Jeśli masz na myśli kolejki do kolejek, to jest to zjawisko w Alpach prawie nieznane, a zwłaszcza w styczniu
Ale ostrzegam, Ischgl to jest jeden z droższych ośrodków narciarskich, opanowany przez Niemców, taka alpejska Ibiza.
Potwierdzam to, co napisał jank; w styczniu najlepiej jechać do Włoch, a Austrię zostawić sobie raczej na marzec.
Gdybyś zdecydował się na Austrię, to polecam Zillertal. Na jednym karnecie masz kilka ośrodków narciarskich i w zależności od pogody możesz jeździć albo na lodowcu Hintertuxer Gletscher, albo na którymś z niżej położonych ski-areałów. Poza tym bliżej, a i ceny znacznie niższe niż w Ischgl.