Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.04.2013 w Odpowiedzi
-
no dobra...przyznam się. to był mój pierwszy wyjazd na chopok. jakoś tak mi zawsze było bliżej w alpy. :stupid:jako, że zima nadal nie odpuszczała, zapadła decyzja, że trzeba ładnie zakończyć sezon mimo prognozy pogody. dzień 1wyruszamy o 5: 00; w krakowie jest +9 ale w górach (jechaliśmy przez oravice) robi się dużo zimniej i widoki zaśnieżonego lasu pocieszają. kumpel sugeruje, że zdążymy na otwarcie na rohace ale ja mówię, żeby się nie wygłupiał . Zaczyna padać i widoki nie są pozytywne. w niecałe 5 godzin jesteśmy na miejscu. na parkingu bez problemu; kolejki zero; zerkamy na mapę i okazuje się, że chodzą tylko główne połączenia. około 10 wskakujemy na krzesło Biela Put i dajemy na górę …tam okazuje się, że pogoda zgoła odmienna – marznąca mgła,„wiaterek” i na minusie czyli jak zwykle lądujemy w nieznanym miejscu z zerową widocznością. w związku z tym grzecznie staramy się dostać na dół nie tracąc z oczu innych narciarzy bo nie wiemy gdzie jesteśmy i gdzie jedziemy :biggrin:. dostajemy się na zahradky. niżej na szczęście mgły nie ma. do krzesła chętnych niewielu. dajemy parę razy czerwoną 1 i 12. jest naprawdę dobrze i na stokach pusto. pogoda w sumie spoko – przelotna mżawka i migrujące mgły głównie u góry. potem nawet się przejaśnia. dajemy więc gondolą na szczyt i dopiero wtedy widzimy, że całkiem fajne przepaście mijaliśmy we mgle . rozkoszujemy się widokami i możemy ogarnąć ośrodek.7 punktów
-
Nowa OsadaZachęcony relacją Maćka z Nowej Osady postanowiłem zerknąć na NO,choć nie bylo w planie dzisiaj rano :stupid:Rano dzwoni koleszka nota bene właściiel BBR,i długo nie musi mnie namawiać,pare godzinek przed pracą na nartach na rozpoczęcie nowego tygodniaNa stoku z samego rana sztruksik,musiał być mały przymrozek w nocy :Do godz 10 naprawde b.dobrze,śmiało można było się na krawędzi powiginaćNo ale jak tem ok pół godziny póżniej osiąga wartości zbliżone 20 C to trzeba było już ostrożniej śmigaćNa górze pojawiają się pierwsze prześwity,tak więc czy pociągną do niedzieli to już nawet współwłaścicie ośrodka nie mógł zagwarantowaćTak czy siak myśle że fajne nartowanie wiosenne,bez kolejek z mocno opaloną mordką po paru godzinkach :tongue:6 punktów
-
Narciarska wiosna - Zakopane, Kasprowy cz.4 ...a zaczyna się ona tak: hahaha Kolejka półgodzinna zniechęca mnie ostatecznie do Kotła Goryczkowego. Postanawiam wrócić z powrotem do Gąsienicowego. Tuż po opuszczenia krzesła podchodzę z buta, stromym fragmentem na szczyt przy stacji meteorologicznej. Tutaj znajduję doskonały dzwonek do komórki... Tutaj też padam ze zmęczenia i tarzam się w śniegu: Po czym jadę poza trasę... ...skąd widać świetnie całą niemalże trasę w kotle. Szczyt: Dół: Tuż przed zjazdem delektuję się widokami. To nie Alpy - fakt. Ale Polskie Tatry są piękne! Po tej stronie Kasprowego katuję narty do godziny 15:30, po czym całkiem spokojny i wyjeżdżony postanawiam kończyć. Wciągam się na Górę i ponownie przejeżdżam do kotła Goryczkowego i nartostrady do Kuźnic. Śniegu jest tu dostateczna ilość i jazda sprawia mi ukojenie po całodniowym narciarskim dniu. Na samiutkim dole - wąski pasek śniegu: Kończę jazdę z przekonaniem, że niebawem tu wrócę... ...w końcu - na liczniku dopiero 58dni. Żal wyjeżdżać...ale cóż? Sezon trwa nadal. Reasumując. Super wiosenno-narciarski weekendzik. W czasie tego wyjazdu nabrałem przekonania, że potrzebuję narty gigantowej... ...tylko jakiej i jakiej długości przy moim 176cm wzrostu - oto jest pytanie? Ale to już temat do dyskusji w zupełnie innym wątku. Pozdrawiam marboru6 punktów
