Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 473


  2. Lupus

    Lupus

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      282


  3. hucu

    hucu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 035


  4. jarek

    jarek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 060


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.06.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Może ktoś wie jak osiągnąć stopień narciarskiego wtajemniczenia jak w tytule. Ci którzy mnie znają wiedzą,że nie lubię,nie potrafię,nie chcę,nie cieszy mnie jazda na ''ręcznym''.Ale obawiam się,że tak jak było to już nie będzie(chociaż cuda,się zdarzają).Są na forum osoby,które wiedza o co chodzi(mam szczerą nadzieję,że żadnemu z nas nie będzie dane ograniczyć narty wyłącznie do Gubałówki).Ale może są tacy forumowicze,którzy z powodów niezależnych musieli trochę odpuścić(jarek?-wierzę,że jest tak jak dawniej i już zapomniałeś).Czy jest to w ogóle możliwe?Czy dalej można czerpać przyjemność z jazdy? Trochę może wybiegam do przodu(przynajmniej w swoim przypadku),ale na razie nie wiem jak ewentualnie nartować turystycznie.Na pewno jest to możliwe,tylko boję się,że nie będę się mógł do takiej jazdy zaadoptować.
    3 punkty
  2. Temat ciekawy. Ale jak tu u nas się przyznać, że jeździ się "turystycznie":rolleyes: No więc ja się przyznaję - nie jeżdżę na pełnej p..., bo po prostu odpowiedzialność mi nie pozwala. Wiem, że muszę wrócić z nart cały, zadbać o rodzinę i interesy. I czerpię z tego wielką przyjemność. Czasami nawet z lekkim pobłażaniem (ale bez sprzeciwu) patrzę na starszych już jeźdżców, którzy czy to na tyczkach, czy to na podczas ostrych zjazdów przesadzają, nie mając do tego "uprawnień". Tak, uważam, że takie "uprawnienia" do bardzo szybkiej jazdy lub jazdy na tyczkach (ostrej) mają tylko ludzie, którzy za młodu trenowali nawyki jazdy zawodniczej i taką jazdę mają 'we krwi". Inni nie powinni tak jeździć, bo prędzej, czy później źle się to kończy. Ale oczywiście rozumiem, że każdy czyni, jak mu pasuje. Skoro wywołałeś temat, to przedstawiam swój pogląd. Jeśli pytasz, jak osiągnąć poziom jazdy rekreacyjnej - ja zmniejszyłem prędkość. To trochę podobnie, jak z jazdą na motocyklu - można jeździć na granicy bezpieczeństwa, szybko, nie mając dużo czasu na reakcję. A można też spokojnie,delektować się jazdą.
    3 punkty
  3. Ja to kiedyś miałem w temacie piłki nieźle pomieszane, a jak już przychodziło do MŚ to był czas wycięty z życiorysu, oglądanie wszystkich meczy, nawet numery na koszulkach znałem prawie wszystkich zawodników, w tym czasie nic poza piłką nie istniało. Jednak teraz mi jakoś przeszło, nie budzi to już u mnie wielkich emocji, piłka współczesna straciła dla mnie sporo uroku i nie chodzi mi o samą atrakcyjność gry, w dużej mierze idzie o jej potworną komercjalizację i odciecie się od swoich korzeni. Piłka klubowa na poziomie Ligi Mistrzów to już kompletna paranoja, taki Inter Mediolan, klub z kraju mistrza świata i w finale LM na boisku nie ma Włocha. Ja juz nawet nie wspominam o żadnych graczach typu wychowanek, chłopak z Mediolanu czy choćby z szeroko pojętej okolicy. Taki klub dla mnie traci identyfikację, bo komu kibicuje tak naprawdę: barwą kluboiwym, miejscu w którym grają, pieniądzą własiciciela czy szeroko pojętej legendzie i iluzji? Patrze na te mecze i w zasadzie mi obojętne kto wygra a piłka bez emocji i sympati sporo traci. A za rok i tak większość zawodników pobiega w innych koszulkach bo nie o barwy klubowe teraz idzie ale o tabloidowy ruch w interesie i bicie kasy często na poboczach sportu. Trochę mi żal tej dawnej legendy i identyfikacji ale cóż, czasy się zmieniają.
    2 punkty
