Dziś miałem do wybrania drugi karnet za złotówkę, najeździłem się jak dziki kot ale warunki bardzo trudne - trzecia zima tego roku, klejący się śnieg do spodu nart, spasowałyby dziś szersze narty z rockerem. Ale i tak bardzo udany dzień, cała szerokość trasy dla mnie. Nikogo na trasie, można było się bawić w carving, fan z kijkami, bez kijek do czasu kiedy pojawił się mój brat Góral nr II. Jak słyszę szum zbliżającego się zza pleców narciarza to od razu przypomina mi się zderzenie i roczna nieobecność na stoku.
Miało być koniec w SON-ie a tu niespodzianka, jeszcze tydzień. Chyba tylko trzeba za tydzień udać się już wyżej na Pilsko. Dajcie znać czy tam też dziś tak trudne warunki jak na Małym Skrzycznym.