-
Narciarska wiosna - Zakopane, Kasprowy cz.3 Dojeżdżam i widzę, że część narciarzy zdążyła się już przenieść na tą stronę: Trasa "po biciu rekordu prędkości" wciąż jest na stoku: Pierwszy raz zjeżdżam obok niej i ze zdziwieniem doznaję rozczarowania. Nie było ratraka. Główny stok nie jest przygotowany. Jest nierówno i na twardych przymarzniętych nierównościach trzeba uważać. W zasadzie nie ma fragmentu do samej dolnej stacji kolejki dwuosobowej gdzie pojechałbym na maksa. Wjeżdżam na górę i przy drugim zjeździe jadę trasą Jędrzeja. Ta jest gładziutka i szybka. Parę set metrów jadę tak jak lubię. Ostro i krótkim skrętem. Na jazdę na krechę zabrakło odwagi... ...na dole - w strefie hamowania - Lipa. Nierówności i bardzo twardo. Nie dziwi mnie fakt, że rekord nie został pobity... ...w tych warunkach Narciarz pewnie bał się rozwinąć skrzydła. Ja wyhamowałem... Środkowy fragment trasy: Ostatni szeroki fragment: Od dołu... Ostatnia polanka, po zwężce wygląda zaskakująco. Potwierdza to fakt braku ratrakowania. Śniegu jest pod dostatkiem wokół. Robię przerwę na pyszny bigos w schronisku. Po jedzonku, kawa i dalej w trasę. Promienie Słońca potrafią pięknie oświetlić kocioł: Zjeżdżam jeszcze raz "niebieskim szlakiem"... Robię kolejną króciutką przerwę na piwko... ...które pochłaniam duszkiem...i zdopingowany, po odstaniu 20 minut pod wyciągiem ruszam w dalszą podróż...5 punktów
-
Narciarska wiosna - Kotelnica cz.1 Nareszcie trochę odpocząłem i mogę Wam zdać dokładną relację z mojego weekendowego wypadu na Podhale. Od dawna czekałem na "okno" pogodowe w weekend w Tatrach. Stało się. W czwartek, piątek zapowiedzi zaczęły się pozytywne. Częściowo chmury, częściowo Słońce w naszych górach wysokich. Decyzja była szybka - jadę! Wstępnie wypad miał być jednodniowy - niedziela. Po kilku postach Kolegów z forum zmieniłem zdanie - postanowiłem przenocować w Kuźnicach i wyjechać już w sobotę rano. Marcin...tchnąłeś tę myśl. Janek...to, że kibicujesz by stuknęło mi w tym sezonie 6tkę z przodu. Szybkie pozyskanie informacji w internecie i wybór jest prosty. W sobotę nartowanie w Białce, której nie znoszę. Powód? Godziny otwarcia - do 21 (do końca nie wiedziałem, o której dojadę), oraz położenie - prawie po drodze do Zakopanego. Zaznaczę, że nie przepadam za Jurgowem, który również był czynny tego dnia. Wyjeżdżam o 8 z Radomia. Po drodze telefon z Jastrzębia potwierdza, że mój wybór jest słuszny! Dziękuję Marcinie, Twojego Kolegi niestety nie spotkałem. Na miejscu jestem o 12:30. Nadzwyczaj szybko udaje mi się dojechać. W centrum Krakowa - zero korków. Temperatura na zewnątrz w Białce Tatrzańskiej +12. Jest słonecznie, choć sporo chmurek, a po drodze w Nowym Targu deszcz. Karnet czterogodzinny koszt 50zł. Zakładam narty. Jest miękko, wiosennie. Pierwszy rozpoznawczy zjazd pod największą sześcioosobową kanapą. Leniwa jazda choć z uwagą. Narciarzy