Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
16.01.2013 - 16.01.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.01.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzisiaj wczesnym popołudniem spotkała mnie miła niesposzianka w postaci niezapowiedzanych odwiedzin Marcinna. Marcinn będą w okolicy postanowił mnie odnaleźć, a było to zadanie nie łatwe, ponieważ znał z profilu tylko nazwę miejscowości, moje imię, no i czym się zajmuję i udało się mu:smile:, trafił do mnie i zaskoczył bardzo miło, a zaskoczony byłem dość mocno ponieważ nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się i nawet nie rozmawialiśmy przez tel. Fajnie jest tak spotykać takie otwarte i optymistycznie nastawione osoby, a do takich właśnie Marcinn należy, od pierwszych zdań wymienionych wydaje się jakbyśmy się znali od dawna:smile: Marcinn nie był sam, był z uroczą 5 letnią córką Antosią, która również szybko się u nas "odnalazła":applause:4 punkty
-
Mi (nam)równiwż było bardzo miło spotkać się face to face :smile: Jak to mówią dla chcącego nic trudnego,to tylko pare kilometrów o Kęt Wracając nawigacja pokierowała mnie przez miejscowość Bestwina Gdyby nie czas to kto wie może i bym zdążył się zobaczyć z Maćkiem Ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze :wink: Ps.Moje kobietki jeszcze raz dziękują za kwiatki Poz.Marcin3 punkty
-
Właśnie wróciłem z Wierchomli. Byłem tam 4 dni, od soboty 12.01 do 15.01. Mogę powiedzieć że było lux. Stok przygotowany bardzo dobrze, wszystkie wyciągi pracuja. Przez 4 dni to miałem i mróz i odwilż, i słoneczko i mgłę, i wiatr i opady. Ogólnie wypad udany. Najważniejsze że nie ma ludzi!!!! Prawie pół Polski ma ferie ( 5 województw) a na stoku nie ma ludzi. Pamietam lata ubiegłe i tłumy do wyciagu. Przez cały pobyt nigdy nie stałem w kolejce do wyciągu! Po prostu podjeżdżasz i włazisz przez bramkę. Mogę przypuszczać dlaczego tak jest. Kraj się pieknie rozwija, jest zieloną wyspa, ale ludziom brakuje chyba kasy. Aha, podrożało. Ja brałem 2x karnety dwudniowe, za co płaciłem po 135zł. Znaczy wychodzi 67,5 zł na dzień, czyli od 9 do 18. To chyba najrozsądniejsze wyjście, bo branie karnetów czasowych się nie opłaca. więc jesli dziennie śmigałem od 9 do 17 to chyba nieżle! Co się tyczy nowości- przedłuzono ostatni talerzyk i teraz mozna już spokojnie dostać się na samą górę i zjechać do Szczawnika. nie trzeba podchodzić! Jeśli chodzi o drogę powrotną, nawet jazda na jajo nie pozwala na dojazd do końcowej stacji krzesła w Wierchomli. Trzeba drałować jakieś 300 m minimum. I druga sprawa. Jakiś szalony marketingowiec wymyślił tzw "promocje" ( promocja- słowo to nie oznacza obnizki ceny, ale nie będę tego rozwijał) i zaproponował w jednym barze tańsze ciastko, w drugim herbatkę, w trzecim piwo ( ale tylko zimne) a w jeszcze innych chyba frytki i kawę! A krzesło jak jechało ponad 12 minut, tak jedzie, z tym, ze teraz wiezie znacznie mniej ludzi! Piątego dnia, czyli dziś, jeżdziłem na Jaworzynie. Tu także wszystkie wyciagi i trasy czynne. Śmigałem przy padającym śniegu- 4 godziny za 80 zł. Ludzi znacznie wiecej niż w Wierchomli, ale szału nie ma. Oj sporo jeszcze miajsca wolnego widziałem na parkingach!!! Tu także kolejek do wyciągów nie było- jeżdziło sie na okragło! Coś klientela nie dopisała!!!! Czyżby za drogo? Nie sądzę, przecież kraj tak wspaniale sie rozwija i prawie wszystkich stać na wyjazd z dziećmi na narty! Najtańszy tygodniowy wyjazd dla czteroosobowej rodziny to tylko 6 tys zł2 punkty
