MB Napisano 16 Grudzień 2009 Zgłoszenie Share Napisano 16 Grudzień 2009 (edytowane) To proste. Mając go nieco odchylonego w bok, i dotykając nim nieco na płasko stoku stanowi punkt podparcia, szorując trochę po śniegu. Przypomina to nieco mocno rozłożony cyrkiel. W brew pozorom takie "micro" podparcie ledwo co szorującego kija po śniegu daje w wielu sytuacjach ratunek. Nie raz tego doświadczyłem na własnej skórze. To trochę tak jak człowiek spacerujący po linie ma w rękach tyczkę balastową. Same rozłożone ręce to trochę za mało do utrzymania równowagi na linie. Edytowane 16 Grudzień 2009 przez MB Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Lupus Napisano 17 Grudzień 2009 Zgłoszenie Share Napisano 17 Grudzień 2009 Dokładnie tak. Oczywiście w trakcie jazdy na tyczkach nie ma o tym mowy ale jak już jest czas na jazdę dowolną, wtedy jest taka możliwość. Przy czym wydaje mi się, że występowanie tego lekkiego podparcia nie powinno mieć miejsca. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nikdob Napisano 15 Luty 2010 Zgłoszenie Share Napisano 15 Luty 2010 Właśnie w ostatni weekend również mnie naszła taka refleksja - kijek od wewnętrznej strony potrafił mi przytrzeć po śniegu i miałem wrażenie, że to może lekko pomagać w stabilizacji. Dobrze wiedzieć, że inni zauważyli podobny efekt. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
michalb Napisano 20 Luty 2010 Zgłoszenie Share Napisano 20 Luty 2010 Wbrew pozorom kije są (takie mam odczucie - moje zdanie) bardzo potrzebne. Po pierwsze w moim przypadku stabilizują postawę. Po drugie potrafią uratować dupsko i np. klejnoty. Ostatnio na Azotach podczas wieczornych jazd pozostawiono po prawej stronie, jakieś 30-40m od boku trasy, dwie tyczki. W tym właśnie miejscu oświetlenie nie jest najlepsze. Oczywiście pamiętałem, że te dwie tyczki tam są, ale pamięć czasami jest ulotna. Wychodząc z prawego skrętu jakiś metr ode mnie wyrosła tyczka. W ruch poszedł kij, który przyjął na siebie uderzenie. W przeciwnym razie dostałbym centralnie. Niestety na kroczu nie noszę "kasku". . Trzy lata temu wjechał mi w nogi cymbał ładujący na krechę bez żadnej kontroli. Niestety prawe kolano uszkodził mi dość ostro. Od tego momentu z kijami czuję się pewniej. Po trzecie... są nieodzowne w długiej kolejce do wyciągu i w momencie kiedy podczas odpoczynku wbija się je w śnieg wieszając na nich kask. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.