Kotello
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
52 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Kotello
-
Mnie spodobało się "ludzią" miast ludziom. Końcówka "om" musiała się wydawać autorowi skandalicznie niepoprawna.
-
Czekam na respons Grubego Miśka. Wciągnęła mnie ta wymiana poglądów. Trochę to przypomina uczone dysputy panów Settembriniego i Naphty. Kto czytał, ten wie. Kto nie czytał... ile jeszcze radości przed nim!
-
Kombiak, dyć nie napisałem, że jesteś, tylko że nie jesteś! Pewnie, że każdy się lubi się czasem puszyć. Ja też! Na przykład wydaje mi się, że po dwóch sezonach w miarę jeżdżę i jestem z siebie dumny. Są jednak tacy, którym moje dobre samopoczucie będzie przeszkadzało - choć w życiu mnie na oczy nie widzieli i pewnie nie zobaczą. Zaraz mi więc napiszą: tak? no to wrzuć brachu filmik, popatrzym coś za jeden i orzekniem jaki to z ciebie narciarz. Dajmy ludziom pomniemać o sobie, co chcą i nie przesadzajmy, że zaraz się od tego połamią. Zwróćcie uwagę, że ci, którzy rzeczywiście proszą o pomoc w doborze sprzętu podchodzą do siebie całkiem samokrytycznie.
-
To by oznaczało, że jesteś kretynem. A nie jesteś, nieprawdaż? Wstawiłeś sobie na wyrost ósemeczkę dla lepszego samopoczucia, ot ze zwykłej próżności, żeby ci co wejdą na twój profil pomyśleli - o, to dopiero dżygit! Ale przecież nie będziesz w wypożyczalni żądał serwisowych nart, gdyż zdajesz sobie sprawę, że prawda czasu i prawda ekranu to dwie różne rzeczy. Jeździsz więc sobie grzecznie na nartach odpowiadających twoim umiejętnościom i nic złego się nie dzieje. Ja wszelako uznam, że skoro ty po trzech sezonach wpisałeś sobie w dziesięciostopniowej skali osiem, to ja - po czterdziestu siedmiu zimach nie mieszczę się w skali. Zaapeluję więc do ciebie: dobrodzieju, zweryfikuj swoją deklarację, bo inaczej dobiorę ci takie narty, że ci się wygną nóżki! To, że ty akurat żadnych porad ode mnie nie oczekujesz to już inna sprawa. Ważne, że sprowadziłem cię na ziemię. Uwaga! Wszystkie przedstawione wydarzenia są fikcyjne i jakiekolwiek podobieństwo z kimkolwiek i czymkolwiek jest całkowicie przypadkowe. Uprasza się więc o niebranie tego do siebie.
-
Faktycznie, zgroza... Powołajmy komisję weryfikacyjną!
-
Poczułem się pryncypialnie napiętnowany przez jadowitego Mihumora. W związku z tym wychłostałem się mokrym porem oraz zredukowałem poziom deklarowanych umiejętności do jednego, żeby nie było, że zawyżam sobie długość tego, czy owego (np. nart:D). Ponadto postanowiłem dokonać samokrytyki: Tak, towarzysze w narciarstwie, przyznaję się! Uznałem w swej manii wielkości, że już umiem jeździć na nartach. Łgałem, łgałem jak najęty! Lamer ze mnie jest, platfus i kiep! Wybaczcie! Ale, ale... na forum jest więcej przebierańców! Np. ktoś podpisuje się: "taka ponętna" i zamieszcza zdjęcie w istocie wdzięcznej mołodyci, a tu okazuje się, że to CHŁOP! I pod kiecką nogi niewydepilowane skrywa! To co to ma być, hę?
-
Bardzo dziękuję! W tym roku obrzydło mi już nieco narciarstwo podhalańskie, czyli: dwie godziny jazdy po śniadaniu - zanim zrobią się kolejki i trzy godziny wieczorem po wyśmodruchanym po całym dniu stoku. Pozdrawiam.
-
Na forum rozgrywa się mecz niezadowolony klient - biuro. Chciałbym, o ile to możliwe, zmienić wektor i zapytać: kto z forumowiczów był w tym roku w Alpach z biurem i był zadowolony. Chętnie przeczytałbym kilka opisów ze szczegółami: gdzie, jak, za ile.
-
Dziękuję za światłe porady. Mam o czym myśleć. Pozdrawiam serdecznie.