niewielu, chodzą wszystkie wyciągi krzesełkowe z wyjątkiem tego najkrótszego. Jeżdżę pod każdym, każdą trasą. Czerwona nadaje się do jazdy tylko i wyłącznie przy jej skrajnych bokach. Tu jest w miarę równo i o dziwo - twardo. Widoki są przepiękne - a pogoda, cudo. Ponieważ na mapce widzę, że coś się tu zmieniło od mojego ostatniego pobytu w tym miejscu - nowe krzesło. Postanawiam się udać w tamtą stronę. Droga prowadzi przez krótkie dwie czerwone trasy. Warunki na nich - jak to na wiosnę na trochę ostrzejszych stokach - muldy. Specyfika tych krótkich, ostrych zjazdów - tak jak na kieleckim Telegrafie. Lewa strona jest bardzo ok. Krótkim skrętem kręcę agresywnie i jestem już przy owej nowości: Wyciąg pierwsza klasa - niczym BMW. Szybki, wygodny i z podgrzewanymi siedzeniami...no i kolorek nie ma co? Piękny. Nowa trasa - bardzo płaska. Ale dlatego, że płaska to warunki na niej bardzo dobre. Prędkość po kilkunastu metrach pozwala brać "na nartę" wszystkie miękkie nierówności. Od czasu do czasu spoglądam na Tatry... ...a tam: raz bardzo czarne chmury, a raz słoneczko. Tak, tak...czekałem by kolejnego dnia tam pojechać. Po czterech godzinach katowania Białki, wyjeżdżony i nieźle rozgrzany kończę jazdę. Uśmiech na twarzy staje się coraz pełniejszy, gdy moim oczom pokazuje się tęcza... Wsiadam do auta i kieruję się przez Bukowinę w kierunku Zakopanego.5 punktów
-
Plażowa Osada Kiedy w zeszłym roku kończyłem sezon na Pilsku wyrozbierany myślałem,że takie rzeczy zdarzają się raz na kilka lat.Jakże się myliłem!Pogoda pominęła wiosnę i od razu zafundowała lato,a nieśmiertelna Nowa Osada nadal działa!Cóż,trza było spakować krótkie spodenki,okulary przeciwsłoneczne itp gadżety. Już w pracy uważnie śledziłem przebieg zdarzeń na stoku.Przede wszystkim interesowało mnie,czy trzyma się słoneczna pogoda i jak jest ciepło.Tuż przed wyjazdem w stronę Wisły,komunikat na stronie podawał +19st!Szybko docieram więc na miejsce w znakomitym nastroju.Nartki tradycyjnie do serwisu na smarowanko... Ta sama pani,co ok. tydzień temu patrzy i mówi:"znowu Pan to (Coombacki) przyniósł?" :biggrin: Szybko do kasy,przebieranko i po nartki. Ponieważ nie do końca się przygotowałem,musiałem jeszcze wymyślić system mocowania karnetu i kluczyka do samochodu,bo w moim skromnym odzieniu,jak na narciarza,brak sensownej kieszeni.Reszta rzeczy musiała zostać w aucie,a że to nie Ferrari,to nie ma się czym przejmować. Czas spenetrować stok.Obawiałem się,że nie będzie już zbyt dobrze,ale mocno się zdziwiłem!Owszem,miękko,było,ale żadnego kopnego śniegu,w którym by się tonęło czy żeby łapało narty.Ba!Jeździ mi się znakomicie!Może to dzięki szerokim nartom,a może warunki były faktycznie tak dobre?Nie wiem,ale najważniejsze,że puszka się cieszy,a skóra opala! Pogoda cudowna,ale zaczynają się pojawiać pierwsze mniejsze,większe przetopy,zazwyczaj jeszcze niegroźne.Ale ciągle śniegu na trasie mnóstwo!Przy bramkach podają temperaturę... +21st! Warto zaznaczyć,że to chyba jedyny ośrodek na Podbeskidziu,który działa i w dodatku ciągle oferuję jazdę wieczorną.Soszów kończy o 16.00.Frekwencja niewielka,na oko w całej stacji jeździ 10 może kilkanaście osób.Wszyscy poubierani i jakoś dziwnie na mnie patrzą... czas ucieka,słońce coraz niżej i