marboru Napisano 26 Maj 2013 Zgłoszenie Share Napisano 26 Maj 2013 Minęło ponad dwa tygodnie od mojej delikatnej kontuzji kolana (nadciągnięcie ścięgien), noga odzyskała 90% sprawności, więc postanowiłem ją dzisiaj trochę rozruszać na rowerze. Ponieważ nie chciałem się forsować, postanowiłem zrobić sobie bardzo krótką wyprawę. Wyprawę na moje stare osiedle i miejsce mojego dzieciństwa. Tam gdzie po raz pierwszy stanąłem na nartach. Krótkie plastikowe Polsporty, to był mój pierwszy sprzęt. Były beżowe z wiązaniami, które w zasadzie były tylko zapięciem zwykłych kozaków na bardzo mocną sprężynę. Pierwsza połowa lat 80dziesiątych... Stare dzieje. Nim dotarłem do mojej pierwszej górki... ...przejeżdżam obok stawu, na którym w dzieciństwie ślizgałem się na łyżwach, grałem w hokeja: Podążam dalej, do osiedla z wielkiej płyty i rodzinnego bloku na największym radomskim osiedlu. Jestem. To tu... Pamiętam jak dzisiaj. Tata skończył pracę późnym wieczorem i w domu był ok 21. Przyniósł je... ...a ja nie poszedłem spać, tylko czekałem. Nie dałem mu odpocząć i zjeść - wyciągnąłem go na dwór, przed dom. Padał śnieg ale nie było mrozu. Dookoła puch i padające, olbrzymie płatki śniegu doskonale widoczne w świetle osiedlowych lamp... ...założyłem je i poszliśmy. Ja kilkuletni chłopiec, i on mój Tato. Pamiętam jak dziś, że ta górka między wielkopłytowcami wydawała mi się olbrzymia. Pamiętam gdy po swoich pierwszych zjazdach, bez upadków zostawiałem dwa głębokie ślady... To był cudowny wieczór, który będę pamiętał do końca życia. Jeden z niezapomnianych fragmentów mojego dzieciństwa. Oto ta trasa... Potem było istne szaleństwo. Dołączyłem do kolegów, którzy już wcześniej mieli narty. Calutką zimę spędzałem na tych swoich "plastikach" i na łyżwach. Kolejnymi stokami były, te oddalone trochę dalej, dokładnie blok dalej. To tutaj kiedyś wykonywaliśmy z chłopakami swoje pierwsze skoki narciarskie, na prowizorycznie wykonanej skoczni narciarskiej - w rogu dwóch stoków, za Trafo. Nie było tam wówczas ogrodzenia i aut... ...aut wtedy było bardzo mało. Małe i duże fiaty, syrenki, skody, łady, wołgi, nyski i żuki... No i można było swobodnie zjeżdżać do woli, po tutejszych "wąwozach": Kolejnym wyzwaniem, po opanowaniu tych maluczkich a potem nieco stromszych stokach stała się "Górka Ustroniacka". To tam teraz skierowałem swój rower. Cóż za wspomnienia, gdy mijałem swoje przedszkole. W latach osiemdziesiątych na placu nie było drzew...a teraz? Ledwo co widać budynek: Nieopodal, kiedyś, kiedyś obok mojego celu wyprawy był olbrzymi drewniany plac zabaw: "Wioska Indiańska". Nie wiem, jak to było - ale za komuny zdarzały się takie inwestycje publiczne. Duży indiański park za drewnianą palisadą pełny wigwamów i budowli połączonych mostami. Masa huśtawek i "indiańskich ścieżek", a na całym placu rzeźby i pale tortur... Dzisiaj już nie ma śladu tego raju dla dzieci. Są dzisiejsze, standardowe place zabaw z tradycyjnym dla dzisiejszych czasów wyposażeniem. Docieram do podnóża... ...w oddali już widać: Jeden płaski i długi stok...jakieś 100m oraz mega strome boki (pamiętam jak dzisiaj respekt jaki odczuwałem na myśl o pierwszym zjeździe). To tutaj, po dwóch dniach gdy była odpowiednia grubość śniegu - po ubiciu nawierzchni przez dzieci, sanki i nartki wykonywałem swoje pierwsze skręty. Tak, to tutaj skończyłem ze zjazdami na krechę i