-
Janek, chcę ci powiedzieć, że jestem świadomy własnych ułomności i wiem, co muszę poprawić. Zabawy mam na następnych parę sezonów . Ale jak na skromny staż narciarski to i tak jestem z siebie zadowolony, a to w końcu najważniejsze. Z filmikiem się nie udało, bowiem tę poważną misję poruczyłem żonie, a ta jest operatorskim antytalentem. Z kilku prób zostały głównie ciekawe ujęcia śniegu oraz trzęsący się obraz jakiegoś innego faceta w zielonej kurtce, nota bene większego lamera ode mnie. Za to, że żona mnie z nim pomyliła, niemal się na nią obraziłem:D. Spróbuję nakręcić coś w przyszłym roku. Może odważę się poddać pod osąd publiczny. Serii G-Force przyglądam się uważnie, Magnum nie brałem pod uwagę (ta cena:confused:), ale za radą Bończy też się będę przyglądał. Dziękuję wam obydwu za poradę i pozdrawiam.
-
Uczonych mężów (mogą być też żony) upraszam o udzielenie porady dotyczącej wyboru nart z oferty Blizzarda. Dlaczego Blizzarda? Ano przez sentyment do marki wynikający ze wspomnień dziecinnych. Kiedy byłem dzieckiem, mój wuj - zapalony narciarz, podówczas młody chłopak, za zarobione w Szwecji na zbieraniu truskawek pieniądze kupił był sobie narty tej marki - piękne, żółte z tymi napisami z kuszącym podwójnym "z" i długie do sufitu. Były to jeszcze czasy nieboszczki komuny, kiedy kupienie polsportów i butów z Krosna uchodziło za nie lada wyczyn. A tu mój wuj pokazuje mi te piękne Blizzardy. O, jakże ja chciałem mieć takie narty i na nich jeździć... Marzenie udało się spełnić po trzydziestu latach. Kupiłem sobie narty - oczywiście Blizzardy, model dla początkujących XO iq i stosowne do tego buty z fleksem bodaj 70. Ponieważ po dwóch sezonach osiągnąłem zaskakujące dla mnie postępy narciarskie - na niebieskich trasach jeżdżę już dość swobodnie ciętym skrętem, myślę, że pora pomyśleć o sprzęcie dla bardziej zaawansowanych. Może się trafi jakaś fajna wyprzedaż. Oto moje parametry: wzrost 186, waga 90+ Jeżdżę raczej na krajowych stokach, na których wiadomo jakie są warunki, szczególnie pod koniec dnia. Potrzebuję narty uniwersalnej z perspektywami na dalszy rozwój moich umiejętności, raczej bez zacięcia sportowego, ot dla ambitnego narciarza rekreacyjnego. Mam nadzieje, że ktoś z forumowiczów testował tegoroczną kolekcję Blizzarda i coś niecoś podpowie. Z góry dziękuję i pozdrawiam. P.S. Wuj zdradził Blizzarda. Niedawno kupił sobie Voelkle. Mam mu to za złe.
-
Z pamiętnika lamusa cd. Wróciłem właśnie z ferii, dlatego pozwalam sobie kontynuować wątek poświęcony moim skromnym wysiłkom na niwie narciarskiej. A zatem pokrótce: Tej zimy dokonałem postępu, który zaskoczył mnie samego. W Cichym znalazłem stok (nawiasem mówiąc jest na sprzedaż, był na forum wątek na ten temat) idealnie nadający się do nauki - co prawda krótki (450 metrów), za to w miarę ostry i do tego pusty, pozwalający rozwinąć skrzydła. Postanowiłem wyzbyć się na nim lęku przed prędkością, który w zeszłym roku powstrzymywał mnie przed jazdą na krawędziach. No i udało się! Z każdym zjazdem czułem się lepiej i pewniej, a miejscowy instruktor był wielce zdziwiony, że ma do czynienia z drugorocznym narciarzem. Połączenie prędkości z poczuciem pełnej kontroli dało mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Po tygodniu wprawek odważyłem się jeździć ciętymi skrętami na stoku w Witowie. Okazało się, że mogę jeździć bezpiecznie, pewnie i do tego w miarę szybko. Nauczyłem się też korzystać z kijków ułatwiając sobie balansowanie - w zeszłym roku majtałem nimi gdzieś w górze, i przydawały mi się głównie do podpierania w kolejce do wyciągu. Trzeba było widzieć rozdziawione gęby moich znajomych, którzy - mimo że jeżdżą na narty co roku od wielu lat - zatrzymali się w rozwoju na poziomie zwożenia na dół, kiedy to po paru ciętych skrętach znikałem im z oczu, po czym czekałem na nich na dole. Mój dobry kolega jeżdżący zresztą ładnym, staromodnym śmigiem wyznał, że moja prędkość przekracza jego barierę strachu. Stok, który w zeszłym roku wydawał mi się taki długi, a do tego na końcu niebezpiecznie stromy, jakoś tak zmalał i dziś wydaje mi się plaskatą górką, dobrą do uczenia dzieci, a nie do poważnej jazdy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z rozmaitych niedostatków i tego, że przede mną jeszcze wiele odkryć i nauki. Jednak dokonałem pewnego przełomu. Przestałem się bać, jeżdżę już mniej więcej na luzie, no i mam wrażenie, że kiedyś osiągnę poziom przyzwoitego narciarza rekreacyjnego. A, jeszcze jedno - moje pacholęta przestały z tatki drzeć łacha i nabrały do niego szacunku;) Pozdrawiam!