za jakimiś mętnymi chmurami.Ochładza się.Tuż przed 19 muszę się nieco przebrać i tak co jakiś czas coraz grubiej.Zachód słońca: Po zachodzie słońca szybko zaczyna się ochładzać.Temperatura spada praktycznie co zjazd na dół o 1 stopień!U góry ciągle czuć ciepły wiatr,ale już na dole trasa zamarza!Na końcówce trzeba było już trochę uważać,bo nierówności skostniały.Chwilę po ósmej spostrzegam,że zostałem już sam... Kiedy panowie zaczynają składać krzesełka,dochodzę do wniosku,że czas kończyć,z resztą jest już prawie 21. ;-) Robię jeszcze parę fotek,czasem wychodzą dziwadła: Oddaję karnet i czas do domu.Na koniec rozciąłem sobie jeszcze palec krawędzią narty,ostra jest! Podsumowując,na takie dni zawsze czekam z utęsknieniem!Cieplutko,warunki lepsze niż by się ktokolwiek spodziewał i oczywiście brak jakiegokolwiek tłoku.Nowa Osada wykonała kawał dobrej roboty przy naśnieżaniu,druga połowa kwietnia,a tu nizinny stok,nasłoneczniony ma ciągle dobre warunki!Dla mnie są one nawet wyśmienite,biorąc pod uwagę temperatury.Jeżeli nic nie przeszkodzi,kolejna wizyta na Plażowej Osadzie w Czwartek,a jak dotrzymają do niedzieli,to jeszcze w weekend.Ostatnie spojrzenie na stok: Pozdrawiam!4 punkty
-
dzień 1 - cz.2testujemy jeszcze parę tras tam, gdzie chodzą wyciągi oczywiście. Super się jeździ na czarnej 7-ce: trasa była wyratrakowana ale obok niej nie chodzi wyciąg a wystarczy zjechać kawałek 1-ką i odbić w lewo. zero ludzi. pozwalamy sobie na szybką jazdę i tak parę razy góra dół. inni wpadają na ten sam pomysł ale nadal jest to garstka ludzi :angel:generalnie na trasach warunki do końca dnia dobre bo i mało ludzi. oczywiście niżej jest na plusie no i śnieg robi się miękki ale i tak jest fun. nawet czasami, gdzie niegdzie wychodzi słońce o 16 koniec i jedziemy do naszej miejscówy – chaty jasna = blisko wyciągów . (da się zjechać na nartach po nowej trasie, gdzie ma być gondola od przyszłego roku). chatka okazuje się skromna ale jest ciepło i wszystko co potrzeba jest też …no i za te $$ :biggrin:. miejsce ciche i urokliwe. pierwszy dzień mimo obaw trafiony w 100% i prognoza (po raz kolejny) się nie sprawdziła też.PSmarboru - żałuj :stupid:4 punkty
-
Narciarska wiosna - Zakopane, Kasprowy cz.2 Na kwaterę w Kuźnicach docieram o godzinie 18. Niestety nie było już miejsc w Jaworzynce, więc z polecenia wybieram dwuosobowy domek w Ośrodku "Kabel". http://www.kabel-zakopane.pl/ Koszt 100zł za ultra "gierkowskie" warunki to przesada. Domki - delikatnie rzecz ujmując hardkorowe. Cóż - jedna noc. Nic złego mi się nie stało - i nie chodzi tu przecież o komfort, a bliskość do dolnej stacji kolejki na Kasprowy. W każdym bądź razie - zdecydowanie nie polecam. Na poniższej fotce - ten pierwszy zielony dach, to dach mojej noclegowni. Tuż przed zmierzchem docieram na Krupówki na kolację. Giewont - nadal na swoim miejscu. Turystów niewielu i tym jestem zaskoczony. Niestety jest za późno by odwiedzić Muzeum Tatrzańskie: Na kolację pyszna karkówka, piwko i lulu. Pobudka o 6 rano. Wychodzę na drogę do Kuźnic, łapię taksówkę (koszt 3zł od osoby) i jestem na miejscu. Przed kasą kolejka na 15 minut. Czekam cierpliwie zastanawiając się, czy kupować karnet czterogodzinny (85zł), czy całodniowy (105zł). Widząc, że Goryczkowa