-
Witam. Jak byś zmieniał sieć komórkową, lub przedłużał w PLAY, to masz możliwość wzięcia kamerki GOPRO HERO3 Silver za zero złotych przy abonamencie 89zł. Wiem, że w cenie abonamentu są ukryte raty, ale to zawsze jakaś opcja. http://www.play.pl/pl/telefony/rbmgopro3_silver/#dane-opis-telefonu Ja walczę z myślami:biggrin:: Pozdrawiam2 punkty
-
Jakoś tak się złożyło,że przegadałem ekipę i ruszyliśmy na firmowy wypad na narty.Celem stała się stacja Ski Ochodzita,która na dziś zapowiedziała darmoszkę.Nigdy tam nie byłem,z resztą stacja nie działała 6 lat,więc dla mnie to było coś nowego,ale też ciekawego: Z B-B wyruszyliśmy jakieś 7.30 i skierowaliśmy się na Żywiec.Po drodze zabieramy jeszcze ostatniego członka ekipy i dalej mocno ciśniemy na Zwardoń.Droga standard biały.Niektórych przeraża,nam się podoba!Zabawa aż do samego końca... Docieramy na miejsce ok. 9 rano,czyli już wyciąg powinien hulać i powinien być tłok.Nic podobnego!Tłoku nie ma,a wyciąg rusza,kiedy się na niego gramolimy - czyżby wcześnie nie było chętnych?Najwidoczniej!Pierwsze spojrzenie - ale szeroooko! Pogoda na początku nie rozpieszcza i jest dość ponuro,ale już po krótkiej pauzie mam czego chciałem: słoneczko! Tak wygląda całość z dołu: Jak wygląda przygotowanie tras?Ja daję dziś +4.Byłoby równe 5 na 5 ale niestety dostrzegłem małe przetarcia i minerały.Pewnie coś tam nie wyszło jak trza.Trasy równiuteńkie,jest pięknie,jedynie drobne kamyczki psują obraz. Ale ja dziś na trasach nie spędziłem dużo czasu,bo najlepsze było poza nimi: Przy okazji zjazdu towarzyszą mi snowboardziści: Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w barze - tam podają pełne menu z barana... Jedzonko wyśmienite!!!Więc co przerwa,to zaczyna się mocne wcinanie! Kiedy udaję się na konsumpcję,znika słoneczna pogoda i zaczyna mocno sypać!Jakbym zaplanował... Ale jeszcze śmigniemy: Przy okazji dowiaduję się,czemu co chwilę staje wyciąg (wcześniej mówił o tym kompan na wyciągu - pozdrawiam!) Niestety ciągle druga podpora: No i komunikat narciarski na tle moich nartek lewa - prawa: Przyjemny dzień,bez tłoku,z darmoszką,pusto i szeroko,rewelacyjne miejsce!Jeszcze tam powrócę!Info,że będzie darmoszka nie przemówiło do luda i dobrze!!!Nie ma jak wchodzić non stop na wyciąg i mieć tyle opcji jazdy!1 punkt
-
Wyjazd: Droga była wprost rewelacyjna. Z Wwy wyjechaliśmy od razu na autostradę, potem dołączyliśmy do nówki Katowickiej i potem za Siewierzem zjechaliśmy na A1, potem króciutki odcinek bez autostrady do granicy i potem już Czechy i Austria (A5, A2, S6 i A9). Jedyny mankament to na autostradowym odcinku za Siewierzem brak stacji benzynowej... Dojechaliśmy w 10 h więc szybciutko. Najwygodniej oczywiscie się jechało z GPSem: Nasz Gasthof położony był ok 150m od stacji Planai-Hochwurzen i to było rewelacyjne rozwiązanie bo stamtąd można było startować na każdą stronę 4 gór Hauser Kaibling-Planai-Hochwurzen-Reiteralm. Gospodarze generalnie raczej nie mówili po angielsku i do tej pory się zastanawiam jakim cudem się dogadywaliśmy (potrafiliśmy przez godzinę gadać na różne tematy - oni w po „austriacku” a my po angielsku). Oczywiście wypytywaliśmy o smakowite plotki z pucharu świata i to okazało się dość przydatne, bo