Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

moruniek

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 943
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    190

Zawartość dodana przez moruniek

  1. 30% to udostępniona autostrada, 70% to objazdy. Będzie się to zmieniać na +. W mojej ocenie, czyni to tylko z kierunku Kopaonik, coraz ciekawszy kierunek.
  2. Autostrada jest praktycznie gotowa, oznakowanie poziome jest, pionowe też, stawiają bariery (tych brakuje), pracują przy drogach serwisowych (tu jeszcze trochę pracy zostało). Wg. oficjalnych informacji, ma być oddana do użytkowania w lutym 2022, wcześniej udostępniona na zasadzie przejezdności. Kąpielisko jest w Nádudvar (można płacić kartą, obok jet też bankomat). p.s. Ja cytujesz na tym forum i chcesz bym dostał powiadomienie, musisz wstawić @ przed nazwą użytkownika. p.s.2 Wracałem przez Gorlice.
  3. Po powrocie do kraju, postanowiliśmy odwiedzić jakieś pobliskie jezioro. Jadąc nieco palcem po mapie, trafiliśmy na bardzo fajne miejsce, blisko naszego miejsca zamieszkania. Padło na zalew w Nowym Mieście na rzece Sonie. Nigdy wcześniej tam nie byłem a w okolicach a i owszem. Spłynąłem cały akwen na SUP-ie. Polecam. Plaża Ścieżka rowerowa, miejsce do spacerowania i sporo stoliczków z ławeczkami. A tu już sam zalew. I widok w drugą stronę. Jeszcze plaża widoczna z pomostu.
  4. Teraz będzie się można zaszczepić w Chorwacji, ba nawet przyjąć 2 dawkę szczepionki. Wreszcie jakieś ułatwienie dla turystów. Chorwacja szczepi turystów. Za darmo! Czytaj więcej na https://biznes.interia.pl/raporty/raport-wakacje-w-czasie-covid-19/aktualnosci/news-chorwacja-szczepi-turystow-za-darmo,nId,5376456#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
  5. Wiem, bo wracałem przez Węgry i korzystałem z ich lokalnego kąpieliska. Ceny w barze były jeszcze niskie.
  6. Wczoraj wracałem przez przejście graniczne Konieczna - Becherov. Stało dwóch Słowaków i machali nam ręką by jechać dalej. Na wjeździe na Słowację z Węgier podobnie, nikt się nami nie interesował. Po drodze na Słowacji zero zainteresowania.
  7. Wracamy do kraju. Granica Rumunia - Węgry, około 25 minut stania, szukają covidu w bagażnikach samochodów (każdy otwiera bagażnik) . Zero pytań o cel podróży, szczepienie itp. Na Węgrzech, bardzo faje i tanie kąpielisko. 3 baseny, w tym dwa z wodą termalną. Basen sportowy, gdzie można skakać. I basen kolejny termalny. Węgry mają praktycznie gotowy odcinek autostrady M30 (skraca powrót do Polski o około 30 minut). Czekamy jeszcze na Słowaków. I jeszcze jedno zdjęcie. Tu już jedziemy po nowym odcinku. Po naszej stronie, żadnej kontroli, wywiadu epidemiologicznego. Stało jedynie 2 Słowaków którzy machnęli nam, byśmy jechali. Witamy w Polsce.
  8. Witek, to raczej wyglądało jakby im ktoś wydał to polecenie z góry, a oni niby je wykonywali, ale jednocześnie demonstracyjnie je olewając.
  9. Cześć, ja staram się unikać dużych kąpielisk dla turystów, raczej wyszukuję lokalne perełki. Te baseny, o których pisałem to Gyogyfurdo. Traktuję to jako miejsce na odpoczynek w podróży (ważne, żeby był cień, gdzie mogę odpocząć na kocu) i trochę wody do kąpieli. Tu są 3 baseny, dwa z ciepłą wodą termalną (jedne cieplejszy i drugi odrobinę chłodniejszy) i jeden fajny, głęboki basen kąpielowy (z wodą o normalnej temperaturze), gdzie jest możliwość poskakania do wody (moje dzieci były szczęśliwe, bo mogły popisać się umiejętnościami skoków z saltem). Zdjęcia wstawię do swojego wątku "Podróż moruńka ..." jak się obrobię. Natomiast basen, który uważam, za prawdziwy unikat i polecam, to ten w Rumunii (Baile Turda). Zarówno sam basen, jak i