Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. dareklewandowski

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      3 481


  2. peszkod

    peszkod

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      531


  3. Boogie

    Boogie

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      4 783


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 20.05.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. :)A pewnie,że się podzielę-bo fajnie jest dzielić się z innymi dobrymi wiadomościami:rolleyes:.Marcin jak każdy z Nas w takiej sytuacji miał stresa,ale wszystko okazało się do przeżycia.W piątek tj.14.05 miał zabieg operacyjny w Specjalistycznym Szpitalu Nr2 w Jastrzębiu Zdroju,który w pełni się udał i odbył bez komplikacji.Operowany był przez dwóch najlepszych neurochirurgów w danej placówce,zachwycony był nowym blokiem operacyjnymhttp://wss2.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=140&Itemid=72,jka również z opieki pozostałego pozostałego personelu medycznego,a głównie "siostrzyczek":D;).W sobotę już został pionizowany i poruszał się przy pomocy chodzika,a w niedzielę już o własnych siłach.17.05 został wypuszczony do domu na przepustkę,gdzie dalej musi prowadzić ćwiczenia.Powoli dochodzi do pełni sił,choć droga jeszcze daleka i dość długi okres rekonwalescencji.Wiadomo,że technika zabiegów poszła do przodu i okres ten będzie i tak krótszy,niż to kiedyś bywało.Marcin to mocny i twardy facet/przecież Race/:rolleyes: i szybko powróci do pełnej sprawności i na stok-czego Wszyscy mu życzymy:rolleyes:
    4 punkty
  2. Pierwsze wyprawy ratownicze. Zaruski jako Naczelnik wyznaczał moment rozpoczęcia wyprawy w ok. 1,5 godziny od otrzymania wezwania o wypadku, ratownicy zbierali się przy Dworcu Tatrzańskim, a Naczelnik dzielił wtedy "toprowców" na oddziały i wyznaczał ich kierowników. Członkowie TOPR zabierali ze sobą sprzęt ratowniczy, 15-20 minut zajmowało zakupienie prowiantu. Na akcje wyruszano powozami lub furkami góralskimi, a po dotarciu w pobliże miejsca akcji, oddziały, według marszruty opracowanej przez Naczelnika, rozchodziły się w różne strony w poszukiwaniu zaginionych. Akcja ratownicza trwała nieraz kilka dni, z dnia na dzień aż do odnalezienia turysty np. akcja poszukiwawcza po Aldonę Szystowską trwała ponad miesiąc. W czasie wypraw zimowych ratownicy szli na nartach i obowiązywał ekwipunek zimowy. Jeśli chodzi o dyscyplinę, to Zaruski z dumą powiedział kiedyś, że w ciągu pięciu lat jego pracy jako Naczelnika Pogotowia nigdy nie zdarzył się przypadek niesubordynacji lub niestawienia się na wyprawę, a sprawna "maszyna" Pogotowia, stworzona przez niego, działała bez zarzutu. Najcięższą wyprawą tego okresu była akcja poszukiwawcza po Szulakiewicza na północnej ścianie Małego Jaworowego Szczytu w sierpniu 1910 r., w której zginął Klimek Bachleda. Wyprawa ta została przeprowadzona w terminie od 5 do 16 sierpnia 1910 r. Podczas wspinaczki Stanisław Szulakiewicz odpadł od ściany i w wyniku odniesionych ran nie mógł poruszać się o własnych siłach. Po dotarciu do Zakopanego partnera Szulakiewicza, który stwierdził iż zostawił rannego kolegę w ścianie rozpoczęła się akcja ratownicza. Wyprawa była prowadzona w niezwykle ciężkich warunkach pogodowych, w czasie deszczu i burzy, które zmieniły ścianę Małego Jaworowego Szczytu prawie w siklawę (wodospad). Ranny taternik znajdował się w trzech czwartych wysokości ściany i ratownicy wspinając się do góry słyszeli jego głos. Toprowcy wprost zamarzali w ścianie, przemoczeni do nitki. Doszli do Szulakiewicza bardzo blisko, bo brakowało im tylko 80 metrów. Dalej, jak po latach pisał Zaruski - iść nie dali rady. Tylko Klimek Bachleda po wypoczynku poszedł dalej żlebem i jak się potem okazało, znalazł w nim swoją śmierć. Zaruski podjął wtedy niewątpliwie bardzo ciężką dla siebie decyzję o odwrocie, co równało się śmierci Szulakiewicza, ale o poruszaniu się wyżej nie było mowy, gdyż dalsze prowadzenie wyprawy mogło tylko powiększyć liczbę ofiar. Po poprawie pogody odnaleziono ciała Szulakiewicza i Bachledy i zniesiono je w doliny. Po zakończeniu akcji padło oskarżenie Zaruskiego o celowe spowodowanie śmierci "króla przewodników tatrzańskich". Zaruski zażądał wtedy sądu nad sobą i ocenienia jego postępowania - sąd ten w składzie: prof. W. Kulczyński, dr A. Kuczewski prof. M. Smoluchowski oczyścił Naczelnika TOPR ze wszystkich zarzutów, a wyniki jego pracy opublikowano w gazetach zakopiańskich. Trzeba na koniec wyraźnie podkreślić, że Zaruski odcisnął się w historii Zakopanego i Tatr niezwykle silnie i pozytywnie - dlatego też w szopce