dowiedzieliśmy się o treningach austriackiego teamu właśnie w Schladming. Pokoik był niestety na 2 piętrze, dość spory, przytulny i z Wifi (działającym bez problemów). Jak tylko się zameldowaliśmy i wnieśliśmy klamoty do pokoju, poszliśmy na spacer najpierw w stronę stacji Planai-Hochwurzen (kupić karnety) a potem coś zjeść w miasteczku. Przy kasach stacji Planai-Hochwurzen były automaty Skiline, które drukowały dzienny przebieg. Schladming wieczorkiem wygląda pięknie, jest tu sporo restauracji, barów apres ski i akurat przed Świętami był bazarek adwentowy na którym można było napić się grzanego wina, zjeść pieczone kasztany i kupić różne pamiątki. Poszliśmy w stronę Planai Arena – trybuny i wisząca meta były już gotowe na zawody Ale widać że prace trwały bo codziennie coś się nowego tam działo (nawożenie śniegu na metę i takie tam kosmetyczne czynności). Zresztą taki spacerek po mieście (do Planai Arena i z powrotem) robiliśmy sobie codziennie wieczorkiem po nartach. Zaszliśmy jeszcze do Billi po produkty pierwszej potrzeby - słodycze, Almdudler, mleko i kawa zbożowa Irene .1 punkt
-
Tak się składa że parę kilometrów za Korbielowem w stronę Namestovaznajduje się stacja Polhorski hradok,która to stanęła nam to znaczy mi i mojejAntosi w poniedziałkowy poranek na drodze,tak więc musieliśmy sprawdzić czy nadaje się na rodzinny krótki wypad.Pierwsze wrażenie pozytywne-ludzi na palcach jednej ręki,no może dwóch,duży parking(free),3 ratraki zapowiadajądobre przygotowanie tras,armatki,zaplecze gastronomiczne :te na dole pamięta czasy Gierka,tak jak i kasa :tongue:Na górze zdecydowanie nowocześniejszy bar z pięknym widokiem na Tatry Ceny przyzwoite 12 E dzień,dzieci 8.Trasa o długości ok 700-800m,szerokabardzo dobrze przygotowana,ceny w gastronomi przyzwoite-kawa,herbatka,zapiekanka 0,70,browarek drogi 1,30 :biggrin:W górnej knajpce można zjeść smacznie gorące posiłki za 5-7 euroOk 300 m od wyciągu znajduje się pensjonat Hrubjak,my z córą płaciliśmy 20 euro za noc Tak blisko Korbielowa i zupełny brak zainteresowania narciarzy,wiem że to nie Pilsko ale można pojeżdzić na okrętkę1 punkt
-
Fajnie by było : Całkiem możliwe że jeszcze w tym sezonie będziem jechać do Wars-Sawy :tongue: A wtedy colniem i byśmy pojeżdzili nizzinnie :wink:1 punkt
-
Marcinie jesteś wielki!!! ...zapraszam również do Radomia :smile: Od czasów Pilska...nie było okazji :frown::1 punkt
-
Oczywiście że tak, na ekranie nie widać konfiguracji terenu, kamera mocno przekłamuje, z drugiej strony to lepiej tak niż by miał tam iść i próbować Cię stawiać na nogi, bo i takie sytuacje widywałem:eek:. Jak potrącił mnie samochód to z drogi pod ręce mnie w 2 osoby zabrali i wsadzili za kierownicę do samochodu i pytali czy dam rady jechać czy wezwać pogotowie:eek:1 punkt
-
Smigac mozna, warunki sniegowe super a spotkany TPNowiec obiecal dyspense na jazde poza trasa do czwartku (poczatek sezonu, daja upomnienia). Jest maly minus, prawie nic nie widac. Dzisiaj widocznosc jako taka ponizej kotla gasienicowego, a na goryczkowej dopiero przy szalasie na dole. Wyzej widac na jakies 10-15m. pzdr.1 punkt
-
