Googla poproście Chłopaki, to Wam pokaże :laughing: :angel:
  17. Od jakiegoś czasu zauważyłem, że licznik postów na forum szwankuje. I to mocno. Dzisiejszy przykład: Do wieczora miałem na liczniku 2299...napisałem jednego posta, licznik wskazuje 2303 :eek: Licznik mocno zawyża statystyki. W ten sposób przybyło mi na liczniku grubo ponad 200 postów, których nie napisałem w ostatnim czasie. Sprawa dotyczy również innych użytkowników, z tego co zaobserwowałem. Mam nadzieję, że info okaże się pomocne do jego prawidłowego funkcjonowania. pozdrawiam marboru
  18. Coś na ten temat mógłbym napisać, powiedzieć... To napiszę. Oczywiście alpejskie trasy, ośrodki, to raj dla narciarzy, dla nas zapaleńców. Ale... No właśnie - jest jedno ale...pewnie nawet kilka. Jeśli się Kocha narciarstwo i narty są mega pasją - to zadam pytanie: Lepiej siedzieć w fotelu, w bamboszach i być strikte forumowym, wirtualnym narciarzem? Czy może lepiej stanąć na górce...małej dużej i zaczerpnąć pełną piersią powietrze w płuca, odbić się kijami mocno i pomknąć w dół? Odpowiem: Każdy Kocha narty na swój szczególny sposób. I nikomu nic do tego, jak postrzega tą pasję. Moje podejście, dla stałych bywalców forum jest mam nadzieję jednoznaczne. Bambosze to ja zakładam...ale po treningu :happy: Maćku, Ty mnie znasz osobiście, to wiesz jakie mam podejście... Jestem pewien, że pomimo istnienia narciarskiego Raju - jakim niewątpliwie są Alpy (odliczam już dni do swojego wyjazdu do Sansicario)...to nadal będę dziękował Bogu, za mój "świętokrzysko-lubelski" raj i mnogość Ośrodków w niedalekim pobliżu własnego domu. Nawet jak jest krótko, drogo, źle... Takie mam podejście, choć często i ja narzekam i psioczę... Ale jak mi jest totalnie źle - to wymyślam zawsze jakąś alternatywę. Szukam dobrego rozwiązania z mojego narciarskiego punktu widzenia - tu na pewno jesteśmy Johnny bardzo podobni. Drugie i trzecie ale... Kasa - nie każdego stać na kilka wypadów w Sezonie do Włoch, Austrii, Francji, czy Szwajcarii. Czas - ilość urlopu, czasu wolnego jaki możemy poświęcić naszej pasji. Ponieważ to wątek o warunkach narciarskich, słowo o nich. W Centralnej Polsce cały dzień dzisiaj mrozi. Śnieg pokrywa twarda warstwa lodu, która z całą pewnością powoduje to, że na tutejszych stokach jest dzisiaj szybko i bardzo twardo. Zapraszam wszystkich w moje strony. Chętnie pobawię się w rolę przewodnika :happy: Pozdrawiam marboru
  19. Suplement do dzisiejszego Bodzentyna, filmik: [video=youtube;tDrDV72LNIk]http://www.youtube.com/watch?v=tDrDV72LNIk
  20. Bodzentyńska niedziela Dzisiejszy dzień postanowiłem spędzić nieco inaczej niż zwykle. Nie tylko z nartami, ale również z krajobrazem, turystycznie. Ten dzień miał być inny. Celem wyprawy stał się Bodzentyn. Tuż „pod domem” pierwszy postój. Strzał i mam upolowany: mazowiecki las, łąki i trzy ambony myśliwych… Temperatura -4 stopnie, niestety widoczność nie jest zbyt dobra. Kilkadziesiąt minut jazdy autem i za Suchedniowem wyłania się pasmo Gór. Gór Świętokrzyskich: Dojeżdżam do Baby Jagi. Na parkingu niewiele osób. Kupuję dziurkowany „bilet” i zaczynam jeździć. Niewielu narciarzy na stoku. Kilka osób krząta się przy karczmie. Z jej komina wydobywa się leniwie dym… Śniegu jest pod dostatkiem. Jest twardo, ślisko i szybko. Mimo tego, poddaję się klimatowi miejsca i jeżdżę jakoś leniwie. Długi skręt w lewo… w prawo długi skręt… dwa szybkie i znowu… długooo, i znowu… … krótki i długiii… Miasteczko poniżej stoku również jakieś ospałe... Wpadam w coś jakby trans. Jeżdżąc góra, dół. Przyjemnie. Przerwa. Ogrzewam ręce przy tutejszym „koksowniku”, oddalając się powoli w czasie, w przeszłość, do minionej epoki… Nawet