teren wokół basenu, gdzie można zażywać kąpieli. Taki trochę lokalny folklor, jakby czas stanął w miejscu, bardzo prawdziwy i naturalny. Warto zobaczyć i odwiedzić. Wygląda, to tak: kupujesz bilet wstępu na basen solankowy (który jest bardzo fajny), zabierasz ze sobą baniak po wodzie (5-10 litrów). Jak solanka Ci się znudzi, wychodzisz na zewnątrz, idziesz do starej niecki, nacierasz się błotem (to nie do końca jest błoto, tylko rodzaj jakiegoś torfu ?), po jakimś czasie spłukujesz z siebie czarne błoto, przyniesioną wodą w baniaku, wracasz na główne kąpielisko, gdzie domywasz się pod prysznicem. I tak niektórzy, kilka razy dziennie.
  10. Dzisiaj (wczoraj) 3 granice. Rumunia - Węgry, szukają covidu w bagażnikach samochodów, bo każdemu każą otwierać (tak proforma). Zero pytań o szczepienia, cel podróży, test. Węgry - Słowacja, stało 2 Policjantów i machnęło nam ręką, żeby jechać i im głowy nie zawracać. Słowacja - Polska, tu też 2 Słowaków, podobnie nam machnęli żeby jechać. p.s. Na Węgrzech, byliśmy na basenach. Parkowałem auto obok policjantów, rejestracja PL nie wzbudziła kompletnie żadnego zainteresowania. Na basenach ludzie bardzo serdeczni, nikt nie wykazywał obawy, że przyjechali jacyś obcokrajowcy (byliśmy jedyni).
  11. Na rynku w Turdzie, w restauracji, dostaliśmy z synem pyszne puchary lodowe, 4 gałki lodów, bita śmietana i polewa czekoladowa. Koszt takiego deseru - 9 zł. Lody naprawdę bardzo dobre (jestem smakoszem).
  12. I jeszcze kilka zdjęć. Klatka schodowa. Korytarze. Korytarze cd. Lampka górnicza. Widok z góry na jeziorko. Widok w drugą stronę. Ładnie podświetlone miejsca. Dodatkowe "atrakcje", dodatkowo płatne. Pozamykana część ekspozycji. I kolejne miejsce z zakazem wstępu.
  13. Kopalnia soli - Salina Turda, wielokrotnie, opisywana jak przepiękna kopalnia soli itp. Na nas nie zrobiła wielkiego wrażenia. To tak naprawdę ogromna hala po wyrobisku soli, sztucznie zamieniona w lunapark. Brakowało mi interesujących ekspozycji, nawiązania do historii miejsca itp. Na koniec moja żona stwierdziła, że czego się czepiam, przecież jakby nie było tego lunaparku, nie byłoby odwiedzających. Przypomnienie gdzie jesteśmy. Podziemny diabelski młyn, jeden z droższych na jakich jeździłem. Oczywiście nie można zapłacić kartą, tylko gotówka. Podziemne "jeziorko" z łódeczkami. Nacieki solne. Klatka schodowa i winda obok.
  14. Kolejne fantastyczne miejsce odkryte. Podobnych miejsc jest kilka, w większości są niezagospodarowane. Tutaj możemy zażyć kąpieli solankowych i doświadczyć stanu nieważkości. Koszt dla 4 osobowej rodziny (2 dorosłych i 2 dzieci) to 45 zł za cały dzień. Zagospodarowanie miejsca - lata 60-te. Warto tam przyjechać dla tej wody. Kąpielisko czynne od czasów Rzymskich. Turda "Lacul Roman". Bardzo dużo niezagospodarowanego terenu obok kąpieliska. Obok pasą się koniki.
  15. Rumunia, to też fantastyczne i tanie jedzenie. I jeszcze jedno danie. Pyszna rybka prosto z Dunaju. Kebab (bardzo dobry). Tutaj deser.
  16. Żelazna Brama Dunaju. Widok na Dunaj. Widok na Dunaj cd. Drogi w bardzo dobrym stanie, albo się właśnie budują. Ogólnie mam wrażenie, że Rumunia to jeden wielki plac budowy drogowej, przez co wczoraj 325 kilometrów do Turdy jechaliśmy przez 6 godzin (budowa autostrady A10).
  17. Rumunia powitała nas w miejscowości Ilovita. Mieliśmy bardzo przyjemną miejscówkę nad samym brzegiem Dunaju (boczna zatoka, powstała po zbudowaniu tamy). Widok z naszego łóżka. Jest to fantastyczne miejsce, w bocznej zatoce. Cisza spokój. Gospodarze udostępniają sprzęt wodny do pływania. Tu próby pływania z moim synem na kanu. A tu moja córka na kajaku. I jeszcze jedno.
  18. moruniek