Tu mieszkał mój kolega: http://residence-folgarida.com/ (na stoku i warunki fajne, ale super-tanio nie jest) Ja mieszkałam w apartamentach należących do Hotelu Dimaro (http://www.dimarohotel.it/) ale to jest w Dimaro czyli trzeba codziennie podjeżdżać autkiem na stok. Ja z nimi mailowałam bo oni nie bardzo po angielsku mówią - trzeba wyraźnie zaznaczyć że chodzi o apartament. Nie wiem jednak jak tam wyglada sprawa z brakiem rezerwacji, bo ja zawsze wszystko rezerwuję niemalże z rocznym wyprzedzeniem :biggrin: ale w okolicznych wioskach (np. w Pellizano, Mezzanie czy Male) też są jakieś apartamenty. Nikt chyba nie zagwarantuje Ci że w ostatnim momencie na bank znajdziesz apartament dla 4 osób zwłaszcza, że luty to szczyt sezonu.1 punkt
-
Dalgema w Mezzanie dobre miejsce na wypady w stronę Madonny i Passo Tonale. Kolejka na Marilewe blisko. Hotel Gaia ta sama miejscowość.1 punkt
-
@wid w poniedziałek maja być bezpłatne testy Blizzarda w Ustroniu - więc najlepiej dowiedz się dokładnie na którym stoku (tego nie wiem) i jedź testować - to najlepsze wyjście przed zakupem. sam tak zrobilem,wypożyczyłem tzw. Vip narty na stoku,potem załapałem się w Suchym na testy i jeździłem do woli.... decyzja po takim testowaniu jest b.prosta a tak przy okazji dzięki wszystkim za fachowe uwagi - wybrałem R-power i jestem megazadowolony p.s przypadła mi tez do gustu Magnum 8.5 ,ale to zupełni inna narta - r-power jest wszechstronna,na każde warunki,na każdy styl jazdy-polecam przynajmniej przetestować.1 punkt
-
Ja jeździłem na S-Power Full..., chyba komóry to były i te przejazdy zapamiętałem najlepiej z testów Blizzard. Twarda, sztywna, sportowa narta do rżnięcia stoku, wymagająca, ale wspaniale się na niej jeździło.1 punkt
-
Tak, długość odpowiednia, bo to narta "slalomko-pochodna" Niestety na tej akurat nie jeździłem więc nic więcej Ci nie powiem, no ale w końcu po to pożyczasz żeby się samemu przekonać.1 punkt
-
Złoty Groń 15.01Dzisiaj zawitałem na Złoty Groń na poranne śmiganie, wprawdzie w Istebnej byłem już tej zimy, ale nie na Złotym Groniu. Zameldowałem się przed 8 i jestem pierwszy na trasie! , na stoku do 8.30 kilka osób, czyli pusto. Później pojawiło się trochę więcej osób, koło 9.00 jakaś szkółka narciarska rozstawiła gigant (na boku trasy - nie przeszkadzało). Ludzi przybywało, ale umiarkowanie. O 10.30 zaplanowałem koniec śmigania, a tu zaskoczenie - mimo ferii nadal bez kolejki do wyciągu !! I trasa w stanie jak rano. Warunki dobre - trasa dobrze przygotowana, ubita a na niej kilka cm świeżego śniegu - miodzio! Za warunki dałbym 5 , ale zdarzyło mi się kilka razy trafić na jakiś kawałeczek lodu pod spodem , więc daje 4+. Musze przyznać, że fajny ten wyciąg bo szybki, dzięki temu można się w 2 godziny wyjeździć na dość krótkim stoku. Na koniec zerknąłem poza trasę i okazuje się, że po lewej stronie trasy (patrząc z dołu), w jej górnej części jest całkiem fajna nieratrakowana polana, gdzie leży sporo świeżego , wiec uskuteczniłem delikatny freeraid - super :biggrin: Szkoda że ta polana nie jest dłuższa ...: Generalnie polecam. Wracając (przed 11.00) rzuciłem okiem na Zagroń a tam znacznie więcej osób na trasie i całkiem spora kolejka do wyciągu. tak wyglądała kolejka - a raczej jej brak i trasa - koło godziny 10.00 :biggrin:1 punkt
-
