Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. jarek

    jarek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 060


  2. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      3 473


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      16 751


  4. hucu

    hucu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 035


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.06.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Temat ciekawy. Ale jak tu u nas się przyznać, że jeździ się "turystycznie":rolleyes: No więc ja się przyznaję - nie jeżdżę na pełnej p..., bo po prostu odpowiedzialność mi nie pozwala. Wiem, że muszę wrócić z nart cały, zadbać o rodzinę i interesy. I czerpię z tego wielką przyjemność. Czasami nawet z lekkim pobłażaniem (ale bez sprzeciwu) patrzę na starszych już jeźdżców, którzy czy to na tyczkach, czy to na podczas ostrych zjazdów przesadzają, nie mając do tego "uprawnień". Tak, uważam, że takie "uprawnienia" do bardzo szybkiej jazdy lub jazdy na tyczkach (ostrej) mają tylko ludzie, którzy za młodu trenowali nawyki jazdy zawodniczej i taką jazdę mają 'we krwi". Inni nie powinni tak jeździć, bo prędzej, czy później źle się to kończy. Ale oczywiście rozumiem, że każdy czyni, jak mu pasuje. Skoro wywołałeś temat, to przedstawiam swój pogląd. Jeśli pytasz, jak osiągnąć poziom jazdy rekreacyjnej - ja zmniejszyłem prędkość. To trochę podobnie, jak z jazdą na motocyklu - można jeździć na granicy bezpieczeństwa, szybko, nie mając dużo czasu na reakcję. A można też spokojnie,delektować się jazdą.
    2 punkty
  2. Może ktoś wie jak osiągnąć stopień narciarskiego wtajemniczenia jak w tytule. Ci którzy mnie znają wiedzą,że nie lubię,nie potrafię,nie chcę,nie cieszy mnie jazda na ''ręcznym''.Ale obawiam się,że tak jak było to już nie będzie(chociaż cuda,się zdarzają).Są na forum osoby,które wiedza o co chodzi(mam szczerą nadzieję,że żadnemu z nas nie będzie dane ograniczyć narty wyłącznie do Gubałówki).Ale może są tacy forumowicze,którzy z powodów niezależnych musieli trochę odpuścić(jarek?-wierzę,że jest tak jak dawniej i już zapomniałeś).Czy jest to w ogóle możliwe?Czy dalej można czerpać przyjemność z jazdy? Trochę może wybiegam do przodu(przynajmniej w swoim przypadku),ale na razie nie wiem jak ewentualnie nartować turystycznie.Na pewno jest to możliwe,tylko boję się,że nie będę się mógł do takiej jazdy zaadoptować.
    1 punkt
  3. Prezentujemy film HEAD Freeride Tour, który został nakręcony na przełomie marca i kwietnia w austriackim Heiligenblut. W filmie zobaczycie co potrafią riderzy HEADa - Piotr Węcławowicz i Wojtek Szczepanik. Więcej znajdziecie informacji i film: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=newsy&id_txt=3684
    1 punkt
  4. Takie podejscie mozna nazwac "win-lose", tez taki kiedys bylem, troche hazardzista troche ryzykant ale z wiekiem jednak troche moadrosci przychodzi i mysle bardziej w kaytegoriach "win-win" ktore wymagaja kompromisow. ... zobacz tu na fotce koniec kwietnia 2009 a w lutym mialem operacje, dziarsko stoje ale tak na prawde zjechalem tylko 2 razy i to glownie zeslizgiem (no dobra zsuwalem sie) ale widokami moglem cieszyc sie jak dawniej, nic sie nie zmienilo i uwierz mi, wcale nie bylo mi przykro patrzec na tych co smigali obok, bo ja wiedzialem "skąd przyszedlem" i dla mnie to ze stanalem na sniegu bylo prawdziwym cudem, to byl jeden z piekniejszych dni jakie specdzilem na nartach ever!
    1 punkt
  5. A ja myślę, że jest to bardzo proste i z racji problemu jaki mam ze stawami kolanowymi od lat wdrażam sukcesywnie u siebie rozsądek i hamulec w jeździe na nartach od wielu sezonów. Zmieniam często narty w poszukiwaniu tych najbardziej odpowiadających mojej osobie. Kryterium przy wyborze nart jest bardzo proste. Narty nie mogą mnie męczyć ale muszą spełniać odpowiednie parametry komfortu. Na nartach staram się jeździć do momentu kiedy organizm mój mówi mi, że na dzisiaj ma już dość. Jutro też jest dzień i nie mam takiego problemu, że zjadę jeszcze tylko jeden raz i do domu. Jak skończy się wyjazd na narty to jutro czy za dwa tygodnie też możesz pojechać znowu na narty i bawić się na stoku. Dla tego prawie zawsze pod koniec dnia jak pozwalają na to oczywiście warunki na stoku zjeżdżam kolejką na dół bo szkoda mi moich nóg zjeżdżając po rozjeżdżonym stoku. Często robię przerwy na kawę tak by moje nogi mogły odpocząć. A jak mnie fantazja poniesie to od czasu do czasu pojadę ostro na szerokim prawie pustym i dobrze przygotowanym stoku. No i na koniec najważniejsze jest dla mnie to, że jeżdżę oczywiście od pięciu lat w kasku i mam protektor na plecach.
    1 punkt
  6. ... no bardzo fajny temat wywolales moge napisac jak ja to widze ale mysle ze kazdy jest z innej gliny i musi isc swoja droga. Ja mialem dosyc powazny wypadek na nartach w poprzednim sezonie: szpital, operacja, sruby, rehabilitacja, itd . Wiele razy zadawalem sobie pytanie co teraz, odpuscic? ale z drugiej strony jakis glos podpowiada, jak to poddajesz sie? dodatkowo troche pozostaje trauma psychiczna (ktora nie do konca jestes w stanie kontrolowac), mam gdzies to zakodowane ze nie chce wrocic do szpitala, to troche tak jak czasem w filmach kryminalisci mowia "juz tam nie wroce" i cos w tym jest. Mysle ze wrocilem do dawnej formy ale na pewno zwiekszam margines bezpieczenstwa. Nadal jezdze na tyczkach, nawet mialem w tym sezonie dosyc grozny upadek na szczescie bez trwalych konsekwencji. Ryzyka niestety nie da sie wyeliminowac w tym sporcie. Na poczatku ostatniego sezonu mielismy ustawiony gigant obok naszych paraolimpijczykow, ci gosci maja prawdziwy power Jazda turystyczna jak to okreslasz nie wyeliminuje ryzyka rowniez, znam przypadki niestety z mojego bezposredniego otoczenia: bardzo przykre upadki statyczne, zerwane wiezadla, polamane kosci, wielomiesieczna rehabilitacja (znacznie dluzsza niz moja!) Nie mam jasnej odpowiedzi, ciagle sam mam watpliwosci w tym wszystkim. Wczoraj wreszcie obejrzalem film "Truth In Motion" nie znalazlem tam odpowiedzi raczej pojawilo sie wiecej pytan. Julka ktora prawie poplakala sie po na szczescie niegroznym upadku na treningu, jak mowila ma przed oczami wczesniejsza powazna kontuzje. Film zreszta zaczyna sie upadkiem Scotta Macartneya w Kitzbuehel. To oczywiscie sa zawodowcy, inny swiat ale jakies przelozenie jest.
    1 punkt
  7. z nudów.. zrobiłem krókie wspomnienie z testów NTN'u:) miłego! [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...