czynna będzie od 10 ze względu na bicie rekordu przez Jędrzeja - decyduję się na ten drugi. Po odejściu od kasy ruch w górę - bez kolejki. Na szczycie jestem przed godziną 8. Warunki: -1 i mgła. Widoczność na 30m. Widząc co się dzieje - rezygnuję z patrzenia na żywo jak miał być bity rekord prędkości. Swoją drogą - myślałem, że impreza się nie odbyła ze względu na pogodę. Przy górnej stacji kolejki - zero informacji o wydarzeniu. Zaczynam jeździć. Trochę po omacku ale na dół przy chorągiewkach wyznaczających trasę nie tracę orientacji. Jest beton. Twardo, równo - szybko. Choć uważam, to jadę w miarę dynamicznie wcinając krawędzie nart w podłoże. Po stromej ściance Gąsienicowej widoczność się poprawia i jest bardzo ok. Zaczyna się. Góra, dół, góra, dół. Narciarzy w ciągu dwóch pierwszych godzinach - niewielu. Nogi czują ogień i ogień oddają stokowi. Popołudniu słońce zaczyna wychylać się zza chmur: Przybywa narciarzy ale to nie powoduje kolejek przy krzesełku. Beton - kruszeje i krawędzie coraz pewniej się wrzynają w ściankę. Rozkręcam się szukając przy każdym zjeździe "okna" wolnego miejsca raz po lewej, raz po prawej stronie najostrzejszego fragmentu kotła. Część narciarzy - nie radzi sobie...jest sporo upadków. Po przetestowaniu na maksa pierwszej z tras - udaję się na drugą stronę. Kolej Goryczkowa popołudniu ruszyła. Dojazdówka przypomina mi te alpejskie... Kilka krótkich skrętów i jestem na miejscu.4 punkty
-
Podhale + Tatry: kilka fotek, które nie zmieściły się do relacji. Pomimo, że minęło dwa dni - nadal myślami jestem na południu Polski. Planuję kolejny wypad i być może uda się jeszcze w tym tygodniu :wink: Oby. Przeglądając wszystkie fotki wykonane w weekend znalazłem jeszcze kilka interesujących. Być może zainspirują kogoś z Was do spontanicznego wypadu w Tatry? Na początku widoczek z Białki Blue Krzesło Chmurki Wiosenny stok Gąsieniczka Kawałek Tatr Stacja Meteo Goryczka Widok na trasę... Krzesełko Aressi - moje Salomony mają 162cm i są zdecydowanie za krótkie. Dembus - jak dobrze pójdzie to się może spotkamy w czwartek :happy: też celuję w ten dzień. Fundu - a Ty się nie skusisz na wypad pod koniec tygodnia? Góralu spod Skrzycznego - przecież tak niedaleko masz w Tatry...grzech nie zobaczyć ich w zimowych barwach. pozdrawiam marboru3 punkty
-
3 punkty
-
Johny, jak patrzyłem na kamery dzisiaj około 12 to krzesła stały. O której zacząłeś? Ps. Strój zajefajny :biggrin:1 punkt
-
właśnie wróciłem z Chopoka :smile: Dwudniowy wyjazd 15-16.04 więc minęliśmy gdzieś na trasie, pon.- wtorek pełna lampa z tym ze dzisiaj szybciej puściło ale ogólnie warunki super.Zrobiłem trochę zdjęć i udało mi się znaleźć trasę nr 3 :smile: Skrobnę coś później bo na razie to padam na spalony "pysk" :biggrin: pozdr.Torres1 punkt
-
Musisz poszukać specjalnego krawca. Zwykły krawiec tego nie zrobi, musi być elastyczna nic i rzeczywiście zwykła maszyna tego nie zrobi chyba ze chcesz mieć szły które nie bedą się rozciągać Ja kiedyś chciałem przerobić koszulki rowerowe i znalazłem kilka firm w Polsce które by się tego podjęły nawet ceny były rozsądne, adresów nie pamietam ale szukaj pod krawiectwo sportowe. Sent from my iPhone using Tapatalk 21 punkt
-