zacząłem jeździć pierwsze slalomy ustawione z kijków narciarskich moich i wszystkich moich kumpli. Nie było wyciągu. Trzeba było po każdym zjeździe wchodzić wzdłuż górki na górę, a po zjeździe stromą częścią, po schodach, które najwidoczniej w dzisiejszych czasach zostały odnowione: Dopóki nie wyrosłem ze swoich pierwszych nart - spędziłem w tym miejscu niesamowite chwile. Pierwsze upadki, guzy...pierwszą jazdę po lodzie, pierwszy osiedlowy konkurs skoków narciarskich... Niesamowite chwile! Do dzisiaj wspominam te czasy mając łezkę w oku. Ponad trzydzieści lat temu... Piękne czasy! Kiedyś na końcu Górki, po prawej stronie było boisko piłkarskie... ...czasy się zmieniły - powstał staw. Kiedyś... ...dzisiaj - jest tu pięknie. Zrobiłem wyjeżdżając po raz pierwszy od kontuzji na rower - 7km. Tak krótko, a tak długo. Cudownie było powspominać i odwiedzić te miejsca, bo choć teraz mieszkam tylko 2,5km od tego miejsca życie pędzi i człowiek na co dzień nie ma czasu na refleksje i podróże sentymentalne. Ostatnie spojrzenie. "Górka Ustroniacka" - to tutaj pokochałem narciarstwo: pozdrawiam serdecznie w ten wiosenny, słoneczny dzień marboru 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
artix Napisano 27 Maj 2013 Zgłoszenie Share Napisano 27 Maj 2013 Bylem jakis czas temu na mojej pierwszej gorce, gdzie jezdzilem jako dzieciak w latach 80-tych. Bylo to w Dabrowie Gorniczej Zabkowice za osiedlem w lesie. Piekny masyw, ze zjazdami na wiele stron. Byly tez pierwsze skoki, i slalom ustawiony z naszych kijkow, max 3 tyczki :biggrin: . Jezdzilem wtedy na Reglach z prawdziwymi butami z polsportu ! Nie mialem sobie rownych, gdyz wiekszosc jezdzila na nartach na sprezyne bez butow :stupid: Skoki dochodzily do paru metrow. Wiem dokladnie co czules marboru. To byly wielkie chwile gdy w niedziele organizowalismy z kolegami konkus skokow i slalomu po obejrzeniu Matti Nykänena i Alberto Tomba, jezeli nie pomylilem lat :biggrin: Zdjecia gdzies sa, ale musze poszukac. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Góral spod Skrzycznego Napisano 27 Maj 2013 Zgłoszenie Share Napisano 27 Maj 2013 Sól-Kiczora k/Zwardonia rok 1984 lub 85. Wtedy jeszcze Góral spod Rachowca. Miałem górkę spod domu w dół z gronia jakieś 1500 m. W zimie pełna skrzeń co dla mojej wagi 40 kg to prawie jak po ratraku. Nic innego do roboty w zimie tylko narty: No i moja rodzinka z dziadkiem, który zrobił mi pierwsze narty wyginane z desek bukowych nad balią wrzącej wody. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
siluete Napisano 27 Maj 2013 Zgłoszenie Share Napisano 27 Maj 2013 Ha! No oczywiście, że kojarzę! To okolice Gagarina 3/5/7 (tam mieszkała moja Babcia), Komandosów i przedszkole przy Grenadierów:-) Po ogrodzeniu tego przedszkola (wtedy inne niż na Twoim zdjęciu) chodziliśmy dookoła i non stop nas przeganiali:-) Obok była świetlica, gdzie chodziłam na zajęcia plastyczne:-) Wioska indiańska to dla mnie kultowe miejsce (jak dla wszystkich Ustroniaków:-))))) Nawet nie sądziłam, że tak się zmieniła. Dawno tam nie byłam, nie mieszkam tam od 2000 roku. Te ścieżki, które widać na Twoich zdjęciach kojarzą mi się z chodzeniem do Kościoła na Wiejskiej ze Święconką:-))) Miałam trzy koszyszki, jeden swój, drugi rodzinny a trzeci babci:-)))) Marboru, może my się znamy do cholery:-)))) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.