wróciłem dzisiaj nad ranem warunki śnieżne przez ostatnie dwa dni znacznie się poprawiły prawdopodobnie od dzisiaj ruszą wszystkie wyciągi w czwartek jezdziłem do 16 na palandoken sam szczyt był wyłączny ale trasy były wyratrakowane prawdopodobnie z małej frekwencji zmiana turnusu nie mam informacji o drugim ośrodku na kamerki z hotelu xanadu nie ma co patrzeć bo ten stok jest naśnieżany i perfekcyjnie przygotowany bezpłatny dostęp dla gości xanadu karnet 12 i 7 euro wieczorem Na dzień dzisiejszy przygotowanie ośrodka oceniam na 70% brakuje z 20 cm aby trasy miały optymalną szerokość na miejscu mamy do wyboru trasy dla każdego w bardzo wymagające czarne trasy jestem raczej odważny ale stając na czarnej prowadzącą z szczytu zwątpiłem saslung czy czarne trasy Bormio czy w Cortinie kwlifikował bym na niebieskie na kolejnej było jeszcze za mało śniegu jeżeli chodzi o krzesełka czy gondole to szału niema wszystkie krzesełka 2 osobowe bardzo wolne i dość długie coś w stylu krzesełka w Korbielowie czy na Trepale w Livigno Wrogiem dla osób które są tam w tej chwili jest temperatura wczoraj na wysokości 2400 było - 19 przez najbliższy tydzień ma być piękna ale bardzo mrozna zima z temperaturą w dzień od -20 do -28 a to na wolnych odkrytych krzesełkach nie będzie komfortowe1 punkt
-
Podsumowanie: Najlepszy ośrodek w jakim byłam. Wspaniale zaprojektowany z myślą o narciarzach - nie było ani jednego miejsca, w którym musiałabym iść z buta czy podjeżdżać autkiem – wszystko pięknie połączone i zgrane - dla mnie to ogromna zaleta, bo jak wiadomo jestem rozpieszczona . Trasy piękne, położone w lesie, świetnie przygotowane. Najprzyjemniejsze trasy zaznaczyłam na mapce poniżej: Niebieski domek to nasz gasthof. Patrząc na mapkę wydawało mi się że cały ośrodek zrobimy w 2 dni. Mapka wygląda niewinnie ale trasy są długie a odległości pomiędzy poszczególnymi górami dość spore. Wracając z Haus czy z Reiteralm zawsze trafialiśmy pod ostatni wyciąg o 15:59 –już pięknie zachodziło słońce a stoki świeciły pustkami: Generalnie infrastruktura jest nowoczesna, dużo jest grzanych kanap. Wadą są niestety wolne krzesła łączące Hauer Kaibling i Planai oraz Planai i Hochwurzen (na szczęście krótkie) i oczywiście dłuuuugie Hochwurzen i Reiteralm. Kiepska jest też „pięciogondolka” na Hohwurzen, która owszem fajnie wygląda na fotkach, ale jest średnio przyjemna w użytkowaniu (przypominam, że jak tam byliśmy to nie było tłumów... a gondolka i tak mnie wkurzyła). Atrakcje: Nocny stok – jak się dowiedzieliśmy w kasach – dodatkowo płatny, znajduje się na trasie 33 w Hochwurzen. Czynny jest od 19:30 (codziennie bez niedzieli) i oświetlony jest także 7 km tor saneczkowy. Potem można iść do knajpy na stoku i się upić (więcej na stronie www.nachtrodeln.at i cennik: http://www.planai.at/winter/de/tarife/Abendtarife.html ) Skywalk (Dachstein) – Ponieważ Dachstein był zamknięty do 25.12. (z powodu „Revision”) więc nie skorzystaliśmy z tej atrakcji. To jest taki punkt widokowy – mostek wysunięty nad przepaścią z przeszkloną podłogą w jednym miejscu (http://farm8.staticflickr.com/7131/7500994482_3e5cbea213_z.jpg). Nasza gospodyni mówiła że dowcipnisie z obsługi zrobili rysę na tej szybie i każdy kto obok przechodził nie chciał stawać na tej szybie Tor saneczkarski – oprócz tego że jest czynny w nocy to jest też czynny w ciągu dnia – nawet sporo rodziców z dzieciakami jeździło na sankach w Hochwurzen. Fackelwanderung (środa) – czyli nocna wędrówka z pochodniami po górach (myśleliśmy, że to jest jazda na nartach z pochodniami ale niestety to tylko spacer z pochodniami, płatny 6 euro od osoby. więcej info w informacji turystycznej w Schladming). Więcej fotek tu: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=7081&c=5 (klikać wstecz, bo galeria jak zwykle jest od tyłu)1 punkt