Żeby rozważać wpływ rockera na zachowanie się narty wypadałoby najpierw zrozumieć co daje camber i po co się go stosuje, a jeszcze wcześniej zrozumieć dlaczego narty są dłuższe od łyżew. Śnieg w przeciwieństwie do lodu zazwyczaj jest zbyt miękki aby wytrzymać ciężar narciarza rozłożony na krawędzi długości 30-40cm, to uzasadnia konieczność jazdy po śniegu na czymś dłuższym, lepiej rozkładającym ciężar na miękkim podłożu. Ale wyobraźmy sobie nartę długą za to zupełnie płaską i bardzo miękką - stojąc na takiej narcie jej końce praktycznie wcale nie są obciążone, cały ciężar narciarza rozkłada się na krótkim odcinnku pod butem. Podczas wygięcia takiej narty w zakręcie długość obciążonej krawędzi trochę się wydłuży, ale nadal daleko jej do optymalnego rozkładu obciążenia na pełnej długości krawędzi. W zasadzie jazda na takiej narcie niewiele różniłaby się od jazdy na butach. Żeby temu częściowo zaradzić można zrobić nartę sztywniejszą, która przy staniu na płaskiej narcie co prawda nie przekaże obciążenia na przody i tyły, ale już przy wygięciu jej w skręcie przody i tyły będą obciążone lepiej niz w narcie miękkiej, za to ciężar pod butem się wyraźnie zmniejszy. Tylko idąć w zwiększanie sztywności podłużnej dojdziemy do nart bardzo sztywnych, które nie chcą się wygiąć do ciaśniejszego skrętu. Tak więc lepszym rozwiązaniem okazało się robienie nart w miarę elastycznych podłużnie, za to z końcami podgiętymi do dołu. Już stojąc płasko na takiej narcie dzioby i piętki muszą zostać podgięte do góry żeby się wyprostowały i już mają wstępne napięcie i docisk do podłożą. Po wygięciu ich w łuk w zakręcie docisk ten wzrasta i zawsze będzie trochę większy niż narty o takiej samej elastyczności ale bez tego podgięcia w dół (bez cambera). Podsumowując - narta z camberem: 1- przenosi większą część obciążenia na przody i tyły niż narta bez cambera, a tym samym 2 - pozwala zmniejszyć obciążenie krawędzi pod butem w stosunku do narty bez cambera, (ale nawet w nartach z camberem obciążenie pod butem jest sporo większe niż na końcach krawędzi) 3 - pozwala opóźnić moment w którym zostanie przekroczona graniczna wytrzymałość śniegu, czyli krótko mówiąc bardziej równomiernie rozkłada ciężar wzdłuż krawędzi, pozwala pojechać w zakręcie ostrzej, z większymi przeciążeniami i przy pewniejszym trzymaniu krawędzi (w granicznych dla trzymania krawędzi warunkach). Dlatego w nartach z grupy race i prawie wszystkich innych stosuje się camber. Rocker na pewno pomaga wynieść nartę bliżej powierzchni śniegu w warunkach miękkich i na pewno jest pomocny w nartach freeride. Natomiast jego geometria sprawia, że skraca się efektywna długość krawędzi trzymającej w czasie skrętu - w warunkach freeride na krawędziach się nie jeździ więc nie jest to problemem, ale w nartach przeznaczonych na ubity stok na pewno nie jest to zaletą, może być wadą! Zaletą nie jest bo zamiast tego możemy kupić natrę krótszą z full camberem bez ozdobnika w postaci rockera, tylko czy o to chodzi? A dlaczego może byc wadą? W miarę jak stawiamy nartę na krawędzi w pewnym momencie (stopniowo lub nagle) krawędź na długości rockera zaczyna chwytać śnieg. To jest konsekwecja wynikająca z geometrii rockera, producenci jednak sugerują, że takie były zamierzenia konstrukcyjne i dzieki temu efektywna długość krawędzi