NAJPIĘKNIEJSZA PARA ROKU:mad: juz nie zaglądne na to czasopismo
a w zeszłym roku po nia jeździlismy fujjjjjjjjjjjjjj:mad:
Do prestiżowego konkursu na najdostojniejszą parę roku stanęli
min. HANNA I TOMASZ LISOWIE i….
Tomasz Raczek i Marcin Szczygielski
Tygodnik Gala określił ich jako „Para o największym poziomie testosteronu”
Jesteśmy dumni z tego że Gala nie boi się utraty homofobicznej klienteli.
Zapewne do lektury czasopisma przyłączy się jeszcze więcej gejów i mamy nadzieję że nie będzie to ostatni taki pro-gejowski akcent…
Aby zagłosować wejdź na stronę Gali:
www.gala.pl/konkursy/piekne-pary/
Głosowanie
"Aby zrozumieć gejów, trzeba przyjąć, że mają oni swój własny świat: ani gorszy, ani lepszy od świata większości. Równoległy” – pisze Tomasz Raczek we wstępie do książki swego partnera Marcina Szczygielskiego. Trudno celniej opisać to, co obaj chcieliby przekazać, zdradzając publicznie swoją orientację seksualną.
T.R.: Zauważyłem, że siły do życia czerpię głównie z możliwości wyrażania siebie, nie z innych ludzi. Do tego potrzebne mi jednak poczucie wolności. Dlatego, aby dalej działać w moim wieku, a skończyłem właśnie 50 lat, postanowiłem oczyścić się z mieszczańskich konwenansów, z całej tej dulszczyzny. W ramach gry narzuconej przez społeczeństwo zrobiłem już wszystko, co mogłem zrobić i... doszedłem do ściany. Musiałem teraz odwołać się do mojej tożsamości, zresetować ten taniec z wachlarzami, którego nie lubię i nie pochwalam u innych: powiedzieć twardo i publicznie, kim jestem. Żeby moja osobowość mogła się rozwijać, musiałem pokonać ten Rubikon.
GALA: Nie tylko ty, twój partner też. Koleżanki Marcina już wiedzą, że podrywanie go to „trud daremny”.
MARCIN SZCZYGIELSKI: W pracy wiedzą! Od okresu dojrzewania było dla mnie oczywiste, że jestem gejem, choć nie chodziłem z transparentem. Mówiłem wszystkim o Tomku, odkąd z nim jestem. Nasz związek przechodził różne koleje, do pewnych rzeczy się dorasta i dojrzewa. Dla mnie droga, którą razem przeszliśmy, to też powód do radości. Chcę podzielić się tym z innymi.
GALA: Czujecie się rodziną?
M.S.: Dla mnie Tomek jest chyba najbliższym człowiekiem, jakiego mam. Poznaliśmy się, gdy miałem 20 lat. Wcześniej byłem w krótkotrwałych związkach. Przy Tomku dorastałem. Więc tak! Tomek jest moją najbliższą rodziną.
T.R.: W przypadku związków gejowskich trudno stosować schematy rodzinne, które są charakterystyczne dla związków heteroseksualnych. Wiążą się one przecież przede wszystkim z prokreacją, z wychowywaniem dzieci. Dlatego unikam słowa „rodzina”, unikam też pojęcia „małżeństwo homoseksualne”. To błędne myślenie. U homoseksualistów jest inaczej: prowadzimy życie równoległe do życia hetero, inaczej skonstruowane, oparte na innych priorytetach. Tymczasem raz po raz spotykam się z próbami naginania naszego życia do modelu hetero, co czasami przybiera postać karykaturalną. Na przykład wtedy, gdy pytają nas, kto w naszym związku jest kobietą, a kto mężczyzną...
GALA: No właśnie, kto mężem, kto żoną?
T.R.: My się wtedy śmiejemy, bo nie ma czegoś takiego! Związki gejowskie są partnerskie. Tu nie ma męża i żony, są partnerzy. Dlatego mówię o Marcinie: to mój najbliższy przyjaciel i partner życiowy.
M.S.: A ja podtrzymuję zdanie: jeśli rodziną są osoby ze sobą związane na dobre i na złe, darzące się uczuciem, to ja uważam nas za rodzinę. W gejowskim związku podział ról i funkcji przebiega wedle upodobań, możliwości i umiejętności partnerów, a nie według narzuconych modeli.