Przy obecnych uwarunkowaniach Zakopane nie ma możliwości konkurowania ze Słowacją jeśli chodzi o narciarstwo zjazdowe. Nawet góra pieniędzy tego nie zmieni. Nie będzie zgody na jakiekolwiek zmiany na Kasprowym i tyle. A bez choćby minimalnego śnieżenia: widać co było w ostatnim sezonie, którego tak na prawdę nie było. Bez Kasprowego (no i może jeszcze Nosala), to dla narciarza w Z. nie ma nic co by się wyróżniało na tle innych miejsc w Polsce, nie wspominając o Czechach i Słowacji.
Jak wszystko będzie szło dalej w tym kierunku to również Polskie ośrodki zostawią Z. daleko, daleko w tyle. Wystarczy popatrzyć na rozwój Białki, Krynicy, Wierchomli, sudeckiej Czarnej Górny, Bukowiny i wielu wielu innych miejsc. A w Z? Zamknięto Butorowy i Gubałówkę, otwarto Harendę i Szymoszkową: wychodzi na 0.
Z. to jest kurort: można dobrze zjeść, wypić, zabawić się, iść do całkiem niezłego teatru, pooglądać chałupy, kościoły w stylu tatrzańskim i iść w góry. A i jeszcze postać 5 godzin w kolejce do kolejki i potem pooglądać krajobrazy. Ale jeździć na nartach to nie za bardzo...