tutejszy Ratrak jest inny, jakby pochodził nie z tego czasu i miejsca. Ma dwa działa… Wysiedleni mieszkańcy z gospodarstwa znajdującego się obok stoku nie powrócili… Czy z przylegającego Parku Narodowego, z lasu, ktoś odwiedza to miejsce? Może jakieś dzikie zwierzęta tu zaglądają pod przykryciem nocy? Kończę jazdę. Pakuję sprzęt i dalej, daję porwać się historii. Udaję się w stronę domu, podążając śladami Wielkiego Władcy: Władysława Jagiełły. Tak. On również tu był. W roku 1410 tuż przed Bitwą pod Grunwaldem udał się z Pielgrzymką na Święty Krzyż i nocował w tutejszym zamku… …to tu, przed snem obmyślał strategię Walki z Krzyżakami…a gdy ranem się obudził, zobaczył ze swojej komnaty podobny widok… …a gdy orszak królewski opuszczał to miejsce, z okien patrzyli na niego mieszczanie… Przyszło i mi opuścić Bodzentyn. Również zamyślony, skierowałem swój pojazd w stronę domu. …i może podobnie jak On-Król, w drodze powrotnej przystanąłem na ziemi szydłowieckiej, by spojrzeć na Kopalnie. Kopalnia Piaskowca – źródło do budowy „domów” z kamienia… Dotarłem do domu. Ta podróż była niczym podróż w czasie… …zjadłwszy miskę strawy, usiadłem. Przykryłem nogi kocem, włączyłem cicho muzykę i napisałem do Was te kilka słów. Pozdrawiam marboru
  21. Miłość do sportów zimowych, nart, snowboardu...ale również odważna sesja dla Playboya (niemiecka edycja)... snowboardzistka - Isabella Laboeck (27 l.), zawodniczka ski crossu - Sabrina Weilharter (22 l.), skoczkini narciarska Melanie Faisst (23 l.). Śliczne, odważne Dziewczyny :tongue: ...wkleił bym zdjęcie - ale są zbyt odważne :wink:
  22. Obowiązki, obowiązkami - a jeździć trzeba. Dzisiaj od rana, jak pewnie większość z nas, borykałem się z problemem wygospodarowania odrobiny czasu na swoją pasję. Wiadomo... ...obowiązki domowe. Sprzątanie, zakupy, i te wszystkie drobnostki, które cały tydzień przekładaliśmy z dnia na dzień. Przyszła kumulacja! Dzisiaj nazbierało się tego tyle, że myślałem, że nie dam rady... Determinacja od rana była jednak bardzo wielka...i udało się! Wieczorna jazda i trening w Bałtowie. Cały dzień w Radomiu temperatura dodatnia i odwilż. Nie wróżyło to dobrze, aczkolwiek - z doświadczenia wiem, że na stoku odbije się to na frekwencji - i jazda będzie na luźnym stoku. Po niecałej godzinie jazdy - jestem na miejscu. Na parkingach 3 razy mniej samochodów niż było tydzień temu. Jest normalnie. Pierwszy rzut oka na stok pod krzesłem i widać, że odwilż spowodowała, że na dole cukier i muldy: Dosłownie co kilka sekund - ktoś leży... Poziom umiejętności nizinnych narciarzy, nie jest niestety zbyt wysoki - muldy, to poważny problem... Kilka zjazdów i zakwasy, po wczorajszej intensywnej grze w piłkę nożną mijają :happy: Nieco później przenoszę się na chwilkę na stare dwie trasy pod orczykiem. Łagodna świeci pustkami: Ostrzejsza... ...obfituje w dolnej części również nierównościami, muldami. To pewnie one odpowiadają za poważny uraz jednego z narciarzy, który w efekcie zrobił sobie coś złego... Został odwieziony karetką na sygnale do szpitala :frown:: ...cóż - nawet na małej, krótkiej górce...i niekoniecznie w Górach - na nartach można sobie zrobić krzywdę. Zjeżdżam jeszcze kilka razy i spadam do domu zadowolony z tego, że nartoholizm został zaspokojony. Pozdrawiam marboru
  23. Kolano Lindsey Vonn po operacji... Na Facebooku, przy zdjęciu napisała: "My knee looks...um...not very good.... #longskirtsthissummer #ugh" Strasznie mi jej szkoda, no i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
  24. Rafał, szybko "wypluj" te słowa! :tongue:
  25. Majowie widocznie się pomylili o kilka miesięcy...
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...