-
Proszę Państwa, pan powyżej kupił kurtkę za cztery tysiące, kto da więcej?! Cztery tysiące po raz pierwszy, cztery tysiące po raz drugi...
-
Stoki narciarskie powinny być wolne od muzyki
Kotello odpowiedział nurek1974 → na temat → Tematy narciarskie
A w Witowie tak: na dole wielki wyświetlacz LED i reklama za reklamą, głównie najnowszej płyty niejakiej Rihany, ten jej zaśpiew do tej pory zawodzi mi w uszach. Potem 8-10 minut na wyciągu głupawe radio Zet z głupawym pleplaniem prowadzącego, np. narzekającego na zimę, za to na górze góralska muzyka (akurat tę bardzo lubię) z karczmy. Kakofonia. Na szczęście w drodze z góry na dół słyszałem tylko świst powietrza w uszach. -
Jakiej firmy narty aktualnie posiadacie ?
Kotello odpowiedział ROSSIGNOL → na temat → Sprzęt narciarski
Przepraszam, że nie o markach, ale nie mogłem się powstrzymać widząc awatara Rossignola pod nickiem Prof. Woland. Piękne! Temu kocurowi trzeba tylko pozłocić wąsy. Poza tym uważam za swój obowiązek uprzedzić, że kot to zwierzę starożytne i nietykalne. A propos, panie profesorze, czy specjalizuje się pan w białym szaleństwie, czy może czarnej magii? -
Wspominki Pana w średnim wieku...
Kotello odpowiedział marboru → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Powstańcie, jeźdźcy Théodena! Srogi was czeka bój, ogień i rzeź! Niejedna włócznia wypadnie z rąk, Niejedna pęknie tarcza, Czerwonym błyskiem miecz Rozjaśni dzień przed świtem. Naprzód, naprzód do Gondoru! Całkiem się wzruszyłem, przeczytawszy (istotnie z pewnym trudem) tę gawędę. Nie rozumiem tylko co to znaczy "dupiatej, ale sympatycznej Słowaczki". Powinno być: "dupiatej i sympatycznej", albo jeszcze lepiej: "dupiatej, a do tego sympatycznej". Wracając do ad remu - płynie z tej opowieści pewna głęboka prawda. Warto to życie przeżyć możliwie przyjemnie. Tylko że to wcale nie jest takie łatwe. I nie każdemu się udaje. -
Zaopatrzony w dobrą radę i pokrzepiony przez Pana Gajowego oraz innych konfratrów wyruszam w niedzielę. Może wreszcie zima wróci w góry, bo obecne krajobrazy prezentują się jakoś tak schyłkowo. Plan szkoleniowy na ten sezon wygląda następująco: nauczyć się zjeżdżać w miarę płynnie bez dramatycznych hamowań i suchości w gardle spowodowanej przez stres. Na razie bowiem więcej mam z tego wszystkiego strachu niż przyjemności. Cyzelowanie elegancji zostawiam sobie na kolejne sezony.
-
Lokciu drogi, ty mnie próbujesz uspokajać? Przecież sam się dopiroż co doszczętnie połamałeś. Przez twoją opowieść zjeżyło mi się całe futro na plecach. Jesteś jak dobry wojak Szwejk wieziony na wózku przez panią Millerową, wymachujący kulą i wołąjący: "Na Białogród!" Mówiąc już poważnie, to szczerze współczuję tego połamania.