-
Powrót: Na drogę powrotną pogoda się nieco popsuła – przyszła odwilż. W planach mieliśmy zahaczenie o Mariazell, w którym spędzaliśmy ferie zimowe jako dzieciaki. Mariazell to największy w Austrii ośrodek Maryjny – to taka austriacka Częstochowa tylko z ośrodkiem narciarskim. Niewiele się tam zmieniło, ale widać, że miasteczko się rozwija. W St. Sebastian wybudowali Spaar i powstało kilka szkółek narciarskich przy stoku. przebudowali też główną stację gondoli na Burgeralpe – za naszych czasów trzeba było z ulicy wchodzić po „milionach” schodów żeby dostać się do gondoli. Wzięłam oczywiście folder z mapką tras narciarskich ze stacji gondoli w Mariazell i rozbroiło mnie jedno zdanie: „8 pisten mit 11 km Länge”... i mimo to jakoś tydzień tam wytrzymywaliśmy i jeździliśmy tam co roku Przy odrestaurowanej bazylice rozstawione był stragany z pamiątkami i miejscowymi serami, nalewkami i piernikami. Planowaliśmy spędzić w Mariazell tylko 1h ale oczywiście zeszło się nieco dłużej (jeszcze zupka w naszym byłym gashofie). Dalsza droga powrotna to ta sama trasa co Wwa-Schladming więc minęła bez problemów i szybko1 punkt
-
6 dzień (21.12) – koniec świata Ostatni dzień na nartach – pogoda średnia. Tego dnia troszkę rozpaczliwie chcieliśmy ostatni raz zrobić każdą z ulubionych tras. Zaczęliśmy od Planai, potem Hauser Kaibling, a potem Hochwurzen i Reiteralm. Cały dzień nie robiliśmy przerwy na jedzenie tylko zaplanowaliśmy ok 16 w Hochwurzen zajechać do jakiejś knajpki na stoku, tam zjeść i już po zamknięciu stoków zjechać do Schladming. Tak też zrobiliśmy i tego dnia do mnie dotarło jak ogromne odległości są pomiędzy 4 górami i jak ciężko to zrobić w 1 dzień. Po obiadokolacji w knajpie już po ciemku szukaliśmy trasy powrotnej do domku Ubaw po pachy Wieczorkiem spakowaliśmy się żeby rano nie tracić na to czasu i ostatni spacerek do Planai Arena.1 punkt
-
5 dzień (20.12) Pogoda była cudna – w dolinie chmury a w górze słońce. Ponieważ mieliśmy już wszystkie 4 góry zaliczone, zdecydowaliśmy się 2 ostatnie dni pojeździć na najfajniejszych trasach. Zaczęliśmy od Planai (uprzedzeni przez naszą gospodynię że austriacki team ma trening) i trafiliśmy na team usa i aut – na trasie pucharowej odbywał się trening DH i SL: (Klaus Kroell) Pogoda była cudna, ludzi niewiele więc cały dzień jeździliśmy po ulubionych trasach na Planai i Hauser Kaibling. Przy wyciągu na Hauser Kaibling można zaprzyjaźnić się z Danielami:1 punkt
-
4 dzień (19.12) Pogoda była taka jak wczoraj. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i pojechaliśmy na Hochwurzen. Przejeżdżaliśmy krzesełkiem nad ... osadą Rohrmoos – fantastyczne miejsce do mieszkania. Po prostu pomiędzy stokami umieszczone są hotele, gasthofy i apartamenty Tylko jako takiego miasteczka nie ma, ale z autkiem to nie problem. Z Hochwurzen od razu skierowaliśmy się na Reiteralm. Samo Reiteralm nie chyba najsłabszą z 4 gór pod względem stoków. Generalnie stoki są pięknie w lesie położone ale czegoś im brakuje. Gondolka Reiteralm Preunegg Jet ma grzane kanapy Kilka fotek z Reiteralm: Genialny pomysł z mapką na szybie kazdej gondolki: Wieczorkiem spacerek.1 punkt
-