  4. Pozwolę sobie zabrać głos, choć zawodnikiem narciarskim nigdy nie byłem. To nie znaczy jednak, że nie mam podobnych doświadczeń. Na nartach jeżdżę raczej rzadko bardzo szybko czy ostro. Lubie przycisnąć ale to jest rekreacja, czasem na przyzwoitym poziomie. Zreszta zawsze mam z tyłu głowy to co mówi Bończa, rodzina, obowiązki itp. Ale tez i strach. Inaczej jest na rowerze. Kiedyś jeździłem dużo, bardzo dużo i ostro. Wiele lat. Trenowałem i nieco się ścigałem. Ale jakieś 10 lat temu miałem wypadek i spędziłem w gipsowym obranku trochę czasu. Rok rehabilitacji. Potem dzieci, jazda po parku. A teraz od dwóch lat zaczałem na nowo jeździć w górach, często ostro ale już nie tak jak kiedyś. Czasem mi żal, czasem kiedy prześcigają mnie szczeniaki, myślę że już kurde stary jestem. Ale jednej rzeczy to nie zmienia. Jak wyjadę w góry, jak się zmęczę, jak walne 100 km po Beskidach, i jestem tam w górze, to szczerze mówiąc i tak jest czad, i tak adrenalina, endorfiny buzują. I myślę sobie, że pewnych rzeczy już nie będzie ale to co jest nadal potrafi cieszyć. Uważam, że w tym co Hucu poruszył, może być tak samo. Na pewno chcę w to wierzyć. Na koniec powiem tak: rzeczywistość nie jest taka jaka jest w ogóle ale taka jaką ją postrzegamy. I to wydaje się być najważniejsze. Pozdrawiam
    2 punkty
  5. ... no bardzo fajny temat wywolales moge napisac jak ja to widze ale mysle ze kazdy jest z innej gliny i musi isc swoja droga. Ja mialem dosyc powazny wypadek na nartach w poprzednim sezonie: szpital, operacja, sruby, rehabilitacja, itd . Wiele razy zadawalem sobie pytanie co teraz, odpuscic? ale z drugiej strony jakis glos podpowiada, jak to poddajesz sie? dodatkowo troche pozostaje trauma psychiczna (ktora nie do konca jestes w stanie kontrolowac), mam gdzies to zakodowane ze nie chce wrocic do szpitala, to troche tak jak czasem w filmach kryminalisci mowia "juz tam nie wroce" i cos w tym jest. Mysle ze wrocilem do dawnej formy ale na pewno zwiekszam margines bezpieczenstwa. Nadal jezdze na tyczkach, nawet mialem w tym sezonie dosyc grozny upadek na szczescie bez trwalych konsekwencji. Ryzyka niestety nie da sie wyeliminowac w tym sporcie. Na poczatku ostatniego sezonu mielismy ustawiony gigant obok naszych paraolimpijczykow, ci gosci maja prawdziwy power Jazda turystyczna jak to okreslasz nie wyeliminuje ryzyka rowniez, znam przypadki niestety z mojego bezposredniego otoczenia: bardzo przykre upadki statyczne, zerwane wiezadla, polamane kosci, wielomiesieczna rehabilitacja (znacznie dluzsza niz moja!) Nie mam jasnej odpowiedzi, ciagle sam mam watpliwosci w tym wszystkim. Wczoraj wreszcie obejrzalem film "Truth In Motion" nie znalazlem tam odpowiedzi raczej pojawilo sie wiecej pytan. Julka ktora prawie poplakala sie po na szczescie niegroznym upadku na treningu, jak mowila ma przed oczami wczesniejsza powazna kontuzje. Film zreszta zaczyna sie upadkiem Scotta Macartneya w Kitzbuehel. To oczywiscie sa zawodowcy, inny swiat ale jakies przelozenie jest.
    2 punkty
  6. Jak to mówią lepiej późno niż wcale, zamieszczam krótki opis wyjazdu na Kronplatz w dniach 13-20.03.2010. Z Bielska wyjechaliśmy około 6.00. Zdecydowaliśmy się na "tradycyjną" trasę tj. przez Znojmo i przełęcz Brenner. Podróż bez większych przygód, w okolicach Rosenheim mały korek - ok. 15 min. Na naszą kwaterę w miejscowości Rasun (Anterselva) dotarliśmy po niecałych dwunastu godzinach około 18. Apartament, prowadzony przez rodzinę Aschbacher, bardzo fajny i duży. Mieszkaliśmy w nim w 5 os, a zmieścić się mogło spokojnie 8-9 osób. Do najbliższych wyciągów w miejscowości Valdaora (Olang) jechało się niecałe 15 min skibusem. Stamtąd też w większości wypadków rozpoczynaliśmy jazdę. Zdecydowaliśmy się na zakup karnetu dolomitisuperski i mimo, iż większość czasu spędziliśmy na Kronplatzu to zakup ten pozwolił nam zwiedzić rejon Alta Badia, o którym kilka słów za chwilę. O samym Kronplatzu można się moim zdaniem wyrażać tylko pozytywnie, może z małą uwagą, że jeżeli chodzi o infrastrukturę wyciągową to jest trochę za dużo gondoli w stosunku do krzesełek. Można się do tego oczywiście przyzwyczaić, ale ciągłe odpinanie i przypinanie nart, szczególnie gdy jeździ się z małym dzieckiem jest dość uciążliwe. Sama górka jest jednak super. Każdy może tam znaleźć coś dla siebie. Początkujący narciarze łagodne niebieskie trasy prowadzące ze szczytu Kronplatzu w stronę Olangu, oraz w stronę przełęczy Furcia i potam dalej do San Vigilio, chcący doskonalić swe umiejętności niezłe