wzrasta w miarę jak jej potrzebujemy, a wręcz że rocker wprowadza nas w ciaśniejszy skręt. Czy tą krawędź rockera, która właśnie zaczyna dotykać śniegu mozna nazwać efektywną? Mniej więcej tak samo jak efektywny jest docisk dziobów nart bez cambera, na których stoimy płasko. Żeby ona zaczęła przekazywać jakieś siły w kierunku, który nas interesuje musi najpierw zostać wygięta bardziej niż jej naturalne wygięcie w stanie spoczynkowym, ale nawet wtedy siły które przekaże będą wyraźnie mniejsze niż w narcie z camberem czy nawet płaskiej bez cambera. To nie jest efektywnie działający fragment krawędzi, w najlepszym razie jego działanie będzie bliskie neutralnemu, to po prostu fragment krawędzi wlokący się po śniegu. Ale na upartego wydłużanie się efektywnej długości krawędzi w czasie zacieśniania skrętu można potraktować jako informację być może prawdziwą (z dużym przymróżeniem oka). Najbardziej mnie jednak rozwala informacja, że rocker wprowadza nartę w skręt. Żeby to wogóle rozważać, trzeba założyć, że w momencie kontaktu ze śniegiem krawędź na długości rockera chciałaby jechać mniejszym promieniem niż cała reszta narty. Czyli 90% długości krawędzi obciążone 99% ciężaru narciarza jedzie sobie promieniem np. 15m, a rocker o długości 10% obciążony 1% cieżaru narciarza chce jechać promieniem 12m. Nie trudno zgadnąć, że jedynym efektem, który wywoła tak skonstruowany rocker będzie hamowanie. No chyba że narciarz będzie spostrzegawczy i stwierdzi, że przy promieniach w okolicy 15-12m dzioby mu hamują więc trzeba ciasniej jeździć, ale i tak w każdym zakręcie nie uniknie krótkiego momentu przychamowania dziobów. Pewnie się da tak to dopracować, żeby rocker przynajmniej nie hamował przy pierwszym kontakcie ze śniegiem i był neutralny, tylko czy te masowo produkowane narty rzeczywiście są projektowane i wykonywane z taką dbałością? Podejrzewam, że pojawienie się rockera w nartach race było podyktowane 3 przesłankami: 1 - obejście przepisów FIS, 2 - da się rockera tak zrobić żeby nie przeszkadzał w jeździe po twardym (choć to trudne), 3 - potwierdzenie cudownych właściwości rockera i danie sygnału do zakupu cywilnych modeli z rockerem (a więc wymiana dużej części sprzętu będącego w użyciu). Podsumowując, ja nie mówię że rocker jest zły - jest dobry w nartach FR i części AM, jest jakimś kompromisem jeśli chcemy jedne narty na różne warunki, ale im bliżej nart sport/race na twarde warunki tym bardziej jest wadą a nie zaletą.1 punkt
-
nie gadajcie, że bawicie się w zmienność kątów podniesienia krawędzi ??!?!!?!?! przy jeździe rekreacyjnej jest to czynność jak najbardziej bezsensowna, a przy jeździe amatorsko-zawodniczej to... pic na wodę fotomontaż :-p jeden kąt podniesienia się ustawia na całej długości narty i to jest praktyczne. pozdrawiam.1 punkt
-
Skontaktowałem się z osobą odpowiedzialną za POCa w Polsce. Jeżeli gogle nie są starsze niż 2 lata (od daty zakupu), to złóż reklamacje w sklepie, w którym zakupiłeś. Jak to zrobisz, napisz proszę do mnie, gdzie i kiedy złożyłeś reklamacje, to będę pilotował sprawę. Jacek1 punkt
-
Na piewrsze kilka zjazdów na pewno będzie odpowiednia później to już męczarnia jeden kolo kiedyś mi mówił że wcisneli mu Rosoły SL WC i bardzo załował, że nie miał czegoś bardziej uniwersalnego.1 punkt