    Kajaki

    Moje młodsze dziecię radzi sobie coraz lepiej. Tu pływamy na Dunaju (a dokładniej na zatoce w stronę miejscowości Ilovita, gdzie praktycznie brak nurtu i woda stojąca).
  19. 2 tygodnie temu nie sprawdzali.
  20. A to już granica Serbsko - Rumuńska. Tylko gdzie jechać, jesteśmy sami ? Miał być widok z Żelaznej Bramy Dunaju, a jest widok na barierkę. Serbia żegna. Teren bezpaństwowy. Ruch jak widać.
  21. Granica Macedońsko - Serbska, to 30 minut stania i 5 minut odprawy po stronie Macedońskiej, i chwila po stronie Serbskiej. Zero pytań o testy, paszporty covidowe, szczepienia, cel podróży. W Serbii, autostrady w bardzo dobrym stanie, odcinek do granicy Macedońskiej praktycznie gotowy. Lokalne drogi, w jednej wielkiej przebudowie.
  22. Na koniec naszej przygody w Macedonii, spotkaliśmy takie oto maleństwo.
  23. Wczoraj przekraczałem 2 granice. Jak wjeżdżałem z Macedonii do Serbii, zero pytań o test, szczepienie, cel podróży itp. Całość odprawy jakieś 20 sekund po stronie Serbskiej i 5 minut po stronie Macedońskiej. Najbardziej Macedończyków interesowały dokumenty auta. Kolejka na granicy na około 30 minut. Na granicy Serbsko - Rumuńskiej (powrót do UE), brak jakichkolwiek pytań o testy, certyfikaty, szczepienia. Tu jedyne pytanie jakie dostaliśmy to czy wwozimy jakiś alkohol i papierosy. Kolejka na granicy - wariant VIP, (jako jedyni wjeżdżaliśmy do Rumunii).
  24. Spotykamy konika. Owce jakby szybsze od nas. Wyżej otwiera się widok na kolejną dolinę z osadą pasterską. Szlak jest częściowo prowadzony nowym śladem, są montowane nowe oznaczenia. Czasem idzie się miejscami jeszcze nie wydeptanymi. Czasem warto te nowe miejsca obejść starym szlakiem z oznaczeniami na kamieniach, bo na trawie bywa ślisko, a jest stosunkowo mało kamieni. Pojawia się śnieg. Czasem bywa go całkiem sporo. Niestety pogoda od strony Albańskiej zaczyna się wyraźnie psuć. Im wyżej tym mniej widać. Podejmujemy decyzję o odwrocie dziewczyn. Te piękne łąki po których się idzie, w razie deszczu zmienią się w ślizgawki, a nie za bardzo jest się o co zaprzeć butem. Dziewczyny doszły do wysokości około 2200 metrów. My idziemy dalej, pogoda coraz gorsza. Na wysokości Siodła, kompletnie już nic nie widać. Podejmujemy decyzję o odwrocie (przy tej widoczności, ryzyku deszczu to nie ma dalszego sensu i jest niebezpieczne). To znaczy ja podejmuję tą decyzję, przy protestach mojego syna. Pewnie za jakiś czas spróbujemy raz jeszcze. Schodzimy z wysokości około 2400, do szczytu zostało nam około 2 godzin. Może gdybym znał tę trasę podjąłbym inną decyzję, ale idąc tam pierwszy raz, z moim dzieckiem, wolałem być bardziej zachowawczy. Doganiamy dziewczyny nieco poniżej chaty pasterzy. Na zejściu deszcz nas nie dopada, dopiero jak zjeżdżamy z drogi szutrowej w asfalt, ten jest mokry. Za chwilę pada już na całego. Dzień zdecydowanie zaliczam na plus. Dla moich najbliższych duże brawa za podjęty trud i walkę z samym sobą. Możliwość obcowania z górami praktycznie w gronie najbliższych - bezcenna. Macedonia to cudowny kraj, gdzie góry masz na wyciągnięcie ręki, bez tłumów. Warto było pojechać te parę kilometrów dla tej możliwości obcowania z naturą sam na sam.
  25. Samo wejście zaczyna się na 1490 i droga prowadzi najpierw lasem wzdłuż potoku. Ja idę ze swoją żoną (która miała tuż przed wyjazdem na urlop problemy z kolanem) i 2 moich dzieci. Idziemy zaskakująco dobrym tempem, po drodze mijają nas Czesi. Praktycznie całe góry mamy dla siebie na wyłączność, coś pięknego. Tłok na trasie. Dzieci dzielnie maszerują. Widzimy jakąś jaskinię. Wioska pasterska na horyzoncie.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...