czerwone: nr 21,22 w stronę Olangu, 34 w stronę San Vigilio. Chcący spróbować swych sił na czarnych mogli zjeżdżać wymagającymi trasami w stronę Brunico oraz np. na bardzo fajnej trasie Piculin. Dla snowbordzistów i freestylowców przygotowano snowpark (skocznie, rampy itp.). Były też atrakcje dla dzieciaków - tor przeszkód, tunel śnieżny i wszech obecny "kurczak". Było też miejsce do zabawy w restauracji na górze. Podczas naszego wyjazdu udało się nam, tak jak już zaznaczyłem, odwiedzić rejon Alta Badia. Dojechaliśmy tam samochodem do miejscowości La Villa - około 1h jazdy z Rasun. Tu nasuwa się uwaga, że lokalizacja naszego apartamentu była niezła jeżeli by jeździć tylko na Kronplatzu. Dla chcących jeździć w rejonie Alta Badia bądź dalej w kierunku Sella Rondy, lepszą lokalizacją byłyby okolice Brunico (około 15 min. krótsza jazda), bądź np. San Martino. Można także przejechać skibusem z Piculina. Sam rejon bardzo przyjazny dla narciarzy, mnóstwo niebieskich tras (są oczywiście także i czarne znane choćby z Pucharu Świata), przepiękne widoki (można podziwiać np. słynną Marmoladę). Rejon na pewno warty dłuższego odwiedzenia. Z atrakcji, które udało się nam zaliczyć na pewno wartym polecenia jest kompleks basenów w Brunico - doskonały relaks po nartach. Czas na urlopie szybko minął i trzeba było wracać do domu. Podróż spokojna, wyjechaliśmy trochę wcześniej (3.30) i w B-B byliśmy po niecałych 11h. Z ciekawostek dodam, szczególnie dla miłośników kolarstwa, że w tym roku przez rejon będzie prowadził wyścig Giro d'Italia. 25 maja jazda indywidualna na czas z San Vigilio na szczyt Kronplatzu (12,9 km), a 26 maja start z Brunico do Pejo Terme (173 km). Do galerii dodałem kilka zdjęć.
    1 punkt
  7. Mihumor - mam takie samo zdanie na temat współczesnego sportu jak ty . Myślę też ,że to wszystko dzieje się ze szkodą dla wielu dyscyplin zespołowych , głównie tych bardziej popularnych . I tak np w naszej polskiej , siermiężnej , piłce nożnej , zarządzanej przez niedołężny PZPN , dużo łatwiej i prościej kupić jakąś miernotę z zagranicy niż inwestować w szkolenie młodych zdolnych ( bo nie ma efektu od zaraz i nigdy nie wiadomo , czy taka inwestycja się zwróci ) . Potem efekt jest taki jak w ostatni wtorek w Hiszpanii:( - z pustego to i Salomon nie naleje:rolleyes:
    1 punkt
  8. Tu moi mili Koledzy nie chodzi o rękawiczki na rowerze tylko jazdę na rowerze. A jazda na rowerze, to podobnie jak z jazda na nartach, nie zawsze znaczy to samo. Otóż, można się przejechać, można jeździć na rowerze, ale można też jeździć ostro, daleko czy jak kto tam woli to nazwać. Ja po mieście jeżdżę na rowerze miejskim, niestety bez kasku ale i bez rękawiczek. Kask nie bardzo mi pasuje do garnituru. Ale jak jadę w góry, i tam już nie ma miętkiej gry. Mówimy o np. 100 km trasy z czego 30 km to szlaki turystyczne, to poziom zmęczenia, spocenia itd jest na tyle duży, że jazda bez rękawiczek jest niebezpieczna. Nie ma wtedy chwytu, ręka może się ześlizgnąć w momencie. Wystarczy przywołać z pamięci 1,5 godzinny zjazd, czasem bardzo ostry i wtedy umówmy się bez rękawiczek ni ma jazdy. Nie wspominam już o uderzeniach gałęzi, wywrotkach itd, króre ratują wtedy dłonie. Niektóre rękawiczki, a mam teraz takie, mają część do ścierania potu z twarzy. Bardzo przydatne. Słowem, dopóki komuś kierownica się nie wyslizgnęła nieco z dłoni, zwłaszcza w newralgicznym momencie zjazdu na rowerze, zapewne nie będzie widział powodu używania rękawiczek. I przy określonej określonej jeździe może nawet nie będzie takiej potrzeby. Choć spędzenie 7 godzin na rowerze o sportowej geometrii odciska znaczące pietno nie tylko na d...e ale i dłoniach.
    1 punkt
  9. z nudów.. zrobiłem krókie wspomnienie z testów NTN'u:) miłego! [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
    1 punkt
  10. Zabawa w typowanie Rozpoczęcie za 3 dni! Pierwsze mecze: Republika Południowej Afryki kontra Meksyk 11 Cze 16:00 Urugwaj kontra Francja 11 Cze 20:30 Może potypujemy podobnie, jak w zimie PS. Ja stawiam - 1 mecz: 1:1 2 mecz - 1:2
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...