3 dzień (18.12) Pogoda była słaba (-2 i chmury + sypiący śnieg). Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i pojechaliśmy na Hochwurzen. Na Hochwurzen trenował team Łotwy – okupowali trasę 32, ale ostatniego dnia była otwarta Ośrodek jest mały i kameralny, a trasy przepięknie położone w lesie. Moją ulubioną trasą jest trasa 41 – troszkę na uboczu schowana, ale przepiękna, szeroka Przy międzystacji „pięciogondolki”: [która swoją drogą jest kompletnie niepasującą do tego idealnego ośrodka pomyłką - nie dość że się strasznie długo czeka aż to ustrojstwo przyjedzie to jeszcze czeka się aż ruszy i jedzie się na stojąco z nartami w gondolce] panowie artyści z piłami mechanicznymi robili ze śniegu rzeźbę. Pod koniec dnia postanowiliśmy podjechać do Reiteralm, bo planowaliśmy zrobić tę część następnego dnia. Niestety przez stare, wolne, niewyprzęgane dłuuuuuuugie krzesło Reiteralm I wyrobiliśmy się dosłownie tylko na jeden zjazd i musieliśmy wracać żeby przed zamknięciem ostatniego krzesła dostać się do Schladming. Aha, warto wspomnieć że to krzesełko Reiteralm I ma atrakcję w postaci absurdalnej międzystacji, na której gość wybiega z budki i krzyczy żeby podnosić narty i pałąk zabezpieczający. Potem się przyjrzeliśmy że na 1 słupie było ostrzeżenie w jęz. niemieckim że będzie międzystacja, ale było pomalowane na taki sam kolor jak słup (ciemna zieleń) i w ogóle nie zwracało uwagi. Swoją drogą współczuję gostkowi tej budki bo ma stresującą pracę Wieczorkiem jak zwykle spacerek i pamiątkowy szoping – poszliśmy do sklepu w którym robią swoje własne miejscowe nalewki. Oczywiście było ich tyle że nie wiedzieliśmy na co się zdecydować (a miały to być prezenty świąteczne od nas) więc pani pomogła nam dokonać wyboru upijając mnie – po prostu musiałam wszystkiego spróbować a Pani dość hojnie lała do kieliszka1 punkt
-
2 dzień (17.12.) Pogoda troszkę gorsza jak poprzedniego dnia i temperatura nieco spadła. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i nie skupiając się na stokach Planai pojechaliśmy na Hauser Kaibling. Znów czekały na nas pustostoki: Trasy na Hauser Kaibling nie wiem czy nie są fajniejsze niż na Planai. Czarna trasa 1a była zamknięta bo właśnie się odbywały treningi a potem zawody FIS (SG i DH dziewczyn) http://www.fis-ski.com/uk/604/1228.html?event_id=33003&cal_suchsector=AL Reszta tras była super, a trasę 1a zrobiliśmy ostatniego dnia. Wieczorkiem poszliśmy na spacerek i na jedzonko do hotelowej restauracji - zachęcił nas ten gostek:1 punkt
-
1 dzień (16.12) Pogoda z rana nie zachwycała – chmury i +/-1C. Zwiedzanie ośrodka zaczęliśmy od Planai. Jak wjechaliśmy gondolką ze stacji Planai-Hochwurzen to się okazało że w dolinie nisko wiszą chmury a powyżej co jakiś czas wychodzi słoneczko. Stoki były przygotowane rewelacyjnie. Pomimo weekendu (niedziela) ludzi nie było za wiele: Zrobiliśmy całe Planai oczywiście jeżdżąc kilkakrotnie po stokach które nam się podobały. Jak stawaliśmy przy wyciągu mówiliśmy tylko krótko „jeszcze raz !”. Takich ulubionych stoków było sporo – trasy są tu przepięknie wycięte w lesie, wyraźnie widać gdzie leci trasa, w chmurach nie trzeba jej szukać. Trasy były rewelacyjne do samego zamknięcia, ale to zasługa zbliżających się Świąt (albo końca świata) – tłumów nie było. Stworzyliśmy nawet nowe określenia: pustostok (czyli pusty stok) i pustociąg (pusty wyciąg). Na Planai oczywiście zaliczyliśmy sky toilet i fotkę z krówką:1 punkt