-
No to nasuwa się kolejne pytanie, po co rocker:rolleyes:: Wiem po co w PS, bo FIS wydłużył narty, więc trzeba było ja "skrócić" żeby się dało w ogóle skręcać. Nie twierdzę że jest zły i do niczego nie potrzebny, ale upatruję się w tym głównie zagrywek marketingowych no bo coś trzeba wymyślić żeby się narty sprzedawały, tym sposobem będziemy mieć całą masę zupełnie nieudanych, nie dopracowanych konstrukcji, ale klient ma tak mózg sprany że jak wchodzi od sklepu i usłyszy że narta nie ma rockera to się jej nie dotknie.... Widzę w Intersporcie, chłopak z obsługi zasuwa w koszulce a na plecach ma napisane Rocker Expert:confused:: Jaki z niego ekspert, kiedy on i lie na nartach jeździ, jak IS czynny od rana do wieczora i 360 dni w roku, no i za co, bo nie przypuszczam żeby tam kokosy zarobił. Ja jednak obstaję przy tym że narta jest fajna, dobrze się mi na niej jeździ, czyli jest konstrukcyjnie udana, a fakt że ma rockera traktuję drugorzędnie.1 punkt
-
No i właśnie ludzie czytając takie teksty na forach zaczynają twierdzić że doznają przeróżnych odczuć:tongue:, ...można np. przeczytać że czyje jak narta daje kopa w 2 fazie skrętu, a w opisie narciarz ma że zaczął przygodę z nartami w zeszłym sezonie:stupid: ...albo robi wkładki termo-formowalne i już stojąc w serwisie stwierdza że od razu lepsze czucie:biggrin: Ale czyta się fanie, czasem ciężko utrzymać szklankę z piwem żeby się po kolanach/klawiaturze nie rozlewało, ale fajnie:biggrin:.... Z jednym się zgadzam że każdy popełnia błędy i że trzeba pracować nad techniką.1 punkt
-
Miałem okazję jeżdzić na różnych typach Elana, też amfibio, na marnym stoku w Bałtowie. Jak dla mnie żadna rewelacja. Kiedyś były takie Elany Magfire i na nich jeżdziło się tak samo jak na amfibio. Ciężka narta, trochę jak czołg, no moze rozpędzony TIR. Pewnie że na stoku w Bałtowie nie dało się poszaleć, ale coś dało się popróbować. Jeżdziłem też na Voelkl RTM 75 ( czy 77, czy coś podobnego, z najwyzszej półki), też z rockerem. Narta dziwna, niby dobrze trzymała w skręcie, niby stabilna, ale jakaś taka bezpłciowa. Nigdy bym za nie nie dał ponad 2,5 tys zł!!! Jak przesiadłem się z niej na Head Magnum, poczułem się jak wolny ptak. Coś mi się wydaje że zbyt dużo pisze się o tych nowinkach. Wszyscy czytają i kłócą się pomiędzy sobą. Moim zdaniem nie warto. Niech każdy spróbuje i wtedy wyrobi sobie zdanie. To co jednemu pasuje, drugiemu nie musi. PS. Dareklewandowski to niech na razie nart nie szuka. :smile:W profilu napisałeś że masz Head xenon 10 ( jaką masz długość?). Czyzbyś uważał że znajdziesz lepsze? Nie sądzę.1 punkt
-
:biggrin: A to teraz pojechałeś! Podajesz link do producenta nart i twierdzisz że jest obiektywny? To się kłóci z zdrową logiką, no chyba że logika też przeszła rewolucję technologiczną: Jeśli chodzi o Rockera, napiszę kilka słów od siebie trochę później....1 punkt
-
10. Upatrzyłem sobie narty - ROSSIGNOL 11 8 SL SLANTNOSE TPX 165 Ta 11 to znaczy model 11/12? Moim zdaniem zupełnie poprawny wybór. Zawsze będę twierdził że allaruondki są do wszystkiego i do niczego... Jeśli chcesz podnosić swoje kwalifikacje i jazdę na krawędzi szczególnie krótkim skrętem to ta narta nadaje się jak najbardziej.0 punktów