zakopiańskiej Stanisława Hirschla nazwano go nie bez przyczyny "królem Tatr", gdyż w dziejach zdobycia i poznania Tatr zaznaczył się naprawdę po królewsku. -------------------------------------------------------------------------- Na emeryturze poświęcił się całkowicie działalności propagandowej i organizacyjnej na rzecz zrozumienia przez Polaków wartości morza w aspekcie gospodarczym i moralno-politycznym. Propagował sport żeglarski i modę wśród elit gospodarczych i politycznych na jachting morski. W przedwojennej Polsce jednym z najaktywniejszych nurtów żeglarskich było harcerstwo. W 1929 po raz pierwszy spotkał na kursie żeglarskim w Jastarni, na którym był głównym wykładowcą, grupę harcerzy. Odtąd jego losy bardzo silnie związały się z harcerstwem. Zaruski znany był z powiedzenia, że "W twardym trudzie żeglarskim hartują się charaktery". Realizując tę myśl objął w 1935 funkcję kapitana na szkunerze, który pierwotnie nazwano "Harcerz", a który na życzenie generała przemianowano na "Zawisza Czarny". W tym czasie Zaruski zwyciężył w wyborach na prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego, co stało się znaczącą cezurą w rozwoju polskiego żeglarstwa – zintegrowany został wielonurtowy ruch żeglarstwa harcerskiego, akademickiego i klubowego, z ukierunkowaniem na żeglarstwo masowe, a szczególnie morskie. Na jachcie "Zawisza" Zaruski był już otaczany tak wielkim szacunkiem, że pomimo jego nalegań aby tytułować go kapitanem, młodzież powszechnie zwracała się do niego "Panie Generale". W latach trzydziestych sumiasty generał był czołową postacią w polskim żeglarstwie, zaczynem wielu inicjatyw i niekwestionowanym autorytetem. Ostatni rejs na "Zawiszy Czarnym" Zaruski kończył w 1939 roku. Generał świadomie zwlekał z wyruszeniem w przygotowany na sierpień 1939 kolejny rejs. Wierny swym zasadom, postanowił nie opuszczać ojczyzny w potrzebie, choć mógł uratować i siebie, i załogę, i statek. Został aresztowany we Lwowie przez NKWD. Zapadł na cholerę i zmarł w 1941, z dala od kraju, w więzieniu NKWD w miejscowości Chersoń. Jesienią 1997 z inicjatywy Związku Harcerstwa Polskiego urnę z ziemią z grobu gen. Zaruskiego sprowadzono do Polski i złożono na Starym Cmentarzu w Zakopanem. Także w 1997 r. pośmiertnie odznaczono go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Zdjęcie Generała: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Mariusz_Zaruski.PNG&filetimestamp=20090901155155 Ostatnie zdjęcie z więzienia NKWD: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Mariusz_Zaruski-zdj%C4%99cie_NKWD.jpg&filetimestamp=20070305190053 STS Generał Zaruski - żaglowiec noszący Jego imię: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:STS_General_Zaruski.jpg&filetimestamp=20081212214725 Obelisk ku Jego czci w Parku Zaruskiego - Łódź: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:%C5%81%C3%B3d%C5%BA-park_Zaruskiego_pomnik.jpg&filetimestamp=20091130070252 Dom Turysty PTTK im. Mariusza Zaruskiego w Zakopanem: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Zakopane-schronisko.jpg&filetimestamp=20080608150109 Żródła: Wikipedia, Muzeum Tatrzańskie, www.z-ne.pl
    1 punkt
  3. cena nie stąd ze inna fabryka tylko tak jak napisal soku to narta z grupy vip :-)
    1 punkt
  4. Wytrwałości, i duuużo szczęścia w powrocie do pełnej sprawności.
    1 punkt
  5. a Bode bawi się dalej.... Słynny amerykański alpejczyk Bode Miller zwyciężył w mistrzostwach świata w całkowicie nieznanej dyscyplinie sportu. W austriackim Zell am See nie miał sobie równych w połączonej rywalizacji na narciarskim stoku i w... golfie. 32-letni Miller, trzykrotny medalista tegorocznych igrzysk olimpijskich w Vancouver, co prawda przegrał w slalomie gigancie (odbył się jeden przejazd) z Ondrejem Bankiem, ale Czech nie przystąpił do walki na polu golfowym, chociaż grać potrafi. Spieszył się do Pragi na ceremonię wręczenia mu prestiżowej nagrody (krzyż zasługi trzeciego stopnia) od ministra obrony. Absencję 29-letniego Banka wykorzystał Miller, który w narciarstwie i golfie zgromadził 287,84 pkt. Drugie miejsce zajął broniący tytułu Szwajcar Geri Berchtold, a trzeci był Włoch Kuno Profanter. Najlepiej na zielonym polu radził sobie profesjonalny czeski golfista Jiri Janda, jednak w slalomie stracił do Amerykanina aż 12 sekund, a w klasyfikacji łącznej uplasował się na ósmej pozycji. Przed rokiem w Zell am See najlepszy był Berchtold, a Miller sklasyfikowany został na dziewiątej lokacie. Co ciekawe, Bode Miller podobno nieźle radzi sobie również na tenisowym korcie… za onet.pl
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...