Niedawno szukałem najbardziej egzotycznych miejsc,gdzie można by pojeździć na nartach.Znalazłem m.in.Alpy Australijskie,czy Nową Zelandię(choć to akurat nie dziwne).Ale właśnie w tym momencie natknąłem się na poniższe zdjęcia na Onecie.Okazuję się,że nawet na Hawajach pojawia się śnieg! Lekko zaskoczony,choć na wysokości najwyższego szczytu/wulkanu ponad 4000 metrów,nie powinno tak bardzo dziwić,nawet tam.Wyobraźmy sobie teraz,że jedziemy na życiowe wczasy,oczywiście na Hawaje i nikomu nic nie mówiąc bierzemy sprzęt.Zapewne już obsługa lotniska mogłaby nas podejrzewać o terroryzm,bo po co komu narty na Hawajach?Chyba,że wodne. Nasza rodzina i znajomi niecierpliwie czekają na pierwsze zdjęcia,oczywiście na plaży z drinkiem,bądź w falach oceanu,a tu przychodzą pierwsze maile i... zdjęcia na "stokach" wulkanu z freeridu! Chciałbym widzieć ich miny...