-
Posłusznie melduję, Panie Gajowy, że zapoznałem się z kodeksem FIS. Melduję również, że choć nie znałem tej kodyfikacji, instynktownie się do niej stosowałem. Chciałem również wyznać Panu Gajowemu, że w moich zmaganiach z narciarstwem stosuję się do zasady: UMIARKOWANY POSTĘP W GRANICACH PRAWA. Dziękuję za poprawę nastroju
-
Co chwilę czytam na tym forum o jakimś wypadku i przyznam, że zwarzył mi się cały dobry nastrój, który miałem z powodu zbliżającego się wyjazdu na ferie. Jestem w zasadzie outsiderem, ponieważ zacząłem zabawę z nartami dopiero w zeszłym roku (zreferowałem moje skromne początki w wątku „Z pamiętnika lamusa”) i chyba spędziłem najmniej dni na nartach w całym swym życiu spośród wszystkich forumowiczów. Wszelkie porady dotyczące techniki jazdy publikowane tutaj przez doświadczonych narciarzy brzmią dla mnie równie niedościgle jak wskazówki albatrosa dotyczące latania dawane zapasionemu pingwinowi. Zresztą, całe moje narciarskie ambicje sprowadzają się do bezpiecznego dotarcia z góry na dół. Bezpiecznego dla mnie, ale przede wszystkim dla innych. Nie chcę nawet myśleć, jak bym się czuł, gdybym wjechał np. w dziecko i zrobił mu krzywdę. Z pewnością nigdy więcej nie przypiąłbym już nart. Sam jestem ojcem trójki jeżdżących dzieciaków (za chwilę czwarty sezon) i drżę z obawy, żeby im się nic - tfu! na psa urok - na stoku nie stało. Szczerze mówiąc zaczynam już powoli żałować, że im wymyśliłem to całe narciarstwo.
-
Wypadek w Zwardoniu. Tym razem "tylko" złamana noga
Kotello odpowiedział amberka → na temat → Tematy narciarskie
Domniemywam, że pouczeniem. Zapewne obywatel jest nieletni i nie można mu wystawić mandatu. Nie jestem co prawda prawnikiem, ale sądzę, że poturbowana kobieta może pozwać rodziców delikwenta i żądać odszkodowania i zadośćuczynienia. Materiał dowodowy jest akurat niepodważalny. -
Wypadek w Zwardoniu. Tym razem "tylko" złamana noga
Kotello odpowiedział amberka → na temat → Tematy narciarskie
Dwa lata temu widziałem następujący incydent na górce będącej nieco ambitniejszą wersją oślej łączki. Oto na krechę sunie tęga dziewoja lat na oko 16-18, za nią zaś jedzie jakiś facet i wrzeszczy: hamuj! Hamuj! Oczywiście równie dobrze można byłoby apelować o to samo do toczącej się beczki. Dziewoja jest już na dole, kolejka do orczyka rozstępuje się przed nią niczym Morze Czerwone przed Mojżeszem, dziewucha wpada w siatkę, która stawia taki opór jak pajęczyna w starciu z chrząszczem majowym, po czym rozpędzone 80 kilo wjeżdża na parking, gdzie ścina z nóg faceta, który właśnie otwierał drzwi do samochodu. Płachta aluminiowa, karetka etc. Facet połamany, dziewucha oczywiście cała i zdrowa. Uważam, że obsługa wyciągu powinna być zobowiązana do zwrócenia uwagi komuś, kto stwarza ewidentne zagrożenie na stoku, nawet na takiej mizernej oślej łączce jak ta z załączonego filmiku. Pierwsze kroki powinny być stawiane pod opieką wykwalifikowanego instruktora, który nauczy na dzień dobry najprostszych skrętów i zatrzymywania się. Sam zaczynałem przygodę z narciarstwem w zeszłym roku i do głowy mi nie przyszło przypiąć narty i puścić się w dół na zasadzie: niech się dzieje wola nieba. -
Khe, khe... pozwolę sobie nieśmiało zabrać głos w sprawie Cichego. Otóż od kilku lat jeżdżę z pacholętami na zimowe ferie w te okolice i mam zasłyszane wiadomości, że dochodowość owego stoku mocno się obniżyła po tym, jak wystartowała stacja w Witowie (rzut oscypkiem od Cichego). Po prostu dłuższy stok z kanapą odebrał wyciągowi w Cichym sporo klientów. Na stronie wyciągu można sobie podejrzeć aktualny widok - tłoku tam raczej nie ma. Nawiasem mówiąc, sam mam zamiar tam pojeździć właśnie z tego powodu, że dopiero się uczę i zależy mi na luźniejszym stoku o jakim takim nachyleniu, by móc spokojnie poćwiczyć. Będę tam za dwa tygodnie. Jeśli wątek nie zemrze śmiercią naturalną, opiszę moje spostrzeżenia.
-
Janek, dużo zdrowia! Moja córka, gimnazjalistka doznała parę miesięcy temu kontuzji kolana na wuefie. Pojechaliśmy do szpitala na badania RTG i USG, gdzie orzeczono silne stłuczenie. W wigilię dziecko poślizgnęło się na schodach i znów odezwało się kolano. Dziecko wyje, zalewa się łzami. - Tak cię boli? - pyta zatroskany tata (czyli ja:)) - Nie, eee...yp - chlipie dziecko. - To dlaczego tak płaczesz - docieka tata. - Bo nie będę mogła jeździć na nartach! - zaryczało dziecko. Oto co z ludźmi czyni narciarstwo. Istne obłąkanie.
-
Tadek, czapka z głowy!







